Uczenie angielskiego uczniów "nienauczalnych"

31.10.12, 22:17
Tak tak, wiem każdego się da nauczyć angielskiego. Przez ostatnie 10 lat, mniej lub bardziej to zadanie wykonywałam. Uczę w gimnazjum na totalnej prowincji. Kilka lat temu genialnie zaczęto u nas dzielić uczniów na klasy "słabsze" i klasy złożone z asów. W klasie asów, wiadomo - raj - dajesz polecenie - wykonane, tłumaczysz - wszystko rozumieją, rwą się do nauki itp. W klasach słabych - masakra. Zero motywacji, zero słuchania i współpracy, groch w ścianę. Pół biedy w klasie pierwszej gim, jakoś tam szło - druga gim z zasady jest ciężka wychowawczo, dochodzi mi brak jakiegokolwiek wsparcia od rodziny - doły społeczne itp. Na lekcji - pół biedy - rozumieją, słuchają, coś robimy - za to prace domowe - masakra, nauczenie się tam powiedzmy 15-20 słówek - masakra, teraz mamy czasowniki niereg. - kompletna dupa. Nie mogę ruszyć z miejsca - doszło do tego, że wpisuję temat z planu pracy a siedzę gdzieś daleko w tyle bo nie idzie ruszyć z powodu braków. Dziś już dzwoniłam do rodziców, że potrzebuję wsparcia, słabo to widzę - rodzice nie zainteresowani. Mogę udawać, że idę temat po temacie ale to będzie kłamstwo i zero nauki, egzamin mi położą. Jedni mówią: pisz tematy i ucz jak należy, naucz - inni mówią: pisz temat, realizuj go szybko (jak popadnie) i miej to w dupie, przyjdzie kontrola to cię zjedzą, że się tematy nie zgadzają z zapisami. W pewnym momencie pomyślałam sobie, że przecież i tak mi ten egzamin położą, nie jestem cudotwórcą, przy tym mogę stracić pracę, bo ne realizuje podstawy programowej w odpowiednim tempie :(
Co robić, ktoś z was ma takie przyziemne problemy, czy wszyscy tu uczą elity, w szkołach prywatnych itp? W mojej szkole nauczyciele są rozliczani z wyników egzaminów - egzamin gim, rozszeżony w tej klasie - katastrofa będzie :(
    • englove Re: Uczenie angielskiego uczniów "nienauczalnych" 31.10.12, 22:58
      O to faktycznie nieciekawie. Każdego da się nauczyć pod warunkiem choćby minimalnego zaangażowania ze strony uczącego się. Pewnych rzeczy po prostu nie przeskoczysz. Może te mocniejsze klasy podniosą Ci poprzeczkę i osiągniesz satysfakcjonujący przełożonych wynik? Powodzenia:)
      • englove Re: Uczenie angielskiego uczniów "nienauczalnych" 31.10.12, 23:00
        wyniki Ci podniosą, oczywiście, nie poprzeczkę:)
        • engteacherka Re: Uczenie angielskiego uczniów "nienauczalnych" 31.10.12, 23:38
          Nie zazdroszczę ci, w państwowych szkołach mam doświadczenie raczej z podstawówkami - tam można coś osiągnąć sposobem. W gimnazjum jest inaczej. Nie nauczysz kogoś, kto się przed tym rękami i nogami zapiera.
          Tak, jak poprzedniczka podpowiada, wyłuskaj tych, którzy ,,rokują'' i na nich się skup lub inwestuj w mocnych uczniów, to średnia wyjdzie zadowalająca. Włącz nauczanie poziomowe (wiem, więcej pracy), słabi niech robią naprawdę proste zadania znacznie poniżej wymagań- może niektórych zmotywuje to, że dali radę zrobić zadanie, będziesz miała czas zająć się tymi, którzy mogą ci podnieść średnią...
          Moim zdanie trochę nie fair jest ograniczanie tych, którzy dają radę, a dostosowywanie programu do tych, którzy zwyczajnie olewają (nie chcą, to nie, niech odmieniają to be całą godzinę :) )
          Aaaa i tematy wpisywałabym zgodne z planem, bo w razie kontroli nie będą pytać, czy prowadzisz ciekawe lekcje i się starasz, tylko, czy masz porządek w papierach (niestety)
      • kociamama Nikogo nie można "nauczyć" 01.11.12, 13:20
        Każdy musi nauczyć się sam. Nauczyciel/ka może motywować, pokazywać drogę, zainteresować, tłumaczyć. Ale niestety to uczeń jest odpowiedzialny za swój ostateczny wynik (umiejętności i wynik na egzaminie).

        Ja bym nadrabiała braki, jeśli faktycznie cała klasa kuleje, a w papierach trzymała porządek.
        Może na początek metoda bardziej marchewki? Dobre oceny dla tych, co robią zadania domowe?

        Żeby zdać egzamin gimn. nie trzeba być super w gramatyce, ale liczy się słownictwo i słuchanie, więc kładła bym nacisk na mówienie i słuchanie. Może to kogoś zmotywuje,jak zobaczy, że może sklecić parę zdań po ang, a nie tylko, że uczy się abstrakcji?

        (Nie wiem, jak prowadzisz lekcje, ale może na zachętę puścić im jakiś serial, co lubią oglądać, choćby głupi. Założę się, że głupie seriale amerykańskie chętnie oglądają i parę słów z tego do nauki.)

        Najbardziej rokującym, może coś na halówce zrób?

        Trzymam kciuki!
        • shiva772 Re: Nikogo nie można "nauczyć" 02.11.12, 20:08
          Dzięki za podpowiedzi :) Co do egzaminu gimnazjalnego - niestety, niestety ale gramatyka to podstawa, ciągle wszystko się kręci wokół budowania zdań, słów charakterystycznych, stopniowania przym i strony biernej. Poziom rozszeżony to już w ogóle kosmos - zwłaszcza transformacje i samodzielne pisanie :) Oczywiście robię mnóstwo słuchania i czytania ze zrozumieniem - często jednak kładą mi wszystko bo nie kumają, że to czas przeszły, nie rozumieją podstawowych słówek, nie wiedzą że coś jest czasownikiem czy przymiotnikiem...Normalnie mózgi :)
          • kociamama Re: Nikogo nie można "nauczyć" 03.11.12, 09:36
            Przymiotnik, rzeczownik;) Takie trudne rzeczy, byś chciała, żeby wiedzieli.

            A poważnie, oczywiście, gramatyka jest konieczna do tworzenia zdań i rozumienia, ale myślę, że lepiej skupić się na nauczeniu ich używania kilku podstawowych czasów (present simple, continuous, past simple i going to/will), i rozpoznania present perfect/past continouous, żeby mogli te teksty zrozumieć, niż wdawać się w szczegóły.

            Nie wiem, co robisz, ale może, jak robisz czytanki do egzama, każ im je potem opowiedzieć i sprawdzian ze słówek i zdań 'podchwytliwych'.

            • beata248 Re: Nikogo nie można "nauczyć" 22.05.13, 09:38
              ja też miewam takich, zwłaszcza chłopaków. Zgrywalizuj im zadania - imiona wszystkich uczniów na bocznej tablicy, punkty lub plusy za cokolwiek- słówka, zadania, wypowiedzi,aktywność na lekcji, domowe, co chcesz. Notes pozwoli ci nad tym zapanować i sumować to w stopnie okresowo- będą się bić o te punkty, jak pokumają związek aktywności z ocenami. Wzrasta poziom zaangażowania no i wyniki, zwłaszcza u facetów ;). Zapraszam do mnie na bloga, może coś się przyda - dla gimnazjum zrobiłam grę Town, cały program od podstawówki do matury w formie gry, taki kombajn, raporty z lekcji opisuję na blogu www.blog.playmeandlearn.com/
    • beata248 Re: Uczenie angielskiego uczniów "nienauczalnych" 22.05.13, 09:41
      ja też miewam takich, zwłaszcza chłopaków. Zgrywalizuj im zadania - imiona wszystkich uczniów na bocznej tablicy, punkty lub plusy za cokolwiek- słówka, zadania, wypowiedzi,aktywność na lekcji, domowe, co chcesz. Notes pozwoli ci nad tym zapanować i sumować to w stopnie okresowo- będą się bić o te punkty, jak pokumają związek aktywności z ocenami. Wzrasta poziom zaangażowania no i wyniki, zwłaszcza u facetów ;). Zapraszam do mnie na bloga, może coś się przyda - dla gimnazjum zrobiłam grę Town, cały program od podstawówki do matury w formie gry, taki kombajn, raporty z lekcji opisuję na blogu www.blog.playmeandlearn.com/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja