Angielski dla dwulatki

23.08.07, 13:07
Uczę angielskiego, jestem po studiach językowych, ale w kwestii kiedy zacząć
uczyć własne dziecko mam mętlik w głowie. Może coś doradzicie? Z jednej strony
im wcześniej tym lepiej, ale jak to jest z uczeniem dziecka, które własnie
zaczęło mówić w języku ojczystym??? Mówi zdaniami, używając coraz to nowego
słownictwa od około miesiąca, czy wprowadzenie teraz angielskiego jest dobrym
pomysłem, czy namiesza w główce?? Wiem, że zupełnie inaczej jest kiedy
rodzicie są dwujęzyczni, ale ja nie chcę symulować takiej sytuacji i mówic do
dziecka po angielsku, bo to nie jest to samo, wiadomo. Myślałam o zapisaniu
jej na zajęcia Helen Doron, żeby miała kontakt z dziećmi (nie chodzi do
żłobka) i angielskim, a ja bazę do zabaw językowych z nią. Proszę o Wasze opinie.
    • booth4 Re: Angielski dla dwulatki 28.08.07, 12:08
      Według opini dzieciatych znajomych, Helen Doron jest niezłym pomysłem. Dzieci
      dobrze się tam bawią, dostają zdaje się, jakiś materiał typu piosenki, do
      przesłuchiwania mimowolnego w domciu. Brzmi nieźle.Chyba warto spróbować.
    • lilian_ka Re: Angielski dla dwulatki 05.09.07, 17:12
      Dziękuję za odpowiedź, ale nie do końca o to pytałam. Wiem, że Helen Doron jest
      dobrym pomysłem, ale chodzi mi raczej o to, czy wiek dwa lata, kiedy dziecko
      dopiero co zaczęło mówic po polsku i w niesamowitym tempie uczy się nowych słów,
      odmiany itd., jest dobrym okresem na kontakt z językiem obcym. NIgdzie nie mogę
      znaleźć odpowiedzi na to pytanie...
    • avvg Re: Angielski dla dwulatki 05.09.07, 18:15
      Moim zdaniem taki uklad to zawracanie glowy no może nie do konca, bo
      coś jej pewnie w głowie zostanie, ale nauka to bym tego nie nazwala.
      Mam masę koleżanek, ktore prowadza zajecia w przedszkolach, wszystkie
      mowia jedno: pic na wode ale skoro rodzice chca za to placic i sie
      podniecac, ze dziecko sie uczy angielskiego, to one bardzo chetnie
      wpadna 3 razy w tygodniu na pol godziny zainkasuja te kilkadziesiat
      zlotych za godzine.
      • lilian_ka Re: Angielski dla dwulatki 06.09.07, 12:41
        Pisząc 'naukę' mam oczywiście na myśli kontakt z językiem w zabawie.
        Też uczyłam kiedyś przez rok w przedszkolu i zgadzam się, że niewiele jest to
        warte. ALE tylko dlatego, że grupy są duże, a zajęć za mało (zwykle raz-dwa razy
        w tyg.), więc gdy dziecko nie ma kontaktu z językiem poza zajęciami to po prostu
        zapomina między jedną lekcją a drugą. Uczyłam też prywatnie małe dzieci i wiem,
        że ma to sens, przy odpowiednim podejściu. Pytanie tylko kiedy najlepiej zacząć
        zabawy z językiem obcym żeby najlepiej wykorzystać potencjał do przyswojenia
        języka, jaki ma tak małe dziecko??
    • mr_cellophane Re: Angielski dla dwulatki 14.12.07, 15:42
      Wlasnie wrocilem z moim synem z bezplatnej lekcji HD.
      Jak to wyglada z punku widzenia rodzica - zwalszcza rodzica ktory wychowuje
      swoje dziecko dwujezycznie.
      Odrazu zaznaczam ze angielski jest moim wyuczonym jezykiem i zalezalo mi wlasnie
      na kontakcie syna z dodatkowym zrodlem jezyka.
      Dlatego moje wymagania byly dosc wysokie (zwlaszcza jesli uwzglednic cene
      prowadzenia zajec)
      Przed zajeciami zareczono mi ze
      1)Dziecko do 6 roku zycia jest w stanie nauczyc mowienia bez akcentu - bzdura
      gdyz nauczycielka mowila z gorszym akcentem niz moj - pozatym prawie wszyscy
      nauczyciele HD to Polacy - nikogo nie dyskryminuje ale brytyjski akcent u Polaka
      to naprawde zadkosc - a wlasnie za brytyjski akcent wedlug pani mam zaplacic.
      2)Dziecko uczy sie w naturalny sposob - kolejna bzdura - gdyz nie mozna nazwac
      nauralnym powtarzaniem w ciagu 30min 40 razy "hello". Synek z niedowierzaniem
      patrzyl dlaczego ona tyle razy sie wita skoro zrobila to juz wczesniej.
      3)Profesjonalni nauczyciele - nie mnie to oceniac nie jestem nim - ale
      popelniany nagminnie niewybaczalny blad mieszania w jednym zdaniu polskiego i
      angielskiego jest przy takich maluchach (jescze nie mowiacych) nie dopuszczalny
      cyt "Co masz w ksiazeczce. Masz a sheep? Tak to jest a sheep". Nic potem
      dziwniego ze slyszalem kiedys malucha na ulicy krzyczacego "Zobacz mamo jedzie
      big cara". Dla mnie zasady ze zaczyna sie zdanie i konczy w jednym jezyku NIE
      WOLNO LAMAC gdy mluch dopiero zaczyna mowic. W przypadku braku zrozumienia
      wypowiedzi przez dziecko tlumaczymy - zdanie verus zdanie - a nie pol zdania ta
      i pol tak.
      4)Cena - jesli uznac ze podnad 1,2 tys zl (30min raz w tygoniu) za 40 poznanych
      slowek i kilka piosenek jest tego warte - to polecam. Dla mnie materialy do
      nauki za ta cene sa zalosne. Ksiazeczki - wygladajace jak kserokopie brak
      sztywnych okladek (to chyba podstawa dla 1,5- 2 latka) czy koszmarnej jakosci
      tak zachwalane nagrania (Helen Doron osobiscie wykonuje jednostajnym monotonnym
      glosem wszystkie piosenki i monologi)Zapewniam ze przy 10 odsluchaniu staje sie
      bardzo denerwujace. Brak jakichkolwiek dialogow czy milych dla ucha aranzacji
      naprawde rozczarowuje.

      Mozna sie jeszcze dlugo spierac lecz z czystego rozsadku proponuje sciagniecie
      za darmo ze strony BBC lekcji angielskiego dla dzieci z fajnymi posenkami i
      opowiadaniami. Rezultat po roku sluchania bedzie podobny.
      Podsumowujac - jesli jestescie w stanie zainwestowac wspomniana wyzej kwote we
      wlasne dziecko tylko po to aby mowic o tym znajomym (bo zapewniam ze obietnice
      szkoly sa bez pokrycia) to wtedy warto.
      • sewerynki Re: Angielski dla dwulatki 15.12.07, 20:39
        Nosz nie moge sie nie wypowiedziec. Uczylam Helen Doron przez 5 lat.
        W tym dwulatki i mlodsze. Teraz nie ucze dlatego ze to praca glownie
        popoludniami, mam dwojke dzieci i syna chodzacego do przedszkola bym
        nie widywala wcale.
        Z reguly lubilam mowic ze sens zajecia maja od 2,5 roku, cel -
        polubienie "nauki" jezyka, oswojenie sie z melodia jezyka, dziecmi,
        interakcja z dziecmi, fajny sposob na spedzenie czasu z mama i
        innymi dzieciakami ....
        Wiadomo ze dziecko sie nie nauczy mowic nie wiadomo czego po roku.
        Odnosnie wymagan co do nauczyciela, przyznaje racje poprzedniczce.
        HD HD nie rowna, zalezy wszystko od szkoly i nauczycieli ktorych
        przyjmuje, a roznie z tym bywa. ja wymagania mam straszne, wiec
        kobiete na probnych Musical Babies zniszczylam. Jezyk musi byc
        proficiency i nie ma mowy o mieszaniu, na lekcji jest li tylko
        angielski, w wyjatkowych przypadkach polski (placzace dziecko bez
        mamy itp). Krytyka odnosnie materialow uzasadniona, ale na to
        nauczyciel nie ma wplywu.
        Podobaly mi sie bardziej Musical Babies. Ale tu polegla
        nauczycielka.
        Prywatnie, moje dzieci sluchaja i ogladaja duzo angielskiego, jedno
        i drugie oswojone z jezykiem, syn w przedszkolu prywatnym z
        angielskim codziennie przeplatanym w ciagu dnia wykloca sie ze mna
        ze na pytanie "Can I go to the toilet please" mowie mu "yes" a on do
        mnie, nie "yes" tylko "yes you can". :)
        Ale z checia poszlabym na zajecia z corka, tylko tu mamy logistyczny
        problem.
    • adanko77 Re: Angielski dla dwulatki 15.12.07, 22:34
      czesc lillianka, ja tez mam wlasnie taki problem jak ty. Poczatkowo
      chcialam odrazu oswajac mlodego z angielskiem ale szybko
      zorientowalam sie ze to bez sensu. Dopiero teraz, gdy mlody ma 2
      lata powoli wprowadzam mu słowka (głownie przegladając ksiazeczki.
      Mi zdarza sie mieszac polski i angielski-rezultat-mlody potrafi
      rozpoznawac rzeczy po polsku i ang. Nigdy nie spotkalam sie w
      metodyce nauczanie ze nie mozna zaczynac jednego zdania w jednym
      jezyku a konczyc w drugim. Dzieci bilingualne zawsze na poczatku
      beda mieszac jezyki. Tylko systematyczna nauka to w koncu
      wyprostuje. Mysle, ze jezeli ktos zna angielski w stopniu
      sredniozaawansowanym to moze bez zadnych kursow HD oswoic i nauczyc
      podstaw 'metoda zabawy'
      • mr_cellophane Re: Angielski dla dwulatki 17.12.07, 08:50
        Zgadza sie ze dzieci dwujezyczne mieszaja jezyki na poczatku rozwoju mowy.
        Prawda tez jest ze to mija, gdyz dziecko sortuje slowa przynalezne do dwuch
        jezykow w oparciu o to co slyszy.
        Jesli slyszy w jednym zdaniau slowa z roznych jezykow to tym trudniej mu to
        posortowac i proces ten sie wydluza (a czasami staje sie nawykiem).
        Jednak tym co naprawde utrudnia przyswajanie prawidlowej mowy jest mieszanie
        regul gramatycznych w obrebie jednego zdania.
        Nie moza przeciez uzyc prawidlowej formy gramatycznej w zdaniu polskim gdy
        wchodza tam slowa angieslkie (np. dodanie dopelniacza). A zadanie pytania
        stanowi tu juz swoistego rodzaju lamiglowke (jak zastosowac inwersje).
        Zatem w takiej hybrydzie ani polski nie bedzie prawidlowy ani angieslki.
        Idealem wychwoania dwujezycznego jest metoda OPOL - gdzie kazdy rodzic mowi do
        dziecka w jednym jezyku. Dzieki temu dziecko dosc szybko sotruje slowa na jezyk
        taty i jezyk mamy (gdyz nie ma pojecia o istnieniu czegos takiego jak jezyk
        angielski czy polski).
        Zapewniam was ze tworzenie dziwnych hybryd jedynie moze zaszkodzic w prawidlowym
        rozwoju dwujezycznosci - gdyz bardzo trudno oduczyc dziecko nawykow jezykowch
        raz juz nabytych.
        Bo nauka slangu z green-pointu raczej nie jest tym co rodzice chcieliby osiagnac
        wychowujac dziecko dwujezycznie.
      • mr_cellophane Re: Angielski dla dwulatki 17.12.07, 09:24
        P.S. Jesli ktos zainteresowany jest wychowaniem dzieci w dwujezycznosci
        zapraszam na forum "Wielojezycznosc w rodzinie"
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=37229
        • adanko77 z doswiadczenia 18.12.07, 22:22
          kilka lat temu pracowalam w Holandii u rodziny holenderskiej. Jak
          przyjechalam dzieci slabo mowily po angielsku-szczególnie 3 letnia
          mechteld. Ja mowilam do nich tylko po angielsku, mama roznie po
          holendersku i ang. )czyli nie bylo jednolitego języka mamy. Owszem
          mala motala sie przez jakis czas ale stopniowo zaczynala rozrózniac
          jezyki. Czyli to,co mialam na mysli, to to, ze jak pracuje sie z
          dzieckiem regularnie dziecko zaczyna widziec kiedy mama mowi po ang
          i innym jezyku. Oczywiscie, ze sytuacja, którą opisalas jest
          najlepsza, ale przeciez dla mnie bardzo nienaturalna-dziecko i tak
          slyszaloby język polski ode mnie. a dla mnie 'przemycanie' ang.
          słowek w czasie zabawy ma effekt bo wiem co on rozumie a czego nie.
          Z czasem bede je zwiekszala i w ten sposób bedziemy postowac bledy
    • fillette2 Re: Angielski dla dwulatki 17.12.07, 19:15
      Mam koleżnkę anglistkę, która swojego synka zaczęła uczyć
      angielskiego gdy skończył 2 latka. Używała do tego zwykłych naszych
      polskich kolorowanek, książeczek z naklejkami itp. Robiąc z
      dzieckiem zadanie przemycała angielskie słówka i zwroty. W ciągu
      dnia również pokazywała mu różne przedmioty i nazywała je po
      angielsku. Do tego włączyła pisoneki dla dzieci i serie Lippy and
      Messy( podobno jej dzieciaki to uwielbieją). Jej synek ma teraz
      ponad 5 lat i ja jestem pod wrażeniem zasobu słownictwa jaki on
      posiada. Trzeba jednak podkreślić, że była to regularna, codzienna
      nauka-zabawa. Teraz zaczyna pracować ze swoją córeczką, która ma
      troszkę ponad 2 lata. A ja osobiście kończę filologię francuską i od
      jakiegoś czasu po prostu włączam swojemu 1,5 rocznemu synkowi
      francuskie piosenki dla dzieci. On sobie tańczy, a ja się cieszę, że
      mały "mądrze" spędza czas ;)
      • lilian_ka Re: Angielski dla dwulatki 18.12.07, 14:13
        Dziękuję za odzew :)
        Póki co nie zdecydowałam się zacząć (Jaśminka ma 2 lata i 4 m-ce w tej chwili),
        bo wciąż nie znalazłam odpowiedzi, czy czas, kiedy dziecko ZACZYNA mówić po
        polsku - pierwsze zdania, mnóstwo błędów gramatycznych, wynikających z
        porządkowania się zasad w głowie dziecka (typu 'nie ma lewa' - bo lew, 'tu jest
        kiosek', bo mówimy do kiosku, itp.), jest dobrym czasem na wprowadzenie nowego
        języka. BO NIE OSZUKUJMY SIĘ, NASZE DZIECI NIE SĄ DWUJĘZYCZNE. Mam na myśli
        oczywiście dzieci rodziców znających angielski na bardzo wysokim poziomie,
        których podstawowym językiem jest jednak polski.

        Co do lekcji Helen Doron i innych podobnych mam obawy wynikające właśnie z
        poziomu nauczycielek. Nigdy nie wiadomo na kogo się trafi, a dziecko właśnie
        powinno mieć najlepszego nauczyciela, zwłaszcza jeśli chodzi o wymowę. BO jak
        przyswoi błędną wymowę, to potem bardzo cieżko będzie to oduczyć. Więc
        poprzestanę pewnie na zabawy z angielskim w domu, z włączeniem programów typu
        Lippy and Messy. A zacząć zamierzam za ok. miesiąc - dwa, gdy język polski
        będzie już dostatecznie mocno ugruntowany w głowie mojej córeczki.
Pełna wersja