włosy amerykanek

28.06.10, 21:40
zadziwia mnie kondycja włosów kobiet ze stananów zjednoczonych ,
celowo nie pisze Amerykanek bo to wiadomo też są kobiety z ameryki
południowej (tu każda ma grube ciemne włosy) a mnie chodzi o kobiety
mieszkające w Stanach Zjednoczonych , JAK one dbają o swoje włosy że
tak zdrowo wyglądają ?
:?
    • pochodnia_nerona Re: włosy amerykanek 28.06.10, 21:43
      Hm, jedyne Amerykanki, jakie znam, to te gwiazdy filmowe :-D Ich włosy zawsze są
      OK, ale jak ma się taką kasę, to ma się też dobrych fryzjerów. Poza tym, piszesz
      o nich, czy o przeciętnej pani Smith? A może chcesz napisać, że zawdzięczają to
      one szamponom Avon? ;-)
      • morwa23 Re: włosy amerykanek 28.06.10, 21:53
        nieee, pisze o narmalnych kobietach , nie o "gwiazdach" , kilka razy
        w życiu widziałam kobiety ze Stanów , ale przecież nie będe pytać
        jak dbają o włosy , no i ostatio ktoś opowiadał że jak był w Stanach
        to zwrócił uwage że one mają piękne włosy - mówiłą to kobieta a nie
        facet :)
        o avonie też nie chcę rozamawiać :/
        m
    • enith Re: włosy amerykanek 28.06.10, 22:16
      Mieszkam w USA od czterech lat. Włosy Amerykanek nie są bardziej zadbane, niż włosy Polek. Spektakularne włosy widzę u Latynosek i Azjatek, cała reszta jest przeciętna, czyli zdarzają się włosy i naprawdę zadbane, i czupiradła z sianem spalonym częstym rozjaśnianiem czy prostowaniem.
    • nessie-jp Re: włosy amerykanek 28.06.10, 22:21
      Można gdybać, że to może wynikać z większego zróżnicowania etnicznego (więcej
      różnych genów)
      • pochodnia_nerona Re: włosy amerykanek 29.06.10, 15:50
        Polki to misz-masz genetyczny, a włosy mają różne. Przecież u nas znajdziesz i
        przaśne blondyny, i ciemne "Cyganki", potomków żydowskich i rosyjskich, wszystko
        w zasadzie ;-)
        Po prostu, kobiety o czarnych włosach, ciemnej karnacji, mają z reguły piękne
        włosy (Indianki, Hinduski tego dowodem), zaś ryżawe blondynki - słabe, czego
        dobitnym przykładem moja macierz :-) Ja zaś mam ciemne, cienkie, ale gąszcz na
        głowie. Tatuś, jaki by nie był, dołożył trochę dobrego ;-)
    • listekklonu Re: włosy amerykanek 28.06.10, 22:31
      Też zwróciłam uwagę na te włosy:) Wydaje mi się, że ich włosy wyglądają pięknie,
      bo:
      - nie farbują ich nadmiernie, bardzo dużo kobiet ma naturalny albo prawie
      naturalny kolor na głowie.
      - używają kosmetyków nadających objętość, podkręcają u nasady itp. Mam wrażenie,
      że Polki poświęcają wiele energii na ulizanie (prostowanie) swoich włosów.
      - większość Amerykanek ma chyba genetycznie silniejsze włosy niż Polki.
      - podejrzewam też, że w Stanach zabiegi sztucznego przedłużania włosów są
      bardziej popularne niż u nas. Chociaż tutaj pewności nie mam.
      • minniemouse Re: włosy amerykanek 28.06.10, 23:27
        mieszkam w Knaadzie wiec wydaje mi sie ze moge cos powiedziec. i pracowalam kiedys w salonie fryzjerskim (ale nie jako fryzjerka).

        wiec przede wszystki tam rzeczywiscie bardzo dba sie o wlosy ale to polega glownie na lataniu regularnie na strzyzenie.
        dba sie aby wlosy byly zawsze porzadnie obciete, a nie zapuszczone i bez ksztaltu.
        zwlaszcza kobiety ktore pracuja zawodowo o to dbaja.

        to bardzo wiele daje bo nic tak nie daje wrazenia niechlujstwa i fatalnego stanu wlosow jak brak konkretnego obciecia i nie ulozona fryzura.

        fryzury staraja sie dopasowywac do rodzaju wlosow, fryzjerki doradzaja im jaka fryzura nadaje sie do ich wlosow.
        a wiec taka co ma grube i geste nie nadaje sie na topielice,
        taka co ma cienkie jak dziecko nie nadaje sie geste krecone loki a la Farrah Fawcett. to samo z krotkimi.

        nastepnie, znakomita wiekszosc kobiet dba aby nie bylo widac odrostow.

        i oczywscie stosuja rozne dobre szampony, odzywki a przede wszystkim SRODKI STYLIZUJACE na ktorych sie bardzo dobrze znaja

        a tu an tym forum wiele razy czytalam zeby wlasnie nie stosowac bo tylko "niszcza i obciazaja wlosy" - co jest po prostu smieszne.
        ktos kto tak mowi po prostu nie wie jakie wybrac i jak z nich korzystac.

        Minnie
      • nessie-jp Re: włosy amerykanek 29.06.10, 00:15
        > - nie farbują ich nadmiernie, bardzo dużo kobiet ma naturalny albo prawie
        > naturalny kolor na głowie.

        Na 7 znanych mi Amerykanek, włosy farbuje... 7. :)

        Podejrzewam, że duża część pięknego wyglądu włosów to właśnie zasługa
        konsekwentnego farbowania. Nic tak nie oszpeca, jak siwe odrosty.
        • bubster Re: włosy amerykanek 29.06.10, 12:56
          Może chodzi o to, że farbuja farbami z naturalnymi barwnikami?
          • hermina5 Re: włosy amerykanek 29.06.10, 14:01
            A nad czym tu się zastanawiać? Wiekszość Amerykanów ma albo
            latynoamerykanskie, albo włoskie, albo zydowskie korzenie wymieszane
            na nowym kontynencie - wszystkie te nacje charakteryzują mocne,
            ciemne, grube włosy.

            Gdyby masowo emigrowali do Stanów w XIX wieku Szwedzi i Niemcy
            sprawa wyglądałby inaczej.
            • listekklonu Re: włosy amerykanek 29.06.10, 17:22
              > Gdyby masowo emigrowali do Stanów w XIX wieku Szwedzi i Niemcy
              > sprawa wyglądałby inaczej.

              Akurat Szwedzi i Niemcy emigrowali do Stanów masowo w XIX wieku, więc przykład
              nie jest najlepszy. 50 milionów Amerykanów przyznaje się do niemieckiego
              pochodzenia. Do szwedzkiego oczywiście mniej, ale trochę ich jest.
              • pochodnia_nerona Re: włosy amerykanek 29.06.10, 21:02
                Zgadzam się, jest sporo emigrantów religijnych z terenów dawnych Prus, potem
                Ukrainy, a ich przodkowie to Holendrzy, tak nawiasem mówiąc ;-)
                Że o sporej grupie Irlandczyków nie wspomnimy ;-)
              • nessie-jp Re: włosy amerykanek 29.06.10, 21:36
                > Akurat Szwedzi i Niemcy emigrowali do
                > Stanów masowo w XIX wieku,

                Ale czasy sztywnego zawierania małżeństw w obrębie tylko własnego kraju już
                dawno minęły i dzięki temu Amerykanki mają piękne włosy po swoich
                rdzennoamerykańskich, azjatyckich i afrykańskich przodkiniach. W Europie trudno
                znaleźć dziecko, które miało wśród przodków Niemca, Chinkę, Peruwiańczyka,
                Szkotkę, Hiszpankę, Duńczyka, Hindusa i Haitankę... W USA już łatwiej.

                U nas też przecież najpiękniejsze i najmocniejsze włosy mają dziewczyny o
                odrobinę "azjatyckiej" urodzie
                • ochra Re: włosy amerykanek 30.06.10, 09:39
                  Czytałam kiedyś wywiad z jakąś babką rekrutująca modelki, mówiła że
                  Amerykanki mają z zasady ładniejsze i gęściejsze włosy i mniejsze
                  nosy, Polki za to są zgrabniejsze i mają ładniejsze kości policzkowe.
              • hermina5 Re: włosy amerykanek 01.07.10, 09:18
                Przyklad jest jak najbardziej dobry - 50 milionów to kropla w morzu
                jakim jest 308 771 000 i kropla w morzu chocby przy mniejszosci
                zydowskiej.

                Wszycy oni mieszali się genetycznie.
                Zeby przewacały ryzawe geneny Irlandczyków musiałaby do Stanów
                wyjechac cała Irlandia, cała Walia i połowa Anglii, a potem wszyscy
                zeniliby sie we wlasnym gronie, aby kontynuować tradycję.
                • listekklonu Re: włosy amerykanek 01.07.10, 09:49
                  > Przyklad jest jak najbardziej dobry - 50 milionów to kropla w morzu
                  > jakim jest 308 771 000 i kropla w morzu chocby przy mniejszosci
                  > zydowskiej.

                  Amerykanów pochodzenia żydowskiego jest 5-6 milionów, wiec dziesięciokrotnie
                  mniej, niż tych pochodzenia niemieckiego.

                  > Wszycy oni mieszali się genetycznie.

                  Owszem, związków mieszanych było dużo i jest coraz więcej. Ale naprawdę nie ma
                  problemu ze znalezieniem Amerykanki o naturalnie platynowych czy rudych włosach.
                  • hermina5 Re: włosy amerykanek 01.07.10, 10:17
                    A zastanowiłaś sie kiedyś jak wielu ZYdów pochodzenia niemeickiego
                    wyemigrowało ? Piszemy o demograficznych oczywistosciach. Przywołana
                    tu Ukraina to też glownie emigracja Zydowska ówczesnie pochodzenia
                    rosyjskiego.

                    Ale naprawdę nie ma
                    > problemu ze znalezieniem Amerykanki o naturalnie platynowych czy
                    rudych włosach

                    Nikt nie twierdził tu nigdy, ze taki problem istnieje:)
                    • listekklonu Re: włosy amerykanek 01.07.10, 10:51
                      > A zastanowiłaś sie kiedyś jak wielu ZYdów pochodzenia niemeickiego
                      > wyemigrowało ? Piszemy o demograficznych oczywistosciach.

                      Informacje które podałaś, nie były oczywistościami demograficznymi tylko
                      oczywistymi błędami rzeczowymi. Nie wiem czemu się tak tych Żydów uczepiłaś ;)
            • minniemouse Re: włosy amerykanek 30.06.10, 18:57
              Wiekszość Amerykanów ma albo
              latynoamerykanskie, albo włoskie, albo zydowskie korzenie wymieszane
              na nowym kontynencie -


              nie przesadzaj - biali az tak chetnie sie nie mieszaja.
              poza tym, narodowosci na emigracji etniczo lubia trzymac sie razem.

              Minnie
              • nessie-jp Re: włosy amerykanek 30.06.10, 21:08
                > nie przesadzaj - biali az tak chetnie sie nie mieszaja.

                Ale najpiękniejsze Amerykanki (z najładniejszymi włosami) to przecież nie te
                białe, tylko właśnie te, które się "mieszały". Uroda kobiet, które mają w sobie
                mieszankę krwi chińskiej lub japońskiej z Murzynkami albo Meksykankami jest
                uderzająca.
                • minniemouse Re: włosy amerykanek 01.07.10, 07:48
                  Ale najpiękniejsze Amerykanki (z najładniejszymi włosami) to przecież nie te
                  białe, tylko właśnie te, które się "mieszały".


                  no nie calkiem tak. jak pisalam, biali az tak znowu czesto sie nie mieszaja,
                  pozostalych mieszanek tez nie ma az tak duzo jak by sie zdawalo.

                  to ze jakas Meksykanka albo Murzynka ma np. lekko skosne oczy to wcale nie
                  znaczy ze sa zmieszane z Azjatami.
                  na przyklad, Chile i Honduras to sa wlasciwie bardziej 'Indianie' niz
                  'Meksykanie' a wygladaja podobnie.

                  Wsrod Murzynow jest tez wiele ras, zdarzaja sie i skosne oczy i proste wlosy.
                  poza tym kobiety je sobie prostuja i wczepiaja treski.

                  To sie tylko tak wydaje ze tu jest duzo wymieszanych, dlatego ze tu jest bardzo
                  wiele narodowosci z kiklu podobnych krakjow np takie Indie a jak rozne rasy sa
                  w samych Indiach. zalezy z ktorego rejonu i juz bedzie inaczej wygladal.
                  dodaj to tego Fiji i okoliczne wyspy to masz jeszcze wieksza roznorodnosc w
                  wygladzie.

                  nie to nie sa "w wiekoszsci mieszanki", mozesz mi wierzyc ze wiem co mowie,
                  ludzie na emigracji trzymaja sie swoich kultur i tradycji az nazbyt kurczowo, i
                  pielegnujac tymze samym czystosc rasowa niechcacy i chcacy.





                  Minnie


                  Minnie
                  • hermina5 Re: włosy amerykanek 01.07.10, 09:24
                    >ludzie na emigracji trzymaja sie swoich kultur i tradycji az nazbyt
                    >kurczowo

                    Przez 150 lat i kilka pokoleń? Jakos nie sądzę.
                  • nessie-jp Re: włosy amerykanek 01.07.10, 14:13
                    > no nie calkiem tak. jak pisalam, biali az tak znowu czesto sie nie mieszaja,

                    Ale to nie do końca prawda jest. Biali mężczyźni, brutalnie mówiąc, mieszali się
                    z kim popadnie od 200 lat, tylko oczywiście nigdy nie uznawali tych dzieci za
                    swoje, bo uważali je za "kolorowe". No bo w połowie, 3/4 czy 7/8 białe dziecko
                    to przecież... czarny, czyż nie ;)

                    Nie uważam, żeby białe Amerykanki miały szczególnie ładne włosy (nie ładniejsze
                    od Europejek, niekoniecznie mówię o Polkach).

                    Najładniejsze i najmocniejsze włosy mają te, które właśnie jak napisałaś
                    pochodzą od rdzennych Indian, albo mają gdzieś tam w sobie krew Azjatycką.

                    Same "czyste" Murzynki też nie mają ładnych włosów, chyba nawet ich włosy mają
                    inną strukturę, niż włosy Europejczyków i Azjatów
                    • hermina5 Re: włosy amerykanek 01.07.10, 15:08
                      gdzieś czytałam, że nie są
                      > np. w stanie za bardzo ich zapuścić, bo błyskawicznie robią się z
                      tego dredy i
                      > kołtuny.

                      W sumie to ma sens - ich warunki naturalne nie sprzyjają posiadaniu
                      długiego owłosienia, wielu rdzennych mieszkańców Afryki goli sie na
                      lyso, a i bez golenia nie ma zbyt wielu włosów - u Zambijczyków
                      ponoc włosy praktycznei w ogóle nie rosną! Tu swietny trekst
                      bloggerki
                      beataswietochowska.blogspot.com/

                      Fryzurowy dysonans poznawczy
                      Afrykańczycy a zwłaszcza Afrykanki jawią się przeciętnemu
                      Europejczykowi jako ludzie z warkoczykami na głowie, lokami tudzież
                      z fryzurą afro.
                      Wszystko to prawda – po rozpoczęciu pracy w szkole od razu rzuciła
                      mi się w oczy ta fryzurowa różnorodność: cieniutkie warkoczyki do
                      pasa, proste włosy do ramion, wymyślne koki, grzywki, kitki etc.
                      Jako że trudno od razu zapamiętać imię, zwłaszcza kiedy brzmi ono
                      Mwamba (czyt. Młamba) albo Thandiwe (czyt. Tandiłe) i skojarzyć z
                      twarzą, najłatwiejszą dla mnie rzeczą była identyfikacja osób przez
                      fryzury. A wiec załóżmy Cinianta to dziewczyna z wielkim kokiem z
                      warkoczyków na głowie. Jakież było moje zdumienie, kiedy po kilku
                      dniach zapamiętane przeze mnie koki i kucyki zniknęły z pola
                      widzenia, natomiast na ich miejscu pojawiły się jakieś krótkie
                      fryzury a la business women, a włosy czarne stały się rude, albo z
                      pasemkami. Pomyślałam sobie – Co za brawura! Takie drastyczne
                      cięcia! Hmm, hmm, hmm! Ale po kilku dniach zupełnie zgłupiałam – bo
                      z krótkich włosów zrobiły się nagle długie, a miejsca, które do tej
                      pory należały do grzywek zaświeciły pustką! Postanowiłam
                      niezwłocznie przeprowadzić śledztwo w sprawie afery fryzurowej,
                      ponieważ poznawczy dysonans spędzał mi sen z powiek.

                      Co się okazało: wszyscy mają SZTUCZNE włosy! Tak – sztuczne! Włosy
                      Afrykańczyków a przynajmniej Zambijczyków, prawie w ogóle nie rosną,
                      wyglądają jak trochę sfilcowane, puszyste coś i nie ma takiej opcji
                      żeby je zapuścić chociażby do ramion. Wiec sprytne kobiety wymyśliły
                      sposób na atrakcyjny wygląd i doczepiają sobie włosy z plastiku. Te
                      włosy można kupić nawet w supermarkecie – na wieszczkach wiszą rożne
                      fryzury – do wyboru do koloru! I co ciekawe – w większości
                      przypadków to nie są peruki – to jest coś dziwnego co się wplata w
                      prawdziwe włosy, tak że całość wygląda jak najbardziej naturalnie!
                      Peruki też oczywiście są popularne, – ale jeszcze nie opanowałam
                      sztuki rozróżniania, co jest peruką a co nie. Takich sztucznych
                      włosów nie myje się tygodniami tylko nakłada się na skórę wazelinę,
                      żeby nie swędziała!



                      • baglady Re: włosy amerykanek 04.07.10, 14:43
                        to wszystko co piszesz o wlosach afroamerykanow to prawada. robilam kiedys
                        warkoczyki mulatce, ktora miala ponoc wyprostowane chemicznie wlosy i wierz mi,
                        ze prostymi wlosami nie mialy one nic wspolnego. opowiedziala mi tez otym jak
                        sie przedlua wlosy czarnoskorym kobietom, np uzywa sie lace wig-czyli peruk
                        wszytych na takiej jakby sztucznej skorze, tkore wygladaja bardzo naturalnie,
                        albo zaplata sie wlosy w cornrowsy i do tego doszwa sie wlosy na tasmie. wiec
                        jesli jakas ciemnoskora kobieta ma piekne dlugie PROSTE wlosy to pewne jest, ze
                        sa sztuczne. tyra banks kiedys otym mowila w swoim programie:)
                        a wracajac jeszcze do struktury wlosow afrykanek to sa okropne-ja nie dalam rady
                        ich rozczesac, musialam je rozdzielac grzebieniem ze szpikulcem. natomiast
                        wszelkie fryzury typu corny czy warkoczyki idealnie sie trzymaja na takich
                        afrykanskich wlosach
                        • minniemouse Re: włosy amerykanek 04.07.10, 23:15
                          ma piekne dlugie PROSTE wlosy to pewne jest, ze
                          sa sztuczne.


                          no nie nieprawda,
                          naturalne proste wlosy u Murzynow to raczej mniejszosc, oczywscie
                          i nawet te nie sa 100% proste, nie jak bialych i Azjatow ale tez nie "welna"

                          takie maja Murzyni z Etiopii dokladnie np Amhara

                          gdzies kiedys jeszcze widzialam zdjecie jakiegos szczepu z prostymi wlosami ale
                          nie pamietam juz gdzie w jakim kraju. ale we Wschodniej Afryce jest ich wiecej.

                          Minnie
                      • baglady Re: włosy amerykanek 04.07.10, 14:44
                        chcialam jeszcze dodac, ze to niekoniecznie sa wlosy z plastiku-owszem przy
                        warkoczkach tak, ale peruki i wlosy natasmie to moga byc wlosy naturalne
                  • znana.jako.ggigus nieprawda 04.07.10, 11:07
                    badania pokazują, że już druga generacja emigrantów łatwo przyswaja tut. wzorce.
                    A poza tym np. w EU rośnie wiele dzieci dwu lub nawet trzy języcznych, co jest
                    dowodem na łatwość mieszania się ludzi.
              • hermina5 Re: włosy amerykanek 01.07.10, 09:21
                > nie przesadzaj - biali az tak chetnie sie nie mieszaja.

                W pierwszym i czesciowo drugim pokoleniu, a my tu mówimy o XIX
                wieku, kiedy pokoleń jest już kilka. Mniejszosc na emigracji w XIX
                wieku , nie majuż ani sladu po mniejszosci w XX wieku, bo jest
                kolonizatorem od ponad 150 lat.
                • minniemouse Re: włosy amerykanek 02.07.10, 01:18
                  hmm nie wzielam pod uwage "nielegalnych" mieszanek, moze rzeczywscie
                  nie mam racji

                  ale i tak nie jestem przekonana zeby byla to az "wiekszosc" Amerykanow, mimo
                  wszystko.

                  Minnie


                  Warto przeczytac na forum Migrena:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
                  • pochodnia_nerona Re: włosy amerykanek 03.07.10, 00:40
                    No, trzeba przyznać że narodowości się trzymają razem, podobnie, jak mniejszości
                    i sekty religijne. Dlatego np. opisywani potomkowie uciekinierów z Prus i
                    Ukrainy o holenderskich korzeniach (masakra, nie? ;-D) są silnie homogeniczną
                    grupą, która się nie miesza, tylko podtrzymuje odrębność. Poza tym, mieszają się
                    zwykle ludzie o danym kolorze skóry, więc mieszanych par irlandzko-włoskich,
                    niemiecko-holenderskich, czy podobnych, jest wiele. Zazwyczaj jednak czarni
                    ludzie trzymają się "swoich", mimo restrykcyjnych przepisów rasizm w różnych
                    formach ma się dobrze i np. biała kobieta o wyższym wykształceniu zwiąże się
                    tylko z podobnym sobie czarnym mężczyzną w środowisku pozbawionym uprzedzeń.
                    • pani.cogito Re: włosy amerykanek 04.07.10, 03:40
                      Nie wydaje mi się, aby były to uprzedzenia rasowe. Jest to kwestia
                      kulturowa, a jej wyjaśnienie jest bardzo proste. W większości kultur
                      imigranckich nie-białych kobieta jest dyskryminowana. Wykształcona
                      kobieta nie zwiąże się raczej z mężczyzną z tych kręgów, bo nie
                      zamierza być poniżaną, nie zamierza usługiwać facetowi czy jego
                      krewnym czy rzucić rozwojową karierę, by żyć na jego garnuszku.
                      Kolor skóry czy włosów nie ma tu nic do rzeczy. Założę się, że wiele
                      kobiet lubiłoby mężczyzn o ciemnej karnacji, gdyby ich podejście do
                      kobiet było bardziej nowoczesne.
                      • hermina5 Re: włosy amerykanek 04.07.10, 10:14
                        W UK jest mnóstwo zwiazków białych kobiet i Hindusów. Tak samo jak
                        białych kobiet i Afroamerykanów. Swiat nie składa się TYLKO z
                        wykształconych białych kobiet,istnieją w nim też kobiety kiepsko
                        wykształcone, biedota, emigrantki ze Wschodu itp...no i przyznajmy
                        szczerze - dyskryminacja to nei kolor skóry, to przekaz w głowie -
                        biała wykształcona kobieta z City nie zwiaze się z drwalem, ale
                        babka z baru z Alaski - czemu nie?
                        • pani.cogito Re: włosy amerykanek 06.07.10, 16:19
                          Owszem, zgadza się. Jednak mój post odnosił się wyłącznie do
                          wykształconych kobiet, o których była mowa gdzieś powyżej.
                      • nessie-jp Re: włosy amerykanek 04.07.10, 17:13
                        > kobiet lubiłoby mężczyzn o ciemnej karnacji, gdyby ich podejście do
                        > kobiet było bardziej nowoczesne.

                        To znaczy uważasz, że czarnoskóry chłopak lub Indianin, którzy od pokoleń
                        mieszkają w Stanach, chodzą do normalnej szkoły, należą do tej samej parafii, co
                        owe "białe kobiety", pracują w tym samym biurze albo uczą w tej samej szkole, są
                        jednak genetycznie skażeni niewłaściwym podejściem do kobiet?

                        Przypominam, że rozmawiamy o USA, gdzie oprócz zamkniętych grup niedawnych (1-2
                        pokolenie) imigrantów są też rzesze ludzi od pokoleń zintegrowanych i
                        ujednoliconych kulturowo...

                        Jest też jeszcze kwestia, że uprawianie seksu z przystojnym kolegą z innej
                        kultury / rasy i urodzenie z tego tytułu ;) dzieci wcale nie oznaczają, że
                        trzeba zaraz za niego wyjść za mąż
                        • minniemouse Re: włosy amerykanek 04.07.10, 23:06
                          To znaczy uważasz, że czarnoskóry chłopak lub Indianin, którzy od pokoleń
                          mieszkają w Stanach, chodzą do normalnej szkoły, należą do tej samej parafii, co
                          owe "białe kobiety", pracują w tym samym biurze albo uczą w tej samej szkole, są
                          jednak genetycznie skażeni niewłaściwym podejściem do kobiet?


                          Bys sie zdziwila ile daje tradycja wyniesiona z domu.
                          szczegolnie jesli oferuje ona uprzywilejowana pozycje pana i wladcy.
                          taki chlopak moze byc fajnym kumplem w szkole i pracy ale dla siebie wybierze
                          zone ktora bedzie mu posluszna w/g indianskich tradycji.
                          tak samo Afrykanin, balowac bedzie z bialymi "sluts" ale ozeni sie z "czarna
                          dziewica".


                          Nessie, mieszkac w Ameryce a slyszec o Ameryce to niebo a ziemia.

                          Minnie
                        • pani.cogito Re: włosy amerykanek 06.07.10, 16:31
                          Nessie, nie genetycznie, a kulturowo. Przeczytaj, co Minniemouse
                          napisała, widać zna życie i mądrze prawi. Siła wychowania jest
                          przeogromna i choć nieliczne osobniki wyłamują się, to jednak
                          większość pozostaje pod jej wpływem, zwłaszcza jeśli ma z tego
                          korzyści.

                          >" Jest też jeszcze kwestia, że uprawianie seksu z przystojnym
                          kolegą z innej
                          > kultury / rasy i urodzenie z tego tytułu ;) dzieci wcale nie
                          oznaczają, że
                          > trzeba zaraz za niego wyjść za mąż
                          • nessie-jp Re: włosy amerykanek 06.07.10, 18:32
                            > Rozpisałam się, aby Ci to wyjaśnić, a temat był przecież o włosach ;-
                            > )

                            OK, bardzo fajnie, że napisałaś i Minnie też dziękuję. Stany znam z daleka i
                            znane mi Amerykanki to raczej właśnie dorosłe i bardzo samodzielne panie z
                            dużych miast, więc mało reprezentatywne. :)

                            Zastanawiam się tylko, czy rzeczywiście jest tak, że wśród niebiałych Amerykanów
                            rzeczywiście jest kulturowo więcej spychania kobiet na gorsze miejsce, niż u
                            białych
                            • pani.cogito Re: włosy amerykanek 06.07.10, 19:16
                              Mam nadzieję, że reszta towarzystwa wybaczy OT, bo znów nie o
                              włosach będzie. Z moich obserwacji wynika, że dyskryminacja kobiet w
                              Stanach jest znacznie silniejsza, niż w Europie, tzn. ja osobiście
                              częściej jestem dyskryminowana/zaszufladkowana po tej stronie
                              wielkiej wody. Istnieje ona we wszystkich środowiskach, również
                              wielkomiejskich, wykształconych (a właściwie z dyplomami, bo co to
                              wykształcenie to też kwestia dyskusyjna) również, białych również,
                              jednak odnoszę wrażenie, że silniejsza jest w środowiskach nie-
                              białych imigrantów. Trudno się tu dziwić, bo bardzo często
                              (pomijając nielicznych wysoko wykwalifikowanych specjalistów)
                              imigranci pochodzą z najbiedniejszych i najbardziej zacofanych
                              regionów/miejscowości swoich krajów. Co mnie natomiast dziwi, to
                              postawa samych kobiet. Mam wrażenie, że one nie zdają sobie sprawy z
                              dyskryminacji, albo nie odbierają wielu zachowań jako dyskryminację.
                              Dla wielu Amerykanek, również tych świetnie wykształconych, rzucenie
                              pracy i bycie na garnuszku męża jest całkiem naturalne. Naturalna
                              jest też kolejność ślub (bardzo drogi i wystawny), a potem rzucenie
                              kariery i dzieci. Jest na to ogromna presja, znacznie większa niż w
                              Europie, większa niż ta, którą znam z Polski, nawet myślę, że
                              większa niż polska wieś, bo tam przynajmniej nie ma presji na
                              rzucenie pracy. Amerykanie są konformistami, należy się wpasować w
                              jedynie słuszny schemat (w stopniu wyższym niż w Polsce), bo jak
                              nie, to jesteś podejrzana. Zależy to oczywiście od miejsca, myślę,
                              że Kalifornia trochę się wyłamuje, nieco bliżej jej do Europy, ale
                              byłam tam tylko kilka razy, a nigdy nie mieszkałam, więc mogę się
                              mylić. Różnice w kulturach - o ile wśród "białych Amerykanów od
                              pokoleń" wtłacza się w schemat dorosłą kobietę (choć wpływ
                              środowiska oczywiście ma miejsce od urodzenia), o tyle wśród nowych
                              imigrantów słyszałam nawet o takich zachowaniach jak zabranianie
                              nastoletnim dziewczętom dalszego kształcenia i nakłanianie do ciąży,
                              czy lekceważenie przez męską część pracowników poleceń przełożonych-
                              kobiet. Kilka osób (w wieku 45-65) powiedziało mi nawet, że jeszcze
                              w latach 80 wielu ludzi nie traktowałoby poważnie np. kobiety-
                              lekarza, - szokuje to, ale nie mam powodu, aby tym ludziom nie
                              wierzyć.

                              Mam nadzieję, że trochę rozjaśniłam, albo przynajmniej nie
                              skomplikowałam bardziej ;-), w razie wątpliwości, pytaj dalej.
                              • minniemouse Re: włosy amerykanek 06.07.10, 23:55
                                . Co mnie natomiast dziwi, to
                                postawa samych kobiet. Mam wrażenie, że one nie zdają sobie sprawy z
                                dyskryminacji, albo nie odbierają wielu zachowań jako dyskryminację.


                                to bierze sie z tradycji i wzorcow wyniesionych z domu/w, wieloletnich,
                                wielopokoleniowych,
                                postepuje sie bowiem tak jak cie wychowano, kieruje tym co ci wpojono za mlodu.
                                jest to znacznie, znacznie silniejsze niz by sie zdawalo. nie bez powodu sie
                                mowi "nigy bym nie przypuszczala ze z czasem zamienie sie w mojego ojca/matke".

                                co gorsza czesciej niz nie taka kobieta emigrantka i tak ma zwykle lepiej na
                                emigracji - wiec jej pozycja spoleczna i tak sie znacznie poprawila w stosunku
                                do tego co miala w kraju, dla niej wiec to jest juz podwyzszenie statusu -
                                czegoz wiec chciec/wymagac wiecej?

                                Oczywscie kobiety ktore stoja na wyzszym poziomie jak rowiez zdaja sobie sprawe
                                ze mozna i nalezy zadac jeszcze wiecej nie maja zamiaru poprzestac na tym na
                                czym poprzestaje emigrantka z kraju zdominowanego przez "macho" - ale tez nie
                                znajdzie u takiej zrozumienia, bo jak?


                                przeczytajcie sobie ksiazke Ayan Hirsi Ali Infidel- Niewierna- to bedziecie
                                mialy maly wglad jak wyglada zycie kobiet ktore nie maja absolutnie nic do
                                gadania po przyjezdzie do Europy. taka jest zadowlona jak moze wyjsc do sklepu
                                kiedy chce.
                                myslenie samodzielne nie lezy w sferze rzeczy, pojec realnych takich kobiet.
                                trzeba miec bardzo silny charakter i naprawde chciec cos osiagnac aby sie wybic.

                                nawiasem mowiac to fantastyczna, rewelacyjna ksiazka.
                                Ayan wydala juz druga, tytulu nie pamietam ale zacznijcie od tej, ta druga jest
                                juz druga czescia jej zycia w Ameryce zdaje sie.

                                Minnie
                                • pani.cogito Re: włosy amerykanek 07.07.10, 00:00
                                  Minnie, co do imigrantek, absolutnie zgadzam się. Dziwi mnie jednak
                                  postawa Amerykanek od pokoleń, często z dyplomami renomowanych
                                  uczelni. O ile postawa faceta może nie dziwić, bo to, co ma pod
                                  czaszką zakorzenione od pokoleń działa na jego korzyść, to dziwi
                                  mnie, że wykształcona rzekomo kobieta nie chce zmieniać swojego
                                  życia na lepsze. Chyba, że na swój sposób zmienia i poprawia, tylko
                                  nie tak szybko, jakby się z punktu widzenia europejskiego chciało.
                                  • minniemouse Re: włosy amerykanek 07.07.10, 23:24
                                    to dziwi
                                    mnie, że wykształcona rzekomo kobieta nie chce zmieniać swojego
                                    życia na lepsze.


                                    o, to juz jest bardziej skomplikowana sprawa.
                                    tu juz by sie przydala glebsza znajomosc psychologii.
                                    tu juz bowiem wchodzi skomplikowana psyche w gre.
                                    w takich przypakach zwykle jest to niski self esteem wyniesiony z dysfunkcyjnego
                                    domu, w dalszym ciagu tradycje, wiara, kultura narodowa,

                                    gdzie czesto dziecko (obojtenie jakiej plci) chce zaskarbic sobie wzgledy
                                    rodzica starajac sie byc najlepszym pod kazdym wzgledem.
                                    tak ze ambicja zawodowa, naukowa nie zawsze idzie w parze z wysokim self
                                    esteem, co sie wiaze z z pozwoleniem jak siebie traktujemy i jak pozwalamy innym
                                    traktowac siebie.

                                    jesli np. mielismy w domu ojca ktory traktowal matke jak smiecia i nas tez, to
                                    pomimo wyksztalcenia, pozycji nadal bedziemy wewnterznie mialy poczucie
                                    niedowartosciowania wobec ojca, boyfrienda, kariera nic nam nie pomoze dopoki
                                    nie podwyzszymy naszego self esteem.
                                    tak samo, na tym przykladzie, mozna to rozciagnac na kazda inna dziedzine zycia.
                                    trudno to wutlumaczyc w kilku zdaniach...

                                    inna rzecza jest silnie zakorzenione przekonanie ze 'tak ma byc'. dlatego pewne
                                    obyczaje jest tak trudno zmienic. to tez wiele tlumaczy.

                                    Minnie
                                    • pani.cogito Re: włosy amerykanek 08.07.10, 21:20
                                      Tak, to jest chyba to przekonanie, że "tak ma być", które pokutuje,
                                      niestety.
                              • zettrzy Re: włosy amerykanek 08.07.10, 13:15
                                Z moich obserwacji wynika, że dyskryminacja kobiet w
                                > Stanach jest znacznie silniejsza, niż w Europie, tzn. ja osobiście
                                > częściej jestem dyskryminowana/zaszufladkowana po tej stronie
                                > wielkiej wody.

                                yesssuuuu... w jakich KRĘGACH się obracasz? normalnie brakuje słów…
                                • pani.cogito Re: włosy amerykanek 08.07.10, 21:19
                                  To nie jest kwestia wyboru kręgów, bo człowiek żyjący w
                                  społeczeństwie spotyka na swojej drodze różnych ludzi. Wybór mamy co
                                  do tego, z kim się przyjaźnić, kto zostaje naszym partnerem, kogo
                                  zaprosić do domu i tyle. Na resztę wpływ mamy mniejszy, bo przecież
                                  trzeba korzystać z usług - pójść do
                                  sklepu/kawiarni/myjni/pralni/fryzjera/lekarza/mechanika/niepotrzebne
                                  skreślić, gdzie różni ludzie pracują i różni ludzie przychodzą, bo
                                  przecież każdemu wolno i na to nie ma się wpływu. Nie żyję na
                                  bezludnej wyspie, ale w społeczeństwie, w dodatku wielokulturowym.
    • jarka63 Re: włosy amerykanek 30.06.10, 20:56
      Amerykanki używają masy produktów do stylizacji, dzięki czemu włosy
      wyglądają dobrze, ale spróbuj ich dotknąć - brrrr!
    • pani.cogito Re: włosy amerykanek 02.07.10, 23:57
      Mieszkam w Stanach od lat, do Polski jeżdżę często i powiem
      szczerze, nie widzę żadnej różnicy w kondycji włosów. I tu i tu są
      osoby o zadbanych włosach i są osoby o niechlujnych, nie ma reguły.
      Mogę tylko zauważyć, że w Stanach farby do farbowania domowego są
      bardziej dostępne cenowo dla przeciętnej osoby, niż w Polsce - 9
      dolarów za farbę L'Oreal w każdym sklepie. Różnice - Amerykanki,
      jeśli farbują włosy, to raczej na naturalne kolory, a nie na mocno
      czerwone, co wcale nie oznacza, że wygląda to lepiej lub gorzej.
      Mnie osobiście bardziej podoba się różnorodność fryzur młodych
      kobiet Europy Środkowej, zwłaszcza Estonek, niż naturalne, szaro-
      bure kolory Amerykanek. Europejki moim zdaniem również obcinają
      włosy w bardziej różnorodny sposób, a Amerykanki według jednego
      szablonu tzn. długie włosy u licealistek/studentek, do ramion u
      młodych dorosłych, krótkie u emerytek. Różnorodność ras w USA to
      inna sprawa, wiele osób wcześniej pisało, że piękne włosy mają
      Azjatki - zgadzam się, przede wszystkim, one siwieją w późnym wieku.
      Szampony/odżywki w sklepach widzę te same, co w Polsce - wielkich
      korporacji. Farby ekologiczne, które sama kupuję, dostępne są tylko
      w sklepach ekologicznych lub przez internet i są nieco droższe ($12-
      15). Gdyby rzeczywiście Amerykanki preferowały farby naturalne,
      bylyby one bardziej dostępne, to naród bardzo dobry w biznesie,
      jeśli jest popyt, podaż pojawia się natychmiast.
      • enith Re: włosy amerykanek 04.07.10, 06:49
        Całkowicie zgadzam się z przedpiśczynią. Chcę też dodać, że jeśli chodzi o dostęp do profesjonalnych farb typu Goldwell, Majirel itp. Amerykanki są zdecydowanie uprzywilejowane w stosunku do Polek. Sklepy typu Sally's Beauty sprzedają profesjonalne produkty do farbowania i pielęgnacji bez zbędnych pytań i to za ułamek ceny produktów drogeryjnych. Sklepy internetowe mają jeszcze większy wybór. Moim skromnym zdaniem Amerykanki farbują włosy równie chętnie, co Polki, natomiast znacznie bardziej regularnie odwiedzają fryzjera na podcinanie, układanie czy odżywianie włosów.
        • hermina5 Re: włosy amerykanek 04.07.10, 10:17
          No cóz, skoro ceny strzyzenia z farbowaniem i modelowaniem to w
          Polsce nieraz 150- 200 zl, nie ma sie co dziwić, ze kasjerki
          hipermarketowej na to nie stać.
          • enith Re: włosy amerykanek 04.07.10, 18:31
            Rozstrzał cen usług w zakładzie fryzjerskim jest w USA chyba równie drastyczny, jak w Polsce. Można obciąć się za 20 dolarów, jak i za 60. Tu w USA dochodzą jeszcze dwie poważne różnice: po pierwsze w dobrym zakładzie włosy farbują i obcinają ci dwie różne osoby, po drugie - spodziewane są napiwki. To jest powód, dla którego zrezygnowałam z balejażu w salonie (195 USD plus napiwek). Jeśli doliczy sie obcięcie (65 USD plus napiwek 15%-20%) to cena okazuje sie zaporowa nawet dla mnie. Dlatego obcinam sie w zakładzie, ale farbuję się sama.
            • minniemouse Re: włosy amerykanek 05.07.10, 01:10
              : po pierwsze w dobrym zakładzie włosy farbują i obc
              > inają ci dwie różne osoby,


              no, ale robienie wlosow w "dobrym zakladzie" gdzie strzyze cie Marc Anthony a
              farbe robi Kim Vo to juz jest luksus,

              a zeby dobrze, schludnie wygladac wystarczy
              udac sie do zwyklego zakladu gdzie ta sama fryzjerka zrobi ci i farbe i i choc
              przytnie koncowki w/g twojego zyczenia.

              I juz sie wyglada o niebo lepiej niz przyslowiowy 'skunks' z niechlujnymi
              fasolami lub bez konkrentnej fryzury.

              Samemu jak sie robi farbe to sie ryzykuje:

              a/ niedofarbowanie korzeni z tylu glowy, niedofarbowane miejsca po bokach i z
              tylu glowy
              b/ koncowki duzo ciemniejsze niz u nasady.
              i nie mowie tu o naturalnym procesie jakim jest zawsze jasniejszy odcien u
              nasady ale o duzo ciemniejszych koncach.
              c/ nalozenie za malo farby, w zwiazku z czym nierowne zafarbowanie.
              a ze zwykle nie mozemy natychmiast poleciec po dodatkowa farbe, zwykle tak
              zostajemy.
              d/ ogolnie nierowne zafarbowanie.


              tak ze fryzjerka, nawet srednia, zawsze to zrobi lepiej, a jak nie zawsze masz
              prawo zareklamowac i dostac darmowa poprawke.

              spodziewane są napiwki.

              w Polsce tez sa, i tez nalezy je dawac.

              Minnie
              • enith Re: włosy amerykanek 05.07.10, 04:01
                O nie, kochana. Zakład, w którym się obcinam jest dobry, ale z pewnością nie obcinają się tam celebryci. W takim zakładzie płaciłabym nie 65 dolarów, a 200 za obcięcie, o zabiegach, takich jak farbowanie nie wspominając. To po pierwsze. Po drugie, mieszkam w stanie, w którym o farbowaniu i potrzebach słowiańskich włosów fryzjerzy nie mają zielonego pojęcia. Prosząc o popielaty ciemny blond przez dobre dwa lata wychodziłam z różnych zakładów fryzjerskich z czekoladowym brązem. Nawet wtedy, gdy do zakładu szłam z trzycentymetrowym odrostem, by pokazać fryzjerowi, co to jest słowiański popielaty ciemny blond. Fryzjerzy zwyczajnie nie dysponują odpowiednimi dla mnie farbami, więc koloryzuję włosy sama farbami europejskimi z serii dla Słowianek (zamawiam przez internet). Z nakładaniem farby nie mam problemu, nauczyłam się przez parę lat samodzielnego farbowania, nie mam kłopotów z odrostami czy nieregularnie nałożoną farbą. I prawda jest taka, że największe katastrofy koloryzacyjne zafundowały mi amerykańskie fryzjerki. Tyle dobrze, że przynajmniej potrafiły się do tego przyznać i albo znacząco obniżyć cenę zabiegu, albo za darmo próbując poprawić efekt.
                Co do napiwków, to nie są one zwyczajem w małych osiedlowych zakładach w Polsce, o czym przekonuję się za każdym razem, gdy idę podciąc końcówki czy grzywkę, a panie są mile zaskoczone kiloma ekstra złotymi, które zostawiam po obcięciu. Nie wiem, jak jest w dużych miastach, bo od dawna się tam nie obciam, ale pamiętam, że w znanym salonie na wrocławiskim rynku mój mąż i ja byliśmy jednymi z niewielu klientów zostawiającymi napiwek (lata 2002-2005). Teraz być może jest inaczej.
                • claratrueba Re: włosy amerykanek 05.07.10, 07:35
                  Gościłam ostatnio Amerykanki- Polki, które wyjaechały kilka lat temu więc geny
                  nasze- nadwislańskie. Ale włosy faktycznie wyglądały super. Jak je "zrobiły" bo
                  rano to nie. Rano mycie + maska (nie odżywka a gęsta maź). Suszenie z dyfuzorem
                  z wyłączeniem gorącego powietrza. I tak codziennie. Włosy długie.
    • pyza333 [...] 07.07.10, 13:06
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • kocurka88 Re: włosy amerykanek 07.07.10, 14:29
        won z ta reklama
    • zettrzy Re: włosy amerykanek 08.07.10, 13:26
      co prawda nie przyglądam się niczyim włosom az tak, ale jedno co
      mnie uderzyło kiedy poszłam kupić szampon w Polsce: wybór
      ograniczony do paru produktów, wszystkie co prawda bardzo tanie ale
      także wszystkie maja wygląd i zapach taniego mydła do rak… o
      odzywkach w ogóle nie chce się wypowiadać, bo ich chyba nie ma,
      albo sa jakieś takie aptekarskie
      wywody o genetycznej wyższości włosów takich nad siakimi uważam za
      bzdurę, przez parę dekad pracowałam z różnymi Hinduskami, Żydówkami,
      Murzynkami, Indiankami… i ileż to z nich miało zupełnie przeciętne
      włosy, i jak zazdrościły mi mojego naturalnie złotego blondu

      w sumie, generalizacje typu Ukrainki to a Kalifornijki tamto
      przynależą do krainy wielkiej bzdury i sprawdzają się wyłącznie na
      poziomie stereotypów
      • pani.cogito Re: włosy amerykanek 08.07.10, 21:23
        Myślę, że nie da się uogólnić "w Polsce". W Warszawie, ilekroć
        jestem, wybór szamponów i odżywek jest ogromny, półki się od tego
        uginają, większość produktów międzynarodowych korporacji, tych
        samych, co wszędzie, dodatkowo produkty polskie, wcale nie gorsze, a
        wiele z nich bardzo dobrych. Myślę, że do zależy od lokalizacji - w
        małej miejscowości, ogległej od dużego miasta, z niskim dochodem, a
        wysokim bezrobociem, pewnie wybór będzie mniejszy, a produkty
        tańsze, bo te wybiera klientela. Podaż dostosowuje się do popytu, na
        szczęście.
      • minniemouse Re: włosy amerykanek 09.07.10, 04:22
        przez parę dekad pracowałam z różnymi Hinduskami, Żydówkami,
        Murzynkami, Indiankami…


        jako fryzjerka?

        Minnie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja