i.nes 26.10.06, 11:19 Cześć :) Od niedawna uczę dzieciaki w wieku 10-12 lat. Dla nich wynik procentowy z testu nic nie znaczy, a ja w życiu nie wystawiałam ocen (oops!). Czy możecie się podzielić Waszą skalą? pozdrowienia ines Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
truscaveczka Re: testy dla dzieci - jaka skala ocen? 27.10.06, 13:01 90-100% 5 75-89% 4 50-74% 3 25-49% 2 0-24% 1 Dla gimnazjum i liceum 95%-100% 5 80-94% 4 60-79% 3 35-49 2 0-34 1 (ta skala obowiązuje w szkole) Odpowiedz Link
pandora_ Re: testy dla dzieci - jaka skala ocen? 27.10.06, 14:41 To szóstek już nie ma? Odpowiedz Link
truscaveczka Re: testy dla dzieci - jaka skala ocen? 05.01.07, 15:40 A szóstka za coś dodatkowego :) Albo za 100% :D Odpowiedz Link
i.nes ocenianie pracy dzieci na lekcji 03.01.07, 12:33 Cześć w Nowym Roku :) Wszystkiego najlepszego!! Aby nie dublować wątków, dopisuję moją prośbę tutaj: Uczę dzieciaki. Raptem sześcioro, ale pomysłów mają milion na minutę i czasem wymyka mi się to z rąk. Strasznie się tym frustruję i chciałabym mieć jakieś narzędzie "doprowadzania klasy do porządku". Moja koleżanka robi tak, że wystawia oceny za pracę na lekcji, co działa w ten sposób, że odpytuje dzieciaki, które rozrabiają - np. prosi o przeczytanie rozwiązania i jeśli nie mają, to natychmiast wystawia ocenę negatywną. Oczywiście jest to w pewien sposób zakamuflowana ocena za zachowanie... I teraz pojawia się problem oceny całościowej, bo wiadomo, że inaczej traktuje się ocenę z testów, kartkówek, pracy na lekcji, pracy domowej... Czy macie może jakiś system wag do przeliczania? Może jakiś arkusz w Excelu? Bardzo by mi się przydał, bo to moje postanowienie noworoczne ;) pozdrowienia -- Life's a journey, not a destination. Odpowiedz Link
demicjusz Re: ocenianie pracy dzieci na lekcji 06.01.07, 01:52 Ja daję dodatkową pracę domową (coś żmudnego, typu przepisz albo przetłumacz) albo stawiam minusy za niesubordynację, trzy minusy to jedynka. W rubryce "praca na lekcji". Metoda działa. Nie uważam, żeby to była ukryta ocena za zachowanie. Nauczyciel prowadzi lekcję, on decyduje, jak lekcja wygląda i co robią uczniowie. Nie muszę sprawdzać, czy mają już zrobione zadanie albo napisaną notatkę; jeśli już wykonali zadanie, to ich następnym zadaniem jest pozwolić innym dokończyć. Czasami atakuję z drugiej strony: jeśli ktoś ma ochotę powiedzieć coś po polsku nieproszony o to, to musi potem powiedzieć to samo po angielsku. To właściwie jest nawet dość pożyteczne ;-) Ocena całościowa: najpierw patrzę na średnią arytmetyczną, potem na rozkład ocen, ilość minusów za brak pracy domowej albo za pracę na lekcji, aktywność. Pozdro Odpowiedz Link
i.nes Re: ocenianie pracy dzieci na lekcji 06.01.07, 10:16 Dziękuję za odpowiedź! To moje pierwsze doświadczenia w uczeniu dzieci i właśnie z tą niesubordynacją sobie nie radzę... > jeśli już wykonali zadanie, to ich następnym zadaniem jest pozwolić innym > dokończyć. A u mnie właśnie wtedy rozrabiają - skończyłem, to pogadam i poprzeszkadzam. Wynika to pewnie z braku zajęcia, dlatego na małych kartkach mam dodatkowe zadania - z całego omówionego dotychczas materiału: mini-tłumaczenia, dziurawce, przekształcenia, obrazki do podpisania... Przy okazji każdej nowej lekcji przygotowuję kilka dodatkowych i wrzucam do pudełka. A potem tylko losuję, każę zrobić na miejscu i... stawiam ocenę za pracę na lekcji. Nie bawię się w minusy, tylko od razu stawiam oceny. Pozostaje tylko kwestia wag. Uznałam, że największy ciężar gatunkowy mają klasówki (waga 4), potem są kartkówki (3), aktywność na zajęciach (2) i prace domowe (1). Z tego wynika, że dwie jedynki załapane na zajęciach to jak jedynka z klasówki. Nie wiem, czy nie za ostro? Ale z drugiej strony 70% oceny całkowitej zależy od klasówek i kartkówek. I tylko 30% to inna aktywność. Macie podobny system? pzdr -- Life's a journey, not a destination. Odpowiedz Link
demicjusz Re: ocenianie pracy dzieci na lekcji 07.01.07, 00:18 Te wagi chyba OK, choć ja tak dokładnie nie liczę. Tylko musisz być na 100% pewna, że dzieciaki dobrze rozumieją tę skalę, najlepiej pokaż im obliczenia na konkretnym przykładzie, bo inaczej powiedzą "ale przecież ja mam pięć szóstek [z prac domowych], dlaczego mam trójkę na semestr???" Ja się bawię w minusy, bo: - mam pięć lekcji tygodniowo, no to ile by się nazbierało jedynek przeciętnej gapie w semestrze! - natoiast nie uznaję żadnych tłumaczeń, usprawiedliwień od rodziców itp. Odpowiedz Link