Dodaj do ulubionych

KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego)

02.06.13, 19:57

Macie jakieś przykłady? Oni psuja opinię solidnym lektorom.


________________________________________________________________________________
Learning is about making mistakes and knowing them to be mistakes. I fact, we cannot say 'a mistake' unless we have learnt something.
Obserwuj wątek
    • communicativemethodsucks Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 05.06.13, 09:53
      Chodzi mi o kolesiów:

      1. Przechwalających się , że mają certyfikaty których nie mają.

      2. Wmawiających na zajęciach, że odpowiedź która jest poprawna w TB jest błędna (bo oni podali inną bo nie przygotowali się do zajęć i wstydzą się przyznać do błędu)

      itd.

      ZNACIE TAKICH?

      ________________________________________________
      Learning is about making mistakes and knowing them to be mistakes. I fact, we cannot say 'a mistake' unless we have learnt something.
      • baba67 Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 05.06.13, 12:41
        Nie znam, ale opowiesci o osobach z wyksztalceniem kierunkowym slyszalam.
        Na przyklad o panu ktory studentowi z duzymi brakami przygotowujacemu sie do B2 na polibudzie (czyli grama hardcore) potrafil juz w czasie lekcji na poczatku wyciagac skadstam jakies przypadkowe teksty o czytania.
        O pani ktora uznawala tylko tluczenie gramatyki, o innej ktora ograniczala konwersacje(tu moje osobiste doswiadczenie) do trzech zdan o pogodzie na samym poczatku lekcji.
        Dyplom nie robi nauczyciela, niczego nie ujmujac wspanialym nauczycielom z dyplomami ktorych tez spotkalam.
        Pisze to dlatego ze jesli nauczyciel jest skuteczny to naprawde nie ma znaczenia czy ma ten papier czy nie, wiec jesli powie ze ma a moglby go miec tylko mu 600zl szkoda to problemu nie widze.
        • engteacherka Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 05.06.13, 14:15
          Z moich obserwacji wynika, że ani dyplom, ani doświadczenie nie robi dobrego lektora.
          Często nieprzygotowani bywają nauczyciele na codzień pracujący w szkołach (oczywiście, że nie wszyscy)- ciepła posadka i pewne wynagrodzenie rozleniwiają, papierkowa robota frustruje, do tego rutyna i to wszystko przekłada się też na lekcje prywatne. To z moich doświadczeń jako rodzica posyłającego swoje dziecko na korepetycje. Najlepszą do tej pory korepetytorką mojego syna była dziewczyna, króra straciła pracę w szkole i musiała utrzymywać się z korków. Była niesamowicie zmotywowana i lubiła uczyć... w końcu jednak dostała pracę w szkole i przestała nauczać prywatnie, ehhh.....
          • englove Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 05.06.13, 14:22
            W dobie studiowania filologii angielskiej po polsku poziom nauczania języka angielskiego drastycznie się obniża. Kłamczuchów i krętaczy jak to ująłeś zastąpią absolwenci takich studiów. Paru z nich jestem dozgonnie wdzięczna, mam dzięki nich najpilniejszych i najwierniejszych uczniów:)
            • communicativemethodsucks Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 06.06.13, 06:32
              englove napisał(a):

              > W dobie studiowania filologii angielskiej po polsku poziom nauczania języka ang
              > ielskiego drastycznie się obniża. Kłamczuchów i krętaczy jak to ująłeś zastąpią
              > absolwenci takich studiów. Paru z nich jestem dozgonnie wdzięczna, mam dzięki
              > nich najpilniejszych i najwierniejszych uczniów:)

              A tak, o tym nie pomyślalem. Dzięki takim "łapserdakom" - solidni lektorzy maja klientów. Ja też. I zgodzę się, że to nie dyplom czyni lektora.

              Ale co jesli ktoś chwalił się ze dyplom ma - a go nie ma? Jest zwykłym kłamczuchem i krętaczem. Podobnie jeśli ktoś wmawia, że poprawna odpowiedź jest błędna.
              • anglofil Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 06.06.13, 10:37
                Nie kierowałabym się aż tak opowieściami uczniów o 'przypadkowych' tekstach i innych 'błędach' lektorskich bo może to wynikać nie tyle z błędu, ile niepoinformowania ucznia PO CO ten tekst robią i braku sympatii do lektora natomiast znam konkrety, kiedy uczniowie mi mówią, co im sprzedawał ex lektor np. wmawiając, że jest do progress a nie make progress. Poza tym wiele razy słyszałam, że nauczyciel robił podręcznik jak Bog przykazał od A do Z i kazał przeczytać sobie regułki gramatyczne (w english file są takie) i zero dryli, dodatkowych ćwiczeń. Słyszałam też wiele o nauczycielach, ktorzy w ogóle nie wyłapywali błędów w mówieniu. Nie wiem, czy to krętactwo ale na pewno niesolidność.
                • nighthrill Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 06.06.13, 11:30
                  Widuję ogłoszenia ludzi, którzy nie twierdzą, że mają certyfikaty, ale chwalą się np. rocznym pobytem w UK czy Erasmusem, i już chcą uczyć, bo im się wydaje, że znają język płynnie ( zresztą jedna sprawa znać, inna wiedzieć jak nauczać). Ale takie osoby biorą po 20-30zł/h i raczej nie kłamią, że skończyły filologię.
                  Wielu uczniów łapie się z konieczności (mizeria finansowa) na niskie stawki tylko tym się kierując, i potem utrwalają złe nawyki w wymowie lub ćwiczą nie to, co im jest potrzebne, tylko np.to, do czego lektor ma materiały.
                  Uczyłam kiedyś panią, która jednocześnie chodziła na niemiecki do studentki. Dziewczyna brała 15zł/h ( co prawda pięć lat temu), ale i jakość była adekwatna. Podobno nie miała żadnego pomysłu co przerabiać, materiałów, propozycji - uczennica musiała proponować sama. Zrezygnowała po kilkunastu lekcjach, do mnie chodziła dwa lata aż do mojej wyprowadzki z miasta i była zadowolona, że od niej wymagam.

                  Inna sprawa, że uczniowie robiący "złą prasę"lektorom często sami nie wiedzą czego chcą i nie umieją ocenić swoich potrzeb, zainteresowań, celów ani poziomu. Zdarza się, że ktoś o coś pyta ( wyrażenie, zagadnienie gramatyczne), by po uzyskaniu wyjaśnień powiedzieć "a to niemożliwe, ja inaczej słyszałam/czytałam". Ale jak? "Nie pamiętam, ale nie tak". I dyskutuj tu z takim ;)
                  Trudno jest też dyskutować z autorytetem czy sposobem prowadzenia zajęć "pani w szkole", nawet jeśli widzi się błąd w zeszycie u ucznia. Staram się nie podważać autorytetu innych lektorem, ale czasem aż mnie skręca, bo widzę jak olewają potrzeby uczniów (dzięki temu niby mam pracę, ale jednak tamte osoby też mają pensję za swoje zadania) - teraz pomagam pani, która chodzi na lektorat na studiach zaocznych (niejęzykowych) - lektorka spóźnia się 30 minut, co czyni zajęcia krótszymi o 1/3, pozwala uczennicom pisać tak jak się mówi, a z braku czasu nowe zagadnienia zadaje bez wytłumaczenia jako pracę domowe. Dyplomowana lektorka, nikogo nie udająca.
                • baba67 Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 11.06.13, 23:18
                  Chodzi o to ze uczen ktory mi to opowiadal bardzo dokladnie poinformowal lektora po co sie u niego zjawil mial wtedy 4 nieudane podejscia do b2 na politechnice.Jego poziom gramatyki okreslilabym na preintermediate z dziurami,(na polibudzie jest NAPRAWDE B2), slownictwo moze troche lepiej.Pan nawet nie sprawdzil wymagan tego konkretnego egzaminu ani nie zweryfikowal tego co uczen umie.
                  Racja co do tego ze opowiesci uczniow nalezy traktowac z duzym dystansem, ale w tym wypadku na pewno bylo tak jak pisze.
              • englove Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 06.06.13, 13:35
                Zgadzam się, że nie dyplom czyni lektora oraz że ktoś kto twierdzi że dyplom ma, a nie ma, jest kłamczuchem i krętaczem. Ja takiego przypadku nie znam, ani nawet nie słyszałam. Sama dość długo uczyłam bez dyplomu, o czym wszyscy wiedzieli. Nawet teraz mam tylko licencjata z anglistyki, a magistra z innej dziedziny. Nie zamierzam robić studiów magisterskich na anglistyce, ponieważ nikt mnie się nigdy o dyplom nie pytał. Uczę głównie w firmach, w ramach własnej działalności i NIGDY nikt mnie się nie zapytał o dyplom. Nawet jak zaczynałam tam uczyć.

                Dyplom w całym życiu zawodowym musiałam pokazywać raz - na rozmowie kwalifikacyjnej do pewnej szkoły językowej. Zaproponowali mi taką stawkę, że po prostu wyszłam.
                • baba67 Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 11.06.13, 23:25
                  Jesli ktos twierdzi ze dyplom czy certyfikat ma a nie ma jest kretaczem, tak, ale nie czyni go automatycznie zlym nauczycielem.Sama nie mam dyplomu i nigdy nie twierdzilam ze mam.Teraz po 9 latach DG nie ma to znaczenia.Ktos kto sie utrzymal na rynku tyle czasu bez bogatego meza po prostu musi cos umiec i rozsadny czlowiek to kupuje.
            • engteacherka Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 06.06.13, 09:44
              Kibicujmy wszystkim anglistykom nauczającym po polsku :)
              i wszystkim tym nauczycielom, którzy niewiele robią na lekcjach szkolnych :) :)

              • communicativemethodsucks Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 07.06.13, 11:01

                No trochę tak. 'Solidni silni słabością partaczy'.

                Liceum Żenua, lektoraty na studiach (nawet w porządnych państwowych uczelniach) żenua.

                Poziom anglistyki żenua.

                Dlatego my mamy uczniów. Smutne ale prawdziwe.

                ________________________________________________________________________________
                Learning is about making mistakes and knowing them to be mistakes. I fact, we cannot say 'a mistake' unless we have learnt something.
                • claratrueba Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 07.06.13, 12:43
                  > Liceum Żenua, lektoraty na studiach (nawet w porządnych państwowych uczelniach)
                  > żenua.
                  > Poziom anglistyki żenua.

                  > Dlatego my mamy uczniów. Smutne ale prawdziwe.

                  Mnie wcale nie smuci. Dzięki tej denności nauczania, dzięki miernemu poziomowi ogromnej grupy nauczycieli i lektorów zarabiam dobre pieniądze, w sposób jaki kocham.
                  Nie uważam, że jakikolwiek lektor- krętacz czy leń czy zwykły leń, psuł moją opinię. Ja prowadzę swoją działalność pod swoim nazwiskiem i kiepska jakość czyjegoś nauczania ma taki wpływ na moją opinię jak rdza na samochodzie mojego syna na stan mojego samochodu. Żaden. Albo raczej moje auto przy jego lepiej wygląda.
                  • agcerz Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 07.06.13, 15:11
                    Czy autor tego wątku chce się dowartościować kosztem mitycznych "kłamczuch i krętaczy" (może raczej partaczy?)? Jakie to ma znaczenie - nie wiem. Kiedy pracuję, robię to przynajmniej dobrze. Jestem absolwentką anglistyki na państwowej uczelni sprzed 15 lat - czy to powód do wstydu? Chyba nie. Mam taką małą propozycję (oczywiście każdy może zakładać dowolne wątki...) - patrzmy na siebie, zajmijmy się sobą.
                    • communicativemethodsucks Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 07.06.13, 19:45
                      agcerz napisała:

                      > Czy autor tego wątku chce się dowartościować kosztem mitycznych "kłamczuch i kr
                      > ętaczy" (może raczej partaczy?)? Jakie to ma znaczenie - nie wiem. Kiedy pracuj
                      > ę, robię to przynajmniej dobrze. Jestem absolwentką anglistyki na państwowej uc
                      > zelni sprzed 15 lat - czy to powód do wstydu? Chyba nie. Mam taką małą propozyc
                      > ję (oczywiście każdy może zakładać dowolne wątki...) - patrzmy na siebie, zajmi
                      > jmy się sobą.

                      Jak najbardziej zgadzam się z tą opinią. Róbmy sowje. Opierajmy się na sprawdzonych, falsyfikowalnych, obiektywnych faktach; a nie projektujmy swoje lęki, obawy, marzenia, i paranoje na świat zewnętrzny.

                      Innymi słowy jeśli "kłamczuchy i krętacze" istnieją w rzeczywistości i można to udowodnić to mityczne jest twierdzenie o ich mityczności.


                      ______________________________________________________________________________
                      Learning is about making mistakes and knowing them to be mistakes. I fact, we cannot say 'a mistake' unless we have learnt something.
                      • communicativemethodsucks Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 07.06.13, 19:47
                        communicativemethodsucks napisał:

                        > agcerz napisała:
                        >
                        > > Czy autor tego wątku chce się dowartościować kosztem mitycznych "kłamczuc
                        > h i kr
                        > > ętaczy" (może raczej partaczy?)?

                        Osobiste wycieczki - a może jakieś rezczowe argumenty?
                        • agcerz Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 07.06.13, 22:44
                          Obraża cię forma pytająca?
                          Skoro
                          "Oni psuja opinię solidnym lektorom."

                          to rozumiem, że stawiasz się w jednym rzędzie z solidnymi. A i osoby, które ci odpowiedziały, także domyślnie pozostają po jasnej stronie mocy. Czy chodzi o coś więcej niż poprawienie sobie samopoczucia? Np. czy oczekujesz, że padną personalia albo pojawią się sugestie, by krętaczy i s-kę np. spławiać Wisłą?

                          Mnie nie podoba się np. uogólnione stwierdzenie, że absolwenci anglistyki są be, en masse. Powiedzieć to samo o absolwentach lingwistyki - czyli m.in. moich studentach - też byłoby krzywdzące.
                          • communicativemethodsucks Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 08.06.13, 09:35
                            agcerz napisała:

                            > Obraża cię forma pytająca?

                            Nie, śnieszą mnie osobiste wycieczki zamiast rzeczowych argumentów.
                            Z doświadczenia wiem, że kiedy brak jest rzeczeczowych argumentów pojawiają się osobiste wycieczki.

                            Forma pytająca jest bardziej perfidną formą manipulacji. Np. "Czy nasz prezydent jest alkoholikiem?", "Czy pani X była gwiazdą porno?" itd.

                            > Skoro
                            > "Oni psuja opinię solidnym lektorom."
                            >

                            Niesolidni psują. Możesz udododnić że niesolidni NIE psują opinii solidnym? Chętnie przeczytam uzasadnienie, ale inne niż że pisząc to chcę cokolwiek osiągnąć. Tylko uzasadnienie takiej opinii, a nie zmianę tematu dyskusji na inny.

                            > to rozumiem, że stawiasz się w jednym rzędzie z solidnymi. A i osoby, które ci
                            > odpowiedziały, także domyślnie pozostają po jasnej stronie mocy.

                            Staram się jak mogę. DOświadczenie pokazuje że uważają mnie a solidnego. Oczywiście są lepsi. Mam pokorę i wciąż się uczę a nawet inwestuję pieniądze w kursy, materiały, szkolenia.

                            >Czy chodzi o c
                            > oś więcej niż poprawienie sobie samopoczucia?

                            Nie chodzi o zbadanie jak inni widzą ten fakt. Czy moje spostrzeżenia są podzielane przez innych - jak na samym początku wątku można przeczytać - jeśli się umie czytać ze zrozumieniem.

                            > Np. czy oczekujesz, że padną pers
                            > onalia

                            Nie, nie oczekuję tego.

                            >albo pojawią się sugestie, by krętaczy i s-kę np. spławiać Wisłą?
                            >

                            Nie, tego także nie oczekuję.

                            > Mnie nie podoba się np. uogólnione stwierdzenie, że absolwenci anglistyki są be
                            > , en masse. Powiedzieć to samo o absolwentach lingwistyki - czyli m.in. moich s
                            > tudentach - też byłoby krzywdzące.

                            Wszelkie 'sweeping generalizatons' sa krzywdzące. Ale zdanie że tacy są nie oznacza że wszystcy tacy są, tylko że niektórzy tacy są.

                            Czy mam dalej tłumaczyć się, z czegoś czego nie napisałem a Ty pomyślał(a)eś że mi o to chodzi? To może trwać w nieskończoność.

                            ______________________________________________________________________________
                            Learning is about making mistakes and knowing them to be mistakes. I fact, we cannot say 'a mistake' unless we have learnt something.
                            • engteacherka Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 08.06.13, 14:02
                              są partacze i będą nadal, jak we wszystkich zawodach; zarówno z dyplomami, jak i bez.
                              Znam też lektora dobrze uczącego, który przy uczniach krytykuje metody wszystkich innych nauczycieli i korepetytorów, bo uważa, że tylko jego sposób uczenia jest właściwy, znam nauczycieli, którzy kompletnie olewają i tylko drugi nauczyciel jest w stanie to spostrzec.... takiego, który dorabia sobie dyplomy których nie ma akurat nie znam, ale niesolidnie uczących wielu (dobrych też znam i czasami nawet polecam)
                              • communicativemethodsucks Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 08.06.13, 15:39
                                Szczerze mówiac żałuję, że założylem ten wątek. Nie dowiedziałem się wiele nowego, a musiałem sięgęsto tłumaczyć jakbym był czemuś winien.

                                Ale ja wolę się spytać co myślą inni. Zakładam, że istoty rozumne osiągną konsensus na logicznych podstawach.
                                ________________________________________________________________________________
                                Learning is about making mistakes and knowing them to be mistakes. I fact, we cannot say 'a mistake' unless we have learnt something.
              • mi64 Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 08.06.13, 18:33
                dobry lektor MUSI mówić wolno i wyrażnie, nie może mieć w buzi" wyścigówki".Podstawą jest znajomość metodyki i dydaktyki nauczania oraz podstawy psychologii,a z tym większość nauczycieli anglistów ma problem.Moi drodzy nie wystarczy 3 miesięczny pobyt za granicą i fanatyczna miłość do USA i UK, do nauczania konieczne są predyspozycje! Większość ich nie ma!
                • communicativemethodsucks Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 08.06.13, 21:49
                  mi64 napisała:

                  > dobry lektor MUSI mówić wolno i wyrażnie, nie może mieć w buzi" wyścigówki".Pod
                  > stawą jest znajomość metodyki i dydaktyki nauczania oraz podstawy psychologii,a
                  > z tym większość nauczycieli anglistów ma problem.Moi drodzy nie wystarczy 3 mi
                  > esięczny pobyt za granicą i fanatyczna miłość do USA i UK, do nauczania koniecz
                  > ne są predyspozycje! Większość ich nie ma!

                  A tak. Można mówić jak superspy, mieć w małym palcu gramatykę na poziomie CPE, zasób słownictwa, że szczęka opada kiepsko wykształconym natives, ale jeśli się tym "szpanuje' zamiast uczyć to jest się kiepskim nauczycielem.

                  Jeśli brak jest autentycznej troski o rozwój uczniów, monitorowania ich postępów i motywowania do zmiany na lepsze - to na nic taki nauczyciel.

                  I see it eye to eye with you.
                  ______________________________________________________________________________
                  Learning is about making mistakes and knowing them to be mistakes. I fact, we cannot say 'a mistake' unless we have learnt something.
    • effi_me Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 07.06.13, 22:48
      A co sądzicie właśnie o nauczycielach, którzy uczą w szkołach, a języka nie znają? No jak tu nie podważać autorytetu? ;) tak sobie myślę, co będzie, jak moje dziecko pójdzie do szkoły i na takiego trafi...
      • communicativemethodsucks Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 08.06.13, 07:17
        effi_me napisała:

        > A co sądzicie właśnie o nauczycielach, którzy uczą w szkołach, a języka nie zna
        > ją? No jak tu nie podważać autorytetu? ;) tak sobie myślę, co będzie, jak moje
        > dziecko pójdzie do szkoły i na takiego trafi...

        Wyjąć słownik i pokazać poprawną pisownię i wymowę.
        Wyjąć podręcznik gramatyki i pokazać ze się myli.
        Nagrać lekcję na dyktafon cyfrowy i pokazać gdzie trzeba
        Trzeba mieć jaja.



        ______________________________________________________________________________
        Learning is about making mistakes and knowing them to be mistakes. I fact, we cannot say 'a mistake' unless we have learnt something.
        • agcerz Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 08.06.13, 19:16
          Rzecz nie tyle w dyplomie ani w doświadczeniu, ile w tym czymś (czym? damn good question). Mam trzecią w tym roku lektorkę francuskiego. Wszystkie miały dyplom uniwersytecki, doświadczenie, dwie po pięćdziesiątce, jedna ok. trzydziestki. Wszystkie są native speakerkami, szkoła gminna (czyli państwowa). I oto moja obecna nauczycielka doprowadza do sytuacji, w której to grupa tłumaczy jej zjawiska gramatyczne, a nie na odwrót. Grupa wskazuje błędy. Podważa jej decyzje dot. wyboru właściwej odpowiedzi. I zdarza się to raz po raz. Co jest przyczyną? Chaotyczna osobowość, brak charyzmy? Pani ma dobre chęci, to oczywiste. Ale grupa się zniechęca, mnożą się absencje.
          • engteacherka Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 08.06.13, 20:19
            zauważyłam, że z nativami tak jest, że oni wielu błędów nie zauważają, bądź zupełnie nie potrafią czegoś wytłumaczyć. Przypomina mi się sytuacja, kiedy zawaliliśmy coś z gramatyki opisowej na początku pierwszego roku, bo poszliśmy z problemem do nativa (innego wykładowcy) a on nam 50% tej pracy zrobił źle... byliśmy tacy ufni, że nawet nie przeanalizowaliśmy, bo byśmy może te błedy sami wyłapali
            • communicativemethodsucks Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 08.06.13, 21:55
              engteacherka napisała:

              > zauważyłam, że z nativami tak jest, że oni wielu błędów nie zauważają, bądź zup
              > ełnie nie potrafią czegoś wytłumaczyć. Przypomina mi się sytuacja, kiedy zawali
              > liśmy coś z gramatyki opisowej na początku pierwszego roku, bo poszliśmy z prob
              > lemem do nativa (innego wykładowcy) a on nam 50% tej pracy zrobił źle... byliśm
              > y tacy ufni, że nawet nie przeanalizowaliśmy, bo byśmy może te błedy sami wyłap
              > ali

              Ja rozumiem native, który u siebie w kraju był kelnerem, fryzjerem albo bezrobotnym, native kiepsko wykształcony, albo który woli uczyć w Polsce bo ma na bakier z prawem u siebie, albo nie może utrzymac dłużej żadnej pracy - wiec woli podróżowac po świecie i uczyć rok tu, dwa lata tam, ale na uczelni (domyślam się Anglistyka/Lingwistyka). It's outrageous.

              ______________________________________________________________________________
              Learning is about making mistakes and knowing them to be mistakes. I fact, we cannot say 'a mistake' unless we have learnt something.
          • communicativemethodsucks Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 08.06.13, 21:51
            agcerz napisała:

            > Rzecz nie tyle w dyplomie ani w doświadczeniu, ile w tym czymś (czym? damn good
            > question). Mam trzecią w tym roku lektorkę francuskiego. Wszystkie miały dyplo
            > m uniwersytecki, doświadczenie, dwie po pięćdziesiątce, jedna ok. trzydziestki.
            > Wszystkie są native speakerkami, szkoła gminna (czyli państwowa). I oto moja o
            > becna nauczycielka doprowadza do sytuacji, w której to grupa tłumaczy jej zjawi
            > ska gramatyczne, a nie na odwrót. Grupa wskazuje błędy. Podważa jej decyzje dot
            > . wyboru właściwej odpowiedzi. I zdarza się to raz po raz. Co jest przyczyną? C
            > haotyczna osobowość, brak charyzmy? Pani ma dobre chęci, to oczywiste. Ale grup
            > a się zniechęca, mnożą się absencje.

            Ja miałem takiego metodyka (can you imagine that?) na kursie do CPE w dużej sieciowej szkole. Na szczęście już mu podziękowali. Ale nie to że był taki cienki, tylko mu się nic nie chciało. Odwalał pańszczyznę.
            • agcerz Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 08.06.13, 22:24
              Ale moja lektorka nie jest oszustką czy kłamczuchą. Po prostu jest słaba. Choć uczy własnego języka we własnym kraju i ma na to papier.
              • communicativemethodsucks Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 09.06.13, 08:55
                agcerz napisała:

                > Ale moja lektorka nie jest oszustką czy kłamczuchą. Po prostu jest słaba. Choć
                > uczy własnego języka we własnym kraju i ma na to papier.

                To zmień ją na inną, zmień grupę na uczelini.
                W dodatku - to chyba przykre dla niej samej.
                Niech się weźmie do roboty, albo poszuka sobie innej pracy.

                ______________________________________________________________________________
                Learning is about making mistakes and knowing them to be mistakes. I fact, we cannot say 'a mistake' unless we have learnt something.
                • agcerz Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 09.06.13, 12:32
                  Jest za późno na zmianę, ponieważ we wtorek piszemy egzamin końcowy. Jest to nauczycielka, która zastępuje inną, chorą.

                  Szkołę, do której chodzę, wybrałam ze względu na odległość od domu (2 km). W zeszłym roku byłam superzadowolona (inny lektor). Możliwość zmiany jest w styczniu i wrześniu. Wszystkie szkoły gminne są bardzo tanie, cena nie byłą tu decydująca.

                  Przykład moich perypetii językowych podałam dlatego, by podkreślić, że sama znajomość języka (bycie native speakerem) nie jest żadną gwarancją sukcesu. Znajomość metodyki, psychologii, duża elastyczność, ciekawa osobowość - to elementy, wykorzystanie których w procesie nauczania przybliża nas do tego, na czym nam zależy. I ponownie podkreślam, że problemem nie jest podszywanie się pod lektora z kwalifikacjami czy naciąganie kogoś; problemem jest brak rzeczywistych umiejętności (nie będę używać słowa powołanie, raczej chodzi o pewien poziom biegłości zawodowej).
    • mvszka Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 12.06.13, 17:12
      jakość zawsze się obroni

      kłamczuchy i krętacze jeśli wyrabiają jakąś opinię to tylko dobrą sprawdzonym, rzetelnym lektorom, martwić to powinieneś się wtedy gdy wszyscy będą dobrzy, bo konkurencja wzrośnie
      • communicativemethodsucks Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 12.06.13, 18:19
        mvszka napisała:

        > jakość zawsze się obroni
        >
        > kłamczuchy i krętacze jeśli wyrabiają jakąś opinię to tylko dobrą sprawdzonym,
        > rzetelnym lektorom, martwić to powinieneś się wtedy gdy wszyscy będą dobrzy, bo
        > konkurencja wzrośnie
        >

        Rzecz w tym, ze żeby wiedzieć, że ktoś źle uczy samemu trzeba się na tym znać.
        Uczniowie nie znają niuansów gramatyki, wymowy, wielu słówek. Wierzą nauczycielowi.
        • baba67 Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 12.06.13, 20:00
          Moze tak jest na nizszych poziomach-potem dosc szybko sie rozne cuda zauwaza.
          Malo komu opowiada chaotyczny lektor bez koncepcji albo taki co to uczy metoda paznokciowa o czytaneczki do cwiczonka.
          • anglofil Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 12.06.13, 23:43
            Z mojego doświadczenia wynika, że uczniowie wiedzą, czy lektor się zna czy nie. To się czuje. Fakt, że potrafią kłócić się, że konstrukcja have got a car to present perfect no ale. Widzą też, czy ktoś ma koncepcję lekcji czy leci po podręczniku, czy wczuwa się w to co robi, czy nie.
    • poziomka001 Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 13.06.13, 19:19
      Z mojego podwórka:

      * absolwentka anglistyki z pełnymi uprawnieniami do nauczania w szkołach wszelakich nie jest w stanie streścić dość prostego tekstu na poziomie B1+/B2. Przychodziła do mnie na korepetycje na ostatnim roku studiów, bo nie dawała sobie rady z niczym, ale na studiach miała same 4 i 5, co chyba najlepiej świadczy o poziomie tych studiów.

      * student 3 roku anglistyki, miły chłopak a i owszem, specjalizację pedagogiczną zrobił, ale nie był w stanie napisać na zaliczenie streszczenia "The Mill on the Floss", książkę oczywiście przeczytał po polsku. Z tego co wiem obecnie uczy angielskiego dzieci w gimnazjum. Bez komentarza.
      • communicativemethodsucks Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 14.06.13, 08:46
        Ja musze poprawiać po partaczach:

        - wymowę: np. PARENT /ˈpeə.rənt/ a nie /ˈpaə.rənt/
        - gramatykę: np. mit, ze Present Coninuous używa się tylko w momencie trwania danej czynności (co obala pierwszy unit granatowego Murphiego)
        - kompletny brak osłuchania (na zajęciach w szkole wypełnia sie kserówki podręczników formami czasownikowymi, ale prawie wcale się nie słucha
        - kompletny brak rozgadania się - na zajęciach w szkołach się nie elicytuje słów, ani ich nie drilluje - co tak bardzo zaleca metodyczna ortodoksja, ale nie robi tego co zaleca.
        • engteacherka Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 14.06.13, 11:58
          Temu czasami są winni nauczyciele szkolni, ale nie zawsze. Czasami uczniowie po prostu nie słuchają, nie uważają. W klasie mojego syna są 34 osoby (bez podziału na grupy na językach). Z przodu mają siedzieć ci, którzy chcą słuchać, z tyłu reszta. Cwczeń komunikacyjnych, oprócz rozgrzewki może, nie da się porządnie zrobic, choc np. nauczyciel mojego syna próbuje coś tam robić.
          Słuchania w szkołach nie ma, to fakt i błąd nauczycieli.
          Inne użycie czasu Present Cont. jest przecież w programie gimnazjum (np. dla wyrażenia przyszłości), dla wyrażenia czynności bieżącej tylko w 5 klasie chyba.
          Wymowę też często koryguję (komfortejbul :), sausydż ). Czasami powodem jest to, że uczeń wymawia, jak czuje, bez sprawdzenia poprawnej wymowy chociażby na lingu i mu się utrwala nieprawidłowo.
          • anglofil Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 14.06.13, 13:12
            To problem nieznajomości alfabetu fonetycznego. Nie każdy ma głośniki ale każdy powiniem umieć rozszyfrować te znaczki. Niestety, nikt tego nie uczy.
            • nighthrill Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 14.06.13, 17:31
              Uczniowie nie chcą się tego uczyć, w ogóle większość, po początkowym entuzjazmie, chce robić jak najmniej, krzywi się na dodatkowe ćwiczenia, obiecuje, a nie robi itp.
              Wczoraj na lekcji rozpłakała mi się dziewczyna, lat 27, że "ona nic nie rozumie" i "to nie ma sensu", bo zrobiłam jej kartkówkę z przymiotników dotyczących osobowości na poziomie matury podstawowej ( nie zmuszałam do pisania, gdy zobaczyłam, że jest nieprzygotowana zaczęłam od drugiej strony, czyli rozmowa i definicje cech charakteru przedstawicieli różnych typów osobowości, mówiłam przymiotnik i kazałam jej definiować jaka jest i co robi taka osoba). Nie nauczę się za kogoś, słownictwo wymaga pewnego wysiłku.
            • engteacherka Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 14.06.13, 21:44
              Nie taka prosta sprawa z tymi znakami fonetycznymi. Dzieciaki uczą się czytać, a szczególnie pisać po angielsku wkrótce po rozpoczęciu nauki angielskiego lub jednocześnie. Nie mają utrwalonych jeszcze dobrze polskich liter i czytania po polsku, a juz muszą pisać po angielsku. Pisanie zbyt wcześnie jest największym złem (psującym wymowę IMO). Nie można zaczynać ze znakami fonetycznymi wtedy, bo zupełnie by sobie wszystko pomyliły. Wprowadzałam kiedyś znaki fonetyczne w 5 kl, gdy uczyłam ang. w podstawówce - ciężko szło. Wprowadzam z dorosłymi, ale strasznie tego nie lubią. Maturzyści traktują to z kolei jako stratę cennego czasu. No, ale oczywiście przemycam, gdzie się da. Na zajęciach indyw. można to zrobić, w klasie - ciężko.
              • claratrueba o problemach z wymową i akcentem 15.06.13, 05:50
                Po pierwsze, nie demonizuję sprawy. Czasy jedynej poprawnej wymowy dawno minęły, akcentu podobnie, pozostały dość podstawowe zasady. Fajnie jesli uczeń ma wymowę i akcent D. Camerona, ale jak ma Elżbiety II (wymowa taka sobie, akcentu brak) to też nie tragedia. Nie ma co być nadgorliwym i korygować takich "błędów", które popełniane są nagminnie przez Amerykanów i Anglików, w tym wykształconych.
                Znaki fonetyczne wprowadzam, uczeń dostaje kserówkę z takowymi, żebym nie musiała jakichś nadpisów typu "pacyfik ołszyn" oglądać i żeby sobie mógł odczytać wymowę jesli przypadkiem korzysta z zabytku jakim jest papierowy słownik. W internetowych sobie odsłucha.
                Mimo, że angielski jest wszechobecny -podaż piosenek, filmów, wiadomości nieporównywalny z syt. kiedy ja zaczynałam się uczyć drobne 40 lat temu- wydaje mi sie, że problem wymowy choć trochę angielskopodobnej jest większy niż w owych zamierzchłych czasach. I, że nie ma nic wspólnego z metodami uczenia. Po prostu jest to wina coraz mniej wrażliwego słuchu . Nasi uczniowie po prostu często nie słyszą różnicy między dźwiękami. Czesto przy wymowie równie bolesnej jak drapanie gwoździem po szybie, zmuszam ucznia by powtarzał po mnie. Bez skutku.
                Z wyjątkiem uczonej przeze mnie młodzieży ze szkoły muzycznej- tu łapią wymowę, akcent błyskawicznie. Po prostu słyszą te niuanse.
                Zanikanie wrażliwości potwierdzaja wyniki testów Gordona przy rekurtacji do szkół muzycznych. Kiedyś był problem jak odmówić przyjęcia wielu osobom, kŧóre go zdały. Teraz jest problem małej liczby przechodzących je pozytywnie.
                Natomiast co do niekompetencji nauczycieli- sądząc z ilości tzw. studentów filologii, zgłaszających sie na korki na 3, 4 czy nawet 5 roku, ze stopnia ich niemówienia, ilości błędów i ubóstwa słownictwa- pracy nam nie zabraknie. Przy czym spotkałam sie kilkakrotnie z prośbą o "pomoc" w napisaniu prac licencjackich i magisterskich, która miała oznaczać, że ja je napiszę. A moja dość obcesowa odmowa spotkała się z wielkim zdziwieniem bo cyt. "przecież to normalne, nikt sam nie pisze" (Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa, nie żadna prywatna, gdzie i średnio zdolnej małpie dyplom by dali byle czesne płaciła)
                • communicativemethodsucks Re: o problemach z wymową i akcentem 15.06.13, 06:14
                  claratrueba napisała:

                  > Po pierwsze, nie demonizuję sprawy. Czasy jedynej poprawnej wymowy dawno minęły
                  > , akcentu podobnie, pozostały dość podstawowe zasady. Fajnie jesli uczeń ma wym
                  > owę i akcent D. Camerona, ale jak ma Elżbiety II (wymowa taka sobie, akcentu br
                  > ak) to też nie tragedia. Nie ma co być nadgorliwym i korygować takich "błędów",
                  > które popełniane są nagminnie przez Amerykanów i Anglików, w tym wykształconyc
                  > h.

                  JA się staram wprowadzać RP, której sam jestem podróbką.

                  > Znaki fonetyczne wprowadzam, uczeń dostaje kserówkę z takowymi, żebym nie musia
                  > ła jakichś nadpisów typu "pacyfik ołszyn" oglądać i żeby sobie mógł odczytać wy
                  > mowę jesli przypadkiem korzysta z zabytku jakim jest papierowy słownik. W inter
                  > netowych sobie odsłucha.

                  Bardzo fojne są kserówki z obrazkami ilustrującymi dane słowo -poza transkrypcją IPA- dzieciaki to szybko zapamiętują, dorośli też szybciej łapią.

                  > Mimo, że angielski jest wszechobecny -podaż piosenek, filmów, wiadomości niepor
                  > ównywalny z syt. kiedy ja zaczynałam się uczyć drobne 40 lat temu- wydaje mi si
                  > e, że problem wymowy choć trochę angielskopodobnej jest większy niż w owych za
                  > mierzchłych czasach.

                  To jest moim zdaniem bardzo indywidualne. Uczyłem w latach 90-ych dzieci pary zawodowych muzyków i to dla mnie była lekcja pokory jesli chodzi o wymowę.
                  Ja myślę, że to tendencja robienia wszystkiego szybko, byle jak i "nie przejmowania się duperelami".

                  I, że nie ma nic wspólnego z metodami uczenia. Po prostu j
                  > est to wina coraz mniej wrażliwego słuchu . Nasi uczniowie po prostu często n
                  > ie słyszą różnicy między dźwiękami. Czesto przy wymowie równie bolesnej jak dra
                  > panie gwoździem po szybie, zmuszam ucznia by powtarzał po mnie. Bez skutku.
                  > Z wyjątkiem uczonej przeze mnie młodzieży ze szkoły muzycznej- tu łapią wymowę,
                  > akcent błyskawicznie. Po prostu słyszą te niuanse.
                  > Zanikanie wrażliwości potwierdzaja wyniki testów Gordona przy rekurtacji do szk
                  > ół muzycznych. Kiedyś był problem jak odmówić przyjęcia wielu osobom, kŧór
                  > e go zdały. Teraz jest problem małej liczby przechodzących je pozytywnie.

                  A to ciekawe, ale może teraz młodzieży się zdaje - bo obserwują kariery gwiazd pop - że nie słuch muzyczny lecz chęć szczera zrobi z ciebie lansera?

                  > Natomiast co do niekompetencji nauczycieli- sądząc z ilości tzw. studentów filo
                  > logii, zgłaszających sie na korki na 3, 4 czy nawet 5 roku, ze stopnia ich niem
                  > ówienia, ilości błędów i ubóstwa słownictwa- pracy nam nie zabraknie. Przy czym
                  > spotkałam sie kilkakrotnie z prośbą o "pomoc" w napisaniu prac licencjackich i
                  > magisterskich, która miała oznaczać, że ja je napiszę.

                  Niestety nauczyciele mają częśto fatalną wymowę, albo nie chce im się starać ani poprawiać uczniów.

                  >A moja dość obcesowa od
                  > mowa spotkała się z wielkim zdziwieniem bo cyt. "przecież to normalne, nikt sam
                  > nie pisze" (Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa, nie żadna prywatna, gdzie i śred
                  > nio zdolnej małpie dyplom by dali byle czesne płaciła)

                  To smutne. Co ta reforma edukacji zrobiła?
                  • claratrueba Re: o problemach z wymową i akcentem 15.06.13, 07:05
                    Chęć zrobienia kariery w muzyce nie ma nic wspólnego z posiadaniem słuchu muzycznego. To się ma albo nie. Nie da się tego wytworzyć, świetnie daje się za to zniszczyć przez narażanie dziecka na słuchanie prostej muzyki bez półtonów, albo piosenek śpiewanych przez inne dzieci, które brak umiejetności śpiewu nadrabiają wrzaskiem.
                    Natomiast co do robienia szybko i byle jak: tak, czasem tak jest. Ale to niekoniecznie jest niechlujstwo nauczyciela, a konieczność. Jeśli potrzebą ucznia jest szybkie nauczenie się komunikowania, zdanie egzaminu, określone słownictwo, to szlifowanie wymowy schodzi na plan dalszy jako bardzo czasochłonne i w danej syt. drugorzędne. Szczególnie jeśli uczeń z tych bez słuchu. Niestety, musimy umieć dostosować swoją pracę do potrzeb ucznia.
                    Jeśli trafia do mnie osoba, która musi do konkretnego momentu opanować duży (zwykle bardzo duży) zakres materiału to ja koryguję błędy rażące lub powodujące niezrozumienie. Na szlifowanie wymowy można pozwolić sobie jeśli ma się na to czas, bo, sorry, gdybym miała w perspektywie klasówkę albo rozmowę o instrumentach pochodnych a nauczyciel przez pół godziny poprawiałby moje "certainly madam" to bym uznała, że on niezbyt dobrze rozumie cel lekcji.
                    Coraz częściej o naszej robocie możemy powiedzieć słowami Chruszczowa spod Stalingradu "wódka to luksus, na który nas stać, kawior to luksus, na który nas stać. Czas, to luksus, na kŧóry nas nie stać".
                    Tak, często uczę "po łebkach". To wybór mojego ucznia, nie mój.
                    • anglofil Re: o problemach z wymową i akcentem 15.06.13, 10:33
                      Dziwi mnie, że brak doskonałej wymowy uważacie za 'partactwo' i 'krętactwo'. Po pierwsze, w sytuacji kiedy angielski jest linbgua franca ważniejsza jest dla mnie elokwencja, bogate słownictwo i umiejętność precyzyjnego wypowiadania co się ma na myśli niż pearent czy parent. Zwłaszcza, że i w różnych rejonal Anglii mówi się różnie. Przecież nawet BBC odeszło od RP jako standardu:). Zauważyłam, że zarówno doskonała wymowa jak i częste angielskie wtręty (i to wcale nie wtedy kiedy naprawdę trudno o polski odpowiednik) często cechują lektorów, którzy nie czytają, nie słuchają, mają ubogie słownictwo. I jakoś nie wstydzą się do tego przyznać za to nadrabiają odpowiednim poziomem bełkotliwości.
                      • baba67 Re: o problemach z wymową i akcentem 15.06.13, 11:34
                        Nie bardzo zrozumialam ostatnia czesc Twojej wypowiedzi-to oni nadrabiaja dobrym akcentem czy poziomem belkotliwosci?Bo mnie sie zawsze wydawalo ze albo ktos mowi z dobrym akcentem albo belkoce...
                        Belkotem to nadrabiaj ci ktorzy nie bardzo sa pewni co do wymowy, ale moze Cie zle zrozumialam.
                        • kociamama Re: o problemach z wymową i akcentem 05.08.13, 01:08
                          Ja rozumiem bełkotliwość, jako piep.rzenie trzy po trzy na poziomie meta - czyli, dzieci, to bardzo istotne, mówić pear3nt, bo jak mówicie parent, to od razu ktoś pozna, że Wy nie nativi, a moja jedna nauczycielka, to parent mówiła nawet na filologii, no proszę! A ja tu Was tak pięknie pear3nt nauczę. - To jest bełkotliwość.
                      • poziomka001 Re: o problemach z wymową i akcentem 15.06.13, 14:39
                        > Dziwi mnie, że brak doskonałej wymowy uważacie za 'partactwo' i 'krętactwo'.

                        Ja uważam za partactwo i nie mogę pojąć jak ktoś, kto sam nie był w stanie opanować wymowy w obcym języku ma nauczyć tego kogoś innego. Dla mnie absurd. Jak taki nauczyciel zaprezentuje uczniowi poprawną wymowę i akcent jeśli sam tego nie potrafi?

                        Czasem trzeba po prostu przyznać, że się nie ma do czegoś predyspozycji i tyle. Dajmy na to marzę żeby zostać baletnicą, ale i talentu i uwarunkowań fizycznych los mi poskąpił, to co? Mam nadal się upierać, że zostanę prima baleriną? ;)

                        Moja nauczycielka angielskiego w liceum (pani mgr lingwistyki stosowanej) miała wymowę o niebo gorszą niż ja i połowa mojej klasy, więc w kwestii wymowy mogłam się poradzić jedynie mamy albo słownika, bo przecież nie u pani w szkole.
                        A nauczycielka niemieckiego była jeszcze lepsza, nawet nie kombinowała, pamiętam jak na pierwszej lekcji zakomunikowała nam, że ona nie ma wymowy ani niemieckiej, ani austriackiej, ani żadnej innej (miała swoją - polską) i w zasadzie niech każdy sobie mówi jak chce <lol> :)
                        • amused.to.death Re: o problemach z wymową i akcentem 15.06.13, 14:54
                          Żeby nie było, ze tylko u nas jest kiepsko podam dwa przykłady:
                          1. byłam kiedyś na kursie metodycznym w Londynie i jakieś 30% z grupy (ludzie z różnych państw - europejskich i poza) było max. na poziomie upper-intermediate.
                          2. pracowałam kiedyś w wakacje jako wolontariusz w Tajlandii - nie byłam w stanie dogadać się z nauczycielami w szkole podstawowej, którzy uczyli również angielskiego.
                        • baba67 Re: o problemach z wymową i akcentem 15.06.13, 15:24
                          Alez my tu nie dyskutujemy o popelnianiu bledow typu komfortejb.Nie mowimy o ewidentnych utrudniajacych porozumiewanie sie bledach w akcentowaniu czy o tolerowaniu polkiego r (w sumie Szkoci je wymawiaja wiec...)Nie mowimy nawet o wymawianiu wyrazniego g w gerundach-dla wszystkich jet oczywiste ze sie takie rzeczy poprawia.
                          Co to znaczy prawidlowa wymowa? Mowic jak spiker BBC nie potrafi 80 % Angoli i niby skad my mamy nabyc te umiejetnosc? Chodzi o wymowe prawidlowa na tyle aby byc dobrze zrozumianym, Dobrze byloby unikac polskiej intonacji ale to juz zadanie na pozniej wtedy kiedy zdania same sie ukladaja w glowie,
                          Nie mowie jak spiker jetem partaczka, moi uczniowie wyjezdzaja, dogaduja sie z natywnymi w Polsce rozumiejac ich i bedac rozumiani, nie wiem o co tu chodzi.
                          Ale oczekiwac od ucznia ktory ledwo duka zeby rozroznial te 5 rodzajow e podczas gdy nie nie zmienia to znaczenia wyrazow to bariera mowienia murowana
                        • communicativemethodsucks Re: o problemach z wymową i akcentem 15.06.13, 16:17
                          poziomka001 napisała:

                          > > Dziwi mnie, że brak doskonałej wymowy uważacie za 'partactwo' i 'krętactw
                          > o'.
                          >
                          > Ja uważam za partactwo i nie mogę pojąć jak ktoś, kto sam nie był w stanie opan
                          > ować wymowy w obcym języku ma nauczyć tego kogoś innego. Dla mnie absurd. Jak
                          > taki nauczyciel zaprezentuje uczniowi poprawną wymowę i akcent jeśli sam tego n
                          > ie potrafi?

                          No właśnie (nie dokładnie bo byłaby to kalka exactly). A przecież angielski pełen jest fonetycznych pułapek z których może wziąć się nieporozumienie w rozumieniu ze słuchu i żywej komunikacji.

                          > Moja nauczycielka angielskiego w liceum (pani mgr lingwistyki stosowanej) miała
                          > wymowę o niebo gorszą niż ja i połowa mojej klasy, więc w kwestii wymowy mogła
                          > m się poradzić jedynie mamy albo słownika, bo przecież nie u pani w szkole.

                          JA miałem na studiach - bo tam zacząłem się uczyć angielskiego (od podstaw) - bardzo dobrą nauczycielkę starej, porządnej szkoły. Nie mogłaby być szpiegiem ale miała wymowę naprawdę przyzwoitą.

                          > A nauczycielka niemieckiego była jeszcze lepsza, nawet nie kombinowała, pamięta
                          > m jak na pierwszej lekcji zakomunikowała nam, że ona nie ma wymowy ani niemieck
                          > iej, ani austriackiej, ani żadnej innej (miała swoją - polską) i w zasadzie nie
                          > ch każdy sobie mówi jak chce <lol> :)
                          >
                          To trochę (delikatnie mówiąc) bez sensu. To jakby zrobić operację godną nagrody Nobla, ale zostawić w środku wacik, albo zszyć nićmi wchłaniającymi się, a nie takimi które trzeba zdjąć jak się wygoi (np serce), nici się wchłoną - tamponada serca - i jak śpiewał Franek Kimono - reanimacja nawet nie pomoże.
                        • kociamama Re: o problemach z wymową i akcentem 05.08.13, 01:11
                          No ale nauczyciel/ka nie jest wzorcem językowym (znaczy dobrze jak jest, ale nikt nie jest idealny) - za wzorzec można użyć CD, filmu, piosenki, vid itd. Nauczyciel/ka w ogóle może nic nie mówić (silent method, remember?:))) Ważne by uczniowie mówili;)
                      • amused.to.death Re: o problemach z wymową i akcentem 15.06.13, 14:51

                        > Dziwi mnie, że brak doskonałej wymowy uważacie za 'partactwo' i 'krętactwo'. P
                        > o pierwsze, w sytuacji kiedy angielski jest linbgua franca ważniejsza jest dla

                        ja tak nie uważam, ale pisząc o kiepskiej wymowie mam raczej na myśli wymowę typu 'ejpul', 'komfortejbul' czy 'konsajder' niż inną wymowę dźwięków.
                        A niestety takich przykładów jak powyżej jest MNÓSTWO - bo często wiele osób albo nie słucha albo nie mówi.
                        • anglofil Re: o problemach z wymową i akcentem 15.06.13, 19:56
                          No tutaj się zgadzam, ale czym innym jest /komfortejbl/, prawidłowe akcentowanie i wiedza o różnicy między samogłoską długą i krótką a czym innym idealna a wymowa tychże:) minimal pairs jest tak mało, że chyba o nieporozumienia komunikacyjne trudno. Znacznie gorzej jest kiedy nauczyciel nie zna słownictwa, idiomatyki, nie jest na bieżąco i nie umie zaproponować uczniowi naturalnych rozwiązań.
                          • amused.to.death Re: o problemach z wymową i akcentem 16.06.13, 08:28
                            Ale ile osób ma szansę na idealną wymowę? I czy tak naprawdę jest potrzebna? Wszyscy cudzoziemcy, których spotykam mają jakiś tam akcent - przy czym oczywiście jednocześnie świetnie mówią po angielsku.
                            Ja sama kilka razy usłyszałam, że mój hiszpański jest amerykański - co głównie mnie oburzyło dlatego, że byłam w miejscu gdzie średnio lubili Amerykanów;) Przy czym nie odczuwam potrzeby uczenia się idealnego akcentu - nawet nie wiem na jaki miałabym się zdecydować, jeśli język jest mi potrzebny tylko do podróżowania.
                            No i większość osób tak funkcjonuje z językiem - na wakacjach, w jakimś tam środowisku pracy...
                            • agcerz Re: o problemach z wymową i akcentem 16.06.13, 13:06
                              Dążenie do idealnej wymowy jest czymś na kształt wyprawy w poszukiwaniu Moby Dicka. Poczynając od wzorca - ok, większość z was dąży do RP, ja mówię po amerykańsku, za co jeszcze na studiach obrywałam (Kraków, lata 90. ub. stulecia). Trudno. RP nigdy mi nie leżał z powodów estetycznych. Wspominana przeze mnie w innym wątku moja irlandzka kosmetyczka podziela moją niechęć do wymowy brytyjskiej :-).

                              Natomiast przesadne zwracanie uwagi na wymowę i zbyt częste jej korygowanie prowadzi donikąd i wbija w kompleksy (moje pokolenie...). Gdybyście słyszeli, jak po angielsku mówią Belgowie (ci, którzy mówią w ogóle...). No, ale komunikują się, a to najważniejsze dla NIEfilologa, prawda? (nota bene: nie mówię o korygowaniu błędów w rodzaju [eipel] = apple :-)).

                              Z kolei w j. francuskim uzyskanie u uczniów doskonałej wymowy graniczy z cudem. Nie otwierałabym w ogóle ust, gdyby warunkiem wypowiedzenia się było stworzenie wypowiedzi doskonałej fonetycznie. Mimo to jakoś daję sobie radę. Wczoraj w sklepie zoologicznym dyskutowałam z właścicielką o patyczakach i krewetkach, można powiedzieć, że z sukcesem.

                              Co do nauczycieli j. angielskiego z innych krajów - mam tu koleżankę z Filipin, mówi dobrze, lecz z pewnością nie doskonale. I dobrze.

                              Z kolei w hiszpańskim, który jest fonetycznie prostszy, nie mam aż tylu trudności, czytaj: nie wkładam tyle energii w wyprodukowanie poprawnej fonetycznie wypowiedzi i też komunikuję się całkiem skutecznie.
                            • bramblette Re: o problemach z wymową i akcentem 04.08.13, 16:41
                              Zgadzam się.
                              Pamiętam wykłady ze zmarłym kilka lat temu profesorem (nie wymienię nazwiska, bo po co) wg Wikipedii: językoznawca ogólny, slawista i anglista. Człowiek, którego nazwisko pojawiało się wśród konsultantów dobrych słowników polsko-angielskich.
                              Mówił z bardzo ciężkim polskim akcentem, a nikt nie jest w stanie zarzucić mu braku znajomości języka.
                              • kociamama Re: o problemach z wymową i akcentem 05.08.13, 01:18
                                Dokładnie - czepianie się wymowy, w przypadku, gdy człowiek ma dużo do przekazania i operuje bogatym słownictwem jest domeną ludzi małych, a poza tym, to coś w stylu wytykania literówek;>
                      • kociamama Re: o problemach z wymową i akcentem 05.08.13, 01:06
                        Lubię to;)
        • kociamama Re: KŁAMCZUCHY I KRĘTACZE (uczący angielskiego) 05.08.13, 00:51
          ble ble ble

          W szkole, tak jak wszędzie, jest taki sam % charyzmatycznych nauczycielek/i, totalnych partaczek/y, a większość przeciętna.

          Wymowa, hmm, któż ma idealną? Zresztą, poprzez mnogość odmian, akcentów, dialektów w ang. jest bardzo duża tolerancja różnicy.

          Kwestie gramatyczne, choć niewątpliwie istotne, na pewno nie są najważniejsze. Mnie bardziej boli, jak uczniowie na lekcjach nie dowiadują się niczego nowego, nie mogą się wypowiedzieć, a nie, że nie znają wszystkich użyć czasu present continuous.
    • claratrueba o wymowie stary, poczciwy Alexander 17.06.13, 07:13
      we.edu2web.com/2010/11/04/lesson-25-do-the-english-speak-english-2/
      Natomiast mi zdarza się bardzo często słyszeć "neither" przez "i" - ostatnio w "Gatsbym", "often" z wyraźnym "t", "driver" z "a" na końcu (nie żaden gagsta raper a amerykański prawnik więc o braku wykształcenia nie ma mowy).
      Natomiast bardzo poprawny, BBC-like język można usłyszeć z ust muzułmańskiego duchownego komentującego zabójstwo Lee Rigby'ego. To, co można usłyszeć od innych komentujących British born and bred- to londyńskie "noin" - 9 i generalnie żaden to BBC English.
      podobnie jak język polski używany przez moich kuzynów niemieszkających w Polsce, język hiperpoprawny z akcentowaniem typu fIzyka ale fizYce, pisAliśmy, z użyciem imiesłowów uprzednich zdradza, że nie są to mieszkańcy Polski.
      • agcerz Re: o wymowie stary, poczciwy Alexander 17.06.13, 13:10
        Zależy, gdzie szukamy wzorca. W AmE wymowa neither/either z [i] jest standardem. Of/t/en mówi mój znajomy Kanadyjczyk, człowiek kulturalny, trójjęzyczny i po 2 porządnych uczelniach oraz z praktyką nauczycielską.
      • communicativemethodsucks Re: o wymowie stary, poczciwy Alexander 17.06.13, 22:23
        claratrueba napisała:


        > podobnie jak język polski używany przez moich kuzynów niemieszkających w Polsce
        > , język hiperpoprawny z akcentowaniem typu fIzyka ale fizYce, pisAliśmy, z użyc
        > iem imiesłowów uprzednich zdradza, że nie są to mieszkańcy Polski.

        Moim zdaniem nie zdradza. Według tych kryteriów A. Macierewicz jest cudzoziemcem.
        Nie zgadzam się z jego poglądami, ale doceniam polszczyznę jaką się posługuje.
      • bramblette Re: o wymowie stary, poczciwy Alexander 04.08.13, 16:45
        claratrueba napisała:

        > we.edu2web.com/2010/11/04/lesson-25-do-the-english-speak-english-2/
        > Natomiast mi zdarza się bardzo często słyszeć "neither" przez "i" - ostatnio w
        > "Gatsbym", "often" z wyraźnym "t", "driver" z "a" na końcu (nie żaden gagsta r
        > aper a amerykański prawnik więc o braku wykształcenia nie ma mowy).

        Pamiętam jeszcze z okresu własnej nauki angielskiego, że w przypadku 'neither' czy often' dopuszczalne są obie wymowy. Nie wiem, co w tym dziwnego.
        Jest wiele innych podobnych przykładów.
        Nawet głupie 'twenty' jako 'twenny' czy dwie wymowy 'ate'
        • communicativemethodsucks Re: o wymowie stary, poczciwy Alexander 06.08.13, 11:05
          Bo każde słowo o wysokiej frekwencyjności użycia ma 3 warianty wymowy:
          1) Kanoniczną - jak gdyby odczytywano je z listy (e.g. HER)
          2) Słabą, nieakcentowaną (zredukowaną) - (e.g. ER)
          3) w mowie szybkiej (e.g. R)
          • baba67 Re: o wymowie stary, poczciwy Alexander 06.08.13, 11:18
            No i jest to wiedza ktora warto przekazac uczniowi
            Ze cos takiego jest.W mowie potocznej uzywa sie wariantu 2 z elementami 1(zaimki lepiej wymawiac wyraznie) co dopuszczalne jest tez na egzaminach jezykowych a brzmi naturalnie.
            Szkolenie ucznia na lektora BBC to jest jakies nieporozumienie.
            Mnie dawno temu skutecznie zabarierowala pani rusycystka ktora miala kota na punkcie udarenij Przerywala co drugie slowo, na mysl ze musze cos powiedziec mialam odruch wymiotny.Moj uczen mowi PARENT jak pisze i gitara-wszyscy wiedza o co chodzi a nie traci sie czasu na pierdoly.Z czasem zachecam do bardziej gardlowej wymowy, ktora na ogol przychodzi z osluchaniem sama
          • bramblette Re: o wymowie stary, poczciwy Alexander 06.08.13, 15:02
            communicativemethodsucks napisał:

            > Bo każde słowo o wysokiej frekwencyjności użycia ma 3 warianty wymowy:
            > 1) Kanoniczną - jak gdyby odczytywano je z listy (e.g. HER)
            > 2) Słabą, nieakcentowaną (zredukowaną) - (e.g. ER)
            > 3) w mowie szybkiej (e.g. R)

            Nigdy się nie spotkałam z takim podziałem. Nie wiem, czy odnosisz się po prostu do 'strong forms' and 'weak forms', ale wtedy jak gdyby jednego 'wariantu wymowy brakuje'

            Mnie chodziło o coś innego. Na przykład 'ate' ma dwie poprawne wymowy /et/ /eɪt/. Obie są British (cytuję za J.C. Wellsem, więc specjalistą w dziedzinie), natomiast w American English /et/ jest non-standard.
            to samo z 'often' - many speakers use both the form without 't' and the form with 't'. BrE poll panel preference /ˈɒf(ə)n/ 72% etc etc
            Nie wspominając o różnych wariantach wymowy. I nie mówi o oczywistym podziale American and British English. W samej Wielkiej Brytanii, każdy region czy mniejszość etniczna jest dumna ze swojego akcentu i wymowy.
            • bramblette Re: o wymowie stary, poczciwy Alexander 06.08.13, 15:08
              Nie powinniśmy ograniczać naszych uczniów do samego RP. Nigdy nie będą mówić jak spikerzy BBC. Owszem można dążyć do jak najlepszego opanowania wymowy i subtelnych różnic w samogłoskach pomiędzy 'sheep' and 'ship', 'sheet' i wiadomo co.
              Ale warto uczulać ich na inne wymowy. Podobają mi się na przykład podręczniki, które zamieszczają nagrania wypowiedzi Szkotów (wiadomo, że z Edynburga, a nie Glasgow, ale zawsze coś) czy Amerykanów, Walijczyków itd.
              • baba67 Re: o wymowie stary, poczciwy Alexander 06.08.13, 15:34
                No pewnie,szkocka wymowa bardzo sie podoba, osobiscie jestem fanka
                Sliczna jest tez walijska melodia zdania (polecam jest w Solution pre).Ale mowic maja mniej wiecej po ANGIELSKU
      • kociamama Re: o wymowie stary, poczciwy Alexander 05.08.13, 00:54
        Zawsze mówię /nith3r/ i /ofT3n/, a potem communicative.... musi po mnie poprawiać. Choć w sumie nie ma szansy, bo moi uczniowie nie uciekają...
    • kociamama a w ogóle tak luźno - a propos rozmowy - tekst 05.08.13, 01:21
      www.theatlantic.com/international/archive/2013/08/english-is-a-dialect-with-an-army/278300/
      Skojarzyło mi się szczególnie z tym dążeniem do "perfekcyjnej imitacji" języka - jak to napisał autor - niewolnik wie bardzo dużo o swoim panie, a pan o niewolniku nic.

      (Wyjaśnię, gdzie widzę związek, dla niewtajemniczonych - mentalność niewolnika każe odtwarzać jakiś wzorzec - mentalność osoby wolnej pozwala na własne wersje)
      • robak.rawback Re: a w ogóle tak luźno - a propos rozmowy - teks 15.08.13, 20:42
        czytam sobie watki uczacych sie jezyka na innym forum - oni wszyscy wiedza lepiej jak sie uczyc - gramatyka niemodna wiec najlepiej sie nic nie robi w tym kierunku, najlepiej z kims kto wogole po polsku nie mowi bo najlepiej wytlumaczy a wlasciwie nie wyltumaczy. a jezyk jak wiadomo sam sie wchlania przez kore mozgowa - jest pelno imigrantow siedzacych za granica otoczonych jezykiem naturalnym od dekad na codzien, ale nie wchlonelo im sie za mocno. tym bardziej im sie 3 x w tygodniu po 2 godziny nie wchlonie.

        mowienie ze proba nauczania wymowy jest nie potrzebna jest glupota. ale na to czesto nie ma czasu a to powinno byc pieleggnowane od poczatku nauki od poziomu podstawowego, a i uczen jak zwykle wie lepiej ze nie potrzeba.
        ale jak juz wyjedzie za granice to ta wymowa sie za nim ciagnie jak smrod po gaciach i wszystkim sluchajacym uszy wiedna.

        owszem sa osoby ktore po prostu nie maja w tym kierunku zdolnosci i to nie ich wina, ale nie ma wytlumaczenia dla osob przecietnych ktore moglyby calkiem spoko poprawic wymowe, ale czesto sa przekonani ze wymowe maja swietna wiec nie czuja potrzeby. no bo jak zawsze wiedza lepiej.
        • robak.rawback Re: a w ogóle tak luźno - a propos rozmowy - teks 15.08.13, 20:45
          i co to jest DG?
        • baba67 Re: a w ogóle tak luźno - a propos rozmowy - teks 15.08.13, 20:51
          Chyba nieuwaznie przeczytales nasze wypowiedzi.Nikt tu nie pisze ze wymowa nie jest wazna.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka