Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III

07.02.07, 11:33
O ile wiecie za rok ma być obowiązkowa nauka języka angielskiego w wymiarze 2
godzin tygodniowo dla każdej klasy w nauczaniu początkowym.
Wiem, że większość z Was jest przeciw nauczaniu angielskiego, jeżeli ktoś nie
skończył filologii.

Ale:
1. aby uczyć angielskiego w klasach początkowych należy mieć dodatkowo
ukończone studia podyplomowe z pedagogiki wczesnoszkolnej – to trwa 1,5 roku
i kosztuje średnio 3 tysiące zł
2. wiadomo, że w klasach początkowych nie uczymy czasów, wałkuje się
cały czas podstawy i to w formie zabaw
3. trzeba mieć ochotę na zabawy w kółeczku, naukę piosenek, wierszyków,
wyliczanek – tego chyba nie uczą na filologii...

I teraz moje pytanie – czy nie lepiej, aby w klasach początkowych
angielskiego uczyły osoby po studiach pedagogicznych, potrafiące uczyć małe
dzieci, które zdały FCE i kurs metodyczny do nauki angielskiego w klasach
początkowych? Proszę o odpowiedź – ja jestem taką właśnie osobą i nie wiem
czy „startować” do nauki angielskiego w klasach początkowych, czy nie...
    • pandora_ Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 07.02.07, 16:56
      W ogóle nie powinno być angielskiego :( Z moich rozmów z nauczycielami i
      rodzicami "po fakcie" wynika, że nie za czesto daje to zamierzony "efekt". Dla
      mnie to bzdura - sens miałoby to "osłuchanie", gdyby zajęcia prowadził native
      speaker/osoba z doskonałym akcentem. Ponieważ to niemożliwe, trzeba szukać
      mniejszego zła - więc jesli już, to ministerstwo powinno na własny koszt (ekhem,
      podatnika) przeszkolić przez najbliższe 3 lata panie, uczące już w 1-3, a
      dodatkowo szkolić na bieżąco nowe nauczycielki.
      Ponieważ to też jest nierealne, pozostaje FCE i kurs metodyczny.
      Nie odpowiem Ci wprost na Twoje pytanie, bo nie umiem.
    • ed.kow Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 08.02.07, 14:26
      Odp.na pierwsze pytanie: Nie lepiej, ale przy takich brakach kadry i
      obowiązkowym ang. w 2008 dla klas I-III to jakieś wyjście.
      Odp. na drugie pytanie: 'Startować', kto wie może się spodoba...i Tobie i ty
      dzieciom, dyrekcji i rodzicom.
      Pozdrawiam
      • pasadenkaa Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 09.02.07, 15:29
        odp: nie lepiej bo teraz FCE ma "byle" gimnazjalista - nie chcialabym żeby
        mojego dziecka uczył ktoś reprezentujący tak (stosunkowo) niski poziom (chodzi
        m.in. o potencjalne błędy w wymawianiu niektorych wyrazów ktore potem
        ciezko "wyplenić" gdy maluszek je sobie przyswoi). Co do kursu metodycznego to
        przeciez tylko teoria - metodyki tak naprawdę kazdy uczy sie poprzez swoją
        praktykę zawodową. Sama mam lic. z anglistyki (z przyg. pedag.), w planach
        zrobienie magisterki uzupełn. i podyplomówki z KZ (bo uczę wlasnie 0-3)
        • jotka001 Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 10.02.07, 00:49
          pasadenkaa napisała:
          > odp: nie lepiej bo teraz FCE ma "byle" gimnazjalista - nie chcialabym żeby
          > mojego dziecka uczył ktoś reprezentujący tak (stosunkowo) niski poziom
          (chodzi m.in. o potencjalne błędy w wymawianiu niektorych wyrazów ktore potem
          > ciezko "wyplenić" gdy maluszek je sobie przyswoi).

          Uczę angielskiego w kl.1-3 od nastu lat. Przez ostatnich kilka lat co roku
          miałam po kilkoro praktykantów z NKJA i anglistyki (drugi i trzeci rok studiów)
          i to co mi serwowali niektórzy z nich to naprawdę nie było nic lepszego niż to
          co piszesz. Na przygotowanych i prowadzonych przez siebie lekcjach robili nie
          tylko błędy w wymowie (niektórych poprawiały 'moje' dzieci, bo znały sporo z
          tych wyrazów), ale też błędy w znajomości tematu, którego uczą (choćby
          wmawianie dzieciom przez pół lekcji, że Harrods w Londynie jest przy Oxford
          Street, London Eye to taka wielka karuzela, a w Tower mieszka królowa (może
          pierdoły i nie niezbędne do życia, ale chodzi o zasadę). Poza tym w tym roku
          szk. w W-wie odbył się międzyszkolny konkurs wiedzy m.in. o Wielkej Brytanii,
          pytania przygotowane były przez świetnie wykształcone anglistki, jedno z pytań
          (i nie było to jedyne pytanie z błędem) było o Beefeaters (w jakim miejscu
          można ich spotkać) i odpowiedź wg autorów pytań powinna brzmieć: w Buckingham
          Palace. Więc co z tego, że tacy ludzie mają papiery z anglistyki, jeśli nie
          mają wiedzy czy umiejętności i co gorsza - nie chce im się nawet zajrzeć
          gdziekolwiek, żeby się właściwie przygotować do pracy.
          Zgazam się, że FCE tak naprawdę dziś niewiele znaczy (jeśli chodzi o
          nauczycieli), ale z drugiej strony papierek z uczelni też nie gwarantuje
          poziomu. Wszystko zależy od człowieka.
          • pasadenkaa Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 10.02.07, 10:23
            jotka001 - zgadzam się z Tobą, że papierek to dzis niewiele ale jakiś trzeba
            miec - takie są po prostu wymogi i tego się nie przeskoczy, ale FCE swiadczy o
            znajomosci jezyka, natomiast kolegium przygotowuje do jego nauczania - to
            podstawowa roznica. To czy po jego skończeniu ma sie sam papierek czy tez dar
            nauczania to naprawdę indywidualna kwestia. Rodzice moich uczniów są bardzo
            wymagajacy i napewno wyśmialiby mnie gdyby miała samo FCE, skoro sami
            niejednokrotnie prezentują wyższy poziom.
          • amused.to.death Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 11.02.07, 11:35
            > London Eye to taka wielka karuzela

            no ale to w sumie jest taka wielka karuzela.
            :D
        • baba67 Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 11.02.07, 14:04
          Byle gimnazjalista ma FCE ?Mozna wiedziec w jakim to miescie geniuszy mieszkasz?
          Natychmiast sie przeprowadze...
          W tej zapyzialej Warszawie to dobrze jak byle gimnazjalista skleci ze trzy
          zdania w kupie majace podmiot orzeczenie i dopelnienie.
          Natomiast prawda jest, ze spory procent pierwszoklasistow przyjetych do LO z
          pierwszej dziesiatki najlepszych prezentuje poziom upperintermediate ktory
          odpowiada FCE. Ale bynakmniej nie wszyscy-informacje mam aktualne.
          A pomysl z obowiazkowym angielskim w klasach 1-3 uwazam za idiotyczny.
          Pytanie czy klepiej z FCE jest jesli chodzi o szkolnirwo publiczne
          bezzasadne-w mysl przepisow obowiazujacych od 1 wrzesnia 2006 osoba z FCE i
          uprawnieniami nie moze uczyc w szkole.
          A rodzice dzieci wczesnopodstawowkowych decydujacy sie na prywatne lekcje maja
          bardzo wysokie wymagania(i slusznie).
          • baba67 Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 11.02.07, 14:08
            W sumie nie karuzela tylko diabelski mlyn.
            Ale jak sie juz mowi o atrakcjach Londynu to warto sprawdzic gdzie ona sa.
            • amused.to.death Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 11.02.07, 14:18
              ale diabelski młyn to właśnie rodzaj karuzeli :)))
          • pasadenkaa Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 11.02.07, 17:19
            baba67 - "w mysl przepisow obowiazujacych od 1 wrzesnia 2006 osoba z FCE i
            uprawnieniami nie moze uczyc w szkole" - chyba nie mieszkamy w tym samym
            kraju ;p skoro moj kolega ma FCE i uczy w publicznej podstawówce (to że jest na
            drugim roku kolegium to swoją drogą...).
            Jak wiadomo na początku roku szkolnego 2006/2007 brakowało anglistów więc w tej
            wyjątkowej sytuacji szkoły mogły przyjmować osoby bez uprawnien (czyli minimum
            licenc.), niemniej jednak pomysl z FCE uważam za idiotyczny - równie dobrze
            autokar lub autobus mógłby prowadzić posiadacz karty rowerowej...
            Oczywiscie ilosc przeczytanych ksiazek czy zdobytych papierków nie świadczy o
            umiejętności nauczania, ale FCE świadczy jedynie o podstawowej znajomosci
            jezyka,wiec to chyba troche za malo.
            Nie rozumiem jak mozna uwazac nauczanie maluszkow anmgielskiego za idiotyczne,
            a kiedy mają się zaczać uczyc? W liceum? Przeciez one to uwielbiają.
            • baba67 Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 11.02.07, 18:23
              Uczy bo jest na 2 gim roku kolegium i uczy warunkowo-dyrektor musi zdobyc na to
              pozwolenie z kuratorium.
            • baba67 Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 11.02.07, 18:33
              Jasne, ze FCE to za malo. Ja nie mowie, ze pomysl w ogole jest zly, tylko po
              prostu w naszych warunkach jest glupi-brak wykwalifikowanych nauczycieli,30
              osobowe klasy(bo dopiero od 5 klasy dzieli sie na grupy).
              Prosze sprobowac poprowadzic 45 min gier i zabaw i tylko gier i zabaw 3 razy w
              tygodniu przez okragly rok. Ja nie wiem-sa gejiusze, ale nie jest ich duzo.
              Badzmy pragmatyczni.
              • pasadenkaa Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 11.02.07, 20:43
                w podstawówce w której uczę dzielenie na grupy zalezy od ilosci dzieci (wyjątek
                to klasy integracyjne) w klasie wiec nie wiem skad ten pomysł z piatą klasą...
                Wlaśnie tych zabaw boję sie najbardziej - że specjalistki od nauczania
                początkowego skupiłyby się na zabawach typu "colour" lub "stick" a nie na żywym
                języku. Jesli dla kogos wymyślanie zabaw jest mordegą to chyba powinien zmienić
                pracę i tyle, zreszta jest o tym troche ksiazek, akurat dzisiaj sciagnelam i
                wydrukowalam sobie 3 wiec jednak mozna...Nie rozumiem tez poglądu ze rodzice
                dzieciakow chodzących do szkol jezykowych maja prawo wymagac. Ja akurat ucze w
                publicznej podstawowce, w ktorej rodzice naprawde interesuja sie tym co sie
                dzieje w szkole i np proszą o lekcje otwarte by mogli zobaczyc jak ucza sie ich
                dzieci lub sugeruja by dostawaly wiecej xerówek (a to czy jest sens dawac
                dzieciakom wiecej "makulatury" zamiast cwiczyc speaking lub listening to juz
                inna kwestia...)
                • pandora_ Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 11.02.07, 22:18
                  Pasadenkaa, a teraz powiedz mi, ile jest takich nauczycielek, jak Ty? Jesteś
                  jedną z tych, które mają FC i przygotowanie pedagogiczne?
                  A jak już sobie odpowiedziałaś, to powiem Ci, co mówi moja znajoma, metodyk,
                  rodowita Brytyjka - uczenie dzieci ma sens tylko i wyłącznie wtedy, kiedy ma się
                  im idealny wzorzec do zaoferowania. Maluszki nie włącza BBC, nie będą ćwiczyć z
                  How Now Brown Cow, nie zajrzą do słownika wymowy - a złe nawyki kosztują. Ona
                  uczy dzieci - ale nie z książek, tylko właśnie przez zabawę i codzienne rozmowy
                  - jednak nie bierze grup większych niż 2 osoby.
                  Ja się boję, co będzie w szkole mojego dziecka, ba, w tym roku czeka nas
                  przedszkole i jestem przerażona - bo ja NIE CHCĘ, żeby moje dziecko teraz uczyło
                  się angielskiego.
                  • pasadenkaa Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 12.02.07, 08:47
                    Pisalam że mam licencjat - wystarczyło przeczytac...
                    Ktos tu narzekał na praktykantow z kolegium - skoro tacy ludzie niejednokrotnie
                    robią wszystko "na odwal" to co będzie jesli zaczną uczyć ci z FCE? Przeciez to
                    chyba najlepszy dowod na to ze nie mieli innego pomysłu na życie, a zgłebiac
                    anglistyki na studiach też im sie nie chcialo wiec chyba ciezko nazwac ich
                    pasjonatami...
                    Uczeniem przez native'wów tez bym sie tak nie podniecała, w koncu nie kazdy z
                    nich mówi idealnie. Bardziej martwią mnie wady wymowy u polskich dzieci.
                    • pandora_ Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 12.02.07, 14:45
                      To były pytania retoryczne, nie trzeba na mnie napadac od razu....
                      Ja, po kilku latach uczenia w szkole państwowej, poznałam BARDZO MAŁO takich
                      zapalonych nauczycielek - bo jest ich mało.
                      Nie tylko praktykanci z kolegium robią coś na odwal - mam przed soba lesson plan
                      pana, który kończy anglistykę. Lesson aim: to acquaintance students... i dalej:
                      "students need to know what are they doing"
                      Oba LP dla grup upper-intermediate, nie wspomne o tym, że zawsze proszę o ogólne
                      zarysy lekcji, bo chce zobaczyć, co delikwent/ka ma w głowie, a nie czytać
                      metodyczne wypociny. I tak od czterech lat...
                      A w CV mam podane, że uczył w firmach, szkole językowej....
                • baba67 Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 12.02.07, 10:44
                  A rodzice nie maja prawa wymagac ???Pozatym ja pisalam o prywatnych lekcvjach-ti
                  FCE nie przejdzie.
                • baba67 Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 12.02.07, 10:49
                  Pomysl jest taki ze ucze kilkoro dzieci z roznych podstawowek z okolicy-podzial
                  na grupy zaczyna sie w najlepszym razie w 4 klasie-wyjatek stanowi szkola
                  integracyjna. zwykla rejomowka z podzilem od 1 klasy to rzdkosc, a nie regula.
                  jestem dla Ciebie pelna podziwu, ale doprawdy nie wiem jak by Ci sie pracowalo
                  w 28 osobowej klasie metoda zabaw, bo ja o takich realiach pisze.
                  • pasadenkaa Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 12.02.07, 11:21
                    na szczescie mam ten luksus uczenia w max. 24-osobowych klasach, chociaz
                    wiadomo ze to i tak duzo.Gdyby uczyli ludzie z tylko FCE to by dopiero bylo
                    narzekanie na poziom polskiego szkolnictwa, zreszta byla tu kiedys dyskusja
                    odnosnie korepetycji udzielanych przez anglistow vs. posiadaczy FCE/CAE
                    • baba67 Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 12.02.07, 12:44
                      To tak naprawde nie uczysz tylko w grupach, tym bardziej chapeau bas :-)
                      Ja nie pisze ze nie ma takich solidnych i zapalonych osob jak Ty tylko ze nie
                      spotyka sie ich znowu tak czesto.
                      Moi uczniowie mi opowiadali jak wygladaly lekcje ang w klasach mlodszych-szkoda
                      czasu i atlasu, zwlaszcza ze podreczniki(Welcome na przyklad) sa dosc drogie.

                      Co dyskusji o kwalifikacjach korepetytorow, to nie ma co tu tego poruszac, bo
                      uwazam, ze trzeba prezentowac naprawde wysoki poziom, zeby efektywnia pracowac z
                      grupami. To nie tylko wiedza, ale i doswiadczenie.Lekcje prywatne to troche inny
                      rodzaj pracy .
                      • pasadenkaa Re: Nauczanie jęz. angielskiego w klasach I-III 12.02.07, 13:26
                        Mój zapał to pewnie kwestia wieku, za kilka-kilkanaście lat pewnie bedzie
                        gorzej, oby nie...
                        Ja korzystam z Join in, ale na lekcji koncentruje sie glownie na speakingu i
                        listeningu, do domu zadaję pisanie po śladzie czy kolorowanie/przygotywawnie
                        plakatow ktore mozna potem wykorzystac do wskazywania odpowiednich rzeczy na
                        obrazku itp. bo szkoda mi na to czasu na lekcji.
Pełna wersja