problemy z płynnym mówieniem - nie zależy od pozio

28.03.08, 16:33
Zauważyłam takie zjawisko:
Przychodzi osoba na konwersacje. Mówi ze ma problem z płynnym
mówieniem po angielsku. Przygotowuję materiały stymulujace ale widzę
że osoba ta nie robi wysiłku żeby powiedzieć coś wiecej chociaż na
tym swoim poziomie językowej mogłaby. Odpowiada krótkim zdaniem, i
dalej, i dalej. Podkreślam że jeśli "Pani życzyła sobie konwersacji
to misi Pani konwersować". Myślę że u takich ludzi nie jest to
problem związany z brakiem płynności w mówieniu w jezyku angielskim,
tylko jakieś takie lenistwo - oni po prostu NIE MAJĄ NIC DO
POWIEDZENIA!
Spotykaliście już takich?
    • very.martini Re: problemy z płynnym mówieniem - nie zależy od 28.03.08, 18:58
      Weź jeszcze pod uwagę to, że są ludzie, którzy
      są małomówni z natury i nie jest to kwestia
      złej woli:) Najchętniej zaszyliby się w kącie i
      nie mówili nic...

      16%VOL
      22%VAT

      --
      takie tam... forum homeopatia
      • baba67 Re: problemy z płynnym mówieniem - nie zależy od 29.03.08, 11:51
        Tak, ale moim zdaniem to bardziej kwestia samooceny.Taka osoba zapytana o
        cokolwiek wyobraza sobie ze jesli juz otwiera buzie to powinna miec do
        powiedzenia co najmniej cos na poziomie przewodu doktorskiego.
        Nie moze sie przelamac do wyglasznia zdan typu: recykling jest bardzo wazny w
        ochronie srodowiska, bpo jest to banal ktorego po polsku by nie powiedziala.A
        niestety zeby zaczac mowic w obcym jezyku trzeba zaczac od banalow.
        • bonalisa Re: problemy z płynnym mówieniem - nie zależy od 29.03.08, 21:43
          Świetnie uchwyciłaś ten problem (no może niekoniecznie z tym
          przewodem doktorskim, raczej poziom pracy magisterskiej:-) Mówię to
          własnie jako osoba, która ma kłopoty ze swobodną konwersacją. Dla
          osoby w pewnym wieku, która ma jako taki poziom intelektualny bardzo
          ciężko przełamać się, aby mówić frazesy (mimo świadomości, że raczej
          nie ma innego wyjścia). Z mojego punktu widzenia duże pole do popisu
          ma wtedy nauczyciel, aby stworzyć odpowiednią atmosferę służącą
          otwarciu ucznia.
    • visell Re: problemy z płynnym mówieniem - nie zależy od 05.04.08, 20:49
      No właśnie, niestety ciężko jest posługiwać się frazesami i w polskim i w
      angielskim, ale skoro nie ma innego wyjścia...:)
      • samaira Re: problemy z płynnym mówieniem - nie zależy od 05.04.08, 22:43
        A jednak nie zupełnie o to mi chodziło. Przygotowuje takie materiały
        że nie musza mówić banałów. Poziom ich ang. jest wysoki. Widzę że po
        prostu NIE MAJĄ nic do powiedzenia w życiu i zwalają to na brak
        płynności w angielskim. Myślę że nie jestem złym nauczycielem
        ponieważ 90% uczniów dobrze potrafię rozgadać.
        • yoka1 Re: problemy z płynnym mówieniem - nie zależy od 06.04.08, 12:07
          dlatego nie udzielam lekcji konwersacji, bo też zawsze miałam wrażenie, że ludzie nie konwersują po prostu, bo nie chcą mówić banałów, a do górnolotnych wypowiedzi zawsze będzie za mało słownictwa wg nich.
        • baba67 Re: problemy z płynnym mówieniem - nie zależy od 06.04.08, 14:37
          Skoro 90% uczniow potrafisz rozgadac, to naprawde swietny wynik.
          Sa ludzie nieglupi, wrazliwi, ale z natury malomowni.Po prostu takich ich
          mamusie porodzily-nic na to nie poradzimy.Nie potrafia wyrazac swoich mysli.Po
          polsku jest to samo.Uwazani sa za nudziarzy, bo sa nudziarzami.Problem zaczyna
          sie jesli wina za swoje nudziarstwo probuja obarczac lektora, bo wlasnie na
          lekcjach jezyka obcego ta cecha zostaje niemilosiernie obnazona.
          W takich wypadkach najlepiej dac sobie spokoj i zachecac do przeksztalcania
          zdan z dostarczonych materialow-zadania typu prosze uzyc innego czasownika,
          przeksztalcic zdanie ze strony czynnej na bierna i innego typu tranformacje.
          Mozna tez przeksztalcic artykul w wywiad. Krotko mowiac nie zmuszac do
          wyrazania wlasnych opinii bo nie nauczy sie byka spiewac, ani ktowy latac.
        • kociamama a ja mysle ze zaleza 13.04.08, 10:29
          Poziom jez przeciez moze byc rozny dla poszczegolnych sprawnosci
          jez, i tak zazwyczaj sie dzieje, ze receptive skills sa o wiele
          lepiej rozwiniete niz productive skills. Juz nie wspominajac o tym,
          ze najmniejsza trudnosc wiekoszsci ludzi sprawia rozumienie testku
          pisanego. Gorzej jednak, gdy przychodzi do czynnej znajomosci jezyka.

          Dlatego podstawa dla trudnych uczniow (tych ktorzy nie maja niby nic
          do powiedzenia, ale i dla wszystkich) jest dostarczenie wzrocow
          jezykowych typu tekst albo rozumienie ze sluchu. Jak sobie delikwent
          w domu tekst przeczyta i ma narzucone, ze np. ma wypisac 15 zwrotow
          i opowiedziec tekst z owymi zwrotami, albo/i streszczajac
          odpowiedziec na jakies pytania (calymi zdaniami) to okazuje sie, ze
          jest troche wiecej do powiedzenia.

          Pzdr,
          KOciamama.
Pełna wersja