sel-eth
22.04.08, 16:53
Na początek witam wszystkich na forum, ponieważ piszę tu po raz pierwszy i od
razu przepraszam za przydługiego posta :)
Chciałam zapytać o waszą opinię dotyczącą sposobu uczenia języka angielskiego
w szkołach podstawowych.
Na początku tego roku szkolnego zaczęłam dawać korepetycje z angielskiego
chłopcu chodzącemu do 3 klasy podstawówki. Jego rodzicom poleciła mnie moja
anglistka z liceum, które skończyłam w zeszłym roku. Dodam, że nie studiuję
anglistyki i właściwie nic wiem o metodyce nauczania.
Chłopiec, którego uczę jest dosyć pojętny jak na moje oko i chętny do nauki.
Od razu zwróciło moją uwagę jednak, że nawet jeśli rozumie jakiś prosty zwrot
czy zdanie nie ma pojęcia co znaczą poszczególne słowa. Tzn. jeśli go pytam:
Where do you live? To wie co ma odpowiedzieć, ale nie rozumie co to znaczy
where,you, live. Tym samym nie rozumie żadnego zdania które chociaż odrobinę
różni się od wbitego mu w główkę szablonu.
Mówię wbitego szablonu, ponieważ tak właśnie wygląda książka z której uczą go
w szkole od 1 klasy (nie pamiętam nazwy niestety). Najpierw słuchają i
śpiewają piosenkę w której w kółko leci jakiś zwrot/zdanie/pytanie i
odpowiedź. Potem jakiś komiks w którym znów dokładnie to samo,a na koniec
ćwiczenia - dokładnie to samo. Nigdzie żadnego wyjaśnienia np. gramatyki. I
rozumiem, że to tylko dziecko i nie można go zamęczać samą gramatyką, bo po
pierwsze nie zrozumie, a po drugie umrze z nudów. Ale on nie wiedział nawet
jak odmienić czasownik "być", kiedy go zapytałam. Mimo iż w zdaniach (wykutych
chyba na pamięć) używał dobrze I am, you are itd. Albo ostatnio zaczęli robić
w szkole czas Present Continuous - ale też nikt im nie wyjaśnił tak naprawdę
do czego to służy i co to znaczy, albo czym różni się od Present Simple, i że
sit/sitting to ten sam czasownik.
Może trochę zbyt rozwlekle i nieskładnie nakreśliłam problem który mnie trapi,
ale chciałam żebyście mnie dobrze zrozumieli. Wydaje mi się po prostu, że w
tym wieku w nauczaniu języka powinno się jednak trochę bardziej zwrócić uwagę
na MYŚLENIE, a nie tylko POWTARZANIE.
Aha, dodam jeszcze na koniec, że podobny problem (chociaż w mniejszym stopniu,
może dlatego, że są troszkę starsi) zauważyłam u dwóch innych chłopców,
których uczę, a chodzą do zupełnie innej szkoły.
A jak wy uważacie? Może się mylę i dziecko 10 letnie powinno tylko powtarzać w
kółko, a zrozumie dopiero za parę lat? I może to nie jest ogólna tendencja,
tylko ta jedna/dwie szkoły?