usa-jedzenie.

IP: 213.199.217.* 13.03.04, 19:32
dziewczyny, prosze o porady, te z was, ktore byly dluzszy czas w stanach...
za tydzien jade tam na pol roku i bardzo sie boje, ze przytyje. jak sobie
radzilyscie z tym? podobno jedzenie jest tam bardzo naladowane chemia i chce
sie ciagle jesc. ja mam taka urode, ze musze sie pilnowac z jedzeniem, zeby
nie przybrac na wadze. myslalam o tym zeby kupic l-karnitynine i wieczorami
bede biegac+ dodatkowo cos co utrudnia przyswajanie tluszczy lub chrom, zebym
nie miala ochoty na slodycze!
bardzo prosze o rade, bo nie chce przyjechac z 10 kg wiecej!
    • Gość: tomasz Re: usa-jedzenie. IP: *.ipt.aol.com 13.03.04, 20:35
      Warzywa, owoce, wody mineralne sa rowniez w Ameryce (i na pewno nie maja wiecej
      kalorii)
      - troche dziwne to Twoje pytanie.
      • Gość: Kosmetolog. aga Re: usa-jedzenie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.04, 21:02
        Pytanie nie jest dziwne... niebez przyczyny amerykanki sa takie tegie...
        wiele osob po powrocie zevstanow twierdzi ze przytyło...
        ale ty masz na to sposoby i nie przejmuj sie tym tak bardzo
      • Gość: us Re: usa-jedzenie. IP: *.tnt39.mia5.da.uu.net 13.03.04, 22:13
        Zagdzam sie z Tomaszem, to tylko kwestia wyboru, ten sam Amerykanin jesliby
        jadl tak samo jak w Ameryce, czyli tez fast foods, gotowe jedzenie, takie same
        ilosci, przegryski, chipsy, slodycze, czego nam w Polsce juz obecnie nie
        brakuje wygladalby tak samo. Ja po poycie w Stanach schudlam, gotowalam
        samodzilnie tak samo jak w Polsce, po kilku wyjsciach do sklepu spowyczego i
        rozejrzeniu sie po asortymencie, wynalazalm produkty ktore znalam z Polski,
        nigdy nie kupowalam gotowych dan, typu mrozonka do mikrofalowki i obiad gotowy
        czy zupa z puszki lub proszku, nigdy nie jadalam w fast foodach, zadne
        hamburgery, pizze i inne, glownie salatki, duzo warzyw, nieco owocow, poznalam
        nieco owocow i warzyw, ktorych w Polsce brak, jogurty naturalne, kefiry, razowy
        ciemny chleb, kasza, brazowy makaron, zadnych chipsow, orzeszkow,
        batonikowczego nie jadalam tez w Polsce, jesli lody to bez cukru i w malych
        ilosciach, schdulam z powodu zmiany czasu i poczatkowo nie moglam wynalezc tego
        co lubie, wiec jadalam mniej, ale potem wcale mi waga nie przybyla, wcale nie
        prowadzilam intensywnego zycia, nie cwiczylam wiele, wystarczy ze zachowasz
        nawyki jedzeniowe z Polski, a nie bedziesz nasladowac Amerykaninow i wszystko
        bedzie dobrze.
    • envi Re: usa-jedzenie. 13.03.04, 21:39
      a moja kumpela była w wakacje,jadła właściwe tylko arbuzy,i jej się przytyło.
      • Gość: tomasz Re: usa-jedzenie. IP: *.ipt.aol.com 13.03.04, 22:43
        Oczywiscie arbuzy z kilogramami bitej smietany, lodow z bakaliami nie bede
        wspominal.

        Widzialem ja, te Twoja kumpele, envi!
        Znam je wszystkie.
    • Gość: Magda Re: usa-jedzenie. IP: *.ras11.ilchi.alerondial.net 13.03.04, 22:49
      Gdy bylam w USA na wakcjach kilka lat temu przytylam, ale tylko dlatego ze malo
      sie ruszalam. Obecnie mieszkam w Stanach i wage mam taka jak w Polsce. W
      kazdym kraju jest zdrowe jedzenie i to takie mniej. W Polsce tez masz fast
      foody. To czy przytyjesz zalezy od Ciebie i Twoich wyborow zywieniowych, a nie
      tego, ze bedziesz w Stanach.
    • Gość: tomasz tak, stanowczo! IP: *.ipt.aol.com 13.03.04, 23:02
      Zapomnialem dodac,

      ze w Ameryce nawet samo powietrze bradzo tuczy, wszyscy Amerykanie, ktorych
      znam rozpylaja tlusz w areozolu w domu, zeby bylo rubaszniej i po prostu milej.
      Niech zyje tluszczyk!
      czau
    • Gość: tomasz przepraszam, jeszcze raz! IP: *.ipt.aol.com 13.03.04, 23:04
      sined,
      czyli nie wolno Ci nawet oddychac, bo wiesz ten aerozol ma ponad 1000 kcl.
    • envi Re: usa-jedzenie. 14.03.04, 01:52
      nie, nie - same arbuzy jadla bez dodatków,zresztą teraz się leczy z anemii.
    • Gość: kk Re: usa-jedzenie. IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 14.03.04, 06:49
      jak bylam pierwszy raz - to przytylam, mimo patrzenia na etykietki i czesto
      wybierania roznych "diet foods" (a moze wlasnie dlatego??)

      roznorodnosc i chec sprobowania wszystkiego tez sie przyczynily, to tego fast
      foods i inne g**niane jedzenie jest b. tanie.

      teraz nie kupuje tych dietetycznych szajsow naszpikowanych chemia, ani chleba
      po $1 za bochenek... wole zamiast takiego bochenka waty dwie pelnoziarniste
      bulki z Whole Foods.

      Warto znalezc dobry sklep (Whole Foods, Oats Market, Trader Joe's, itp.). Do
      tego korzystac z wyboru owocow i warzyw.

      Teraz jesli tyje to podczas wizyt w Polsce :)
      • Gość: sined Re: usa-jedzenie. IP: 213.199.217.* 15.03.04, 19:11
        stwierdzilam, ze nie bede sie tym przejmowac.nie jadam w polsce w ogole fast
        foodow, wiec tam tez nie bede.juz raz mieszkalam poltora roku poza domem za
        granica i tez nie przytylam, bo wszystko sobie sama w domu gotowalam.ale tak
        dla pewnosci bede biegac i plywac,zeby moc sobie czasem pozwolic na cos
        slodkiego, a nie zajadac przez pol roku ciemny makaron.jakos to bedzie...
        • k1k2 Re: usa-jedzenie. 15.03.04, 19:31
          jesli masz dobre nawyki zywieniowe to bedzie Ci tu nawet latwiej niz w Polsce :)
          nie martw sie, tusza sie znikad nie bierze. ja sie na poczatku przerazilam
          widzac te duuuze kobiety wszedzie. sama jestem drobnej budowy i myslalam, o
          jezu, czy mnie tez to czeka??

          ale przyjrzyj sie dokladnie, jest sporo szczuplutkich Azjatek... nawyki
          zywieniowe wlasnie...

          jesli lubisz gotowac to bedziesz miala pole do popisu - i to w zdrowy sposob.
          Mnostwo rodzajow zboz (ryz dziki, ryz czarny, quinoa, kasza gryczana tez jest
          jak poszukasz), mnostwo warzyw i owocow caly rok. MNOSTWO. Szczegolnie
          w 'etnicznych' sklepach. Np. owoce kaktusa (cactus pears) i plaskie,
          miesiste 'liscie' w sklepach gdzie kupuja Meksykanie.

          Nie polecam mies z popularnych supermarketow - zreszta sama zobaczysz, kurczak
          wyglada jak okragla bania, i ma zwaly tluszczu. Wolowina jest OK choc ja akurat
          nie przepadam.

          Ryby do wyboru do koloru, raczej drogie. Krewetki i scallops (przepraszam, nie
          znam nazwy polskiej) superswieze.

          Aaach, rozmarzylam sie. nie przejmuj sie tylko przyjezdzaj smialo z zamiarem
          0.5 roku zdrowego, ciekawego odzywiania :) trzymam kciuki
          kk
          • Gość: sined Re: usa-jedzenie. IP: 213.199.217.* 16.03.04, 22:56
            bardzo mnie ponioslas na duchu. gotowanie to dla mnie bardzo przyjemne
            zajecie.ciesze sie na te rozne nowe owoce i ciekawostki zywieniowe.wiem jednak,
            ze bede musiala sie trzymac ostro pewnych zakazow.zadnego chleba, minimalnie
            tluszczy i unikanie mozliwie czesto slodyczy.ja akurat za miesem nie
            przepadam,wiec to nie jest moj problem, za tlustym jedzeniem tez....tylko te
            slodycze.ale postaram sie nie chodzic do marketow glodna i jak najwiecej plywac
            i biegac i zwiedzac nowych miejsc w chwilach wolnych.niesamowicie sie ciesze na
            ten wyjazd.
            • Gość: kk Re: usa-jedzenie. IP: *.jci.com 16.03.04, 23:34
              no to Cie pociesze jeszcze bardziej... slodycze tu maja fatalne.

              a o ciastach wole nie wspominac. lukrowany, bialo-rozowo-zolo-niebieski syf, po
              ciasto z prawdziwa bita smietana (ktora i tak sie do przwdziwej nie umywa)
              trzeba pojsc przynajmniej do jakiejs super cukierni i zaplacic majatek...

              a to co zalega w sklepach naprawde niewarte grzechu ;)
              • Gość: ll Re: usa-jedzenie. IP: *.tnt39.mia5.da.uu.net 16.03.04, 23:58
                Zgadzam sie z KK, slodycze okropne, zwlaszcza wypieki, dla nich slodkie to
                znaczy cala masa cukru, ich sernik okropienstwo, przepraszam, ale bylo bylo mi
                niedobrze po pierwszym kesie. Dla mnie cos slodkiego to nei znaczy cukier w
                gebie, ale jeszcz jakis smak, oni sie dziwia jak narzekalam. Z chleba nie
                musisz rezygnowac calkowicie, kromka razowca rano na sniadanie to dobra dawka
                energii, tylko ze niestety za dobrym razowcem to musisz udac sie to sklepow ze
                zdrowa zywnoscia, ja kupowalam i mrozilam.
                Jesli masz zamiar gotowac to naprawde nie masz sie czym martwic, ja tez uwazam
                ze w USA mialam wiekszy wybor dobrych produktow, wiecej warzyw, owocow,
                ciekawych dodatkow, ktorych w Polsce nie mam, moglam bardziej kombinowac z
                gotowaniem, wymyslac ciekawe salatki. Bedzie dobrze!!!
      • negishi Re: usa-jedzenie. 20.03.04, 12:31
        Nie wiem na czym to polega ale ja po pobycie w usa utylam, a jadlam te same
        produkty co w Europie :)
    • Gość: aneta Re: usa-jedzenie. IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.04, 19:33
    • Gość: Nitulina Re: usa-jedzenie. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.03.04, 01:11
      Większość postów jakie tutaj przeczytałam to wiedza oparta na jakiś obiegowych
      stereotypowych i w sumie głupich opiniach.

      Studiowałam w Stanach, do Polski wróciłam o 12 kilo szczuplejsza, żadna z moich
      koleżanek Europejek nie przytyła.
      To, że amerykanie są otyli to nie jest tylko kwestia jakości jedzenia a kultury
      żywieniowej, kwestia stylu i sposobu jedzenia...tu można by napisać setki
      stron.

      Nie znam kraju o większym zróżnicowaniu kuchni, o większej dostępności
      produktów dosłownie z całego świata.
      Można kupić wszystko, każdy produkt jest dokładnie opisany co do zawartości.
      Wystarczy po prostu bardziej kontrolować co się je.
      Ja zajadałam się Sushi które w Stanach jest taniutkie, jadłam dużo z kuchni
      żydowskiej, obok mojego mieszkania sklep prowadzili Gruzini, którzy mieli
      rewelacyjne produkty.
      Owoce i warzywa są moim zdaniem gorszej jakości niż u nas ale można przeżyć.
      Jest masę sklepików gdzie można dostac żywność dietetyczną czy organiczną.


      Nie kupowałam w fast foodach , nie jadłam żywności pół gotowej, jak zamawiałam
      chińskie jedzenie to jedną porcję zamawiałyśmy na dwie, trzy (w Stanach
      wszystkie porcje w restauracjach są dużo większe niż tu w Europie).
      Jak zatęskniłam za polskim jedzeniem to jechałam do sklepów na Greenpoincie i
      kupowałam wszystko to co kupuję w Warszawie.

      Kiedy wróciłam do Polski i usłyszałam właśnie podobne historie i opinie, że
      ktoś samym „oddychaniem” utył w Stanach to ogarniał mnie jedynie śmiech...


      • Gość: Nitka Re: usa-jedzenie. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.03.04, 01:14
        Ps.
        To na początku nie dotyczy oczywiście postów kilku moich poprzedniczek, które
        mają podobne zdanie do mnie, ale juz kiedyś na forum spotkałam się z opiniami
        że w stanach się tyje :)
      • Gość: Julia Re: usa-jedzenie. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.04, 04:33
        Calkowicie sie zgadzam z Nitka. Ja mieszkalam w stanach przez 17 lat (lat 7-24)
        i niekore odpowiedzi na ten post uwazam za absurdalne i ignoranckie.
        Pozdrawiam i zycze milego pobytu w USA.
      • Gość: tomasz Re: usa-jedzenie. IP: *.ipt.aol.com 17.03.04, 07:08
        Nitulina "bardzo przykro, bardzo, oj jak bardzo" mi sie zrobilo, naprawde.

        Negujac czyjas wypowiedz - w tym przypadku moja:

        "Jesli ktoś samym „oddychaniem” utył w ..." nalezaloby ja moze wczesniej
        zrozumiec?
        Ironia, jest na pewno rowniez i Tobie znanym slowem, pani Warszawianko!
        czau
      • Gość: ultra75 Re: usa-jedzenie. IP: 207.159.92.* 17.03.04, 14:20
        Do Nituliny:
        Wiesz, jakies ziarenko prawdy jednak chyba w tych obiegowych opiniach jest, bo
        akurat wiekszosc moich znajomych wrocila z dluzszych wojazy zagranicznych
        ciezsza o te pare kilo. I nie mam tu na mysli tylko Stanow, ale tez kraje
        Europy Zachodniej. Zadna jednak uczciwie nie twierdzila, ze przytyla "od innego
        powietrza" :-). Powodem byly glownie zmiany sposobu odzywiania sie, co
        niekoniecznie musi oznaczac objadanie sie - czasami roznie organizmy reaguja na
        zmiane diety. A takze wspomniana juz tutaj chec sprobowania roznych nowosci :-
        ). Zeby byla jasnosc - ja oczywiscie nie twierdze, ze bedac dluzej za granica
        TRZEBA utyc, wydaje mi sie po prostu, ze bez dokladniejszego nawet niz w Polsce
        kontrolwania tego, co jemy, moze to byc prawdopodobne.

        A co do amerykanskiej zywnosci, a szczegolnie nawykow zywieniowych Amerykanow
        (czasami sie dziwie, jak w kraju, w ktorym wlasciwie WSZYSTKO sie "kreci" wokol
        jedzenia jeszcze w ogole sa szczupli ludzie :-)) to masz absolutna racje -
        mozna by calkiem GRUBA ksiazke napisac :-).
        Pozdrowienia.
        PS. Autorce watku zycze bardzo udanego wyjazdu (i powrotu do kraju z taka sama
        albo nawet nizsza waga ;-))!
      • lisette Re: usa-jedzenie. 26.03.04, 21:47
        Wlasnie nie utylas, bo nie jadlas produktow dostepnych w zwyklych
        supermarketach, ale zadalas sobie trud kupowania w sklepach ze zdrowa
        zywnoscia, na Greenpoincie, czy gdzie indziej jak piszesz. Gdybys normalnie
        zywila sie czyms z supermarketu zawierajacym zageszczacze transgeniczne ( a to
        pakuja prawie do wszystkich gotowych sosow, deserow, dan itp) to na pewno nie
        moglabys powiedziec o sobie, ze tycie w Ameryce to stereotyp i obiegowa opinia.
        To fakt. Organizm nie jest w stanie poradzic sobie ze strawieniem zywnosci
        powstalej na skutek modyfikacji genetycznych, wiec odklada to. Druga sprawa to
        hormony, ktorymi karmi sie zwierzeta, zeby szybciej rosly. Ameryka jest
        najwiekszym (i chyba jedynym) importerem maczek transgenicznych do Europy
        zachodniej, wiec i tam to pakuja stad masowe tycie ludnosci na zachodzie.
        Przecietny czlowiek obarczony rodzina, praca, obowiazkami nie zawraca sobie
        glowy specjalnymi sklepami ze zdrowa zywnoscia, tylko kupuje w supermarkecie,
        bo taniej i szybciej. I tyje nie wiedzac od czego. Dodatkowa sprawa sa
        mikrofalowki, ktore niszcza lancuchy bialkowe, wiec organizm jest tym skolowany
        co odbija sie na metabolizmie. Co do ilosci, to rowniez ma znaczenie, bo gdy
        czlowiek dostaje dziwnie przetworzone produkty, ktorych nie trawi, to nadal
        domaga sie "normalnego"jedzenia, nie jest w stanie zaspokoic glodu za pomoca
        niestrawnego plastiku, wiec je tego plastiku wiecej i wiecej i ciagle mu czegos
        brakuje, bo plastik go nie zaspokaja. Stad ludzie otyli sa tez czesto
        niedozywieni(brak im witamin i mineralow). Poza tym cukier uzaleznia, dziala
        jak narkotyk, jak sie je slodyczne to codziennie organizm domaga sie czegos
        slodkiego. Jak sie przerwie te passe ochoty na slodycze (czesto meczac sie jak
        narkoman na glodzie) i przez tydzien-dwa wytrzyma bez, to potem ochota sie
        zmniejsza i ustaje.
    • Gość: honeypot Re: usa-jedzenie. IP: *.zwm.punkt.pl / 217.197.78.* 17.03.04, 15:55
      A więc tak..Ja przywiozłam 7 kg więcej niz wwiozłam, nie mieściłam się w
      spodnie, byłam totalnie załamana. Fakt, że mam skłonności do tycia na pewno
      miał troche wpływu na to ale...Ja się naprawde pilnowałam, starałam sie jeść
      dużo owoców, warzyw, zamiast syfiastej coli-mleko, wode i herbatę. Ale niestety.
      Żarcie(tylko tak to można nazwać) jest okropne, sztuczne z hormonami czy czymś
      tam jeszcze. Dla przykładu-kupliśmy z chłopakiem jabłka i w ogólnym syfie:P(-
      dużo ludzi w jednym miejscu) niezauważone schowały sie pod stertą ubrań. Po
      dwóch tygodniach je znalazłam i ....były dalej duże, czerwone, błyszczące,
      twardze, świeże jak nowe.Mniej więcej to samo było z chlebem, który wpadl za
      szafę:P
      także trzeba uważać. Niestety wcale nie ma duzego wybory "zdrowego" jedzenia-
      ponieważ nawet te "zdrowe" są przecież zrobione z tego samego syfu- czyli np.
      genetycznie modyfikowanej mąki.Oj dużo by pisać o tym ich jedzeniu.
      Myślę,że tyje sie też dlatego, że organizm nie jest do tego przyzwyczajony,
      jest w totalnym szoku i nie radzi sobie z tym pozywieniem.
      Juz wygladam normalnie- ale wierzcie mi-cholernie trudno to amerykanskie
      cholerstwo zrzucic:P
      A poza tym było fajnie:D
      • charade Re: usa-jedzenie. 17.03.04, 16:31
        Tja... to samo słyszałam o Londynie, sporo Polek się skarżyło, że przytyły po
        kilkumiesięcznym pobycie. Dziwna rzecz, bo ja nie tylko nie przytyłam, ale i
        schudłam, a byłam tam ok. 8 miesięcy. Nie wierzę, że te kilosy dodatkowe z
        powietrza się biorą, coś muszą ludzie więcej jeść, że tak się dzieje, a już
        zwłaszcza jak pracują np. w restauracji. Nie ma cudów.
        Przecież nie wszystko jest tam zmodyfikowane genetycznie, już nie przesadzajcie.
    • Gość: Alla Re: usa-jedzenie. IP: *.a2000.nl 19.03.04, 19:27
      A moze sproboj Atkinsa? To podobno szal teraz w Ameryce i ludzie na tym masowo
      chudna, w sklepach sa specjalne produkty pasujace do Atkinsa. Wiec moze nawet
      jak nie schudniesz to i nie przytyjesz.
      Ja mieszkam na zachodzie Europy od lat, przez pierwsze dwa lata puchlam w
      oczach jedzac zywnosc z supermarketu wypchana hormonami i genetycznie
      modyfikowana maka kukurydziana, soja i innymi chemicznymi dodatkami. Utylam 15
      kg, chociaz codziennie jezdzilam na rowerze po 16 km dziennie (odleglosc do
      pracy) i jadlam normalnie, czyli tak jak w Polsce (ilosciowo). Ostatnie lata
      walcze z ta nadwaga, fitnes dwie godz dziennie, w koncu kupilam rowerek
      stacjonarny zeby zgubic kilogramy i nic nie pomagalo, miesiace niedojadania, a
      waga ani drgnie. W koncu wpadlam w anemie, a kilogramy jak siedzialy tak
      siedza. Dopiero przeszlam na Atkinsa, juz zupelnie zdesperowana i waga zaczela
      spadac w dol. W ciagu pierwszego tygodnia zrzucilam 3 kg i wpadlam w euforie z
      radosci. Teraz mam motywacje zeby starac sie dalej.
      Zgadzam sie, jedzenie na zachodzie to zaraza.
      • Gość: nana Re: usa-jedzenie. IP: *.ppp.get2net.dk 20.03.04, 09:51
        ja przytylam 15 kg w ciagu pobytu tutaj a wcale sie nie objadam ,pracuje i
        prowadze aktywny tryb zycia.byc moze tylko mniej spaceruje .jedzenie tutaj jest
        bardzo dlugo swieze ,przekonalam sie jak znalazlam kanapke syna schowana po d
        kanape(nie zjadl a bal sie przyznac)nie byla zepsuta ,ale jakby skurczona.jak
        przyjezdzam do Polski czuje sie potwornir otyla przy filigranowych Polkach ale
        w Dani jestem zgrabna osoba.
    • Gość: do lisette Re: usa-jedzenie. IP: *.jci.com 26.03.04, 21:58
      niezupelnie sie z Toba zgadzam.

      ja wcale nie unikam zywnosci modyfikowanej genetcznie (a nawet w sklepach
      ze 'zdrowa zywnoscia' takiej jest sporo, chyba ze na opakowaniu zaznaczone
      inaczej.

      mikrofalowki uzywam codziennie, nawet owsianke (zapewne zmodyfikowana) robie w
      mikrofalowce.

      Mysle ze roznica polega na tym po prostu co sie je... moge zjesc owsianke +
      mielone siemie lniane + zarodki pszenicy + jablko, chocby i modyfikowane. Moge
      tez siegnac po jakis gotowy 'breakfast bar' zlozony glownie z cuktu, aromatu
      cynamonowego i syntetycznych witamin...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja