baba67
24.11.11, 11:49
Chce sie Wami podzielic swoimi przemysleniami moze nie calkiem trafnymi.
Od jakiegos czasu przy hasle konwersacje zastrzegam sobie poziom min intermediate oraz niechec do podejmowania sie takiego typu zajec na pierwszym spotkaniu.
Sklonily mnie do tego nastepujace doswiadczenia:
-osoby na poziomie jakies elementary-watle preintermediate szukajace cudownej metody Hasana czyli bieglosci w krotkim czasie bez gramatyki i slowa drukowanego, po prostu lampa Alladyna-z tymi nie bylo problemu bo na pierwszej lekcji przyciskalam marzyciela i rejterowal.
-osoby na podobnym poziomie ale z wiekszym realizmem za to oczekujace lekcji autorskich bez podrecznika-przy mojej stawce nieoplacalne bo jak cos robie to porzadnie, .
-osoby prezentujace co prawda calkiem przyzwoity poziom ale juz gdzies w okolicy trzeciego spotkania po wyczerpaniu tematow-rodzina zainteresowania podroze nie majace nie do powiedzenia na zaden temat, nie potrafiace ciekawie zanalizowac tekstu i nic od siebie zaproponowac, oczekujace ze bede za nich myslec, a oni jak papugi beda powtarzac moje opinie. Z nimi mialam najwiekszy problem, bo na pierwszym spotkaniu tego sie nie wykryje.
Delikwenci swietnie by sie nadawali na typowy kurs z ksiazeczka nastawiona na mowienie typu zdanka zasugerowane, no ale przeciez przyszli na konwersacje i takiz oczekiwali-po prostu masakra.
Wciaz nie jestem pewna czy dobrze robie,stad prosba o podzielenie sie wlasnymi doswiadczeniami i moze jakas konstruktywna krytyka mojej polityki marketingowej:-)
Nigdy sie na Was wszak nie zawiodlam.