Dodaj do ulubionych

Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy?

18.03.13, 17:30
Zastanawiam się, jaka może być granica tolerancji.
Dla stałych uczniów jestem bardziej tolerancyjna, bo zdarza się, że ktoś zachorował, wyjechał, nie składa się, i wypadną np. dwie lekcje pod rząd, a pomimo starań obu stron nie da się znaleźć dogodnego terminu by je odrobić.
Ale dla nowych?
Od dwóch tygodni zajmuje mi czas i zatruwa krew dziewczyna, której nie widziałam jeszcze ani razu i nie zarobiłam od niej ani złotówki. Pierwsze spotkanie przesunęła już 3 razy ( dodatkowe zajęcia w szkole, chora, znów chora, ma dużo sprawdzianów w szkole), szczytem jednak było potwierdzenie lekcji o godz. 15 i ponowne odwołanie o 17 ( spotkanie miało być o 18).
Może się tak nieszczęśliwie składa, że akurat w czasie, gdy chciała zacząć ze mną współpracę jest chora. Może. Zawsze przeprasza, ale i zawsze odwołuje w dniu lekcji, i to dopiero, gdy ja do niej pierwsza napiszę czy lekcja aktualna. Obawiam się, że nie rokuje i że jeśli nawet uda nam się odbyć tę pierwszą lekcję w końcu, to potem będą święta, potem znowu coś i tak dalej. Dodam, że chodzi o powtórkę do matury ustnej, która jest za dwa miesiące.
Zajmuje atrakcyjny termin ( poniedziałki wieczór) i pomimo że nie mam w tym momencie kolejki chętnych na tę godzinę, to wiem, że lada tydzień się znajdą, a ona bardzo mnie do siebie zniechęciła już na starcie. Ktoś nie ma czasu na pierwsze spotkanie, nie będzie miał i na kolejne.

Wiem, że wiele/u z was pobiera z góry za kilka lekcji i w przypadku odwołania w ostatniej chwili kasa przepada. Ale nie wszyscy, bo wiele było dyskusji zwolenników i przeciwników metody. Pytanie - przesuwacie pierwsze spotkania? Dajecie szansę komuś, kto kilka razy "nie mógł"?
Obserwuj wątek
    • joalma Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 18.03.13, 20:19
      chyba najlepszym wyjściem jest zaproponowanie dziewczynie innego terminu na stałe, takiego który nie będzie kłopotem jeśli znów odwoła zajęcia oraz uświadomienie że odwołania zajęć to dla ciebie problem, bo musiałaś odmówić komuś innemu, kto jest chętny na ten termin. można też zaproponować odrobienie x zaległych lekcji - jak zobaczy ile jej przepadło to może coś do niej dotrze. wydaje mi się, że niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego, że sama rezerwacja teminu to problem - przecież w razie czego inny uczeń nie czeka pod drzwiami i nie wskakuje na jej miejsce.
      czy rodzice wiedzą że dziewczyna tak sobie bimba? może ona po prostu nie chce chodzić?
    • anglofil Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 18.03.13, 22:06
      Dokładnie tak jak piszesz, jak kto rokuje tak i cały czas robi. Ja na przykład mam bardzo mało godzin i w związku z tym zawsze zastanawiam się, czy warto spławiać odwoływaczy ale ostatnio doszłam do wniosku, że tak naprawdę to więcej z nich szkody niż pożytku - co z tego, że te kilka złotych raz na jakiś czas wpadnie jak są okupione nerwami. Miałam dziś nawet sytuację ciekawą. Jedna pani zdecydowała się wrócić do lekcji po kilku miesięcznej przerwie podczas której się po prostu nie odezwała. Umówiłam się z nią, że lekcje są płaten z góry i odrabiane. Zapłaciła za 2 mimo, że do końca mca zostały 3 ale 'nie miała kasy'. Dziś dostałam sms że jest chora i chce spotkać się po świętach. Odpisałam, że jeszcze jest jedno spotkanie przed na co dostałam sms: 'przecież ci mówiłam, że mam delegację' Odpisałam, że sorry ale zajmuje mi termin i możemy umawiać się 'spontanicznie' ale nie będę trzymać terminu. Jest niepoważna, bo uczeń chcący się uczyć i poważnie traktujący lektora stawia sprawę inaczej można przecież zapytać 'kiedy możemy się spotkać na odrabianie'. Po niej miałam telefon od innego ucznia, że niestety we śr nie może i czy można spotkać się we wt albo czw. Zupełnie inne podejście. No ale jak kto zaczyna, tak kończy. Tą lasią to ty nawet sobie głowy nie zawracaj. W ogóle sprawy odrabiania trzeba stawiać od razu jasno. Ja podjęłam współpracę z prezesem ciągle wyjeżdżającym, który mi od razu podwiedział że sporo lekcji wypadnie a ja idiotka nic nie ustaliłam i teraz sobie w brodę pluję, próbuję odrabiać ale średnio to wychodzi. W tym biznesie jest tak, że jednak sporo zależy od lektora. A z takich nierokujących po prostu należy rezygnować.
      • art-decco Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 28.03.13, 10:28
        anglofil napisała:

        kurcze, dlaczego lektorzy siebie nie cenią?
        a później narzekają, że mało zarabiają, że trudno wyjść na swoje, że nie opłaca się DG?

        sami sobie walicie kody pod nogi takimi sytuacjami

        są podobne zawody, w ktorych do takich sytuacji w ogole by nie doszlo
        coach umowi sie z klientem z gory na pol roku (nie mowiac ze stawki z 5 razy wyzsze ale ja nie o tym, tylko o podejsciu)
        w ogole nie ma gadania ze słuchacz bedzie przekladal, odwolywal itd
        bo to powazny uklad
        i sluchacz ma akceptowac zasady inaczej droga wolna
        i ludzie akceptują e zasady

        lektorzy nie cenicie siebie
        i sami sprawiacie swoim zachowaniem ze ludzie nie cenią was :)

        > Dokładnie tak jak piszesz, jak kto rokuje tak i cały czas robi. Ja na przykład
        > mam bardzo mało godzin i w związku z tym zawsze zastanawiam się, czy warto spła
        > wiać odwoływaczy ale ostatnio doszłam do wniosku, że tak naprawdę to więcej z n
        > ich szkody niż pożytku - co z tego, że te kilka złotych raz na jakiś czas wpadn
        > ie jak są okupione nerwami. Miałam dziś nawet sytuację ciekawą. Jedna pani zde
        > cydowała się wrócić do lekcji po kilku miesięcznej przerwie podczas której się
        > po prostu nie odezwała. Umówiłam się z nią, że lekcje są płaten z góry i odrabi
        > ane. Zapłaciła za 2 mimo, że do końca mca zostały 3 ale 'nie miała kasy'. Dziś
        > dostałam sms że jest chora i chce spotkać się po świętach. Odpisałam, że jeszcz
        > e jest jedno spotkanie przed na co dostałam sms: 'przecież ci mówiłam, że mam d
        > elegację' Odpisałam, że sorry ale zajmuje mi termin i możemy umawiać się 'spont
        > anicznie' ale nie będę trzymać terminu. Jest niepoważna, bo uczeń chcący się u
        > czyć i poważnie traktujący lektora stawia sprawę inaczej można przecież zapytać
        > 'kiedy możemy się spotkać na odrabianie'. Po niej miałam telefon od innego uc
        > znia, że niestety we śr nie może i czy można spotkać się we wt albo czw. Zupełn
        > ie inne podejście. No ale jak kto zaczyna, tak kończy. Tą lasią to ty nawet sob
        > ie głowy nie zawracaj. W ogóle sprawy odrabiania trzeba stawiać od razu jasno.
        > Ja podjęłam współpracę z prezesem ciągle wyjeżdżającym, który mi od razu podwie
        > dział że sporo lekcji wypadnie a ja idiotka nic nie ustaliłam i teraz sobie w b
        > rodę pluję, próbuję odrabiać ale średnio to wychodzi. W tym biznesie jest tak,
        > że jednak sporo zależy od lektora. A z takich nierokujących po prostu należy re
        > zygnować.
    • engteacherka Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 19.03.13, 09:37
      A ja bym jednak, zanim ją wyrzucę, wykonała tel. do rodziców. Miałam taki przypadek brania kasy na lekcje od matki i przepuszczanie zamiast przychodzenia na zajęcia (też maturzystka). Ponieważ rodzicom zależało :) :) , to potem przywozili ją na lekcje i już nie odwoływała, dla mnie było z korzyścią
    • baba67 Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 19.03.13, 12:28
      Panna jest niepowazna i uprzejmie bym ja poinformowala ze termin juz niestety nie jest dostepny.Zle zrobilas ze sie upewnialas co do lekcji.Niby dlaczego mialabys to robic?Jesli mi ktos nie przychodzi bez zadnego uzasadnionego wyjasnienia postfactum(szpital babci, wypadek samochodowy-oba mialam)- skreslam.
      Nigdy nie zaczynam wspolpracy z mlodzieza do matury wlacznie bez kontaktu z rodzicami.
            • anglofil Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 19.03.13, 18:04
              W ogóle to może off topic ale gadałam z lektorką, która mówi olewaczom że są niepoważni i tyle. A jak wy to robicie? Ja dziś dokonałam ogromu pracy nad sobą bo nowa klientka mi pierdnęła smsem, że 'dziś wypadnie' bo jest chora. Odpisałam, że lekcje odwołane bliżej niż 24 g są płatne, bo mam zarezerowany czas a zero możliwości zmiany a to moja praca. I że na przyszłość proszę pamiętać. Powoli uczę się asertywności bo doświadczenie mówi, że solidnych zasady nie zniechęcą, a niesolidnych ich brak nie usolidni a jeszcze gorzej zaszkodzi.
              • nighthrill Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 19.03.13, 18:18
                Różnie bywa, miałam niedawno taką klientkę, która odwoływała bardzo często, ale z kilkudniowym wyprzedzeniem. No i nie mogłam jej prosić, żeby płaciła, jak mi dała znać np.3 dni wcześniej, że nie może. Odrabiać też nie było kiedy - mam w tym roku pecha do ludzi, którzy mogą tylko wieczorami, a wieczory mam zajęte nawet do 21. W końcu szczęśliwie zrezygnowała, bo jej kolidowało z pracą i przygotowaniami do ślubu ( hehe).
                Przy tej pannie jeszcze się trochę waham, bo ona jest tu na miejscu, mam chętną, którą mogłabym ten wakat obsadzić, ale w Warszawie ( prawie godzina dojazdu dla mnie w jedną stronę). Kasa ta sama, ale tutaj schodzą mi 2h, a tam 3,5-4h. No, ale ta tutaj wcale nie korzysta, a warszawianka byłaby może sumienniejsza...
    • amused.to.death Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 20.03.13, 12:39
      Moja metoda jest następująca:
      wziąć więcej zajęć niż teroretycznie (fizycznie) powinnam - zawsze coś wypada więc w sumie to wtedy jest w sam raz i te wypadnięte cieszą:) bo można trochę odpocząć.

      W twojej sytuacji, gdyby zajęcia nr 1 zostały odwołane, w przypadku ustalenia nowego terminu poprosiłabym o potwierdzenie dzień wcześniej/ tego samego dnia rano - telefonicznie/mailowo/sms - gdybym nie dostała żadnej wiadomości po prostu bym zignorowała i zapomniała.

      Tak ostatnio zrobiłam z kimś (na dodatek znajomym) - powiedziałam, że jeśli się zdecyduje chodzić to może się do mnie odezwać, ale coś takiego z przekładaniem i odwoływaniem nie ma kompletnie sensu.

      Zrezygnowałam też z pana, który był przemiły, lubił angielski i lekcje, ale z powodu pracy odwoływał tak 60 procent (z czego sporą część zbyt późno - więc i tak miałam za to kasę) - po przeliczeniu jednak stwierdziłam, że lepiej przeczekać bez zajęć - czekając na coś innego niż mieć te zajęcia z nim - poza poczuciem straty czasu, czułam frustrację, że zajęcia są bez sensu - a to uczucie, którego bardzo nie lubię.

      Zrezygnowałam też kiedyś z podobnej dziewczyny o której piszesz (też przed maturą) - zadzwoniłam i powiedziałam, że kompletnie nie widzę sensu w naszej współpracy i wyjaśniłam dlaczego. Jakimś cudem mnie przekonała, żeby dać jej jeszcze jedną szansę. Co ciekawe przyszła na kolejne spotkanie i potem chodziła regularnie bez żadnego problemu (ewentualnie odwołując z dużym wyprzedzeniem - i najczęściej z chęcią odrobienia).

      Czy wy się komunikujecie sms-owo?
      Nie wiem czy to oznaka mojego starzania się, ale dla mnie komunikacja smsowa jest dopuszczalna w przypadku osób, które znam dłużej i pewne rzeczy są już ustalone (i mówię to z pozycji nauczyciela i ucznia), ale w takim przypadku jak opisujesz według mnie niezbędna jest ROZMOWA.

      Ogólnie co do odwoływań, nie mam złudzeń, że się będą odbywać wszystkie zajęcia i że odwoływane będą zawsze odrabiane - zakładam, że z różnych powodów tak do 25% się pewnie nie odbędzie - widzę to również jako uczeń, że choćbym chciała to z różnych powodów więcej mi nie wychodzi - i cieszę sie, że moja nauczycielka to też rozumie:)
      • joalma Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 20.03.13, 12:48
        ja się komunikuję sms-owo, tak ustalam zaraz na początku z zaznaczeniem, że otrzymane smsy potwierdzam i proszę o to samo bo może się zdarzyć, że ktoś mi wyśle, ja nie dostanę. nie potwierdziłam - nie dostałam, należy wysłać ponownie. wybrałam taką komunikację ponieważ często nie mogę odbrać telefonu, nie mam przy sobie kalendarza albo moje dziecko śpi i nie mogę głośno rozmawiać. proponuję też żeby uczniowie wysyłali mi zadania domowe mejlowo i wtedy też sms z info żebym sobie sprawdziła skrzynkę. rozmowa osobista/tel jest konieczna jeśli sprawa jest skomplikowana, ale jeśli to tylko jakieś odwołanie, przełożenie itp to szybciej mi smsem.
          • nighthrill Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 20.03.13, 14:29
            Rozmawiałyśmy raz przez telefon i brzmiała rozsądnie.

            Jeśli chodzi o potwierdzanie, to łatwiej wysłać smsa "proszę o potwierdzenie dzisiejszych zajęć o godz. 18", niż dzwonić - dziewczyna jest w szkole, może nie odebrać. Ja też podczas zajęć nie odbieram telefonów od innych uczniów ani telefonów prywatnych, a smsa mogę przeczytać, kiedy uczeń robi np. reading czy słucha listeningu.
            Ale faktem jest, że komunikacja smsowa rozluźnia obyczaje, dziewczyna niemalże prowadzi ze mną rozmowę jak na czacie - na moje " nie mam w tym tygodniu terminów" jakieś smsy w stylu " o matko, to co teraz?", kiedy nie odpisuję pisze zaraz "czy doszedł do pani mój sms?", zasypywała mnie serią smsów o stanie swojego zdrowia itp. Może nie ma odwagi dzwonić? Dzięki smsom mam zresztą dowod ile razy odwołała ( do tej pory trzy pod rząd). I zastanawiam się, co z poniedziałkiem - pisać, prosić o potwierdzenie, iść bez potwierdzenia, nie iść?
            Nowa dziewczyna mogłaby się zacząć najwcześniej w poniedziałek, to daleka znajoma, ale nie mam pojęcia o jej poziomie, sumienności i o tym, czy jest skłonna zapłacić moją cenę - więc nie wiem czy znienacka proponować jej miejsce tej nieszczęsnej maturzystki...
            • agcerz Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 20.03.13, 21:35
              Ta nowa uczennica źle rokuje. Słusznie napisano, że jaki początek, taki koniec. Wprowadź dla zdrowia psychicznego zasadę 24 godzin, czyli płatności za zajęcia odwołane później niż na 24 h przed terminem zajęć. To nie jest nieeleganckie. To jest zdrowe. Jeśli nie przyjdę do kosmetyczki na dany termin, ona obciąży mnie kwotą nieprzeprowadzonego zabiegu - życie.
              W tym konkretnym przypadku poprosiłabym o deklarację - wóz czy przewóz, a najlepiej powiadomiła o faktach rodziców.
              Powodzenia. Musisz się cenić.
      • alina460 Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 22.03.13, 07:29
        I też nie toleruję spóźnień. Jak ktoś się spóźni to i tak nie przedłużam czasu pracy.
        Ale wyobraźcie sobie wczoraj dziewczynka (9 lat!) przyszła do mnie 15 minut wcześniej i sobie wydedukowała, że jak tak wcześnie przyszła to fajnie, bo będzie miała dłuższe zajęcia!!! :))
        • nighthrill Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 22.03.13, 08:39
          Z tym przychodzeniem wcześniej, to też jakaś egipska plaga:) Kiedyś mi dzieciak przyszedł 30 minut wcześniej, bo przyjechał wcześniejszym tramwajem, i zadzwonił do drzwi, gdy z mężem nie byliśmy, hmmm, w stanie jeszcze go przyjąć;) Pewna maturzystka przyszła godzinę wcześniej, bo jej się pomyliło, ale że nikogo nie było, to ją wzięłam wyjątkowo.
          Niestety ze spóźnieniami i przychodzeniem za wcześnie jest tak jak z odwołaniami - ludzie, a już zwłaszcza młodzież, nie myślą o tym, że zmieniają komuś plany, rujnują wolny czas czy "zachodzą" na kolejną lekcję. Zdarzało mi się wracać od ucznia do domu i miałam pół godziny do kolejnej lekcji u siebie, a tu sms, że tamta osoba "już jest i chce zacząć wcześniej", bez pytania nawet, czy może. A ja chciałam iść do łazienki, nastawić pranie, przegryźć kanapkę itp.
          Było też kilka osób, które przyjeżdżały płynnie, w zależności od tego jak skończyły pracę czy szkołę - potrafiły być 15.05 albo 15.30. Niby mała różnica, ale też mnie wkurzało, że nie wiem czy mam te dodatkowe 20 minut dla siebie, czy nie mam.

          W domu to jeszcze jakoś dało się znieść, ale przy dojeżdżaniu to jest kłopot. Mam np.faceta na 18.15 i mieszka tak daleko, że wyjeżdżam godzinę przed lekcją. A on potrafi o 18, gdy już jestem na jego osiedlu wysłać smsa, że nie zdąży i jednak 18.30. No to łażę, spaceruję, czekam w sklepach ( a zimno paskudnie) i powinnam mu te 15 minut obciąć, licząc za całość. Ale on oczekuje 60 minutowych zajęć. W przypadku 15 minut jeszcze jakoś obciąć można, ale gdy czekam na kogoś np. 30 ( miałam dziewczynę, która zaspała, przyszła o 12.35 zamiast o 12, i oczekiwała godzinnych zajęć za kasę zapłaconą z góry, a powinna dopłacić za te pół godziny), to lekcja robi się śmiesznie krótka, nie zawsze też można ją przedłużyć, bo czeka kolejna albo trzeba wyjść z domu. Poza tym to przedłużanie za darmo o jakiś spektakularnie długi czas ( typu pół godziny) jest przecież kompletnie nieopłacalne.

          Jeszcze nie lubię uczniów, którzy mają zajęcia 90 minutowe, ale danego dnia chcą mieć 60 minutowe, bo gdzieś się spieszą, i wcześniej o tym nie poinformują, tylko dopiero, gdy przyjdę. Nie dość, że mam głupie okienko, to jeszcze zarobię mniej, niż oczekiwałam, bo jak wykorzystali godzinę, to za nią chcą płacić.

          Co robicie z takimi i ze spóźniaczami?
          Dodam, że ja się nigdy nie spóźniam, mimo że odległości spore i jeżdżę komunikacją. Nie przychodzę też za wcześnie, najwyżej kilka minut - czekam pod klatką, bo wiem, że ktoś może mieć plany czy być właśnie w sytuacji "niewyjściowej".
          • art-decco Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 28.03.13, 10:52
            nighthrill napisała:


            > Jeszcze nie lubię uczniów, którzy mają zajęcia 90 minutowe, ale danego dnia chc
            > ą mieć 60 minutowe, bo gdzieś się spieszą, i wcześniej o tym nie poinformują, t
            > ylko dopiero, gdy przyjdę. Nie dość, że mam głupie okienko, to jeszcze zarobię
            > mniej, niż oczekiwałam, bo jak wykorzystali godzinę, to za nią chcą płacić.

            dlaczego? powinni
            dlaczego to nie jest oczywiste?
            • nighthrill Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 28.03.13, 11:22
              Nie wiem - dla nich nie jest.
              Z biegiem lat dochodzę do wniosku, że trzeba by na pierwszych zajęciach opracowywać miliony zasad, bo ludzie są cholernie roszczeniowi i często nie znajdą lub nie stosują zwykłych zasad s-v. Zawsze się znajdzie jakiś przypadek, którego w swojej naiwności nie przewidziałam. Nie zakładam niesolidności uczniów, ale czasem okazują się niesolidni.
              • art-decco Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 28.03.13, 13:46
                nighthrill napisała:

                > Nie wiem - dla nich nie jest.
                > Z biegiem lat dochodzę do wniosku, że trzeba by na pierwszych zajęciach opracow
                > ywać miliony zasad, bo ludzie są cholernie roszczeniowi i często nie znajdą lub
                > nie stosują zwykłych zasad s-v. Zawsze się znajdzie jakiś przypadek, którego w
                > swojej naiwności nie przewidziałam. Nie zakładam niesolidności uczniów, ale cz
                > asem okazują się niesolidni.


                nie milion tylko ze 3
                ale trzeba umiec potem wyegzekwowac
    • poziomka001 Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 22.03.13, 14:01

      Ja bym pogoniła bez cienia wątpliwości po drugim odwołaniu spotkania. Rozumiem że przypadki chodzą po ludziach, ale jak ktoś nie może znaleźć czasu na odbycie pierwszej lekcji, to tym bardziej nie znajdzie na odbycie następnych. A już blokowanie dla panny NIEOPŁACONEGO terminu w najatrakcyjniejszych godzinach nie mieści mi się głowie.
        • agcerz Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 24.03.13, 15:10
          Co do pójścia w ciemno... belgijski hydraulik kasuje 60 euro za przyjście do domu klienta, w razie nieobecności tego ostatniego również... Słuchając niedawno opowieści o hydrauliku, pomyślałam o tej historii z forum i... zrobiło mi się przykro. Jednak musimy się cenić także my, angliści, nie tylko hydraulicy.
              • samaira Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 24.03.13, 18:39
                Ja na wstępnym spotkaniu ustalam, że może przepadać najwyżej 10% zajęć. Jeśli chodzi o lekcje odwołane w ostatniej chwili, to mówię, że raz czy dwa toleruję, ale jeśli to się zdarzy częściej - chcę, żeby były opłacone.
                Co do uczniów przychodzących za wcześnie: mam stałe pory zajęć codziennie, przerwa między lekcjami jest zawsze 15min. Jeśli ktoś przychodzi do 5min wcześnie - w porządku. Czasami zaczynam lekcję, czasami proszę poczekać w pokoju. Jeśli ktoś przychodzi ponad 7-10min wcześniej, proszę tego nie robić - bo czasami poprzednia lekcja się wydłuży i wtedy jestem zestresowana, czy uczniowie nie zetkną się na korytarzu.
          • art-decco Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 28.03.13, 10:50
            agcerz napisała:

            > Co do pójścia w ciemno... belgijski hydraulik kasuje 60 euro za przyjście do do
            > mu klienta, w razie nieobecności tego ostatniego również... Słuchając niedawno
            > opowieści o hydrauliku, pomyślałam o tej historii z forum i... zrobiło mi się
            > przykro. Jednak musimy się cenić także my, angliści, nie tylko hydraulicy.

            hehe
            no koles od naprawy pralki powiedzial, ze przyjedzie i zobaczy czy da sie naprawic ale jakby sie nie udalo
            o on i tak wezmie za dojazd 40 zlotych ;)

            serio pytam, dlaczego lektorzy tak nie mogą???
            o co tu chodzi?
            • nighthrill Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 28.03.13, 11:18
              Kilka razy w życiu zdarzyło mi się kogoś nie zastać ( ale były to kolejne lekcje, nie pierwsza) i zawsze brałam kasę za to, że byłam. Jeśli ktoś chamsko na kolejne zajęcia nie przyszedł ( do mnie) i uznał to za zakończenie współpracy ( miałam dwa takie przypadki), to nie ma możliwości wynegocjowania płatności, no bo jak? "Tak, rozwiązujemy współpracę, ale proszę o wpłatę za ostatnie zajęcia", jeśli ktoś nawet mnie nie informuje, że rezygnuje? Z takimi ludźmi nawet nie chce mi się gadać, dzwonić, dowiadywać się dlaczego zrezygnowali.
          • baba67 Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 25.03.13, 16:09
            Ale w wielkim stylu.
            Osobiscie polecam metode-po pierwszym odwolaniu (ktore moze sie zdarzyc) daje tzry dni na potwierdzenie nastepnej lekcji z zaznaczeniem ze jesli potwierdzi i odwola musi za na zaplacic.Jesli nie potwierdzi- sprawa jasna.W bobu wypadkach pozbywasz sie problemu.
            • nighthrill Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 25.03.13, 16:33
              Zastanawiam się o co jej chodziło, czy ma jakieś zaburzenia psychiczne?

              Odpisałam, że współpraca nie ma sensu, a usług sprawdzania prac nie udzielam, bo mam za dużo pracy. Niech se poszuka studentki do sprawdzania na gumtree. Tupet.

              Nic, ogłaszam się od dziś w takim razie z wolnym poniedziałkiem wieczór. Ale ile krwi mi napsuła, to moje...
                  • anglofil Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 25.03.13, 17:32
                    Z głupoty i nieodpowiedzialności. Z braku wychowania też, ja np. miałam fajną, b miłą parę, uczyłam ich rok, robili wrażenie zadowolonych po czym dostałam sms, że chyba nie dadzą rady przychodzić na ang.... i zero. Ja zwykle do moich usługodawców dzwonię bo uważam to za wyraz szacunku a już na pewno zadzwoniłabym w sprawie zerwania współpracy (chyba, żebybym uznała go za beznadziejnego ale skoro przez ponad rok korzystali z usług i nie zaszedł żaden konflikt to mogę zakładać, że to nie ten przypadek) Inna mailem mi napisała jak to uwielbia moje metody itd ale musi zawiesić lekcje mając nadzieję, że je za jakoś czas odwiesi i do mnie wróci - nie wiem skąd pojęcie, że mailem lub sms jest lepiej - wygodniej ale mniej grzecznie. Cóż, inne pokolenie. A z tą laską, to sprawdza się, że jak się zaczyna tak i kończy.
                    • anglofil Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 25.03.13, 17:36
                      Ja jak zaczynałam pracę to jechałam do laski na drugi koniec miasta a ona potrafiła zaproponować że dziś 'godzinka' bo kolega przyjdzie.... Laska to źle powiedziane, to była młoda lekarka... a inna pani, do której przyjechałam w siarczystą zimę oznajmiła, że nie była na dziś umówiona - na szczęście zadzwoniłam do szkoły z której ramienia to było (Empik) i szkoła tej pani przypomniała, że jednak była umówiona.... Ach, te początki. Co nie znaczy, że jest o wiele lepiej, tj. jest lepiej ale do ideału wiele brakuje a kindersztuby w narodzie coraz pewnie mniej...
                      • nighthrill Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 25.03.13, 19:11
                        Z "dziś godzinka" też miałam wiele razy problemy. Nie mogą zadzwonić wcześniej, że chcą krócej, żeby nauczycielka coś sobie na później zaplanowała, poprzesuwała inne lekcje? Ma się głupie okienko i niższą kwotę w kieszeni.

                        Ale nie wszyscy są tacy. Muszę pochwalić studenta, któremu robię proofreadingi - po opisaniu przeze mnie zasad współpracy i kwoty otrzymałam z góry przelew za kilka wypracowań, zanim jeszcze odesłałam pierwsze. W tygodniu, w którym miał jedno przesłać, ale nie zdążył napisać, dostałam maila, że tym razem wypracowania nie będzie - żebym się nie martwiła, że np. nie doszło. I to jest normalna współpraca.
                        • englove Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 25.03.13, 19:27
                          Strasznie mi się przykro zrobiło czytając ten wątek. Z wielu powodów, a najbardziej dlatego, że prestiż naszego zawodu spada. Właściwie już chyba niżej upaść nie może, także i cenowo:( Myślę że uczniowie wiedzą, że rynek jest trudny i pozwalają sobie na coraz więcej. Trzymaj się i nie przejmuj się panną. Powodzenia w zapełnieniu poniedziałkowego okienka:)
                          • art-decco Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 11:09
                            wątkodawczyni niczego sie nie nauczyla na tej dyskusji, niestety

                            do sytuacji 60 minut zamiast 90 w ogole nie powinno dojsc

                            i to ona jest temu winna ze nie potrafila zakomunikowac tyego studentce i pobrac normalnej oplaty ustalonej wczesniej

                            prestiz zawodu jest bardzo niski, takze przez zachowania lektorow takie jak w tym wątku
                            dlaczego siebie nie cenicie??
                            hydraulik potrafi sie cenic jak do mnie jedzie, coach, pedicurzysta,
                            czemu lektorzy nie potrafią...


                            englove napisał(a):

                            > Strasznie mi się przykro zrobiło czytając ten wątek. Z wielu powodów, a najbard
                            > ziej dlatego, że prestiż naszego zawodu spada. Właściwie już chyba niżej upaść
                            > nie może, także i cenowo:( Myślę że uczniowie wiedzą, że rynek jest trudny i po
                            > zwalają sobie na coraz więcej. Trzymaj się i nie przejmuj się panną. Powodzenia
                            > w zapełnieniu poniedziałkowego okienka:)
                            • nighthrill Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 11:28
                              Rany boskie, jak ja mam pobrać opłatę od osoby, której nigdy nie widziałam i do której nigdy nie poszłam?
                              Powinnam zrezygnować po pierwszym odwołaniu spotkania, wiem o tym - ale nie ma realnej możliwości pobrania kasy za te wszystkie odwołania czy choćby i jedno. Przecież chyba przed lekcją próbną, gdy tak naprawdę nie wiadomo czy my zdecydujemy się na ucznia lub uczeń na nas, nie prosimy o wpłatę na konto za cały miesiąc? Trzeba się najpierw poznać i zobaczyć czy będę w stanie coś dla ucznia zrobić. To nie szkoła językowa, gdzie bez kasy uczeń nie zaczyna kursu.

                              Sytuacja z 60 minutami zamiast 90 pochodzi sprzed kilku lat i jest podana w wątku jako przykład - nie ma nic wspólnego z tą dziewczyną.

                              Widzę, że bardzo negatywnie mnie oceniasz. Podaj w takim razie swoje metody i zasady odwoływania - proszę bez ironii.
                              • baba67 Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 11:50
                                Ja mysle ze odwolanie pierwszego spotkania nie powinno byc z reguly powodem rezygnacji.Mialam taki poczatek wspolpracy dlugiej i owocnej.Jeszcze zalezy jak sie to tlumaczy.Powod typu kolezanka mnie wyciagnela na zakupy i ide powinien obudzic nasza czujnosc i sklonic do kasowania z gory (o ile nie ma sie takiego zwyczaju).Niektore osoby da sie "wychowac"bo maja szacunek tylko wtedy gdy sie dyktuje warunki z pozycji take it or leave it. Bez tego beda olewac.
                              • art-decco Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 13:51
                                nighthrill napisała:

                                > Rany boskie, jak ja mam pobrać opłatę od osoby, której nigdy nie widziałam i do
                                > której nigdy nie poszłam?

                                to jest jesli nie przychodzi na pierwsze spotkanie
                                uznalabym ze nie jest zainteresowana, chyba ze sytuacja wyjatkowa, to widzimy sie nastepnym trazem ustalamy zasady i ona placi.
                                opisywana w watku sytuacja jest taka ze tej osoby nie bylo kilka razy na zajeciach, z tego co rozumiem

                                > Powinnam zrezygnować po pierwszym odwołaniu spotkania, wiem o tym - ale nie ma
                                > realnej możliwości pobrania kasy za te wszystkie odwołania czy choćby i jedno.
                                > Przecież chyba przed lekcją próbną, gdy tak naprawdę nie wiadomo czy my zdecydu
                                > jemy się na ucznia lub uczeń na nas, nie prosimy o wpłatę na konto za cały mies
                                > iąc? Trzeba się najpierw poznać i zobaczyć czy będę w stanie coś dla ucznia zro
                                > bić. To nie szkoła językowa, gdzie bez kasy uczeń nie zaczyna kursu.
                                >
                                > Sytuacja z 60 minutami zamiast 90 pochodzi sprzed kilku lat i jest podana w wąt
                                > ku jako przykład - nie ma nic wspólnego z tą dziewczyną.
                                >
                                > Widzę, że bardzo negatywnie mnie oceniasz. Podaj w takim razie swoje metody i z
                                > asady odwoływania - proszę bez ironii.

                                sorki naprawde oceniam twoje zachowanie negatywnie
                                to z tą dziewczyną która 4 razy nie przyszla pomimo umowionych lekcji
                                a ty sie jeszcze zastanawiasz co dalej
                                sytuacja wskazuje na to, ze albo nie ustalilas reguł, albo ich nie przestrzegasz
                                mam to oceniac pozytywnie?

                                ja nie jestem lektorem ale byłam
                                zasady rozsadne wg mnie podalam gdzies wyzej, w ktorejs innej odpowiedzi
                                • baba67 Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 14:20
                                  Skoro bylas to przyjmij do wiadomosci ze wszystko sie bardzo szybko zmienia, sytuacja na rynku szczegolnie.I przestan krykowac osoby ktore w tym siedza oraz musza zasilac Zaplac Umrzyj Predko z tego co uda im sie ustukac miesiac w miesiac.Gdyby Ci przyszla chec wrocic to pogadamy.Choc moglby byc to dosc bolesny comeback
                                  • art-decco Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 14:24
                                    spodziewalam się, że wam się moja krytyka nie spodoba.
                                    ale się z niej nie wycofuję,
                                    uważam, że gdyby mniej lektorów postępowało tak wobec uczniów jak wątkodawczyni
                                    to wszystkim byłoby lepiej w tym zawodzie, klient nie byłby "popsuty" itd
                                    że ZAWSZE warto się cenić i szanować swoją pracę.

                                    i spokojna głowa, do zawodu nie wracam
                                    nie mogłabym godzić się na takie złe warunki.
                                    uczniowie pewnie by nie zaakceptowali ze wyznaczam zasady

                                    baba67 napisała:

                                    > Skoro bylas to przyjmij do wiadomosci ze wszystko sie bardzo szybko zmienia, s
                                    > ytuacja na rynku szczegolnie.I przestan krykowac osoby ktore w tym siedza oraz
                                    > musza zasilac Zaplac Umrzyj Predko z tego co uda im sie ustukac miesiac w miesi
                                    > ac.Gdyby Ci przyszla chec wrocic to pogadamy.Choc moglby byc to dosc bolesny co
                                    > meback
                                    • baba67 Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 14:35
                                      No wlasnie.Zasady powinny byc, tu sie zgadzam, jednak na takie jakie uczniowie sie powszechnie godzili 15 lat temu teraz wielu chetnych toby sie nie znalazlo.Dlatego uwazam ze nie masz prawa krytykowac dziewczyny ktora jest w bardzo specyficznej trudnej sytuacji bo sytuacja nie byla oczywista od poczatku, a rynek sie zrobil bardzo trudny.
                                      • art-decco Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 14:48
                                        baba67 napisała:

                                        > No wlasnie.Zasady powinny byc, tu sie zgadzam, jednak na takie jakie uczniowie
                                        > sie powszechnie godzili 15 lat temu teraz wielu chetnych toby sie nie znalazlo.
                                        > Dlatego uwazam ze nie masz prawa krytykowac dziewczyny ktora jest w bardzo spec
                                        > yficznej trudnej sytuacji bo sytuacja nie byla oczywista od poczatku, a rynek s
                                        > ie zrobil bardzo trudny.

                                        no wiesz, krytykować mam prawo
                                        obrażać nikogo nie mam prawa, ale prawo do krytyki to mi zostaw ;)
                                        nadal uważam że krytyka uzasadniona
                                        nie mowie zeby wracac do zasad sprzed 15 lat
                                        ale dlatego ze rynek trudny to znaczy ze lektor nie ma prawa oczekiwac ze bedzie traktowany powaznie?
                                        nie mowie zeby nagle zechcial stawek sprzed 10 lat (wtedy byly spooro wyzsze niz teraz, doliczywszy inflacje, realny spadek wartosci lektorstwa to jakies 50 procent)
                                        ale kurde minimum powaznego traktowania czemu mu odmawiac?
                                        jesli powiemy cacy biedna wątkodawczyni, oj biedna, taka okropna uczennica
                                        tak jest i juz, kulimy ogon pod siebie
                                        i nie rozumiemy swoich blędow, nie przyjmujemy ich i w przyszłosci prawdopodobnie nie zmienimy swojego zachowania i nadal beda takie sytuacje
                                        a gdyby sie zastanowic na powaznie - mogłoby być kiedyś lepiej
                                        a nie tylko ciągle gorzej i gorzej...

                                        a tak przy okazji - ostatnio podslyszalam w klubiku dla dzieci
                                        wydatki mamy Jasia Kowalskiego:

                                        nauka tanca 100 zł/h
                                        paznokcie zelowe 120/h
                                        pedicure - 80/h
                                        nauka gry na pianinie Jasia 100/h
                                        nauka pływania karnet 370 zł 10 wejsc po 0,5 godziny

                                        lekcja angielskiego dla Jasia - 25 zł/h

                                        to nieprawda ze ludzie nie mają kasy na angielski
                                        to lektorzy godzą się na niskie stawki
                                        pedicurzysta mamy Jasia jakoś nie zgodził się na niższą stawkę 60/h
                                        nauczyciel tanca też nie
                                        a manicurzystka nie będzie dojeżdżać za mniej niż 110/h


                                        ;))))
                                        • baba67 Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 14:55
                                          No dobra, OSTRO krytykowac nie masz prawa bo w tym nie siedzisz.Ja szczerze mowiac jakiegos zezwolenia na olewanie sie nie dopatrzylam-dziewczynie trafil sie tak wyjatkowy egzemplarz buraka plci zenskiej ze nie przyjmowala o wiadomosci tego faktu zakladajac dobra wole.
                                          Zgadzam sie z Toba ze rynek jest psuty tle tylko ze zarzut nie pod tym adresem.Rynek psuja nie profesjonalni lektorzy tylko studenci.Lektor chce tylko jakos przezyc.
                                          • art-decco Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 14:59
                                            baba67 napisała:

                                            > No dobra, OSTRO krytykowac nie masz prawa bo w tym nie siedzisz.

                                            moze dlatego patrze troche z boku i widze w opisywanych sytuacjach cos czego wy nie widzicie, boscie przywykły?
                                            dla mnie sytuacja opisana z tą dziewczyną jest RAŻĄCO nie fair wobec lektora

                                            Ja szczerze mow
                                            > iac jakiegos zezwolenia na olewanie sie nie dopatrzylam-dziewczynie trafil sie
                                            > tak wyjatkowy egzemplarz buraka plci zenskiej ze nie przyjmowala o wiadomosci t
                                            > ego faktu zakladajac dobra wole.


                                            i widzisz co robisz - tlumaczysz dziewczyne ktora tylko przysporzyla klopotu wątkodawczyni i spowodowala u niej straty finansowe

                                            dlaczego to sobie robicie lektorzy?
                                            • baba67 Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 15:06
                                              Alez ja jej nie tlumacze.Probuje tylko zrozumiec sytuacje lektorki i jej sposob myslenia.Mnie 2 razy przedluzyla sie inauguracja dlugotrwalej wspolpracy .Czy z tego powodu ze ktos zachorowal albo przeniesli mu egzamin i nie dotarl na pierwsza lekcje mam powiedziec-jaki poczatek taki koniec, do widzenia?! Moze troche wiecej wiary w dobra wole-raz sie straci 9 razy zyska. Ten cyrk z panna nie trwal miesiecy tylko 2 tygodnie.
                                              • art-decco Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 15:17
                                                baba67 napisała:

                                                > Alez ja jej nie tlumacze.Probuje tylko zrozumiec sytuacje lektorki i jej sposob
                                                > myslenia.

                                                no ja tez probuje zrozumiec myslenie lektorow
                                                dlaczego godza sie na to wszystko
                                                a ci od niejęzykowych szkolen się nie godzą
                                                manicurzystka nie dojedzie bo jej sie nie oplaca bez dodatkowej kasy i bedzie miala odwage to powiedziec
                                                a lektor wezmie wszystko i jecze bedzie tlumaczyl niesolidnego ucznia ktory go regularnie naraza na straty...

                                                ja tez staram sie zrozumiec... :)

                                                Ten cyrk z panna nie t
                                                > rwal miesiecy tylko 2 tygodnie.

                                                ten cyrk 2 tygodnie, tamten tydzien tamten 3 tyg,
                                                i czlowiek nie wie ilui ma uczniow, gdzie kiedy jechac i co przygotowac i ile zarobi w danym miesiacu

                                                fajny cyrk!!!

                                                od takich byle 2 tygodnie sie zaczyna!
                                                • baba67 Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 15:37
                                                  Zgadzam sie z Toba co do meritum.Dyskusja jest ciekawa czesto rozmawiam o roznych mechanizmach rynkowych z uczniami na biznesie.
                                                  Uwazasz ze wszystkie manikiurzystki tyle biora? Jak duzy jest rynak dla dojedzajacych manikiurzystek. Jaki procent kobiet stanowia mamy Jasia?
                                                  manikiurzystka tyle bierze bo zalapala sie na dobry zaklad fryzjerski -to nie jest latwe dobrych zakladow nie ma wiele.
                                                  Dla mnie przyklad troche nietrafiony bo nie mozna porownac rynku uczniow i pan ktore stac na takie pierdoly za spora kase.
                                                  • art-decco Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 17:08
                                                    baba67 napisała:

                                                    > Zgadzam sie z Toba co do meritum.Dyskusja jest ciekawa czesto rozmawiam o rozny
                                                    > ch mechanizmach rynkowych z uczniami na biznesie.
                                                    > Uwazasz ze wszystkie manikiurzystki tyle biora? Jak duzy jest rynak dla dojedza
                                                    > jacych manikiurzystek. Jaki procent kobiet stanowia mamy Jasia?

                                                    tak tak masz racje
                                                    przyklad przejaskrawilam ;)
                                                    rzeczywiscie nie kazdego stac na manicurzystke i nie wszystkie tyle zarabiają

                                                    mialo nie byc o kasie tylko o mechanizmach
                                                    ja wcale nie mowie, zeby w dobie kryzysu i ogolnie obnizonych srtawek nagle żądac tyle co 10 lat temu bo to nierealne
                                                    chcialam bardziej o mechanizmach umawiania sie na lekcje tak, by obie strony traktowaly to zajęcie poważnie

                                                    i faktycznie moze nie powinnam "pouczac" innych skoro w tym zawodzie nie pracuję
                                                    bo nie wiem jak to jest w praktyce ciężko egzekwować od uczniow kiedy masz dylemat
                                                    zatrzymac odwolywacza czy nie miec zajec wcale bo odwolywacz odejdzie do innego lektora ktory mu pozwoli odwolywac.

                                                    ale nadal uwazam ze sami troche sie podkladacie na takie sytuacje...

                                                  • baba67 Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 17:36
                                                    To prawda ze z obawy przed utrata ucznia asertywnosc moze siasc.Bywa ze boimy sie skwasic atmosfere i nie reagujemy na rozne praktyki okazaniem niezadowolenia bo przestanie byc juz tak milo. Choc w rezultacie i tak przestaje bo mamy do czlowieka kwas.A ludzie niekiedy sa zwyczajnie bezmyslni i jesli sie im grzecznie uswiadomi ze to nie jest wszystko jedno zrobia wysilek zeby nas zrozumiec.
                                                  • chinwag Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 19:31
                                                    > To prawda ze z obawy przed utrata ucznia asertywnosc moze siasc.

                                                    Dokładnie. Jest pewna granica, pewien limit tolerancji oczywiście, ale wyznacza go albo cierpliwość lektora albo jego potrzeby finansowe ;)

                                                    Najczęściej moim zdaniem poziom tej asertywności (w sensie zdecydowanego egzekwowania pewnych reguł) jest wprost proporcjonalna do poziomu dochodów. Im w większym stopniu sa zadowalające, tym bardziej zdecydowanie ustalamy reguły i je stosujemy.

                                                    >A ludzie niekiedy sa zwyczajnie bezmyslni i jesli sie im grzeczni
                                                    > e uswiadomi ze to nie jest wszystko jedno zrobia wysilek zeby nas zrozumiec.

                                                    Ależ tak, czasem nie przyjdzie im do głowy, że coś jest problemem, czasem myślą w nieco egoistyczny sposób.
                                                    Nie ma co się oszukiwać, każdy z nas w większości przypadków dba o swoje, nie przejmujemy się tym, że fryzjerka miałaby np. na nas poczekać dwie godziny, my możemy być o 5-tej i już

                                                    W każdym razie nie sądzę, by problem był na tyle powszechny i dotkliwy, by aż tak się ekscytować droga Art-decoo ;)




                                                  • chinwag Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 21:10
                                                    > ależ przeciwnie, problem jest powszechny i dotkliwy

                                                    Ależ nie jest powszechny, więc i nie jest dotkliwy.

                                                    Opieram to na własnym 20-letnim doświadczeniu z różnymi uczniami, obserwacjach i relacjach rzeszy kolegów i koleżanek, również wypowiedzi w przestrzeni internetu.

                                                    A Ty na czym opierasz swoje stwierdzenie?

                                                    ... poza oczywiście materiałami szkoleniowymi ;)

                                                    >> znow odwolam sie troche do coachingu czego sprobowalam i zasady byly jasne
                                                    > wedlug nich

                                                    Zapewne nie uwierzysz, ale te wszystkie marketingowe i coachingowe teorie często mają niewiele wspólnego z rzeczywistością i praktyką ;)
                                                    To takie czary mary, dorabianie filozofii do rzeczy oczywistych.

                                                    > 1. umawiamy sie na pierwszą lekcje ze sluchaczem,
                                                    >
                                                    > na tej pierwszej lekcji mamy mowic o zasadach o planie zajec o oczekiwaniach u
                                                    > cznia itd
                                                    > ustalamy kontrakt wspolpacy czyli czego obie strone sie po sobie spodziewaja
                                                    > moze byc to płatne to pierwsze spotkanie lub nie
                                                    > jesli ktos zaczyna i nie ma klienteli

                                                    To jest bez sensu.

                                                    Za co Twoim zdaniem uczeń ma płacić, skoro to spotkanie służy omówieniu reguł?

                                                    Czy Ty, gdy idziesz do dentysty to płacisz za te kilka minut poświęconych na ustalenie terminu wizyty i sposobu płatności?

                                                    Oczywiście, że nie. Podobnie, uczeń płaci za lekcję języka obcego, a nie lekcje dobrych manier, czy reguł płatności.

                                                    > 2. jesli uczen na tę pierwszą lekcję nie przyjdzie
                                                    >
                                                    > to uznajemy że zrezygnował z chęci wspolpracy z nami
                                                    >
                                                    > i nie ma smsow do niego, proszenia i pytania
                                                    >
                                                    > wedle pewnych zasad savoi vivru to on zrezygnowal
                                                    > i to on moze ewentualnie do nas dzwonic i pytac czy nadal mozemy sie z nim spot
                                                    > kac, nie odwrotnie

                                                    Oczywiście nic nie pozwala nam na tak stanowcze wnioski po incydencie.
                                                    Art-decco, tu nie potrzeba szkolenia, coachingu, czy terapii, a jedynie zwykłego doświadczenia życiowego, by dojść do wniosku, że wnioski chcesz wyciągać pochopnie

                                                    Natomiast co do kwestii kto powinien wykazać się inicjatywą, gdy już do takiej sytuacji dojdzie?
                                                    Oczywiście, masz rację.

                                                    Dobre maniery nakazują winnemu takiej sytuacji zadzwonić, przeprosić i wyjaśnić.

                                                    > tak jest w szkoleniach w coachingu terapii itd

                                                    Ja powiem szczerze, wyniosłem to ze zwykłego wychowania z domu i szkole, nie trza było się szkolić z coachingu ... a tym bardziej na terapie chodzić.


















                                                  • chinwag Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 29.03.13, 08:44
                                                    > no tak, doczekałam się trochę złośliwości :)

                                                    Oj, takiej niewinnej zupełnie ;)
                                                    Zjechałaś pół świata, użyłaś argumentów rodem z kościoła scjentologów, czy innej sekty.
                                                    ...no to ;)

                                                    > żeby lektorzy bardziej siebie cenili :)

                                                    Ależ nie ma problemu "nie ceniących sie lektorów", tak jak nie ma powszechnej tragedii odwoływaczy.

                                                    Coś się czasem dzieje, ludzie maja wątpliwości, to piszą ...

                                                    Pozdrawiam:)
                                  • art-decco Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 14:26
                                    baba67 napisała:

                                    > Skoro bylas to przyjmij do wiadomosci ze wszystko sie bardzo szybko zmienia, s
                                    > ytuacja na rynku szczegolnie.

                                    no też właśnie jestem w szoku, cały ten wątek i opisane sytuacje
                                    do głowy by mi nie przyszło
                                    że tak to teraz jest
                                    i że można sobie na tyle pozwalać
                                    • baba67 Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 14:46
                                      To nie jest powszechne-gdyby bylo toby tu nikt o tym nie pisal.
                                      Panna nawet nie jest bezczelna bo to sie wiaze z jakas zla wola-ona po prostu jest bezmyslna i zle wychowana.Szkola zycia jeszcze przed nia.Nie wydaje mi sie ze to wynik akurat psucia rynku, raczej razacych zaniedban wychowawczych.
                                      Jesli chodzi o 60 min zamiast 90 to nie spotkalam sie z tym na wyjezdzie, gdybym sie spotkala to grzecznie bym dala do rozumienia ze mi to nie na reke, za drugim razem nalegala na zmiane ukladu.Na pewno bym nie przelknela z szerokim usmiechem ze nic nie szkodzi.
                                      W wypadku dojezdzajacych byly to jednorazowe wypadki solidnych uczniow dosc przekonywujaco uzasadnione.Zdarza sie, nie robie afery.
                                      • art-decco Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 14:52
                                        baba67 napisała:

                                        > To nie jest powszechne-gdyby bylo toby tu nikt o tym nie pisal.
                                        > Panna nawet nie jest bezczelna bo to sie wiaze z jakas zla wola-ona po prostu j
                                        > est bezmyslna i zle wychowana.Szkola zycia jeszcze przed nia.Nie wydaje mi sie
                                        > ze to wynik akurat psucia rynku, raczej razacych zaniedban wychowawczych.

                                        ale rozumiesz... to ze ona niewychowana - ja jako lektor nie powinnam ponosic tego konsekwencji
                                        ponadto nie powinnam podtrzymywac w niej tego przekonania (niewazne czy to wina ofzicow, czy nie) ze w zyciu to sobie mozesz sie umawiac i nie dotrzymywac slowa itd a ktos na tym traci.
                                        moze jej rodzice tego nie nauczyli nie chodzi o to bym uczyla ją ja, ale zebym ja na tym nie traciła. :)
                                          • art-decco Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 15:09
                                            baba67 napisała:

                                            > Gdybys mogla jeszcze raz przeczytac pierwszego posta i powiedziec jak Twoim zda
                                            > niem powinien zachowac sie lektor.Czyli w ktorym miejscu powiedziec za szlus.Wt
                                            > edy kiedy panna powiedziala ze chora?

                                            cytuję fragment:

                                            Od dwóch tygodni zajmuje mi czas i zatruwa krew dziewczyna, której nie widziałam jeszcze ani razu i nie zarobiłam od niej ani złotówki. Pierwsze spotkanie przesunęła już 3 razy ( dodatkowe zajęcia w szkole, chora, znów chora, ma dużo sprawdzianów w szkole), szczytem jednak było potwierdzenie lekcji o godz. 15 i ponowne odwołanie o 17 ( spotkanie miało być o 18).

                                            za dużo tych spotkań po prostu poprzesuwała
                                            dla mnie wymowka mam dużo sprawdzianow w szkole to żadna wymówka, sorry
                                            jeśli ktoś traktuje nauke ang u ciebie poważnie to znajdzie czas

                                            kiedy powiedziala, ze jest chora, to zapytałabym kiedy sądzi że może na poważnie zacząć naukę, czy za miesiąc na przykład itd, powiedziałabym o zasadach, że np. jedno odwołanie na 4 spotkania w miesiącu maksymalnie, za więcej nieobecności trzeba zapłacić, zapytalabym, czy akceptuje te zasady, a jeśli nie (pewnie by powiedział, że nie)
                                            to nie będę dla niej trzymać wolnego terminu.

                                            pewnie nic by ze wspolpracy i tak nie wyszlo

                                            ale wiedzialabys to od razu i nie psula sobie krwi.

                                            tak to widze idealnie, szkoda ze tak wlasnie nie jest.

                                            wiadomo, jak jestes poczatkujaca lektor to pewnie gorzej z zasadami, ale czemu kurcze nie zaczynac od razu dobrze, na powaznie dla obu stron?
                                            chociaz z tego co wyczytalam lektorka nie jest poczatkujaca i miala kogos na miejsce tej dziewczyny
                                            • nighthrill Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 19:50
                                              Nie jestem początkująca, uczę dziewiąty rok, nie jestem studentką i stawek nie zaniżam. Jednak dopiero od listopada uczę w nowym mieście po przeprowadzce, i na razie mam tylko 6 uczniów. Panna miała wskoczyć na miejsce pani, która chciała zdawać egzamin STANAG, ale przełożyli jej go na przyszły rok, i rzecz jasna straciła od razu motywację do nauki :/
                                              Mam doświadczenie z odwołującymi, zasady odwołań omawiam itp., nie godzę się na pewne rzeczy - no ale w praktyce czasem trzeba się nagiąć. Wczoraj np. odwołała się licealistka, bo "coś ją bierze". Być może nic jej nawet nie brało, tylko wróciła ze szkoły po skróconych lekcjach tuż przed świętami, słońce świeci, a tu jeszcze angielski wieczorem. Ale że zrobiła to drugi raz w ciągu pięciu miesięcy, to nie robiłam z tego problemu.
                                              Wyrzuciłam w życiu kilka osób (np. te, których nie zastałam w domu), bo pewne sytuacje po prostu upokarzają, a przy tak rzadkich spotkaniach kasa i tak jet hipotetyczna...

                                              Na pewno historia z tą dziewczyną nauczy mnie przekładać pierwsze spotkanie maksymalnie raz.
                                              • art-decco Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 20:00
                                                nighthrill napisała:


                                                > Na pewno historia z tą dziewczyną nauczy mnie przekładać pierwsze spotkanie mak
                                                > symalnie raz.

                                                no i super! o to mi chodziło, tym się ekscytowalam i do tego zmierzalam tym morzem postow :)

                                                jakby te sytuacje rozlozyc na kawalki to wyglada tak:

                                                1. umawiamy sie na pierwszą lekcje ze sluchaczem,

                                                jesli do tej lekcji pierwszej nie dojdzie
                                                to uznajemy ze on nie zrezygnował i już
                                                nie ma mówienia sobie ... "a może..." on jednak zechce
                                                przeciez my nawet poważnie nie zdążyłyśmy pogadac z nim jakie ma oczekiwania czego chce bo to mialo byc na pierwszym spotkaniu do ktorego nie doszlo

                                                jesli bedzie mu zalezec na wspolpracy z nami to zadzwoni i powie dlaczego jednak nie przyszedl
                                                jesli nie zadzwoni znaczy sie ze sie rozmyslil, albo niesolidny

                                                tak jest w szkoleniach w coachingu terapii itd
                                                • art-decco Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 20:01
                                                  art-decco napisała:
                                                  poprawka bo mi niechciane słowo "nie" wskoczylo w niewalsciwe miejsce i zmienilo sens :)

                                                  > 1. umawiamy sie na pierwszą lekcje ze sluchaczem,
                                                  >
                                                  > jesli do tej lekcji pierwszej nie dojdzie
                                                  > to uznajemy ze on nie ZREZYGNOWAŁ i już
                                                  > nie ma mówienia sobie ... "a może..." on jednak zechce
                                                  > przeciez my nawet poważnie nie zdążyłyśmy pogadac z nim jakie ma oczekiwania cz
                                                  > ego chce bo to mialo byc na pierwszym spotkaniu do ktorego nie doszlo
                                                  >
                                                  > jesli bedzie mu zalezec na wspolpracy z nami to zadzwoni i powie dlaczego jedna
                                                  > k nie przyszedl
                                                  > jesli nie zadzwoni znaczy sie ze sie rozmyslil, albo niesolidny
                                                  >
                                                  > tak jest w szkoleniach w coachingu terapii itd
                                              • chinwag Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 21:30
                                                > Mam doświadczenie z odwołującymi, zasady odwołań omawiam itp., nie godzę się na
                                                > pewne rzeczy - no ale w praktyce czasem trzeba się nagiąć.

                                                Oczywiście, że teoria to jedno, a praktyka to drugie.

                                                >Wczoraj np. odwołał
                                                > a się licealistka, bo "coś ją bierze". Być może nic jej nawet nie brało, tylko
                                                > wróciła ze szkoły po skróconych lekcjach tuż przed świętami, słońce świeci, a t
                                                > u jeszcze angielski wieczorem. Ale że zrobiła to drugi raz w ciągu pięciu miesi
                                                > ęcy, to nie robiłam z tego problemu.

                                                I słusznie.
                                                Przecież i Tobie może się zdarzyć odwołanie zajęć.
                                                A przyczyną odwołania nie musi być poważna choroba.

                                                Na jaki odsetek oceniasz liczbę godzin odwołanych, tak na przestrzeni kilku lat, bo chwilowe doświadczenia o niczym nie świadczą.

                                                > Wyrzuciłam w życiu kilka osób (np. te, których nie zastałam w domu), bo pewne s
                                                > ytuacje po prostu upokarzają, a przy tak rzadkich spotkaniach kasa i tak jet hi
                                                > potetyczna...

                                                I słusznie.
                                                Zdecydowanie tak bym zrobił, bez względu na kasę.

                                                W ciągu dwóch dekad pamiętam jedynie dwie takie sytuacje, dawno temu.

                                                > Na pewno historia z tą dziewczyną nauczy mnie przekładać pierwsze spotkanie mak
                                                > symalnie raz.

                                                Ustalanie takich spraw z rodzicami robi swoje.

                                                Ja zawsze po takich powiedzmy 20 minutach "badania" siadam z rodzicem takiego np. maturzysty, wyłuszczam mu wymagania egzaminu, to co wg mnie synek potrafi, czego mu brakuje i co musi zrobić.
                                                Podkreślam, że kluczowym warunkiem sukcesu jest m.in. sumienność w pracy i jej regularność.

                                                Nie zdarzyło mi się jeszcze, by rodzic jawnie wspierał dziecko w unikaniu lekcji.

                                                Raz uczeń i jego rodzice mieli dość "spokojne" podejście do sprawy, nie groziło nie zdanie egzaminu, wynik nie był kluczowy, chciano ot tak odświeżyć nieco pamięć, poćwiczyć, niekoniecznie regularnie.

                                                Zaproponowałem - uczciwie wyjaśniając przyczyny - oczywiście termin nie kolidujący z ewentualnymi lekcjami, na koniec dnia.
                                                No bo skoro i tak w tym czasie nic nie robię, to czemu nie pomóc człowiekowi od czasu do czasu.
                                                Zresztą wyraził dość szybko chęć jednak regularnego ćwiczenia.

                                                Reasumując, sam czasem odwołuje spotkania, czy przekładam, więc staram się rozumieć
                                                i drugą stronę.
                                                Jeśli bym karał finansowo ucznia za odwołanie, to i jemu wypłacałbym kary umowne, gdy sam poczuję niemoc lub jakieś sprawy staną mi na drodze.

                                                Znakomita większość ludzi szuka lektora, bo chce lub musi się uczyć. To nie są ludzie, którzy chcą lub mogą odwoływać sobie lekcje bez wyraźnego powodu i często.
                                                Tak więc taki margines "lewusów" istnieje na tym świecie, ale nie zmusza do tak przedmiotowego traktowania ludzi.

                                                No co innego, gdyby mi połowa ludzi tak dziurawiła plan zajęć ... no ale to wtedy nie nad regułami płatności, ale raczej nad sobą samym raczej bym się zastanowił, bo może nie bez przyczyny przyciągam niesolidnych ... ;)










                    • baba67 Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 25.03.13, 20:34
                      Dzwonienie to indywidualna sprawa. Ja nie przywiazuje do tego wagi-sms tez moze byc, grunt ze ktos da znac wczesniej. Grzecznosc niektorych bywa klopotliwa, Raz dziewczyna do mnie przyjechala na umowiona lekcje zeby powiedziec ze ona przeprasza osobiscie przyjechala zeby mi powiedziec ze nie bedzie juz mogla chodzic(miala rzeczywiscie wazny powod).Po kiego grzyba? Tylko mi termin zajela.
                      Najgorsi sa tacy ktorzy sie w pewnym momencie nie zjawiaja i juz,Ale juz od doroslych kasuje z gory i problem odpadl.
                • art-decco Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 11:04
                  alina460 napisała:

                  > W takich sytuacjach niezmiennie zadaję sobie pytanie: skąd się biorą tacy ludzi
                  > e?

                  masz na mysli tacy uczniowie?
                  bo ja sie zastanawiam, skad sie biora tacy lektorzy, ktorzy tak sobie pozwalają?

                  uczniowie są tacy bo lektor im na to pozwala
                  i co gorsza uczniowie z takich sytuacji wychodzą z przekonaniem ze kazdy nastepny lektor da sie zrobic w bambuko

                  a jak jakis bedzie sie cenil i ustali rozsadne zasady to taki uczen odejdzie w przekonaniu ze zawsze znajdzie sie lektor gotow dojezdzac kilka razy na darmo i za darmo

                  wkurza mnie to
                  i nie uczniowie tylko lektorzy ktorzy do tego przyzwyczajaja uczniow

              • art-decco Re: LOL czekałam na kolejny odcinek... 28.03.13, 11:01
                mysl na przyszlosc, co mozesz zmienic, zeby nastepnym razem twoje krew nie byla popsuta

                acha, w ogole nie musialas sie jej tlumaczyc ze masz duzo pracy itd

                nighthrill napisała:

                > Zastanawiam się o co jej chodziło, czy ma jakieś zaburzenia psychiczne?
                >
                > Odpisałam, że współpraca nie ma sensu, a usług sprawdzania prac nie udzielam, b
                > o mam za dużo pracy. Niech se poszuka studentki do sprawdzania na gumtree. Tupe
                > t.
                >
                > Nic, ogłaszam się od dziś w takim razie z wolnym poniedziałkiem wieczór. Ale il
                > e krwi mi napsuła, to moje...
        • art-decco Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 28.03.13, 10:57
          dla mnie jest jasne, że:

          powinnas ustalac jasne zasady wspolpracy na poczatku, na pierwszym spotkaniu albo jeszcze przed nim
          w zasadach powinno sie znalezc, ze
          np. dopuszczczas odwolanie okreslonej liczby zajec - 10 - 25 procent gora
          zajecia odwolane tego samego dnia sa platne
          platne na rachunek przelewem do czasu odbycia kolejnych zajec jesli nie konczycie wspolprace

          generalnie zasady ustalasz ty, nie chce ci narzucac podalam przyklad

          ALE TRZEBA jakies ustalic

          bo jakk nie ustalilas ich wczesniej to teraz mozesz byc zla tylko na siebie


          nighthrill napisała:

          > Haha, potwierdziła o 12 i odwołała ponownie o 15, bo ma "zebranie rady młodzież
          > owej".
          > Piszę jej, że kończymy współpracę, a ona odpisuje z zapytaniem czy w takim razi
          > e mogłabym sprawdzać jej mailowo wysyłane prace maturalne...ma poczucie humoru.
      • art-decco Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 28.03.13, 10:48
        nighthrill napisała:

        > Jutro wypada kolejny poniedziałek, to jest mój czwarty umówiony termin z tą dzi
        > ewczyną, żadna poprzednia lekcja się nie odbyła. Pisać do niej, czy iść w ciemn
        > o?

        ło matko, to ty jeszcze do niej chodzisz???
        3 razy fatygowałaś się do niej na darmo i jeszcze masz wątpliwości???

        sorki, ale to już jest frajerstwo
        i o to mam żal do lektorów że sami psują sobie rynek takim frajerstwem
        a pozniej taka panna bedzie spodziewac po kazdym kolejnym lektorze ze ten bedzie frajerem
    • art-decco Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 28.03.13, 10:18
      rezygnować
      nie zastanawiać się nad przeniesieniem i innymi zabiegami
      zachowanie dziewczyny jest niepoważne i naraża cię na straty finansowe, tracisz dochód który mógłbyś mieć
      jeśli chcesz poważnie traktować swoją pracę i swój czas, takich sytuacji ma nie być

      a potem się dziwimy, że w innych podobnych zawodach, przy coachingu, terapii, treningach
      jak trenerzy traktują swoją pracę poważnie to uczeń/słuchacz p laci za KAZDE zajecia
      i nie ma co do tego wątpliwości
      bo obie strony traktują się poważnie

      dlaczego przy lektorstwie ma być inaczej?

      • baba67 Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 28.03.13, 11:39
        Tych trenerow,coachow itp nie ma jeszcze wielu.JESZCZE.
        Uczacych jest cala masa.W tym osob ktore nie zajmuja sie tym profesjonalnie tylko dorabiaja(tekst 'kolega mnie troche uczyl do tego b2, ale jakos nie dalem rady-3 razy znaczy nie dalem rady" kolega z polibudy).Nie ma opcji zeby kolega trenowal albo prowadzil terapie.
        Jeszcze w latach 90 tych lektorzy na ogol nie dojezdzali,materialy najczesciej DAWALI UCZNIOWI do xerowania, metody mieli...no coz, rozne.Kiedys na jakims jezykowym forum wspominal pan dawne czasy kiedy zarabial kosmiczna kase uczac metoda...puszczania uczniom zdan nagranych przez niego.Uczniowie mieli powtarzac te zdania, a jak pan byl niezadowolony , przewijal i kazal jeszcze raz.I tak cale lekcje.Pan byl z siebie dumny.Oszczedzal gardlo, miewal po 10 lekcji dziennie.
        Dlaczego o tm pisze?
        Bo takie buuubuuu, wasza wina nie szanujecie sie jest absurdalne. SA jakies granice, ale jesli bedziem twiec mentalnie w innej rynkowej rzeczywistosci to beziem dumne i blade przjmowac pana komornika.
        • art-decco Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 28.03.13, 13:43
          Bo takie buuubuuu, wasza wina nie szanujecie sie jest absurdalne. SA jakies gra
          > nice, ale jesli bedziem twiec mentalnie w innej rynkowej rzeczywistosci to bezi
          > em dumne i blade przjmowac pana komornika.

          taa, ale kiedy bede sie godzic na nieplatne nieobecnosci w duzej ilosci to myslisz ze zarobie?
          :)
          • baba67 Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 28.03.13, 14:07
            No oczywiscie ze nie.Przeciez wszyscy doradzali zeby dziewczyna zrezygnowala.Jednak cala historia trwala tylko 2 tygodnie w tym panna podobno byla chora. Nie mozna tak od razu zakladac ze ktos jest niepowazny, kreci i oszukuje.Nie doradzalabym tez osobom wchodzacym na rynek wprowadzania zasady ze odwolanych 24 godz przed zajec odrobic nie mozna a zaplacic trzeba.Nie oplaca sie, bo ta zasada odstraszy wielu potencjalnie sensownych uczniow.Prawo odwolania do ok 15% lekcji bez odrabiania tez uczniom przyznaje.
            Nie jest tez latwo o doroslych uczniow gotowych placic z gory za miesiac, wprowadzilam te zasade po 8 latach na rynku i wiem ze czeka mnie taki dolek jak po decyzji o niedojezdzaniu do domow.Ale przelkne, przebieduje.
            • art-decco Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 28.03.13, 19:47
              znow odwolam sie troche do coachingu czego sprobowalam i zasady byly jasne
              wedlug nich

              1. umawiamy sie na pierwszą lekcje ze sluchaczem,

              na tej pierwszej lekcji mamy mowic o zasadach o planie zajec o oczekiwaniach ucznia itd
              ustalamy kontrakt wspolpacy czyli czego obie strone sie po sobie spodziewaja
              moze byc to płatne to pierwsze spotkanie lub nie
              jesli ktos zaczyna i nie ma klienteli


              2. jesli uczen na tę pierwszą lekcję nie przyjdzie

              to uznajemy że zrezygnował z chęci wspolpracy z nami

              i nie ma smsow do niego, proszenia i pytania

              wedle pewnych zasad savoi vivru to on zrezygnowal
              i to on moze ewentualnie do nas dzwonic i pytac czy nadal mozemy sie z nim spotkac, nie odwrotnie

              tak jest w szkoleniach w coachingu terapii itd



    • alina460 Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 28.03.13, 12:06
      Zajęcia odwołane w tym samym dniu są płatne. --> A co , jeśli chodzi o chorobę?
      Nieraz miałam taką sytuację u solidnych uczniów, ze np. przyszedł ze szkoły z gorączką, matka dzwoni i odwołuje za pięć dwunasta. I mam jej powiedzieć, że "płatne"?
      Z drugiej strony, jeśli choroba będzie pretekstem do niepłacenia, a pozostałe przypadki będą płatne to zawsze jako argument usłyszę : "choroba". To chyba nie takie proste.
      • art-decco Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 28.03.13, 13:45
        alina460 napisała:


        > Z drugiej strony, jeśli choroba będzie pretekstem do niepłacenia, a pozostałe p
        > rzypadki będą płatne to zawsze jako argument usłyszę : "choroba". To chyba nie
        > takie proste.

        dlatego raczej ustalilabym ze np. wolno ci miec 1 nieobecnosc w miesiacu i nie wiecej
        bez wzgledu na przyczyne
        bedzie sprawiedliwie
        nikt nie bedzie naduzywal
          • art-decco Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 28.03.13, 19:40
            agcerz napisała:

            > Aja sobie zdałam właśnie sprawę, że ten belgijski hydraulik biorący 60 euro za
            > dojazd bierze dwa razy więcej niż tutejszy lektor (30e to dobra stawka). Nie de
            > precjonuję fachu hydraulika, ale to jednak smutne z punktu widzenia lektora :-
            > ((((.

            toteż pisalam wyżej o stawkach hydraulikow, fryzjerek, makijazystek, masazystek itd
            od strony klienta są duuuuzo wyzsze niz te za lekcje
            pedikurzysta nie ma calych 70 zeta za 45 minut grzebania w stopach
            ale klient placi wlasnie tyle
            i ten sam klient 25 zeta za lekcje angielskiego ;))
              • chinwag Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 29.03.13, 08:48
                > W Polsce tez tak jest.
                > Elektryk za niecałą godzinę roboty skasował 150zł, a pan od pieca gazowego za j
                > ego wyczyszczenie (moim własnym odkurzaczem na dodatek) zażądał 100zł za ok. 20
                > min. pracy.

                Płacimy nie za czas pracy, a wykonanie określonej czynności, uwzględniając umiejętności, wiedzę i uprawnienia.

                Wiele rzeczy można zrobić samemu, o ile nie ma się dwóch lewych rąk, wtedy wynajmuje się fachowców wtedy, gdy są niezbędni.
                A i wtedy stanowczo pytać należy o przewidywane koszty, unikniemy niespodzianek, a i coś urwać sie uda...

    • amused.to.death Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 10.04.13, 12:44
      Bardzo miła niespodzianka mnie dziś spotkała.
      Uczę pana w firmie (przez szkołę językową akurat) - jeśli odwoła odpowiednio wcześniej, oczywiście płacić nie musi. No i przez ostatni miesiąc zdarzało mu się non-stop, a dziś kiedy się spotkaliśmy, przeprosił, że tak odwoływał, bo przecież się umawialiśmy i... dopisał sam cztery godziny to listy (jako zadośćuczynienie:).
      Bardzo to miłe było.
      • nighthrill Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 24.04.13, 11:32
        Chyba naprawdę mam pecha do tego poniedziałku :/ Nowa uczennica nie przyszła na pierwsze zajęcia, odwołując w niedzielę w nocy ( czyli de facto dowiedziałam się w poniedziałek rano, bo wtedy sprawdziłam maila) z powodu "nagłej delegacji".
        Ale to jeszcze nic - wczoraj pojechałam do ucznia na Ochotę, 1,5h przed lekcją muszę wyjść, by tam dotrzeć. Gdy już byłam w Warszawie przysłał smsa, że "ciut" się spóźni. Ciut uznałam za kilka minut, więc pojawiłam się 5 minut później ( nie miałam co robić, wytracałam czas na osiedlu). W domu tylko jego dziewczyna - dzwonimy do niego. Stoi w korku, strasznie przeprasza, ale go nie będzie, najwcześniej za pół godziny. Nie poczekałam, bo i z jakiej racji, a poza tym ograniczał mnie pociąg do domu. Zmarnowałam 4h za darmo i na darmo:/ Oczywiście poproszę o opłatę za tę lekcję, ale straciłam więcej niż godzinę i mam niesmak, bo ostatnie nasze zajęcia odbyły się 3 tygodnie temu, ciągle jest zajęty.
          • baba67 Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 24.04.13, 12:33
            Albo pomyslec o nowym stargetowaniu.Twoja miejscowosc to akurat swietna baza wypadowa zeby dojezdzac do zamoznych rodzin uczyc mlodz szkolna.
            Dojezdzac samochodem.
            Uczenie tylko doroslych w wygodny sposob( a tak targetujesz) moze sie udac jesli mieszka sie w dobrym miejscu w Warszawie gdzie zasadniczo uczniowie dojezdzaja do Ciebie, albo bierzesz cos naprawde blisko ewdojezdzasz o firm gdzie jestdobra kasa i nie odwoluja.
            Wybacz mi proste zolnierskie slowa, ale siedze na warszawskim rynku juz 10 rok i troche o nim wiem-Ty za duzo chcesz jak na Twoja lokalizacje i na ten rynek. i meczyc sie tak mozesz dlugo-szkoda zycia.
            • nighthrill Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 24.04.13, 13:18
              Myślę raczej o tym, żeby się ograniczyć tylko do mojego miasta. Do Warszawy jednak za daleko ( czasowo). A tu mieszka 50 tysięcy osób i przecież, cholera, choć kilkanaście z nich musi potrzebować zajęć! Więc się nie łamię.
              A dorosłych wolę, ale mam pół na pół - teraz i licealiści, i dorośli. Dzieciaki rezygnują na wakacje, a ja nie mogę sobie pozwolić, by wtedy nie zarabiać.

              Myślę, że nie jest problemem, by zebrać kilkanaście osób. Kilka lat temu, co prawda w większym mieście, ale żadnej metropolii, miałam 24 osoby nie dojeżdżając.

              Prawa jazdy nigdy nie będę miała, niestety.
              • baba67 Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 24.04.13, 13:44
                Nie w wielkosci miasta problem tylko w jego usytuowaniu i co za tym idzie konkurencji.W takij odleglosci od Warszawy jest sporo studentow.
                Ja bym na Twoim miejscu rozszerzyla oferte ma mlodziez gimnazjalna-egzaminy jezykowe sa z roku na rok trudniejsze, sporo osob wybiera sie do warszawskich liceow.
                Mam coraz wiecej gimnazjalistow- osobno biorac to fajne dzieciaki i szybko sie ucza.
    • olliwkaa Re: Po ilu odwołaniach spławiacie odwoływaczy? 25.04.13, 00:16
      Dzieciaki rezygnują na wakacje, a ja nie mogę sobie pozwolić, by wtedy nie zarabiać.

      Ale z dzieciakami czy gimnazjalistami, ktorzy fakt, rezygnuja na wakacje masz i tak wieksza stabilnosc jesli chodzi o frekwencje i platnosci niz z doroslymi/ pracujacymi, ktorzy jak latajacy holender raz sa a wiecej ich nie ma. Na dzieciach i mlodziezy gimnazjalnej mozna zarobic/ odlozyc na tyle, zeby spokojnie przetrwac martwy sezon.
      W zasadzie to nikt nie moze sobie pozwolic, aby w wakacje nie zarabiac, wiec tak sie nie nakrecaj; na pewne rzeczy nie masz czasem wplywu. Pomysl o tym co Ci doradzano, aby moze zmienic grupe docelowa. Ja z tego wzgledu nastawiam sie i szanuje bardzo malych uczniow i gimnazjalistow (choc z doroslymi latwiej) wlasnie po to, by na nich godziwie zarobic na te wspomniane wakacje czy inne luki. Z doswiadczenia wiem, ze bardziej mi sie ich oplaca przyjmowac, bo szansa na to ze mama/ tata dowiezie na lekcje jest i tak wieksza niz chodzenie tych doroslych/ pracujacych, u ktorych zawsze "cos"...
      Pozdrowienia

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka