mam problem banalny, ale jednak...

IP: 213.199.217.* 25.01.04, 18:36
z odchudzaniem. mialam juz wiele okresow w zyciu, kiedy chudlam po kilka
kilo, raz nawet 10, ale potem zawsze wraca mi tluszczyk.czasem po roku
czasem o wiele szybciej. nie wygladam zle,nie czuje sie kazdego dnia
okropna, czy cos podobnego, ale jak juz mnie najdzie to nieokreslone
uczucie , to sama juz nie wiem , co mam robic. co robicie, zeby ulatwic
odchudzanie, ile cwiczycie? co i ile jecie? jakie kosmetyki?zapisujecie to
co jecie? ja czuje, ze jest to dla mnie naprawde problem, potrafi mi zepsuc
humor na dlugi czas, wszystkiego mi sie odechciewa, nie mam ochoty na sex,
bo mam wrazenie , ze jestem za gruba.czasem, juz nie wiem, czy nie isc do
psychologa. jedzenie siedzi mi w glowie i jak sie nudze , to bym tylko
jadla.potem oczywiscie- tragiczny humor i nowe postanowienia. na miescie
moge isc po ulicy i tutaj rogalik, tam wafelek, a potem placz.boje sie ze
naprawde przytyje, ze stane sie najnormalniej gruba...
    • envi Re: mam problem banalny, ale jednak... 25.01.04, 20:34
      ja raczej nie mam duzych problemow z waga,ale jesli chce szybko pozbyc sie wagi i nie drastycznie,to po prostu nigdy nie jjem kolacji.ostatni posilek gdzies o 17 i trzymam sie tego ostro,jesli mi naprawde zalezy.nie lubie cwiczyc i to mi wystarcza,za dnia jjem sniadanie,zżeram wielk obiad z deserem, 2daniowy,jjem jak prosiak,ale pozniej nic.najlepiej zapelnic sobie jakos wieczor,zeby nie myslec o jedzeniu:)i jak nie lubisz cwiczyc to zapisz sie na aerobik,to mobilizujebardziej niz samotne cwiczenia,albo ja wole np.chodzic na basen.
      tak ogolnie w wakacje jak nie jadlam tych kolacji,bo teraz juz jjem:)to naprawde zauwazylam u siebie talię,taka jak mają damy na filmach,ale teraz...ide wrabac frytki:))
    • envi Re: mam problem banalny, ale jednak... 25.01.04, 20:36
      a w oogole kolezanko to masz zadatki na anoreksje,takie obsesyjne wyrzuty sumienia po wafelku...znajdz sobie jakies hobby,problem nie w tym ze masz problem z waga ale ze soba sama.cos nie gra w twoim zyciu,tak czuje.
      • Gość: marianna Re: mam problem banalny, ale jednak... IP: 213.199.217.* 26.01.04, 17:29
        byc moze mam jakis problem, ale trudno mi zauwazyc jaki? jestem w szczesliwym
        zwiazku, moj facet w ogole nie rozumie moich problemow z cialem, bardzo mu sie
        podobam.nie mam problemow w domu, na uczelni...wiem jedno, ze zawsze jak sie
        nudze to zaczynam wyjadac rozne ciekawe rzeczy ,ktore znajde w domu.nie umiem
        na czas odczuc, kiedu juz jestem wystarczajaco najedzona. zle sie czuje z
        pelnym zoladkiem, naprawde zle...mam ochote schudnac 10 kilo, ale wiem , ze
        juz przy 5 mniej dobrze sie czuje.nie naleze do dziewczyn, ktore nie widza
        umiaru i chca chudnac i chudnac. nie wiem skad u mnie ten brak wiary w siebie,
        ta niska samoocena.mysle o tym, zeby isc do jakiegos psychologa, ale co on mi
        powie?to jest takie bledne kolo.....
    • Gość: basia Re: mam problem banalny, ale jednak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.04, 09:27
      marianna, mam to samo... ważyłam od 80 do 50 kg, czasem mam tak drastyczne
      skoki wagi, cały czas myślę o jedzeniu lub niejedzeniu, to obsesja, moje
      poczucie wartości lub jej braku zależy od wagi. ponad rok temu ważyłam
      strasznie mało i o dziwo nikogo to nie dziwiło, wręcz wprawiało w zachwyt-
      ciagle słyszałam komplementy jaka to jestem filigranowa,zgrabna- nikt nie wie
      co działo się wtedy ze mną i z moją psychiką...teraz ważę 15 kg więcej i ciągle
      to słyszę, jak się stałaś potężna, pączusiu, takie słodkie docinki, wiesz chyba
      jak to jest.to mnie potwornie dołuje, nie chce mi się malować, chodzić do
      fryzjera, kupować ciuchów, czuje się wręcz niekobieco...chciałabym dojść do
      takiego etapu gdy będę miała to wszystko w d..., i chciałabym dojść do wagi w
      której czuję się dobrze(57kg), chociaż obawiam sie że to nigdy nie nastąpi, jak
      ją osiągnę to dalej będę chudnąć, albo tyć...taka chora walka ze sobą...
    • hennessy1 Re: mam problem banalny, ale jednak... 26.01.04, 18:30
      Najlepsze na odchudzanie jest zrezygnowanie z białego chleba, makaronów,
      klusek, ziemniaków itp mącznych specjałów. Najlepszy jest ciemny chleb albo
      dietetyczny Sonko (wygląda jak te ryżowe obrzydlistwa ale jest bardzo dobry,
      szczególnie trzy ziarna). U mnie w domu obecnie nie je się w ogóle białego
      chleba. Moj tata schudł 11 kg w 3 miesiące a moja mama 5. Nie trzeba się od
      razu odzwyczajać całkiem od jedzenia ziemniaków czy makaronu, ale zamiast 3
      ziemniaków i kawałka mięsa można zjeść 1 ziemniaka i 2 kawałki mięsa. A co do
      jedzenia po 18 czy tam którejś wieczorem to nie ma to nic wspólnego z
      otyłością. Francuzi nic nie jedzą cały dzień a wieczorem zeżrą kolację z 7
      dań, po czym pójda spać i mają najmniejszy odsetek grubasów w Europie. Życzę
      smacznego razowego chleba.ka. Pozdrawiam.
    • kimmay Re: mam problem banalny, ale jednak... 26.01.04, 19:31
      Tez mialam takie obsesje. A teraz mam wlasnie wszystko w d....!
      Nie glodze sie.Nie zapisuje co zjadlam.Cwiczyc nie lubie.
      trzymam sie tylko jednej prostej zasady:
      jem normalnie, nie obzeram sie ale tez nie obwiniam siebie po kazdym posilku.
      Jestes glodna? Zjedz kanapke z ciemnego chlebka, z serkiem, jakis owoc, wypij
      sok pomidorowy, zrob sobie kisiel albo jogurt z platkami. Nie mozesz sobie
      robic wyrzutow z powodu tego, ze twoj organizm domaga sie jedzenia.
      Masz WIEEELKA ochote na czekolade? Widocznie jej potrzebujesz! Ale jezeli
      jestes najedzona a twoje oczy bladza w sklepie po polce z batonikami to juz
      jest pazernosc i trzeba z nia walczyc :>

      Kazdy jest jaki jest. Mam kolezanki niezadowolone z odrobinki tluszczyku na
      bioderkach i takie, ktore dalyby sobie reke obciac za 3 kg wiecej, bo wygladaja
      jak patyki (nie obrazajac patykow).
      Ludzie przeciez nie kochaja cie za to jak wygladasz ale jaka jestes.
      A skoro masz kochanego faceta. To w czym problem?
      :>
      pozdrawiam
      • Gość: marianna Re: mam problem banalny, ale jednak... IP: 213.199.217.* 28.01.04, 19:27
        dzieki za rady o odchudzaniu. jakos ostatnio mam sie lepiej...nie wiem z czego
        to wynika...bylam na forum o anoreksji i bulimi ...co tam sie dzieje, tam
        powiniem jakis lekarz rad udzielac, te babki sa tam chooooore.ja wiem ,ze ja
        mam problem z jedzeniem, ale co tam sie dzieje...
      • nutak Re: mam problem banalny, ale jednak... 29.01.04, 13:59
        ja obsesji nigdy nie mialam
        ale popieram Twoje zdrowe podejscie do tego tematu :)

        wazne zeby sie nie glodzic
        ale tez nie chodzi o to zeby "obzerac" sie batonikami
        trezba znalezc swoj "zloty srodek"

        ja np. ograniczam jedzenie frytek, pizzy, z mies jem tylko kurczaka
        bo tylko to lubie, pije duzo czerwonej herbaty, nigdy sie nie odchudzalam,
        nie bylma na zadnej diecie po prostu racjonalne odzywianie...
        co do slodyczy to ich nie lubie i po prostu ich nie jem :)

        pozdrawiam :)
        • Gość: marianna Re: mam problem banalny, ale jednak... IP: 213.199.217.* 29.01.04, 15:08
          masz to szczescie, ze nie lubisz slodyczy, bo ja bardzo. dodatkowo kuchnia
          wloska mnie oslabia...staram sie trzymac od 3 dni.jakos mi idzie.ja, zeby nie
          jesc, musze byc zajeta, ciagle miec cos do roboty, bo jak sie nudze, to jest
          tragedia.
          • nutak Re: mam problem banalny, ale jednak... 29.01.04, 17:46
            niechec do slodyczy odziedziczylam po tacie :)
            za to moje siostry NIE beda siedziec przy talerzu z ciachami
            dopoki go nie "wyczyszcza" co do ostatniego okruszka...
            a co do kuchni wloskiej... mmm... super ale tylko pizza i spaghetii robione
            w domu - mniej kaloryczne i zdrowsze :)

            zycze Ci duzo zajecia ;) i wytrwalosci w postanowieniach
            3maj sie

            pozdrawiam :)
    • naila Re: mam problem banalny, ale jednak... 29.01.04, 08:52
      Ja u siebie zauważyłam czasem taki dziwny objaw na chęć
      zjedzenia 'czegokolwiek dobrego' i szperania po domu w poszukiwaniu tegoż. I
      jak zaczęłam się temu bliżej przyglądać, to zawsze wtedy byłam po prostu
      spragniona. Trochę mi przechodizło, gdy napiłam się porządnie: wody, albo np.
      herbatki z miodem ... Ta cała chęć jedzeniowa powoli znikała..

      Wiesz, ja też chciałabym schudnąć jakieś 10-15 kg i jakoś mi teraz
      nie 'idzie' :( Humor tracę, gdy znajdę w sklepie np. fajne spodnie, których
      nie mogę dopiąć na sobie :(( Zauważyłam wcześniej dobre efekty, gdy zrezygnuje
      się z tych rogalków, wafelków .. 'podjadek' i ... białego pieczywa!!!

      I chyba się właśnie wezmę za tą rezygnację z pieczywa. Bo inaczej nic z tego
      nie będzie... Pozdrawiam i życzę Tobie (i sobie:) więcej wiary w siebie i
      większego zacięcia w przetrzymaniu 'zachciewajek smakowych'.
    • Gość: Lukrecja Re: mam problem banalny, ale jednak... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 29.01.04, 09:05
      uważam, że najważniejsze to wyrobić w sobie nawyki żywieniowe. nie mówić
      sobie: "odchudzam się". Pamiętam, że jak tylko postanawiałam "odchudzać się"
      natychmiast miałam wilczy apetyt. Na wagę pracuje się miesiącami i latami.
      Jeśli uważam, że ważę za dużo, rezygnuję z jednego posiłku, np. kolacji (i tu
      nie chodzi o porę, ale o właśnie ten jeden posiłek), albo wysiadam z tramwaju
      przystanek wcześniej - to bardzo dużo w skali kilku tygodni. Poza tym jak jem,
      nie zastanawiam się, ile to ma kalori, tylko rozkoszuję się, bo posiłek należy
      mi się. Nie należy mi się natomiast nic pomiędzy, szczególnie nic słodkiego.
      Tego unikam. Liczę - np. smakołyki w tygodniu - w poniedziałek zjadłam coś
      ponad normę, to wtorek i środa sobie odpuszczam a w czwartek - znowu trochę
      folguję. w taki wtorek i środę to się czekam na ten czwartek z upragnieniem, a
      potem nie mam ochoty, albo zapominam i już jestem do przodu w bilansie
      tygodnia :)
      poza tym mam taką jedną spódnicę, po której sprawdzam ile ważę (waga w kg
      zależy od wielu rzeczy, więc jej nie ufam). Jeśli wchodzę w spódnicę, jest ok,
      jeśli zaczynam czuć szwy ... alarm - oszczędzam się tydzień, dwa.
      Niestety, trochę trzeba uważać z jedzeniem, ale nie może to być obsesją.
      No i pić dużo wody ona naprawdę zaspokaja głód, a jak pijesz zimną, to organizm
      musi jeszcze zużyć kalorie na jej podgrzanie w brzuchu (tak, tak!),
      przerobienie na mocz :) no i jeszcze się trochę poruszasz idąć do kibelka :))
      • Gość: marianna Re: mam problem banalny, ale jednak... IP: 213.199.217.* 29.01.04, 11:22
        dzieki za wszystkie rady. ja to wszystko nawet wiem, bo w temacie siedze dlugo
        hm...od 4 lub 5 klasy podstawowki. tzn nie mialam nigdy nadwagii, ale baby jak
        baby zawsze z kumpelami byl to dla nas wazny temat. denerwuje mnie to, ze wiem
        czego chce-schudnac, bo wtedy, gdy czuje sie lzejsza , na wszystko mam ochote,
        usmiecham sie wiecej, mam ochote chodzic na zakupy, nie wiem , czy wiecie o co
        mi chodzi. ogladam np przyjaciol i widze jennifer anniston i sobie mysle, ze
        ona miala kiedys 70 kg a jak teraz wyglada super, no moze nawet za chuda ( jak
        dla mojego faceta ).joanna brodzik tez sie niezle postarala. i sobie mysle ,
        czy ja jestem jakas glupia, ze nie moge zmusic sie do niejedzenia tylu
        posilkow i slodyczy, zeby miec to co chce...zalozyc krotka bluzeczke i
        biodroweczki i czuc sie dobrze...ale na szczescie od 3 dni porzadnie sie
        pilnuje. najgorzej , ze mieszkam z rodzicami i jak onie widza moje jakies
        kolejne odchudzanie, to sie boja, ze popadne w przesade, bo juz kiedys
        plakalam mamie , jak chciala, zebym zjadla kanapke lub jablko...wpadlam w
        odchudzanie i codzienne lykanie roznych rzeczy na przeczyszczenie, dochodzic
        do siebie pod wzgledem uregulowania przemiany materii musialam 2 lata.
        naprawde nie polecam wam tabletek ,ani ziolek przeczyszczajacych.
        mam nadzieje, ze bede sie trzymac, bo ostatnio nawet sie boje wchodzic na
        wage, jak przymierzylam moje jeansy...
        • Gość: raczek Re: mam problem banalny, ale jednak... IP: 212.127.78.* 29.01.04, 16:01
          marianno, przede wszystkim musisz sobie odpowiedzieć na podstawowe i
          najważniejsze pytanie: dla kogo chcesz schudnąć. dla siebie i swojego dobrego
          samopoczucia czy dla innych. z tego co piszesz wynika ze jesteś na prostej
          drodze do psychozy związanej z jedzeniem. skoro nigdy nie mialaś nadwagi, to
          znaczy że problem tkwi w Tobie i Twoim traktowaniu SIEBIE. obsesyjne
          kontrolowanie wagi, głodzenie się a potem ataki wilczego głodu to dowód na to,
          że coś niedobrego dzieje się z Twoją psychiką.wiem co piszę, bo od lat zmagam
          się z tym samym problemem, z tym że jako dziecko naprawdę miałam solidną
          nadwagę i przy 148 wzrostu ważyłam 65 kg. teraz ważę o 9 kg mniej i jestem
          znacznie wyższa, ale pewne obsesyjne nawyki z tamtego okresu mi pozostały,
          chociaż staram się z nimi radzić.
          • Gość: marianna Re: mam problem banalny, ale jednak... IP: 213.199.217.* 29.01.04, 19:23
            wiesz... pisze, ze nie mam nadwagii, ale przy wzroscie 172 cm mam 66 kg, wg
            wielu osob jest to pewnie nadwaga.mimo, iz mam ladna figure, nic mi nie obwisa
            itp.chodzi mi o to, ze mimo wszystko , bylam kiedys szczuplejsza ( przed
            braniem tabletek hormonalnych- moze to wazna uwaga.bralam juz rozne -
            oczywiscie nie mam tak , ze mi waga rosnie i rosnie, a jak mniej jem to nie
            spada, ale jest te 5- 7 kg wiecej).czuje. ze mam apetyt momentami nie do
            opanowania,a potem wlaczaja mi sie te wszystkie koszmarne mysli i juz nie wiem
            co mam robic.chce schudnac i koniec, ale boje sie popasc w przesade, z drugiej
            strony chce widziec efekty.ach...juz sama nie wiem...
    • Gość: MONIKA twoj problem to nie waga! IP: *.xtra.pl 30.01.04, 21:03
      wszystkie dobrze o tym wiemy ale zdaje sie bardzo czesto zapominamy, te nasze
      najrozniejsze "problemy z uroda" maja jedna i ta sama nazwe "glupie kompleksy",
      ja z natury jestem zgrabna bo drobna i nie mam problemow z waga... i co z tego
      jak mam baaardzo male piersi... ok mam super tylek ale w sklepie z ciuchami nie
      mysle o wszystkich modnych mini na ktore moge sobie pozwolic tylko o tych
      bluzkach z dekaltem na ktore nie moge! (infantylny przyklad ale od razu wiadomo
      o co chodzi;) moja przyjaciolka od wiekow na diecie tylko sie stresuje ze tego
      czy tamtego nie moze zjesc i chodzi zfrustrowana... jak jest szczupla to jest
      zla ze chodzi glodna i nie je ukochanej czekolady i dalej biadoli bo to
      schudniecie nie sprawilo ze nagle wszystko w zyciu zaczelo sie ukladac tak jak
      zakladala... piekna dziewczyna to wesola dziewczyna i finito... ps. bylam
      wczoraj na imprezce w fajnym klubie z banda znajomych (rowniez plci meskiej) i
      jestem przerazona... te komentarze jakie lecialy... ze tej sie wylewa a ta to
      wogole beznadziejna... a zawsze myslalam ze to faceci na poziomie wiec nasuwa
      mi sie jedna mysl... trzeba zrobic z tym wszystkim narzekaniem na siebie
      porzadek, skoro nie mamy wplywu na narzekanie innych mozemy chociaz przestac
      same na siebie narzekac i miec te wszystkio w dupie... ile mozna nosic te
      straszne push upy itd,,, a ty marianno nie mysl o tym tyle, jak ci sie nudzi
      wypij sobie herbatke z jakims dobrym soczkiem i idz na spacer (najlepiej do
      lasu gdzie nie ma budek z paczkami;) wiem co to znaczy sama je uwielbiam
      pozdrawiam wszystkie bojowniczki ktore z czyms walcza
      • Gość: reaktor99 Re: twoj problem to nie waga! IP: *.is.pw.edu.pl 02.02.04, 19:50
        Jezu, wreszcie, wszystkie sfrustrowane chudziny sluchajcie Moniki :
        "piekna dziewczyna to wesola dziewczyna i finito"!!!
        • Gość: marianna Re: twoj problem to nie waga! IP: 213.199.217.* 02.02.04, 21:41
          ja i tak jestem wesola dziewczyna, nie smedze znajomym o kaloriach. ale jak
          jestem juz czasem sama w pokoju, po chodzeniu po sklepach, kiedy we wszystkim
          okropnie wygladam , to wtedy trudno jest mi sie usmiechnac. ale jestem od
          kilku dni na diecie i czuje sie ...no powiedzmy troche lepiej. od jutra jednak
          ograniczam bardziej jedzenie i basta, zrobie cos dla siebie, bo ja tego nie
          robie dla zadnych facetow, bo mam swojego, ktory mnie kocha taka jaka jestem i
          jestem dla niego sexy, robie to dla wlasnego dobrego samopoczucia, bo kiedy
          byc ladan i szczupla jak nie jako 20 latka, juz kiedys duzo schudlam jakies 8-
          10 kg i teraz tez mi sie uda.przytylam to przez hormony, no i oczywiscie
          jedzenie w nadmiarze.
    • Gość: marianna Re: mam problem banalny, ale jednak... IP: 213.199.217.* 03.02.04, 22:05
      dzisiaj jakos mi szlo. wczoraj mama zrobila pizze na obiad no i 3 kawalki
      poszly. ale dzis zjadlam jakies 1200 kcal i dma rade zejde do 800-1000 przez
      kilka dni zeby sie lzej poczuc a potem 1000-1200 az pospada
      tluszczyk.zapisalam sie na silownie, robie 100 brzuszkow dziennie.co robicie
      zeby nie jesc wieczorem? co robicie na imprezach, wino zamiast piwa? jakie
      lekkie potrawy polecacie? czy kremy wyszczuplajace pomagaja, skora wyglada
      ladniej?a co robic z biustem zeby nie opadl do kolan??
Pełna wersja