Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie?

09.11.08, 00:57
Rozmawiam z roznymi kolezankami po studiach i zal sciska jak sie
pytam czy cos czytaja,przerabiaja jakies ksiazki zeby utrzymac
wiedze z angielskiego na poziomie proficiency. Tlumacza ze nie maja
czasu, ze sa zmeczone po pracy w szkole albo ze im sie nie chce i w
ogole dziwia sie mnie.

Ja skoczylam studia ale mimo to wciaz cos czytam, robie cwiczenia z
roznych ksiazek bo wiedza sie strasznie szybko ulatnia u mnie i zeby
nie zapomniec to niestety musze cos robic. Prawie codziennie
wieczorem czytam slownik ang-ang, ucze sie slowek, przerabiam od
nowa Evans-owa CPE i pisze bloga po ang-taki opis calego dnia-co mi
sie przydazylo itd.Staram sie przy tym ostatnim uzywac slowek
trudniejszych, jak czegos nie jestem pewna to sprawdzam w slowniku
tak zeby nie powielac bledow. Dodatkowo jak starcza mi czasu to
biore jakis wycinek z gazety i tlumacze go sobie na angielski.

A jak to z wami jest? Osiedliscie na laurach czy rowniez cos robicie
dodatkowo?
    • joalma Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 09.11.08, 07:55
      rozwijam się w miarę wolnego czasu, niestety jak na razie godzinę -
      dwie tygodniowo, ale chciałabym nadrobić w wakajce :)

      słucham podcastów na wyższych poziomach, szczególnie takich, które
      uczą słówek w kontekście. lub po prostu jakiś ciekawych audycji.

      zawsze jak prasuję to oglądam the news chociaż bardzo nie lubię -
      ale znalazłam taki kanał gdzie te same wiadomości powtarzają kilka
      razy z rzędu, więc idealna sprawa jeśli czegoś nie zrozumiem czy
      zapamiętam za pierwszym razem.

      + dużo branżowych wyrażeń przed lekcjami z uczniami z takowymi
      zainteresowaniami, (czego nie wliczam w czas własnego rozwoju ale
      zajmuje mi to ponad 5h/tyg),

      szperam w internecie w poszukiwaniu innowacyjnych pomysłów metodyki
      nauczania, drukuję i czytam (tez po ang). moje lekcje to głównie
      konwersacje więc raczej w tym kierunku się dokształcam.

      ogólnie widzę u siebie postęp w pewnych obszarach znajomości języka
      (lepszy speakimg i listening) niestety kosztem innych których nie
      używam i nie ćwiczę (np transformacje)
    • teacherka hehe 09.11.08, 18:59
      A tak z ciekawosci - pracujesz? Jesli tak,ile godzin dziennie? A masz rodzine,
      dzieci?

      Odbieram ten post jako prowokacje;),dlatego nie zamierzam odpowiadac na pytanie,
      ale autorce moge polecic oprocz Evansa slownik ortograficzny - polski:)
      • baba67 Re: hehe 10.11.08, 09:25
        Jesli bylabym mloda ambitna bez rodziny i brala 70-100 zl za godz to
        zapierniczalabym jak motorek zeby mnie z tego raju nikt nie wygryzl. Nie ma co
        wytykac dzieczynie ze chce sie piac...
        W praktyce naprawde niewielu uczniow wymaga czegos wiecej niz intermediate.
        Ja duzo czytam po angielsku sprawdzam slowka i wyrazenia i swietnie sie
        relaksuje przy tym. Robienie cwiczen na poziomie proficency nie jest mi do
        niczego potrzebne-na razie, no bo plany na przyszlosc mam...
      • avvg Re: hehe 10.11.08, 10:30
        > A tak z ciekawosci - pracujesz? Jesli tak,ile godzin dziennie? A
        masz rodzine,
        > dzieci?
        >
        > Odbieram ten post jako prowokacje;),dlatego nie zamierzam
        odpowiadac na pytanie
        > ,
        > ale autorce moge polecic oprocz Evansa slownik ortograficzny -
        polski:)

        Wiesz, ja miałam w liceum nauczycielkę historii, dla której historia
        skończyla się w momencie, kiedy ona sama skonczyla studia. Czyli
        gdzieś w latach 70. ubiegłego wieku. Okrągły Stół, Solidarność,
        wszystkie wojny XX i XXI wieku już dla niej nie istniały. Mam dziwne
        wrażenie, że coś Cię z nią łączy.
        • teacherka Re: hehe 10.11.08, 14:57
          A ja mam wrazenie, ze sie mylisz:)
    • kociamama Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 10.11.08, 15:14
      Piekna idea, zeby sie rozwijac, ale robiac cwiczenia?????

      Chyba trzeba po porstu czytac duzo po angielsku, ogladac filmy,rozmawiac po
      angielsku (ze znajomymi, uczniami wyzszych poziomow).

      CO do transformacji,hmm. Jestem wroginia nauki jezyka wylacznie pod katem
      egzaminu. Zamiast koncentrowac sie na rozwijaniu technik egzaminacyjnych lepiej
      skupic sie na nauce samego jezyka. Jak sie duzo czyta i generalnie jak siema
      znaczne exposure na angielskito transformacje na poziomie proficiency nie
      powinny byc problemem.

      Pzdr,
      KOciamama
      • kociamama Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 10.11.08, 15:16
        A pomysl z czytaniem slownika jest, hmmm, eufeministycznie mowiac niedoskonaly.
        Slowa zapamietuje sie w kontekscie,i chyba im ciekawiej tym lepiej, anie przez
        kucie zdan ze slownika na pamiec.
        Poczytaj kobieto lepiej jakas ksiazke!
        • lilian_ka Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 10.11.08, 19:02
          I totally agree with KOciamama :)))
          • jeriomina Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 11.11.08, 00:14
            Zgadzam się - w empiku i netowych ksiegarniach jest cała masa książek w
            oryginale:) cudowna sprawa, wolę poznawać nowe słowa w kontekście niż siedzieć
            nad słownikiem - o wiele przyjemniejsze:)
            • kociamama Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 11.11.08, 21:47
              Nie tylko przyjemniejsze, ale i bardziej uzyteczne, bo wtedy uczymy sie
              prawdziwych slow, faktycznie uzywanych w danych kontekstach, a nie co nam sie
              wydaje istotne;>

              Pzdr,
              Kociamama.
              • avvg Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 11.11.08, 23:29
                Co się jej tak czepiłyście, jak rzep psiego ogona? Może to jej sposób
                na uczenie się? Jesteście ponoć nauczycielkami, nie słyszałyście, że
                różni ludzie mają różne sposoby? Jeśli komuś wydaje się efektywne
                uczenie się słownika na pamięć - jego biznes. A w nowoczesnym słowniku
                znajdzie więcej użytecznych zwrotów niż w powieści Jane Austen:P
                • amused.to.death Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 12.11.08, 00:56
                  > znajdzie więcej użytecznych zwrotów niż w powieści Jane Austen:

                  a dlaczego zakładasz, że my wyłącznie Jane Austen czytamy?
                  • jeriomina Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 12.11.08, 10:50
                    amused.to.death napisała:

                    > > znajdzie więcej użytecznych zwrotów niż w powieści Jane Austen:
                    >
                    > a dlaczego zakładasz, że my wyłącznie Jane Austen czytamy?
                    >
                    >
                    Exactly...;-)
                    • avvg Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 12.11.08, 11:43
                      Bo akurat wczoraj oglądałam serial z Colinem Firthem wynurzającym
                      się z jeziora i tak mi się ten obraz utrwalił.

                      Powtarzam jednak: chce się dziewczyna uczyć słownika na pamięć -
                      niech się uczy. Chce sobie robić transformacje - niech sobie robi.
                      Uważam, że lepsze to niż odebranie dyplomu i uznanie, żę teraz
                      angielski się skończył:) Znam takie jednostki, uwierzcie mi. Dopóki
                      tak zachowuje się ktoś, kto celował w zdanie CPE, zdał egzamin na A,
                      ma papier i wszystko gdzieś - jego broszka, ma prawo i to jego
                      problem, że tym certyfikatem za kilka lat będzie mógł sobie co
                      najwyżej tyłek podetrzeć. Ale jeśli tak robi nauczyciel, to sorry -
                      bo problem tkwi w tym, że nauczyciel jest ogniwem w łańcuchu
                      pokarmowym i przekazuje wiedzę dalej. Ale, na szczęście, to i tak
                      zweryfikuje rynek. Szkoda tylko dzieci uczących się w mniej
                      prestiżowych państwowych szkołach, gdzie takiej weryfikacji nie ma.
                      • kociamama Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 12.11.08, 22:04
                        Wiesz, moze idea jest szczytna, ale nie ufam nauczycielkom, ktore cwicza
                        angielski przez robienie cwiczen. Gramatyka jest srodkiem do celu, a nie celem
                        samym w sobie, i generalnie zakladam, ze jak ktos naucza, to wie jakie sa
                        poprawne formy.

                        Ponadto, gramatyka, w przeciwienstwie do slownictwa, jest obszarem wiedzy,
                        ktorego granice mozna w jakis sposob wyznaczyc, i generalnie wytyczanie owych
                        powinno sie konczyc mniej wiecej w okresie w jakim zaczyna sie nauczac.
                        Natomiast slownictwo wciaz ewoluuje, no i jest go tyle, ze trzeba je caly czas
                        poszerzac i zeby dotrzymywac kroku zmianom. Ale za tymi slownik tez nie
                        koniecznie nadaza. Lepiej se obejrzec SouthPark albo inna kreskowke.

                        PO trzecie, nauczycielka, ktora gramatyke uwaza sa nadrzedna, tej bedzie nauczac
                        przede wszytskim. A wg mnie liczy sie rozmowa i sluchanie i umiejetnosc
                        aktywnego poslugiwania sie sturkturami w mowie i pismie.

                        Naturalnie, kazdy ma inne sposoby uczenia sie, ale sa tez sposoby, od ktorych
                        sie odchodzi, np, zanurzenie w sferze jezykowej miast prakttyki.

                        Pzdr,
                        Kociamama.
                        • kociamama Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 12.11.08, 22:05
                          Chodzilo mi o krytyke nurzania sie w sferze METAjezykowej, oczywiscie;)

                          Pzdr,
                          Kociamama.
      • malowany-ptak Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 21.01.09, 20:37
        > Chyba trzeba po porstu czytac duzo po angielsku, ogladac
        filmy,rozmawiac po
        > angielsku (ze znajomymi, uczniami wyzszych poziomow).

        Fajnie jest mieć co jakis czas ucznia na wyższym poziomie.

        Prawde mówiąc, nie czuję, bym się rozwijała.
        Prowadze zajęcia biznesowe z menadżerami i czasem przy okazji
        tematów "success", "job satisfaction" itd, słucham ich opowieści o
        ich rozwoju zawodowym.
        Wtedy dociera do mnie, że w pracy lektora tak naprawdę satysfakcja i
        poczucie spełnienia zawodowego jest wewnętrzne.
        Z zewnątrz nie przyjdzie - ani w postaci awansu, ani podwyzki, ani
        lepszego traktowania przez szkoly jezykowe wraz z biegiem stazu
        pracy.
        To znaczy niestety wiem, że jako lektora NIE czeka mnie żaden awans,
        NIE będę mieć podwyżki, a jesli już to 2 zeta za lekcję (;)))
        NIE będzie bonusów, fringe benefits i innych gartisów.

        Powiem wam szczerze, że troche mi to zaczyna przeszkadzac, ze ten
        zawod nie oferuje żadnej mozliwosci rozwoju pod tym kątem.

        Jak jest z tymi szansami rozwoju zawodowego lektorów?
        Uważacie, że są? I jakie?

        pozdrawiam,
        agata
        • kociamama Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 21.01.09, 20:46
          Ja uwazam, jak ostatnio stwierdzilysmy ze znajoma ze fajnie by bylo miec zwiazek
          zawodowy, co by lektorow lepiej traktowali, albo inna droga to wlasna firma. W
          sensie starac sie pracowac dla firm samodzielnie, nie przez posrednika.
          Masz racje, ze rozwoj to wewenetrzny, w sensie doskonalenie jezyka i wiedzy na
          tematy kulturowe/ogolne.

          Co do rozwoju zawodowego, to juz praca nauczyciela chyba, niestety, daje wieksze
          mozliwosci. Sama nie wiem;) Tez mam te dylematy, ale wiem, ze bycie lektorka do
          konca zycia pracujac dla kogos to jest najgorsze wyjscie, bo w koncu nas sie
          pozbeda na korzysc duszo studente.
          • malowany-ptak Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 21.01.09, 21:00
            kociamama napisała:

            > Ja uwazam, jak ostatnio stwierdzilysmy ze znajoma ze fajnie by
            bylo miec zwiaze
            > k
            > zawodowy, co by lektorow lepiej traktowali, albo inna droga to
            wlasna firma. W
            > sensie starac sie pracowac dla firm samodzielnie, nie przez
            posrednika.
            > Masz racje, ze rozwoj to wewenetrzny, w sensie doskonalenie
            jezyka i wiedzy na
            > tematy kulturowe/ogolne.

            Zgoda.
            Ja mam poczucie zadowolenia ze swojej pracy jako lektor i mam
            zadowolonych sluchaczy.
            Demotywacja do pracy zaczyna sie po wyjsciu z zajęć.
            Kiedy patrzę na wypłatę lub kiedy ide do szkoly jezykowej i widze
            np. kilometrowa kolejke do xero albo do księgowości i zdaję sobie
            sprawę że to niepłatny, zmarnowany czas. :)

            O, albo kiedy słuchacze mówią że są ferie, więc oni zawieszają
            zajęcia, albo jadą na narty, albo ida na zwolnienie itd.
            Niektórzy z nich sobie nawet wtedy żartują (z sympatią do mnie), że
            będę mieć fajnie, wakacje od nich itd.
            Tylko wtedy ja od razu odliczam straty na moim rachunku.
            I już nie jest tak wesoło.

            > Co do rozwoju zawodowego, to juz praca nauczyciela chyba,
            niestety, daje wieksz
            > e
            > mozliwosci. Sama nie wiem;)

            No wiesz, jednak za cos trzeba żyć, a praca nauczyciele to obecnie
            1080 zł na rekę. :)
            Fajnie by było, gdyby staż pracy jako lektor liczył się do stażu
            pracy nauczyciela.
            Bo gdybym teraz po 5 latach pracy w szkołach językowych poszła do
            szkoły państowej,
            i tak bedę tylko stazystą.

            Tez mam te dylematy, ale wiem, ze bycie lektorka do
            > konca zycia pracujac dla kogos to jest najgorsze wyjscie, bo w
            koncu nas sie
            > pozbeda na korzysc duszo studente.


            No to co z tym mozna zrobić?
            Podobnie myślę, choc szkoda zmieniać pracę. Lubię ją.
            Jednak nie chciałabym obudzić się w wieku 40 lat kiedy naprawde
            będzie już za późno na poszukanie innej pracy.
            Będę mieć wtedy wyrzuty, że nie próbowałam gdzie indziej.

            Juz teraz słysze w szkolach jezykowych, próbując negocjowac swoja
            stawkę, którą mam o 2 złote wyższą za godzinę niż w 2005 roku, że
            jesli mi się nie podoba, to moge iśc do innej szkoły a oni zatrudnia
            studenta za jeszcze mniej kasy.

            Super motywacja, co nie? ;))

            pozdr.
            agata
            • alina.walkowiak Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 21.01.09, 22:15
              A ja dzisiaj zastanawiałam się nad pewną kwestią. Otóż pracuję w 2 szkołach
              podstawowych i tak sobie pomyślałam, że może by tę jedną zostawić od przyszłego
              roku i wziąć więcej ludzi na korepetycje. Przeliczyłam i - chociaż jestem na
              pensji stażysty - nie opłaciłoby mi się. W szkole pensję mam przez 12 miesięcy,
              a korki są tylko "sezonowe" - jakby odliczyć święta i ferie to tylko ok. 6
              miesięcy (mniej więcej od października do maja - ja tak mam). Wciąż się dziwię
              też, komu opłaca pracować się w szkołach językowych za stawkę poniżej 40 zł.
              • malowany-ptak Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 21.01.09, 22:39
                alina.walkowiak napisała:

                > A ja dzisiaj zastanawiałam się nad pewną kwestią. Otóż pracuję w 2
                szkołach
                > podstawowych i tak sobie pomyślałam, że może by tę jedną zostawić
                od przyszłego
                > roku i wziąć więcej ludzi na korepetycje. Przeliczyłam i - chociaż
                jestem na
                > pensji stażysty - nie opłaciłoby mi się. W szkole pensję mam przez
                12 miesięcy,
                > a korki są tylko "sezonowe" - jakby odliczyć święta i ferie to
                tylko ok. 6
                > miesięcy (mniej więcej od października do maja - ja tak mam).
                Wciąż się dziwię
                > też, komu opłaca pracować się w szkołach językowych za stawkę
                poniżej 40 zł.

                Sa jeszcze inne elementy - np. praca w szkole z dziecmi (dla
                niektorych osob) jest bardziej stresująca itd.

                W szkolach jezykowych w miare sie oplaca, kiedy masz duzo zajęć w
                blokach. Jak masz dobre ankiety, zadowolonych sluchaczy itp, to cie
                czasem polecą komuś i tak tworzą się bloki.
                Poza tym często są to bardzo ciekawe zajęcia.

                Ale można też trafić kiepsko - np. samotny kurs po południu 17 -
                18.30 w lokalizacji, do której jedziesz 45 minut w jedną stronę.
                Wtedy stawkę za taką lekcję w zasadzie nalezy podzielic na 2,
                wliczajac czas dojazdu.
                Zalezy jak się trafi.
                A tego nigdy niesttey nie wiadomo. I glownie dlatego ten biznes ze
                szkolami jest nie najlepszy.
                Niepewnosc, nieregularność zlecen jest duza.
                Więc jesli wolisz stalą pensję, to może faktycznie interes z
                korkami/szkołami językowymi nie bylby zbyt dogodny.

                pozdr.
                agata
                • alina.walkowiak Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 21.01.09, 23:02
                  Co tu dużo mówić - w szkole jak to w szkole. Plusy i minusy. Zasadniczo
                  zdecydowanym plusem jest pensja przez okrągły rok. Zawsze daje to jakieś
                  poczucie stabilizacji. A ja mam z korkami jeszcze ten problem, że czasem komuś
                  nie pasuje, czasem ktoś jest chory, wyjeżdża (wycieczki, sanatoria) itd. W
                  rezultacie to dość niestabilny dochód i traktuję go jako takie kieszonkowe jedynie.

                  Szkoły językowe trochę przeginają w moim mieście ze stawkami 30-35 złotych za
                  lekcję dla lektora. Tyle to ja mam nie wychodząc z domu. Uważam, że ludzie po
                  filologiach powinni być bardziej wymagający.
                  • malowany-ptak Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 21.01.09, 23:11
                    > Co tu dużo mówić - w szkole jak to w szkole. Plusy i minusy.
                    Zasadniczo
                    > zdecydowanym plusem jest pensja przez okrągły rok. Zawsze daje to
                    jakieś
                    > poczucie stabilizacji. A ja mam z korkami jeszcze ten problem, że
                    czasem komuś
                    > nie pasuje, czasem ktoś jest chory, wyjeżdża (wycieczki,
                    sanatoria) itd. W
                    > rezultacie to dość niestabilny dochód i traktuję go jako takie
                    kieszonkowe jedy
                    > nie.

                    Mając etat w szkole panstwowej rzeczywiscie mozesz tak korki
                    traktowac i fajnie. Byle by się nie frustrować. :)


                    > Szkoły językowe trochę przeginają w moim mieście ze stawkami 30-35
                    złotych za
                    > lekcję dla lektora. Tyle to ja mam nie wychodząc z domu. Uważam,
                    że ludzie po
                    > filologiach powinni być bardziej wymagający.

                    Całkowicie popieram.
                    Załóżmy związek zawodowy lektorów!! :)

                    Mówiąc serio - no racje kurcze masz.

                    Jak to kiedys powiedzial jedna sekretarka w szkole jezykowej do mnie
                    "wie pani z czym polega problem z lektorstwem? Jest za duzo lektorow"
                    W kazdej chwili mozemy miec studenta za nizsza stawke a prawie te
                    same umiejetnosci co pani".

                    Taktowne, co nie? Ale jest w tym prawda, niestety.
                    Rynek - popyt, podaż.
                    Proste.

                    pozdr.
                    agata

                    • joalma Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 22.01.09, 07:18
                      "prawie te same umiejetnosci co pani".

                      niestety taka jest powszechna opinia, jednak daleka od prawdy ...


                      u mnie też jest bardzo duża konkurencja ze strony studentów, a nawet
                      uczniów, osób bez jakiegokolwiek przygotowania metodycznego,
                      językowego (fce, cae najwyżej), w ogłoszeniach reklamują się, że
                      spędzili jakiś czas za granicą ale nie legitymują się ukończeniem
                      tam żadnej szkoły, kursu czy szkolenia nawet. szkoda gadać, zaniżają
                      stawki okrutnie, ludziska się na to łapią a potem żałują. widziałam
                      niektóre materiały otrzymane od takich pseudolektorów - roi się od
                      błędów a ćwiczenia schematyczne i ogłupiające niestety. mówię o
                      korepetycjach/lekcjach indywidualnych.

                      co do stawek w szkole językowej to w tym roku nie spotkałam się z
                      propozycją wyższą niż 30 zł brutto/ godzinę - mam działalność i 8
                      lat doświadczenia, miasto 150 tys mieszkańców, byłam z ciekawości na
                      4 rozmowach kw.
                      • alina.walkowiak Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 22.01.09, 09:27
                        Może kiedyś klient stanie się bardziej wymagający i wtedy zacznie się
                        weryfikacja lektorów w szkołach językowych. Chyba tylko na to pozostało nam czekać.
                        • malowany-ptak Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 22.01.09, 20:20
                          alina.walkowiak napisała:

                          > Może kiedyś klient stanie się bardziej wymagający i wtedy zacznie
                          się
                          > weryfikacja lektorów w szkołach językowych. Chyba tylko na to
                          pozostało nam cze
                          > kać.

                          Tak, tylko jak zweryfikowac lektora? :)
                          Ankiety sluchaczy? Obserwacja zajec?
                          Od wynikow powyzszego uzaleznic wysokosc stawki?
                          szkoly niby te instrumenty stosują, ale nie wyciągają z tego jakby
                          zadnych konsekwencji.
                          No moze poza przypadkiem skrajnego niezadowolenia z lektora - wtedy
                          lektor traci prace. :)

                          Sytuacja ma sie raczej tak, ze dobry lektor bedzie zarabial wiecej
                          dlatego, ze bedzie mial wiecej zajęć. Więcej chętnych na zajecia.
                          Dlatego zarabia wiecej, a nie dlatego ze ma 2 zl podwyzki za godzine.

                          pozdr.
                          agata

                      • malowany-ptak Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 22.01.09, 20:15
                        joalma napisała:
                        > co do stawek w szkole językowej to w tym roku nie spotkałam się z
                        > propozycją wyższą niż 30 zł brutto/ godzinę - mam działalność i 8
                        > lat doświadczenia, miasto 150 tys mieszkańców, byłam z ciekawości
                        na
                        > 4 rozmowach kw.

                        ojej, to mało.
                        znam wprawdzie stawki warszawskie, ale 30 zeta to i tak malo, i to
                        brutto.
                        W warszawie 60 zeta za 60 minut jest dosc czeste.
                        O ile wiem, juz kilka lat temu mozna bylo tyle wyciągnąć.
                        Od paru lat stawki jakby utknęły.


                        pozdrawiam,
                        agata
                        • joalma Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 22.01.09, 20:26
                          no własnie, śmiać mi się chce bo jak zaczynałam pierwszą pracę w
                          szkole jezykowej, malutkiej, osiedlowej, w czasie studiów, jeszcze
                          nawet przed licencjatem, to miałam 25 zł brutto :P
    • aga.p.p Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 12.11.08, 14:46
      Słownik czytam tylko jeśli potrzebuję konkretnej definicji, testów do CPA nie robię, bo uważam, że tak naprawdę to jest to mało rozwojowe. W sensie: zbyt akademickie, mało praktyczne - zresztą sama piszesz, że przerabiasz od nowa (domyślam się, że kolejny raz) czyli pozapominałaś, bo nie używasz. Owszem, dla rozrywki można, ale potem i tak się zapomni, czyli w sumie szkoda czasu.
      A co uważam za rozwojowe? Dla nauczycieli zdecydowanie czytanie książek i artykułów dotyczących metodyki i pedagogiki, oczywiście po angielsku. Ogólne bycie na bieżąco, bo uczniowie lubią jak ich nauczyciel wie co w trawie piszczy. Przykład: uczę business English = obserwuję co się dzieje na świecie. Mamy zajęcia o reklamie - przynoszę informacje o zagranicznych kampaniach. To rozwija też w sensie językowym, bo człowiek siłą rzeczy poznaje prawdziwy żargon specjalistów.
      A w ogóle to robię to samo co sugeruję swoim uczniom - newsy, filmy, książki po angielsku, podcasty (polecam te dotyczące literatury, bo słownictwo trochę bardziej wysublimowane; z innej beczki: NPR Sunday Puzzle Podcast - coś dla osób lubiących bawić się słowem). No i koniecznie trzeba sobie znaleźć jakiegoś native'a do pogadania:)
    • happybogna Re: Do anglistow po studiach- czy rozwijacie sie? 12.11.08, 16:00
      Cześć
      A mnie się podoba że się rozwijasz na swój sposób i że ci się chce.
      Nie rozumiem dlaczego cie krytykują. No to super, że ci sie chce,
      tak trzymać.

      Rób jak najwięcej, przeciez każdy ma swój sposób i jak się komuś
      podoba czytanie słownika to niech sobie czyta przed snem dla relaksu.

      A ja dopóki uczyłam w liceum czułam, że się rozwijam. Miałam
      podręczniki na poziomie FC i wyżej, do tego uczniowie chętnie brali
      udział w konkursach i przechodzili do następnych etapów olimpiady z
      angielskiego.
      A teraz po urodzeniu dwójki dzieci wylądowałam w gimnzajum i ucze na
      poziomie elementary+.
      Czy sie rozwijam językowo? Nie.
      Ale przy moich dzieciach sprawdzenie kartkówki graniczy z cudem, a
      co dopiero usiąść spokojnie, żeby cos przeczytać.

      Ale bardzo lubie słuchać radia z internetu po angielsku, ostastnio
      najczęściej australijskiego i oglądam filmy bez tłumaczenia.

      Nie czuję, żebym osiadła na laurach tylko wole spędzic czas po pracy
      z własnymi dziećmi i muszę zająć się domem.

      A zapomniałam dodać, że mamy sporo bajek po angielski więc mam
      słownictwo bajkowe na 'wysokim' poziomie.
      Jak pomyślę jaki nauczyciel chciałabym, żeby uczył kiedys moje
      własne dzieci to właśnie taki jak ty, czyli ambitny i który swoim
      zapałem zarazi moje dzieci.
Pełna wersja