Dodaj do ulubionych

Czy młodzi angliści chcą uczyć w szkole?

18.03.07, 20:56
Chodzi mi o zwykłe podstawówki, gimnazja i licea. Nie o szkoły językowe.

Uczyłam w liceum zaraz po studiach, potem na 4 lata przeszłam do szkoły
językowej a następnie zaczęłam znów pracę w liceum (innym niż na początku).
W zasadzie sobie chwalę. Jest stała pensja cały rok. Mogę mieć półtora etatu.
Mam mianowanie a za 4 miesiące powinnam być już nauczycielem dyplomowanym.
Pracuję w szkole niepublicznej, więc pensja jest ciut wyższa niż w
publicznej. Szkoła katolicka i młodzież nie jest taka zła.

Ale gdy byłam młodsza, miałam dosyć szkoły. Nie sądziłam że do niej kiedyś
wrócę.....
Obserwuj wątek
    • pandora_ Re: Czy młodzi angliści chcą uczyć w szkole? 18.03.07, 22:10
      Ja poszłam do liceum w trakcie studiów, miałam małą przerwę, wróciłam (takie tam
      podróże) i z ulgą po w sumie 4 latach odeszłam z liceum. Miałam dosyć harowania
      na dwóch etatach, marnej pensji, odrabiania pańszczyzny za starsze koleżanki
      (tzw. klub europejski prowadziły starsze nauczycielki - na papierze, a ja
      zasuwałam - potem to wykorzystałam, jeżdżąc po świecie i nie oglądając się na
      nie). Ale najbardziej w państwowej szkole bolało mnie to, że miałam mało czasu
      na kontakt z uczniami, że w związku z rozwojem zawodowym musiałam poświęcać
      uczenie. I te klasy po 34 osoby!!! Miałam też wychowawstwo...
      Byłam w wieku, kiedy człowiek zaczyna myśleć o ułożeniu sobie życia i nie miałam
      ochoty już zawsze tak się kulać, więc odeszłam.
      Sądzę, że nie zostałam stworzona do takiej pracy - lepiej sprawdzam się w
      zadaniach związanych z zarządzaniem, kreatywnością i zdecydowanie w kontaktach z
      osobami dorosłymi. Nie odpowiadało mi też specyficzne nauczycielskie środowisko,
      a na dokładkę byłam zmanierowana "Hameryką: :D
    • asia23bb Re: Czy młodzi angliści chcą uczyć w szkole? 18.03.07, 22:58
      Takie watki juz byly, tu i na innych forach.
      Ale w kwestii formalnej - nie porownuj pracy dyplomowanego z praca stazysty czy
      kontraktowego, a tak zaczyna mlody nauczyciel. Stala pensja, ale to tylko 900
      zl. Poltora etatu, 2 razy tyle harowki, i brak czasu na to, by sobie do tych
      nedznych pieniedzy dorobic. No i jeszcze srodowisko, starsze panie na cieplej
      posadce, czesto juz w wieku (po)emerytalnym, ktore na lekcji siedza za biurkiem,
      czytaja i jedza. Moze ktos sie poczuc urazony, ale takie sa fakty. No i na
      dodatek taki a nie inny minister.....
      Mysle, ze coraz mniej osob chce pracowac w szkole.
          • baba67 Re: Czy młodzi angliści chcą uczyć w szkole? 19.03.07, 11:08
            No i nie porownuj szkol publicznych do niepublicznych i to jeszcze katolickiej.
            Znalazlas sobie enklawe gdzie sie mozesz realizowac jako nauczycielka i
            wszystkiego najlepszego, ale jest to ENKLAWA.
            Do katolickiej szkoly posylaja dzieciaki ludzie po pierwsze dysponujacy kasa po
            drugie przywiazaniem do pewnych wartosci-jedno z drugim to idealny filtr(wiem
            cos o tym, dziecko chodzilo do chrzescijanskiego gimnazjum 3 lata).
            Efekt-znaczaco wyzsze pieniadze i znaczaco wyzsza kultura dzieci w gimnazjum.
            Uwazam, ze dobre LO ma nadal sporo do zaoferowania anglistom , ktorzy nie maja
            zylki organizacyjnej,po prostu lubia uczyc, miec kontakt z milodzieza i
            posiadaja przyzwoicie zarabiajacego malzonka.
            • zuzanna56 Re: Czy młodzi angliści chcą uczyć w szkole? 19.03.07, 17:13
              Szkoła ta ma jednak wiele mankamentów. Tak różowo to nie jest. Ogromne
              wymagania w stosunku do nauczycieli. Mnóstwo dodatkowych spotkań i szkoleń.Wiem
              że więcej niż w znanych mi szkołach publicznych.
              Nauczanie dzieci bogatych ale niekoniecznie wierzących (idą do szkoły ze
              względu na dobry poziom ale buntują się przeciwko 1 Mszy św. na trzy miesiące).
              Dyrektor nie rozumie że ktoś ma jeszcze życie prywatne. I to wszystko za pensję
              MINIMALNIE wyższą niz w szkole publicznej ( nie mamy 13stki ani żadnych innych
              bonów itd.)
                • pasadenkaa Re: Czy młodzi angliści chcą uczyć w szkole? 20.03.07, 07:14
                  "Ale nie rozumiesz podstawowego zalozenia - powinno sie tyle zarabiac w jednym,
                  'nadrzednym' miejscu pracy, bys NIE musiala dorabiac, a wystarczylo na zycie na
                  przyzwoitym poziomie. By mozna bylo przyjsc do domu po 8 godzinach, np o 16 a
                  nie o 20 i nie myslec juz o pracy, ani o tym czy starczy na wakacje."

                  gdyby każdy tak myślal w szkole pracowalyby tylko wozne, sprzątaczki i
                  szatniarki ;p Wiem ze praca w publicznej szkole to troche taka praca spoleczna
                  lub charytatywna co nie zmienia faktu ze to lubie. Moja kolezanka anglistka od
                  kilkunastu lat pracuje w tej samej SP i jednoczesnie w szkole jezykowej, ale
                  czy np manager pracuje mniej (godzinowo)? Watpię...
                  • pandora_ Re: Czy młodzi angliści chcą uczyć w szkole? 20.03.07, 07:58
                    Ale menadżer itp. pracuje w jednym miejscu, z tymi samymi ludźmi, wyskoczy na
                    lunch, na spotkanie i to się składa na jego godziny - to inny rodzaj pracy. Ja z
                    zasady nie przyjmuję lektorek, uczących rano w szkole, bo mają inne podejście do
                    popołudniowych zajęć - wolę zawodowe lektorki :) Owszem, mam jedną, ale ona uczy
                    w technikum reklamy, po 2-4 godzinki rano, więc trudno to nazwać uczeniem.
                    Kiedy przyglądałam się pracy moich koleżanek-nauczycielek w Niemczech, Francji,
                    w Stanach czy na Węgrzech, zazdrościłam im takiego życia, swobody, braku
                    konieczności dorabiania... Owszem, w Niemczech dziewczyny siedzą 9-16 w szkole,a
                    le mają tam warunki jak u Pana Boga za piecem. Moja węgierska kolezanka: on
                    inżynier elektronik w podrzędnej firmie, ona - nauczycielka z 5-letnim stażem,
                    uczy angielskiego i podstaw informatyki (czyli to, czego ja uczyłam). Ja z moim
                    chłopakiem mieszkałam w mieszkaniu, które on dostał od rodziców (inaczej nie
                    byłoby nas na nic stać) - nie remontowanym długo (drobne naprawy), bez samochodu
                    (pożyczali nam moi), po 3 latach udało nam się coś odłożyć - ale na pierwsze
                    prawdziwe wakacje pojechaliśmy po 2 latach, jak już miałam dużo godzin w szkole
                    prywatnej (i wracałam do domu wieczorami). Oni: kupili sobie (na kredyt, ale
                    kredyt dostali, ja miałam kłopot dostać 5,000!!!) dom, dwa samochody, mieli już
                    dziecko, na wakacje jeździli na swoją działkę z domkiem, a na dwa tygodnie - po
                    świecie. Wiem, że pieniądze to nie wszystko, ale kurczę, ideami człowiek brzucha
                    nie napcha. Więc pieprzenie o tym, że ma się 2700 na rękę i że to super praca w
                    szkole, to jest utopia. Bo nie zaczęłaś od tego poziomu zarobków - a już na
                    pewno nie zaczynają od tego młode nauczycielki, które kupują swoje książki,
                    słowniki, latają na konferencje (jak je dyrekcja puści), bo tam dają gratisowe
                    egzemplarze, łapią korki, lekcje popołudniowe. A potem niedospane przychodzą do
                    szkoły. Nuff said, IMHO.
                    • zuzanna56 Re: Czy młodzi angliści chcą uczyć w szkole? 20.03.07, 13:57
                      Pandora, nie krzycz na mnie.
                      Pewnie że nie zaczynałam od takich zarobków. Zaczęłam pracę w 1993 roku po
                      licencjacie (potem poszłam na filologię ang. zaoczną. Jaka mogła więc być moja
                      pensja? Niska. Nie miałam wtedy własnych dzieci i po południu dorabiałam sobie
                      korkami. Uczyłam dzieci w grupach i miałam z tego naprawdę bardzo przyzwoity
                      dochód. Robiłam magisterkę, w szkole miałam ponad etat i do tego 3\4 etatu
                      lekcji w domu. Byłam wykończona i dlatego też na 4 lata odeszłam ze szkoły na
                      kursy.
                      Mam kontakt z nauczycielami z Niemiec i innych krajów. Oni są w szoku że ja,
                      matka dwójki dzieci mam 28 godzin i projekt Socrates na głowie (za darmo to
                      robię, oni nie...)Oni mają ok.22 godzin w tygodniu i zarabiają godnie.
                      Nie wiem, może ja sama siebie przekonuję że nie jest aż tak źle. Ale co mi
                      pozostało? Z tego co widzę to założyć własny kurs i utrzymać się z tego na
                      dobrym poziomie też nie jest łatwo. Niedługo przeprowadzam się do domu za
                      miastem (i będę spłacać z tej nauczycielskiej pensji kredyt) i tam raczej nikt
                      mi na korki nie przyjdzie...Więc wmawiam sobie że w szkole nie jest tak źle.
                      Pozdrawiam was dziewczyny.
                      • asia23bb Re: Czy młodzi angliści chcą uczyć w szkole? 20.03.07, 14:26
                        Moim zdaniem to nie bylo do Ciebie:))

                        Sama sobie odpowiedzialas na pytanie w temacie:
                        >Mam kontakt z nauczycielami z Niemiec i >innych krajów. Oni są w szoku że
                        ja,matka dwójki dzieci mam 28 godzin i projekt >Socrates na głowie (za darmo to
                        robię, oni nie...)Oni mają ok.22 godzin w tygodniu i zarabiają godnie.


                    • noddy Re: Czy młodzi angliści chcą uczyć w szkole? 20.03.07, 18:37
                      Podpisuję się obiema rękoma pod tym co napisałaś.
                      Zarobki nauczycieli to farsa jakich mało :(
                      Ja pracuję w szkole ale mam dobrze zarabiającego
                      męża :)
                      Stać mnie na kilkudniowe wypady za granicę, na
                      egzotyczne wakacje i literaturę fachową.
                      Ale ze groza patrzę na fakt, ze na mój kilkudniwy wypad
                      do Londynu z rodziną jako nauczycielka muszę pracować
                      4 miesiące!
                  • asia23bb Re: Czy młodzi angliści chcą uczyć w szkole? 20.03.07, 14:24
                    Ale dlaczego praca w szkole ma byc choc troche charytatywna?????? Czy to jakis
                    gorszy zawod? NIE - to jeden z ciezszych i bardziej wymagajacych. Wiec powinnien
                    byc dobrze oplacany. Wydaje Ci, ze male zarobki sa OK, bo tak nam wpajano przez
                    lata.
                    A Pandora ma absolutna racje, opisujac prace managera. Gdzie tu porownanie? Nie
                    twierdze, ze jego praca jest latwa, ale dostaje godziwe pieniadze za nia.
                    • pandora_ Re: Czy młodzi angliści chcą uczyć w szkole? 20.03.07, 15:04
                      Mnie szokuje to, że nawet poczatkujacy nauczyciel zarabia tak mało - nieważne,
                      czy uczy angielskiego czy robótek recznych - wszystkie przedmioty sa tak samo
                      ważne. A porównanie do managera też mam - i czasem mam wrażenie, że robię więcej
                      "charytatywnie" - ale DLA SIEBIE. Tylko. :)
                      Zadowoleni nauczyciele to lepiej wykształcone dzieci - za komuny nauczyciele
                      byli zadowoleni, to pewne. Ustrój się zmienił, zarobki zostały. A samopoczucie
                      nauczyciela - poszło w dół, mocno.
                      Na nikogo nie krzyczę, ale zdziwienie, że młodzi ludzie nie ida do szkoły jest
                      IMHO nie na miejscu.
                      Uważam, że szkołą niestety ciągle jest dla osób, których druga połówka doskonale
                      zarabia lub dla tych, którzy mieszkają z rodzicami. Owszem, spełnienie
                      zawodowo-osobiste jest ważne, ale za pensję poczatkującego nauczyciela można
                      sobie co najwyżej wbić zęby w ścianę lub własny tyłek - o jakimkolwiek
                      dokształcaniu mowy nie ma, bo ledwo starcza na opłaty za życie.
    • alina.walkowiak Re: Czy młodzi angliści chcą uczyć w szkole? 21.03.07, 16:16
      Należę do grona społeczniczek pracujacych w SP. Z braku pełnych kwalifikacji
      zarabiam 800zł. Jestem załamana zarobkami, ale mieszkam w niedużej
      miejscowości, gdzie perspektywy... cóż... są jakie są.
      Owszem, mogę dorobić korepetycjami i mam te kilka godzin, ale przecież nie o to
      chodzi. Wydaje mi się wręcz nieprawdopodobne, że ktoś z wyższym wykształceniem
      może zarabiać tyle, że nie starcza mu na życie. Porównanń mam, niestety, aż
      nadto (zarabiam gorzej niż sprzedawczynie w sklepach, o ludziach z wyzszym
      wykształceniem pracujących gdziekolwiek już nie wspominając).

      Inna sprawa, która nie daje mi spokoju to te durne awanse. Dlaczego osoba,
      która zrobiła jakąś teczkę z papierkami, siedząca obok mnie w pokoju
      nauczycielskim, zarabia dwa razy tyle niż ja???

      Kilka lat temu pracowałam w szkole, jeszcze byłam na studiach 5-letnich,
      magisterskich, więc bylam traktowana w kategoriach płacowych jako osoba po
      średniej szkole. Uwierzycie, że chociaż to było jakieś 6 lat temu to zarabiałam
      więcej niż 800 zł? Teraz jestem magistrem, robię drugie studia, znam dwa
      języki obce - mogę uczyć trzech przedmiotów w szkole. Zarabiam 800 zł i to mnie
      dobija.... A jeszcze wieczne pretensje, wygórowane oczekiwania, marna pozycja
      nauczyciela.... Codziennie sobie myślę, że połowa społeczeństwa za 800 zł nie
      ruszyłaby się nawet z łóżka, a ja jeszcze z tego wydaję sporą częś na paliwo
      dojeżdżając kilkanaście kilometrów do szkoły.
      Lubię tę pracę, ale takie jak moje zarobki to po prostu kpina!

      Dziewczyny, za 2700 to bym nawet zrezygnowała z wakacji i rzuciłabym wszystkie
      korepetycje... Nie mieści mi się w głowie, że w szkole można tyle zarabiać :((


              • zuzanna56 Re: Czy młodzi angliści chcą uczyć w szkole? 21.03.07, 20:37
                No, tak. Urodziłam pierwsze dziecko w czasie gdy byłam od półtora roku na
                umowie w szkole językowej. To była umowa o pracę na 4\18 etatu plus umowa o
                dzieło (ale cudo!). Dostałam jakieś grosze z urlopu macierzyńskiego i po
                miesiącu wróciłam na te 4 godziny do szkoły oraz udzielałam korepetycji. Byłam
                świadoma tego że tak będzie i wtedy (10 lat temu) bardzo mi taki układ
                odpowiadał. Nie musiałam nikogo w szkole wychowywać, sprawdzać tysiąca
                klasówek, jeździć na wycieczki...
                Potem jednak, gdy syn miał 2,5 roku, z pracą na kursie było różnie. Miałam tam
                osoby na różnym poziomie i sama czułam się nie w porządku bo nie dało się
                zupełnie pracować. Szef kursu myślał tylko o swoich dochodach a nie o tym żeby
                klient był w odpowiedniej grupie, zresztą nie był anglistą. Odeszłam do szkoły,
                na 2\3 etatu. Wtedy pensja w mojej szkole była 50% wyższa niż teraz,
                praktycznie od 8 lat nie ma podwyżek....Przed urodzeniem córki pracowałam przez
                5 miesięcy na więcej niż etacie więc miałam całkiem dobrze płatny urlop. Jest
                to jeden z plusów szkoły.
                Sama ostatnio kombinuję co by tu zacząć robić. Szkoły mam trochę dosyć a na
                kursach długo nie uczyłam i nie mam "wejścia" na dobrze płatny kurs.
                Sprzedajemy mieszkanie i kupujemy dom za miastem (jest w budowie) więc muszę
                mieć stały dochód, nie mniejszy niż teraz w szkole. Mam jeszcze korepetycje ale
                mi odpadną bo ten uczeń raczej tam nie będzie dojeżdżał.
                Macie rację, w każdej pracy są plusy i minusy. Pewnie niejedna z nas to już
                przetestowała.
                • fifkaa Re: Czy młodzi angliści chcą uczyć w szkole? 23.03.07, 10:18
                  ja co prawda jeszcze w pełni anglistą nie jestem (studiuję, 3 rok) ale i tak
                  wiem że jak skończę studia to zrobię wszystko byle nie pracować w szkole a
                  przynajmniej w podstawówce i gimnazjum:) Bo takie liceum to juz inna bajka:)
                  No chyba że pomyślę o drugim dziecku, wtedy to co innego, szkoła jest
                  błogosławieństwem;)
                  • fifkaa Re: Czy młodzi angliści chcą uczyć w szkole? 23.03.07, 10:20
                    acha, muszę dodać, że teraz pracuję w podstawówce i gimnazjum i wiem że to nie
                    moja broszka na przyszłość. Teraz jest ok, pieniązki w trakcie studiów itp..
                    Ale nie wyobrażam sobie pracować tam całe życie, chyba bym się zatrzymała na
                    poziomie pre-intermediate.
                    • sunnysmile Re: Czy młodzi angliści chcą uczyć w szkole? 24.03.07, 14:00
                      Pracuję w SP już 3 rok. Miesiąc temu zdobyłam mgr. Lubię uczyć, ale męczą mnie
                      papierki, biurokracja, awanse, przedstawienia, konferencje itd. Warunki mam
                      świetne: w klasach po 11-19 osób, mała wiejska szkoła, żadnej przemocy, bijatyk,
                      narkotyków. Jest ok. Nawet od dwóch lat mam umowę na czas nieokreślony, mimo że
                      jestem kontraktowym. Ale marzę by rozwinąć skrzydła. Robić coś więcej. Póki co,
                      poświęcam się mojej pasji (nauczaniu) na korepetycjach. Nie chcę zostać w
                      polskiej szkole do emerytury. Na razie zostaję, bo dostaję co miesiąc
                      wynagrodzenie, mam stałą umowę, nie jest źle. Czasem wkurzam się, bo widzę że są
                      2 osoby faworyzowane i mają u dyrekcji jak u Pana Boga za piecem, ale cóż,
                      zawsze znajdzie się taki ktoś. Wkurzają mnie też te zarobki! Licencjat robiłam
                      dziennie, ale za mgr zapłaciłam 12000 tys. I co z tego mam? Ledwo wyższa pensja
                      i nic więcej. Nie chodzi mi o to, by studia się zwróciły, ale o to by ktoś
                      docenił to co robimy dla społeczeństwa.
                      Powoli zaczynam SP traktować jako: zrób swoje, naucz ich angielskiego i idź do
                      domu. Powiecie, że jestem hipokrytką, że odwalam swoją robotę. Może i czasem
                      odwalam to co muszę zrobić ale jeśli ktoś nie chce korzystać z tego co mu daję
                      (patrz: uczniowie) to ja go zmusić nie mogę. Kiedyś odejdę z państwowej
                      szkoły... Jeszcze jest OK.
                      • malia211 Re: Czy młodzi angliści chcą uczyć w szkole? 18.04.07, 21:06
                        Zastanawiam sie wlasnie nad podjeciem pracy anglisty w prywatnej
                        podstawowce.Mam 25 lat i 4 lata przepracowane w szkole jezykowej! W szkole
                        jezykowej nie pasuje mi to, ze mam umowe zlecenie...nic nie odkladam na
                        emeryture, ciagle ktos odwoluje lekcje.Pracuje rano potem przerwa i od
                        popoludnia do wieczora.co sadzicie? Czy mozna polaczyc nauczanie w szkole podst
                        i w szkole jezykowej.Jakie sa plusy i minusy pracy nauczyciela ang w podst
                        szkole????

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka