portobello_belle
19.10.09, 17:01
I tak nie obejdzie sie bez wizyty u dobrego kolorysty, ale jestem
ciekawa, czy da sie te moje wlosy odratowac w ogóle...
Sytuacja sie przestawia nastepujaco: Od mniej wiecej roku farbuje
wlosy (odrosty) w domu - uzywam profesjonalnej farby (Wella -
Koleston Perfect, seria Special Blonde) i wody 12% (mam wlosy dosc
ciemne - taki ciemnoszary blond).
Wszystko sie udawalo super az do momentu, kiedy cos schrzanilam z
proporcjami i odrosty + nieco wlosów ponizej wyszly niemal biale.
Przyzwyczailam sie juz do tego, na szczescie reszte wlosów mam dosyc
jasna, takze nie ma strasznego efektu - wyglada, jakby kolor
opalizowal - ale mimo wszystko widac, ze wlosy sa bardzo, bardzo
jasne, wpadajace w platyne lub nawet biel, co mi ZUPELNIE nie lezy,
gdyz reszta jest slomkowo-miodowa.
Ostatnio bylam u fryzjera na cieciu i ten zalamal rece nad stanem
tej partii wlosów - podobno jesli jeszcze raz dotknie
jej "wybielacz", to wlosy sie zwyczajnie polamia. Zdziwilam sie, bo
nie mam na glowie siana, wlosy sa miekkie i gladkie - no wlasnie,
fryzjer zwrócil mi uwage, ze sa az za miekkie, wrecz "gumowe"...
Kazal odzywiac i nie dotykac juz %.
I teraz, zastanawiam sie, czy jest jakis sposób na pofarbowanie tych
wlosów bez uzyciu wody, czy jestem skazana na fryzure na rekruta?
Szkoda by bylo, bo wlosy dlugie. Myslicie, ze dobry kolorysta da
sobie z tym rade?
Pozdrawiam!