umowa zlecenie czy o dzieło?

10.01.09, 17:41
Jaką macie umowę w szkole językowej, bo ja o dzieło,to podobno gorsza opcja,
chociaż tak do końca nie orientuję się dlaczego. Czy nie ma możliwości w
szkole jęz. być zatrudnionym na umowę o pracę?
    • very.martini Re: umowa zlecenie czy o dzieło? 10.01.09, 20:49
      Umowa o dzieło o opcja mocno naciągana, ponieważ lekcja nie jest
      dziełem materialnym. Nie możesz dotknąć lekcji:) To, oczywiście,
      można w jakiś sposób ominąć i większość szkół znajduje sposoby na
      to. Głównym problemem jest to, że ta opcja nie daje ubezpieczenia.
      Jeśli jesteś studentką poniżej 26 roku życia albo masz ZUS
      odprowadzany gdzie indziej, to pewnie wszystko CI jedno, ale jeśli
      nie, to różnica jest zasadnicza.

      16%VOL
      22%VAT

      --
      takie tam... forum homeopatia
    • very.martini Re: umowa zlecenie czy o dzieło? 10.01.09, 20:51
      Aha, możliwość zatrudnienia na umowę o pracę jest, ale myślę, że na
      palcach jednej ręki można policzyć szkoły, które z niej korzystają,
      ponieważ jest to najdroższa i najbardziej kłopotliwa dla pracodawcy
      forma zatrudnienia.

      16%VOL
      22%VAT

      --
      takie tam... forum homeopatia
      • malowany-ptak Re: umowa zlecenie czy o dzieło? 21.01.09, 20:26


        > Aha, możliwość zatrudnienia na umowę o pracę jest, ale myślę, że
        na
        > palcach jednej ręki można policzyć szkoły, które z niej
        korzystają,
        > ponieważ jest to najdroższa i najbardziej kłopotliwa dla
        pracodawcy
        > forma zatrudnienia.

        Nie znam ani jednej szkoły, która by zatrudniała na umowę o pracę.
        Możesz podac przykłady?
        Dla lektora lepsze jest zlecenie.
        Nauczanie ze swojej natury jest umową zlecenie, nie umową o dzieło.
        Dzieło to np. tłumaczenie.

        Podpisywanie przez szkoly umowy o dzielo z lektorem jest troche
        naciągane.

        pozdrawiam.
        agata
        • very.martini Re: umowa zlecenie czy o dzieło? 22.01.09, 17:29
          > Podpisywanie przez szkoly umowy o dzielo z lektorem jest troche
          > naciągane.

          "Tochę"? Jest ultra-mega naciągane i, szczerze mówiąc, wstydzę się
          każdego swojego podpisu składanego pod umową tego typu:( Doskonale
          wiedziałam, co robię, ale podpisałam.

          Przykładów Ci nie podam, bo wiem od koleżanek, że w takich
          pracowały, ale o nazwy nie pytałam.

          16%VOL
          22%VAT

          --
          takie tam... forum homeopatia
          • malowany-ptak Re: umowa zlecenie czy o dzieło? 22.01.09, 20:10
            > > Podpisywanie przez szkoly umowy o dzielo z lektorem jest troche
            > > naciągane.
            >
            > "Tochę"? Jest ultra-mega naciągane i, szczerze mówiąc, wstydzę się
            > każdego swojego podpisu składanego pod umową tego typu:( Doskonale
            > wiedziałam, co robię, ale podpisałam.

            Mnie tez sie zdarzalo podpisywac umowe o dzielo.
            Teraz dochodze do wniosku, ze warto znac swoje prawa i prawo w
            ogole.:)
            I nie podpiywac wszystkiego. :)
            W koncu jest duzy wybor szkol jezykowych, zawsze mozna isc pracowac
            do innej szkoly, jesli nie pasuje nam umowa.

            Skrajnym przypadkiem radzenia sobie ze szkola, ktora nagina prawo
            przy zawieraniu umow lektorskich jest donos na szkołę do PIP.
            Ale jest wiele pokojowych metod dzialania. :)

            Zawsze mozna sprobowac negocjowac umowe.
            Mamy prawo zglaszac swoje zastrzezenia.
            Zwlaszcza, jesli przepisy sa po naszej stronie.

            Jesli masz DG i oplaxcasz sobie ZUS samodzielnie, szkola powinna bez
            gadania dac umowe zlecenie.
            Plus co najwyzej zadac od ciebie oswiadczenia na pismie, ze oplacasz
            ZUS.


            Tak sobie mysle, ze gdyby wiecej lektorow negocjowalo, odmawialo
            podpisywania niewlasciwych umow, egzekwowalo wykonanie tych umow,
            to moze by to cos zmienilo w podejsciu szkol do lektorow?
            Czy to moze zbytni optymizm z mojej strony? :)

            pozdr.
            agata

            • very.martini Re: umowa zlecenie czy o dzieło? 23.01.09, 18:31
              U mnie w pracy nie było problemów, kiedy powiedziałam wprost, że
              działalności nie założę, a ZUS ktoś mi płacić musi. Zmieniliśmy typ
              umowy. Potem dostałam pracę, w której odprowadzano za mnie składki,
              więc problem teoretycznie się rozwiązał, ale powiedziałam w szkole,
              że nie chcę pracować na umowę o dzieło, bo nie chcę żeby mój podpis
              widniał pod czymś, co jest wbrew przepisom. No i nie widnieje.

              Są dwa "ale" - szkoła jest niewielka, a ja cieszę się poważaniem
              szefostwa. Nie wiem, co by było, gdyby była to fabryka, w której
              przełożeni nie kojarzą swoich podwładnych z twarzy, a ja byłabym
              średniakiem. Niewykluczone, że w "przerabialniach", w których
              wystarczy mieć FC i miłą aparycję, za kręcenie nosem w kwestii umowy
              po prostu Ci dziękują...

              16%VOL
              22%VAT

              --
              takie tam... forum homeopatia
              • malowany-ptak Re: umowa zlecenie czy o dzieło? 25.01.09, 11:22
                very.martini napisała:

                > U mnie w pracy nie było problemów, kiedy powiedziałam wprost, że
                > działalności nie założę, a ZUS ktoś mi płacić musi. Zmieniliśmy
                typ
                > umowy. Potem dostałam pracę, w której odprowadzano za mnie
                składki,
                > więc problem teoretycznie się rozwiązał, ale powiedziałam w
                szkole,
                > że nie chcę pracować na umowę o dzieło, bo nie chcę żeby mój
                podpis
                > widniał pod czymś, co jest wbrew przepisom. No i nie widnieje.
                >
                > Są dwa "ale" - szkoła jest niewielka, a ja cieszę się poważaniem
                > szefostwa. Nie wiem, co by było, gdyby była to fabryka, w której
                > przełożeni nie kojarzą swoich podwładnych z twarzy, a ja byłabym
                > średniakiem. Niewykluczone, że w "przerabialniach", w których
                > wystarczy mieć FC i miłą aparycję, za kręcenie nosem w kwestii
                umowy
                > po prostu Ci dziękują...

                Miałam taka sytuację w jednej z największych szkoł językowych.
                Rzeczywiście nie kojarzono mnie tam z imienia i nazwiska.
                Nie chcialam podpisac umowy o dzielo.
                Zaproponowalam umowe zlecenie.
                Nawet wyslalam do dzialu prawnego propozycje umowy w rozsądnym
                brzmieniu.
                Nikt sie nie odezwal w tej sprawie przez caly semestr.
                Skończyło się tak, że umowa nie została w ogóle podpisana a ponieważ
                faktycznie przystapiłam już do pracy,
                miałam zajęcia zaplanowane na semestr itd,
                to przepracowałam semestr w ogole bez umowy.
                kiedy semestr sie skonczyl nikt sie do mnie od nich nie odezwal.

                Mimo to uwazam, ze slusznie robisz nie chcac podpisywac
                niewlasciwych umow.
                Bez wzgledu na to, jakie sa tego konsekwencje ze strony szkoly.
                Warto znac swoje prawa. I miec swoje zdanie.
                Mysle, ze gdyby wiecej lektorow w ten sposob postepowalo, moze
                szkoly zaczelyby byc bardziej uwazne...
                :)


                pozdr,
                agata
Pełna wersja