Gość: Blanka
IP: *.tele2.pl
27.02.04, 16:35
nie wiem jak zacząć..
chcialam ewentualną dyskusje wywolac na temat urody
powiem szczerze - uwazam sie za atrakcyjną, spotykam sie z opiniami ze jestem
ladna, lubie o siebie dbac, malowac sie. bez makijazu czuje sie zle.
ale jak na razie ta uroda jest dla mnie rozczarowaniem. widze ze podobam sie
paru kolegom, ale to chyba tylko ze wzgledu na to o czym wlasnie pisze. takie
mam wrazenie. z tym ze jeszcze jedno - oni mnie odrzucaja
poznalam fajnego kolesia, i mialam ochote na cos wiecej, i bylam pewna ze on
tez chce. ale potem - ja dosyc trudno nawiazuje kontakty i sie zorientował ze
nie mamy o czym gadac. a tak mowił o urodzie mojej.
a propos - uwazam ze mam cos do zaoferowania innym, ze jestem wartosciowa.
zauwazcie ze panuje taki poglad - jestes ladna = masz powodzenie, masz
chlopaka, jestes szczesliwa.
[[tekst z Łez - nie lubie, ale utkwił mi w pamieci - Choc byla ladna,
przyjaciół nie miala (jakby to cos niewyobrazalnego bylo, ze mozna byc ladnym
i nie byc szczeliwym]]
ale co ja mam myslec z tym swoim nastawieniem - piekno to rozczarowanie..
i pytanie do was - czy spotkalyscie sie z czyms takim, jakie macie
przemyslenia na ten temat co pisze.
dodam jeszcze ze nie mam akurat takiej fazy zeby wszystko dokladnie
wytlumaczyc, jak mi sie uda to cos dopisze.
tyle mialam mysli, ale nie wiem jak to tutaj przelać.
prosze, pomozcie, potrzebuje pomocy.
pozdrawiam, Blanka
(zmienione imie, troche mi glupio pisac bezposrednio ze jestem taka ladna
ps. nie zawsze sie uwazam za ladną, czasem nie moge w lustro patrzec
ale ogolnie i zazwyczaj jestem zadowolona)