Konwersacje-znow watpliwosci

24.11.11, 11:49
Chce sie Wami podzielic swoimi przemysleniami moze nie calkiem trafnymi.
Od jakiegos czasu przy hasle konwersacje zastrzegam sobie poziom min intermediate oraz niechec do podejmowania sie takiego typu zajec na pierwszym spotkaniu.
Sklonily mnie do tego nastepujace doswiadczenia:
-osoby na poziomie jakies elementary-watle preintermediate szukajace cudownej metody Hasana czyli bieglosci w krotkim czasie bez gramatyki i slowa drukowanego, po prostu lampa Alladyna-z tymi nie bylo problemu bo na pierwszej lekcji przyciskalam marzyciela i rejterowal.
-osoby na podobnym poziomie ale z wiekszym realizmem za to oczekujace lekcji autorskich bez podrecznika-przy mojej stawce nieoplacalne bo jak cos robie to porzadnie, .
-osoby prezentujace co prawda calkiem przyzwoity poziom ale juz gdzies w okolicy trzeciego spotkania po wyczerpaniu tematow-rodzina zainteresowania podroze nie majace nie do powiedzenia na zaden temat, nie potrafiace ciekawie zanalizowac tekstu i nic od siebie zaproponowac, oczekujace ze bede za nich myslec, a oni jak papugi beda powtarzac moje opinie. Z nimi mialam najwiekszy problem, bo na pierwszym spotkaniu tego sie nie wykryje.
Delikwenci swietnie by sie nadawali na typowy kurs z ksiazeczka nastawiona na mowienie typu zdanka zasugerowane, no ale przeciez przyszli na konwersacje i takiz oczekiwali-po prostu masakra.
Wciaz nie jestem pewna czy dobrze robie,stad prosba o podzielenie sie wlasnymi doswiadczeniami i moze jakas konstruktywna krytyka mojej polityki marketingowej:-)
Nigdy sie na Was wszak nie zawiodlam.
    • joalma Re: Konwersacje-znow watpliwosci 24.11.11, 13:51
      ja robię konwersacje na każdym poziomie, szczególnie na niższych bo tej praktyki najwięcej wtedy brakuje, a możliwość wypowiedzenia się nawet po kilku zajęciach czy godzinach nauki jest bardzo motywująca. Każde zajęcia opieram na materiałach, które daję do przygotowania do domu np czytanka, dialog, artykuł (tekst+ nagrany na mp3)+ zestaw słówek z danej tematyki lub robię ustne powtórzenia dość często w trakcie lub po zakończeniu niewielkiego działu materiału podręcznikowego.

      Na początku nasze rozmowy są bardzo proste, dotyczą prawdziwych czy fałszywych informacji z tekstu, proszę żeby zadawali mi pytania o treść a ja odpowiadam zgodnie z prawdą, póżniej zamiana ról, staram się też wykorzystywać czasowniki czy wyrażenia z tekstu w rozmowie, pytam o cokolwiek używając właśnie ich, byle w prosty sposób. "gramy" w szukanie synonimów, podawanie definicji czy antonimów. zauważyłam, że nie każdy lubi mówić o sobie, lub niewiele ma do powiedzenia, więc świetnie sprawdzają się pomysły typu: jakie są plusy i minusy czegoś tam, a dlaczego ludzie uważają że..., jakie są konsekwencje czegoś tam... itd. oczywiście bardzo często "spieram się" z uczniami, mówię jak sprawa wygląda z drugiej strony i co oni o tym myślą. często porównujemy też wiele rzeczy. mam dużą kolekcję zdjęć, materiałów wizualnych i do każdego tematu zawsze coś dopasuję, zwykle coś troszkę kontrowersyjnego, co zmusi do myślenia. i oczywiście na piewszych zajęciach mówię, że ja cudownie wiedzy do głowy nie wlewam i jak chcą chodzić to muszą się w domu uczyć. nieprzygotowanym dziękuję. nie uważam żeby "konwersacje" polegały tylko na mówieniu o sobie, rodzinie i zainteresowaniach, jeśli na tym miałabym się opierać, to niestety przy poziomach elementary doczekałabym się wypowiedzi max jednozdaniowej, pre-in - może ze dwa zdania, a jeśli chodzi o wyższe poziomy to takie pytania nie pozwalają im wykorzystać całego zasobu słów i potencjału. ja stawiam na "konwersacje sterowane".
      • baba67 Re: Konwersacje-znow watpliwosci 24.11.11, 14:41
        Oczywiscie wiekszosc tych metod stosuje .
        Na nizszych poziomach nie mozna imho nazywac tego konwersacjami-sa to po prostu lekcje z naciskiem na konwersacje ktore tez robie i bardzo dobrze to idzie-tyle tylko ze potrzebny jest podrecznik plus materialy dodatkowe ktore wybieram z roznych zrodel, ale sa to materialy dodatkowe a nie autorska lekcja od stop do glow, za ktore wychodzilaby mi stawka dobrej sprzataczki(za ktora wolalabym jednak sprzatac).
        Nadal uwazam, ze sa osoby ktore mimo calkiem przyzwoitego poziomu jezykowego nie powinny sie na taka forme lekcji decydowac-sa materialy, sluchanki, pytania ale co z tego jak wydobycie z delikwenta jednej sensownej opinii to bol?
        Moj problem nie lezy w braku pomyslow tylko podejsciu pewnych osob do hasla konwersacje.
        Zeby nie bylo-mam trojke uczniow inter-upper z ktorymi pracuje mi sie cudownie-mamy teksty, sluchamy, podsuwam nowe watki-oni tez maja swoje pomysly, tematy mnoza sie jak kroliki i to sa prawdziwe konwersacje.
        Moze nie jestem obeznana z terminologia?
        • joalma Re: Konwersacje-znow watpliwosci 24.11.11, 14:59
          ale czy przy "autorskiej" lekcji nie trzeba wymyśleć własnych tekstów? bo przecież korzystając z podręcznika/ internetu/ gazety - też opierasz się na czyimś pomyśle.
          u mnie na wszystkich poziomach jakieś 75% lekcji to konwersacje. reszta to wyjaśnienie gramatyki, zadanie pracy domowej.
          jak mam kogoś bardzo opornego to daję mu zestaw pytań, konkretnych zagadnień po angielsku do domu i każdę przemyśleć, a potem o tym rozmawiamy. z góry narzucam długość wypowiedzi, minimum minuta na każdy temat ;) jeśli ktoś nie ma zdania to każę ściemniać ;))) byle coś powiedział.

          a jak u was wyglądały konwersacje na studiach czy kursach na które sami uczęszczaliście? ja pamiętam ze studiów że konwersacje to była najnudniejsza lekcja ze wszystkich, niby jakiś temat był rzucony i każdy coś powiedział, ale w sumie żadnych konkretów. mimo, że był native speaker - w ogóle nie skorzystaliśmy. z perspektwy czasu wolałabym dyskusje nad jakimiś niuansami znaczeniowymi, ćwiczenie wygłaszania prezentacji - umiejętności sklecenia kilku zdań na każdy temat, przedstawienia i obronienia swojego zdania itd, bardzo mi tego brakowało. za duży nacisk był na słownictwo, gramatykę i wiadomości (literatura, kultura) a za mało na praktykę.
          • poziomka001 Re: Konwersacje-znow watpliwosci 24.11.11, 15:20

            > u mnie na wszystkich poziomach jakieś 75% lekcji to konwersacje. reszta to wyja
            > śnienie gramatyki, zadanie pracy domowej.

            Pytam z czystej ciekawości. Możesz mi zdradzić jak wyglądają takie konwersacje na poziomie beginner albo elementary?

            • joalma Re: Konwersacje-znow watpliwosci 24.11.11, 15:31
              już pisałam wyżej, wykorzystuję czasowniki czy wyrażenia już znane w innych kombinacjach i pytam o cokolwiek byle w prosty sposób. praktycznie do co drugiego zdania z czytanki czy dialogu można jakieś pytania wymyślać i uczeń w prosty sposób będzie umiał odpowiedzieć lub sam zadać pytanie, obronić swoje zdanie. bardzo szybko przechodzę do listy czasowników nieregularnych i na podstawie pierwszej kolumny + jakieś podstawowe rzeczowniki - można pleść przez całą lekcję. oczywiście nie będzie to jakaś przemowa na wysokim poziomie, ale uczeń od początku przełamuje wstyd przed mówieniem i uczy się stosować znane sobie słówka i gramatykę w praktyce. nie wyobrażam sobie przez ileś lat nauki bazować tylko na 2-3 pytaniach na unit jakie proponuje książka albo nudzić się z drill-ami. bardzo lubię wszelkie readersy i już na poziomie 300 słów można wiele powiedzieć.
              • poziomka001 Re: Konwersacje-znow watpliwosci 24.11.11, 16:31

                A to teraz rozumiem, po prostu dla mnie słowo konwersacja oznacza coś innego. Od osoby konwersującej oczekuję umiejętności pociągnięcia tematu przynajmniej przez kilka zdań. Dlatego nie widzę możliwości konwersowania z kimś na poziomie "to jest pies/ to jest kot" :) i u mnie nazywa się to nauką mówienia :)
                • joalma Re: Konwersacje-znow watpliwosci 24.11.11, 16:41
                  to też nie jest dla mnie konwersacja. jak pisałam wcześniej konwersacje zaczynam na poziomie znajomości pierwszego readersa 300 słow. rozmawiam pytając o różne rzeczy z życia ucznia czy zaprezentowania + i - czegoś, podania przykładów.
          • baba67 Re: Konwersacje-znow watpliwosci 24.11.11, 15:43
            Z tymi zagadnieniami to jest dobry pomysl tyle tylko ze najwyrazniej nie trafilas eszcze na beznadziejny przypadek ktorego myslenie o czyms innym niz praca (moze byc dobrym fachowcem-co z tego-ja sie na budowie mostow nie znam i raczej mi z politechnika nie po drodze),dom i naparzanki w TV PO PROSTU BOLI.
            I tak naprawde zdecydowal sie na konwersacje myslac ze lektor zrobi z niego causera i dusze towarzystwa miedzynarodowego.
            Zaproponowalabym kuracje genetyczna ale chyba za wczesnie sie urodzilismy :-)
            Taki pan karteczki z zagadnieniami bedzie gubil, opracy dom zapominal i /ew bedzie mial w pracy permanentne urwanie jaj.
            Ale pomysl dobry-wykorzystam gdzie indziej.
    • poziomka001 Re: Konwersacje-znow watpliwosci 24.11.11, 14:36

      Powiem tak, ja od jakiegoś czasu w ogóle dostaje wysypki na hasło "konwersacje" i generalnie zgadzam się na takowe wyłącznie z ludźmi na poziomie upper-intermediate albo advanced. Wynika to z po części z mojego lenistwa :) , a po części z doświadczeń podobnych do Twoich. Uczniom na wyższym poziomie daje po prostu jakiś aktualny artykuł do przeczytania i na następnych zajęciach mamy o czym porozmawiać.


      > -osoby na poziomie jakies elementary-watle preintermediate szukajace cudownej m
      > etody Hasana czyli bieglosci w krotkim czasie bez gramatyki i slowa drukowaneg
      > o, po prostu lampa Alladyna-z tymi nie bylo problemu bo na pierwszej lekcji prz
      > yciskalam marzyciela i rejterowal.

      Takim delikwentom od razu dziękuję i macham na pożegnanie, na moje szczęście zazwyczaj już na wstępnym spotkaniu zdradzają się ze swoimi błyskotliwymi przemyśleniami na temat metodyki nauczania języków obcych ;) więc rozstajemy się bez żalu.

      > -osoby na podobnym poziomie ale z wiekszym realizmem za to oczekujace lekcji au
      > torskich bez podrecznika-przy mojej stawce nieoplacalne bo jak cos robie to por
      > zadnie, .

      W takim przypadku prędzej bym była skłonna się zgodzić, ale nie będę ściemniać - nie chce mi się :) Wiąże się to z nieustającym wyszukiwaniem jakiś ciekawych tekstów, na odpowiednim poziomie, itd... no jednak nie.

      > -osoby prezentujace co prawda calkiem przyzwoity poziom ale juz gdzies w okolic
      > y trzeciego spotkania po wyczerpaniu tematow-rodzina zainteresowania podroze n
      > ie majace nie do powiedzenia na zaden temat, nie potrafiace ciekawie zanalizowa
      > c tekstu i nic od siebie zaproponowac, oczekujace ze bede za nich myslec, a oni
      > jak papugi beda powtarzac moje opinie. Z nimi mialam najwiekszy problem, bo na
      > pierwszym spotkaniu tego sie nie wykryje.

      Z takim przypadkiem miałam "przyjemność" w poprzednim semestrze. Po wakacjach było mi bardzo przykro, ale dla tego pana pechowo wszystkie terminy już miałam zajęte :D
      Najgorsze było to, że pan nie miał nic do powiedzenia na żaden temat, ani codzienny, ani kontrowersyjny, ani o sobie, ani o rodzinie. Nic go nie interesowało, nie miał hobby, nie czytał książek ani prasy, nie słuchał muzyki, o niczym nigdy nie słyszał, nie posiadał własnego zdania. Czasami oglądał jakiś film ściągnięty z internetu ;) Sterowane konwersacje na nic się nie zdały. Miał za to spore braki gramatyczne (nie był specjalnie chętny do uzupełnienia) i kiepską wymowę, którą też bardzo niechętnie ze mną ćwiczył. Poza tym oczekiwał, że konwersując ze mną JEDEN raz w tygodniu przez 60 min. i nie robiąc nic poza tym, będzie mówił jak królowa angielska. Dość szybko go otrzeźwiłam i pozbyłam się z wielką ulgą.

      Także jeśli o mnie chodzi, to doskonale Cie rozumiem. Poza tym osobiście uważam, że konwersacje na poziomie niższym niż intermediate w ogóle mijają się z celem, ale pewnie zaraz zostanę tu za to zjechana, bo wiem że u nas to pogląd niepopularny. Po kilkunastu latach doświadczenia i przećwiczeniu przeróżnych "cudownych metod" jakoś tak mi wychodzi, że tradycyjne systematyczne rozwijanie wszystkich sprawności językowych daje najlepsze rezultaty.


      • baba67 Re: Konwersacje-znow watpliwosci 24.11.11, 14:54
        Uff, co za ulga, uspokoilas mnie .Mam wrazenie ze trafilysmy na tego samego pana :-)
        Co do osobiscie przygotowywanych lekcji-mialo to gleboki sens jakies 15 lat temu kiedy rynek podrecznikowy byl jeszcze malo ciekawy-krolowal Alexander z Prejbiszem a Longmany z Oxfordami stawialy swoje pierwsze chybotliwe kroki.Wtedy rzeczywiscie bardzo liczyla sie inwencja nauczyciela, poszukiwania w internecie(duzo ubozszym), kserowanie zrodel z BC czy innych.Ale teraz? Po co?
        Jednak niektore mity i legendy maja dlugi zywot w narodzie...
        • poziomka001 Re: Konwersacje-znow watpliwosci 24.11.11, 16:43

          Mam wrażenie, że w naszym narodzie mity i legendy dotyczące uczenia się języków obcych będą miały bardzo długi żywot. Winni temu są również kiepscy nauczyciele, którzy nieraz sami różne bzdury powtarzają, bo nie chce im się douczyć. Mnóstwo osób traktuje też zawód lektora jako coś przejściowego, co może robić każdy kto zna język chociaż trochę, więc trudno się dziwić, że mamy samych "specjalistów".
        • anglofil Re: Konwersacje-znow watpliwosci 29.11.11, 10:37
          No, zgadzam sie, za taka osobiscie przygotowana lekcje powinna byc stawka za godz nauki plus 2-3 godz przygotowywania dla nauczyciela, nawet ciezko by bylo stworzyc baze tekstow bo sie dezaktualizuja, niestety wszystko co sie czyta w necie dla siebie jest na wyzszym poziomie wiec trzeba by przerabiac - ja np. na lekcje sklejam rozne podreczniki jesli temat ten sam dodaja listening np. dodatkowy.
          A na jakich podrecznikach najlepiej ci sie pracuje z doroslymi? Caly czas wydaje mi sie ze jakos malo jestem obeznana w ofercie, trzeba wybrac sie do ksiegarni zamiast tylko siedziec w englishtips. Na razie pracowalam na klasykach- english file, cutting e., face2face, inside out fajny dla mlodziezy i slownictwo chociaz gramatyka w nim do kitu, market leader i business result dla biznesowki (za zadnym nie przepadam, market jest nudny i przeladowany slownictwem a result na nizszych poziomach jest b ubogi) no i tyle, z innych 'wyrywam' kartke lub dwie zaleznie od potrzeb.
          • baba67 Re: Konwersacje-znow watpliwosci 29.11.11, 11:24
            Zadziwie Cie moze, ale na nizszych poziomach na Connections 2, na wyzszych Solutions pre-inter i inter.Zwazywszy ze Connections jest dla gimnazjalistow ...Dorosli uczacy sie od elementary na ogol juz maja swoje latka i tempo gimnazjalne bardzo im odpowiada.Solutions Elementary troche za szybko leci dla nich.Oczywiscie plus materialy rozne.Pracuje tez z Intermational Express do biznesu-z poziomu intermediate jestem bardzo zadowolona.
            Polecam tez Enterprise 4-jest dosc specyficzna bo nadaje sie swietnie jako pomoc tuz przed kursami przed FCE jak i dla osob ktore nie chca nic zdawac ale chca duzo gadac i sluchac-wtedy rezygnuje z czesci gramatyki, ktora jak zawsze u Virginii jest hardcorowa.
            • anglofil Re: Konwersacje-znow watpliwosci 29.11.11, 22:10
              Dzięki. Dziś odkryłam super biznesowkę - The English, watro przejrzeć jak ktoś ma uczniów 'biznesowych'. Int express też lubię, ma fajne ćwiczenia w teachersie.
          • kociamama Re: Konwersacje-znow watpliwosci 15.12.11, 00:01
            Eh, a ja mam czasem wyrzuty, że konwersacje to taka lekcja niczego. Znaczy, chodzi mi o językowo rozwiniętych uczniów. Przygotowanie zdecydowanie nie zabiera mi 2-3 godz, ale góra pół godziny-45 min max - jakiś artykuł ciekawy, co mi się rzucił w oko, albo program z bbc do odsłuchu.Choć oczywiście, najprościej jest wydrukować jest kartę z pytaniami na jakiś temat - wtedy przygotowanie - długość drukowania.

            • baba67 Re: Konwersacje-znow watpliwosci 15.12.11, 11:27
              No wlasnie-jezykowo rozwinietych.Byla tu mowa o jezyowo nierozwinietych ktorzy oczekuja lekcji autorskich podnoszacych ich poziom(np z elementary do pre) a to nie jest pol godziny tylko 1-2.Mnie sie nie oplaca.
              --
              • kociamama Re: Konwersacje-znow watpliwosci 15.12.11, 22:45
                Hmm. Ja w sumie prowadzę "konwersacje" z początkującymi na podstawie materiałów z podręczników. Można się kłócić o definicję, czy to jest konwersacja czy nauka mówienia, no i każę coś czytać, coś tam gramatycznie porobić, ale jakieś 80% lekcji to mówienie. Albo nawet od gramatycznych dryli zaczynam. Przygotowanie do takich lekcji zajmuje mi 5 min.
                No ale uczniów mam takich, którzy chcą mówić i się uczyć, nawet jeśli czas im nie pozwala na naukę w domu.
                • amused.to.death Re: Konwersacje-znow watpliwosci 16.12.11, 00:39
                  > Można się kłócić o definicję, czy to jest konwersacja czy nauk
                  > a mówienia, no i każę coś czytać, coś tam gramatycznie porobić, ale jakieś 80%
                  > lekcji to mówienie. Albo nawet od gramatycznych dryli zaczynam. Przygotowanie
                  > do takich lekcji zajmuje mi 5 min.

                  ja mam podobnie. I do takich lekcji na takim poziomie to praktycznie nie muszę się przygotowywać - potrzebuję jeden tekst, kartkę do pisania i ewentualnie kilka obrazków i możemy mieć naukę mówienia - czy jak wolą to nazwać uczący się 'konwersacje'.
                  Zresztą nazwa konwersacje mi nie przeszkadza - przecież człowiek mówi więc w sumie dla mnie może się tak nazywać.
                  • baba67 Re: Konwersacje-znow watpliwosci 16.12.11, 10:01
                    Dzieki za ten post. Na pewno jestes tworcza,n ale ja sobie nie wyobrazam kompleksowego podnoszenia umiejetnosci jezykowych na wyzszy poziom za pomoca tylko kartek i tekstow.Owszem, robie takie lekcje od czasu do czasu, jako przerywnik.Bo musi byc podstawa-wprowadzanie gramatyki, wycwiczenie pewnych nawykow jezykowych-do, does chociazby, cwiczen ze sluchania i innych drobiazgow paru. Umiem oczywiscie przygotowac taka lekcje sama-ale to nie jest 5 minut.
                    Moj problem nie dotyczyl poszczegolnych lekcji, ale toku pracy, przez miesiace, czasem lata.
                    • amused.to.death Re: Konwersacje-znow watpliwosci 16.12.11, 11:58
                      Ja cię Babo nie rozumiem.
                      Przecież nie uczysz od roku tylko sporo dłużej. A tacy uczniowie jak piszesz, trafiają się i trafiać się będą i jest ich wcale nie mało.
                      A więc jeśli się trafią x razy to przy kolejnym razie masz już gotowe materiały - te z których korzystałaś wcześniej. Na niższym poziomie jest w sumie dosyć mały zestaw tematów i gramatyki do przećwiczenia więc to wszystko się powtarza - nie wiem jak można się więc ciągle przygotowywać do takich zajęć 1-2h.

                      A poza tym w sieci jest przecież tyle, że można sobie stworzyć bazę.
                      Np. w eslprinatables możesz sobie wydrukować mnóstwo rzeczy i będziesz miała praktycznie całe lekcje- czy na słownictwo czy na gramatykę - a wszystko w kolorze, z wyjaśnieniami i ćwiczeniami.
                      Wpiszesz parę słówek w quizlet.com i program sam ci robi ćwiczenia -dodatkowa praca domowa w sam raz. A z gramatyki tyle ćwiczeń jest dostępnych, że to przecież tylko chwila, żeby coś wydrukować.
                      • baba67 Re: Konwersacje-znow watpliwosci 16.12.11, 12:07
                        Widzisz, mi sie tak czesto nie trafiali.Mam oczywiscie swoje zrodla i drukarke :-).
                        Teksty wlasciwie z innych podrecznikow glownie, ale jest to niewygodne- zapominane i gubione kartki ktorych wiekszosc jest oczywiscie zostawiana w domu w jakims nieladzie, niemoznosc udowodnienia-ze to juz bylo, czy zwyczajnie przypomnienia, specyficzna mentalnosc podobnych osob, dzieki Tobie uswiadomilam sobie ze problem rzeczywiscie nie lezy w czasie przygotowania tylko moim charakterze, czyli nie do przejscia.Dobrze zdecydowalam, znaczy.
                        • amused.to.death Re: Konwersacje-znow watpliwosci 16.12.11, 12:21
                          ktoś tu kiedyś na forum dosyć dawno napisał, że czas przygotowania do zajęć - jakichkolwiek nie może być za długi bo to się nie będzie opłacało.
                          Bardzo mi to trafiło do przekonania i tego się trzymam:)
                          • kociamama Re: Konwersacje-znow watpliwosci 16.12.11, 20:54
                            Dokładnie, zgadzam się, że czas przygotowania nie może być za długi. Poza tym, to, że się biedzimy nie oznacza, że lekcja się uda.
                            A gramatykę to prosto, ja tłumaczę prosto teoretycznie, daję przykłady, kilka słówek. Np. present simple, od czego zaczynam z początkującymi - kilka czasowników, ja daję przykłady z nimi, co robię co dziennie. Potem uczeń opowiada, co robi (co dziennie, w weekend, w pracy, whatever). Potem ja opowiadam o swoim chłopaku, przyjaciółce, whatever - żeby zauważyli -s, no i potem uczeń opowiada, o żonie/mężu/mamie/koledze aby ćwiczyć to -s.

                            I wszyscy są zadowoleni, że mówią, choć materiały to kartka i długopis.
                            Jak już ktoś opowie o sobie i swoim kimś tam, to czasem mija lekcja, a czasem jest czas na pytania, napioer do you, potem does he. Jak uczeń dojdzie do pytań, to na bank minie lekcja.
                            • amused.to.death Re: Konwersacje-znow watpliwosci 16.12.11, 23:51
                              > I wszyscy są zadowoleni, że mówią, choć materiały to kartka i długopis.

                              I najczęściej są po zajęciach zmęczeni - bo tyllleeee było....
                              ogólnie ja jestem przekonana, że żeby się nauczyć języka to obowiązuje zasada 3xO tzn. trzeba mieć: olej w głowie, ołówek w ręku i ołów w dupie.... (mam nadzieję, że mnie stąd nie wyrzuca za brzydkie wyrazy).
                              I a propos tych ludzi, którzy nie lubią mówić, czy nie jest tak, że jak już nic nie wychodzi to zawsze mogą opowiadać o sobie albo opowiadać seriale/filmy?
                              - to mnie zawsze ratowało. Kiedyś się wręcz zdziwiłam, jak bardzo przydatne może być M jak miłość, którego nie oglądam:D
                • baba67 Re: Konwersacje-znow watpliwosci 16.12.11, 09:54
                  O, ja tez to robie, ale na podstawie podrecznika.I tu jest kot pogrzebany kociamamo. W podreczniku :-)
    • amused.to.death Re: Konwersacje-znow watpliwosci 16.12.11, 12:16
      Tak się jeszcze zastanawiam nad tym co piszecie, że konwersacje to dla was tylko zaawansowane i przypominam sobie siebie jako ucznia, który własnie chciał chodzić na konwersacje - na różnych poziomach.
      I właśnie niektórzy nauczyciele twierdzili, że się nie da i że koniecznie muszę przerobić te sterty kser, które mi dadzą, a inni uważali, że się da i jedna kartka wystarczy i wystarczała.

      Protestuję;) przeciwko nienazywaniu konwersacjami rozmów na niskich poziomach. Nawet na niskim poziomie można sobie porozmawiać jak gdzieś się wyjedzie.
      Pamiętam jak x lat temu przed wyjazdem do Tajlandii wpadłam na pomysł nauki podstaw tajskiego. Szybko się okazało, że pisać to się nie nauczę - czytać w związku z tym też nie i możemy tylko ćwiczyć proste dialogi zapisane alfabetem łacińskim. I tak nauczycielka ze mną ćwiczyła przez kilka miesięcy - wprowadzając tylko niezbędną gramatykę i praktycznie 100% zajęć to było mówienie. I pamiętam jak pierwszego dnia porozmawiałam sobie z babką w pociągu - prosta to była rozmowa i większość moich rozmów była prosta, ale co to było jak nie konwersacje?
      Więc skoro z tak egzotycznym językiem można było to dlaczego nie z angielskim?

      Ja np. mam teraz problem z francuskim, którego się uczyłam kiedyś i którego chciałabym nie zapomnieć, ale właśnie nauczyciele się upierają, że muszę pisać i robić ćwiczenia pisemne bo inaczej się nie da. A ja właśnie nie chcę, chcę więcej porozmawiać bo tylko do tego mi ten język potrzebny, naprawdę nie sądzę, żebym kiedykolwiek musiała napisać coś więcej niż maila do hotelu.
      'Przerobiłam' już iluś tam nauczycieli, którzy twierdzili, że się nie da i dałam sobie na razie spokój.
      • baba67 Re: Konwersacje-znow watpliwosci 16.12.11, 12:26
        Ja Cie rozumiem.Jesli przychodzi do mnie dziewczyna na poziomie elementary i mowi ze wybiera sie do Anglii i chce tylko poradzic sobie w hotelu i poza nim to ja biore w plasach i lansadach. Na ogol nie trwa to dluzej niz 2 miesiace, gadamy z karteczkami, rysuneczkami i zdjeciami i dla mnie to najlepszy na swiecie zawodowy relaks.Jakies prosciutkie cwiczonka z netu tez sa.
        Ale robic regularny kurs na xerach-nieeeeeeeeeeeee.Ludzie systematyczni i uporzadkowani domagaja sie podrecznika. Luznych lekcji na kserach (ale za to z effektami) domagaja sie natury artystyczne czyli balaganiarze. Nie bede kopac sie z koniem.
        • amused.to.death Re: Konwersacje-znow watpliwosci 16.12.11, 12:42
          A naprawdę aż tyle się tych ludzi trafia co chcą bez podręczników?
          Wiesz, ja mam ostatnio mało korepetycji, bo nie chcę mieć w domu zajęć ale jak pomyślę o wszystkich takich indywidualnych to naprawdę nie pamiętam osoby, która by po mojej ocenie i przedstawieniu możliwości powiedziała, że się nie zgadza na podręcznik - jeśli oczywiście mówimy o normalnych zajęciach, bo czasami trafiają się osoby, które chcą coś nadrobić albo muszą się do ustnego egzaminu przygotować.
          Ostatnio trafił się pan pre-intermediate, który chciał głównie konwersacji. Po pierwszych zajęciach kiedy się zapytałam czy pan na pewno nie chce podręcznika, pan odpowiedział: jak pani uważa.

          I tak się zastanawiam czy dlatego tak mało mi się trafia bo mam ostatnio mniej takich zajęć czy może to jakaś plaga?
          A może wcale ich nie jest wielu, tylko najbardziej wkurzają, dlatego najbardziej zwracają na siebie uwagę? ;)
          • baba67 Re: Konwersacje-znow watpliwosci 16.12.11, 14:31
            Trafilo mi sie trzy razy ale za kazdym razem spasowalam. W jednym wypadku korzystalam z jednego podrecznika wybiorczo (i skserowalam prawie caly-bez sensu), w drugim kobieta zrobila sobie dluga przerwe po kilku lekcjach, a ja potem zapowiedzialam ze bez podrecznika nie jade. W trzecim wypadku na skutek balaganiarstwa i ciaglego odwolywania sama zrezygnowalam.
            Zatem na pomysly 'autorskiego' hehe kursu sie nie godze.I Wasze wypowiedzi mnie w tej decyzji utwierdzily.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja