Urok nazwy... :)

05.07.10, 18:19
... czyli o sile udanego marketingu.

Kupiłam kompletnie niepotrzebny mi krem do twarzy "50+", bo miał tak piękną
nazwę, że nie mogłam się oprzeć: jaśmin w kremie :)))

Sama się z siebie śmieję, ale po prostu mnie to urzekło.

Piękne różowe pudełeczko sobie zachowam i będę w nim trzymać koraliki i
drobiazgi jak mała dziewczynka :D

Zdarzyło wam się kupić jakiś niepotrzebny kosmetyk z powodu poetycznej nazwy,
pięknego opakowania, potrzeby popławienia się w luksusie?


(PS. Krem niezły dla mnie jako maska pod oczy, ale chyba dla cery 50+ byłby
chyba za słaby.)
    • iluminacja256 Re: Urok nazwy... :) 05.07.10, 19:22
      Och, ja kupiłam już dawno ten krem ze względu na jasmin w nazwie :)
      Bardzo brakuje mi polskich kosmetyków o zapachu jasminu, konwalii,
      akacji - a bardziej egzotycznie - wiśni japońskiej.

      Wprawdzie zapach nieco odbiega od zapachu jasminu, bo za duzo tu
      kokosa, ale ogólnie jest ok. Tyle tylko, z e ten krem nie umywa sie
      nawet do mojej ulubionej Calmy Ziai ;/

      A z kosmetyków tak traktowanych uwielbiam zel pod prysznic Luksja
      Japanese spa - jasmin, melczko ryzowe i zielona herbata - zapach
      obłedny, choc zel jest kremowy i znika błyskawicznie, wiec
      kompletnie się nie opłaca. Ze wzgledu na nazwy i opakowania kupowłam
      kiedyś maseczki Dermiki - Nasycenie, Satysfakcja, tajemnica młodsci,
      Oczarowanie - wreszcie pozostałam przy ich rózanej, bo jest
      genialna.

      W ogóle jak dla w naturze nic nie pachnie tak cudownie jak kwitnące
      jaśminy i kwitnące akcje. Akacje chyba nawet pięniej.
    • lejdi35 Re: Urok nazwy... :) 05.07.10, 19:45
      :-)popatrz nessie-ja wczoraj tez kupiłam ten krem;-))a to tylko
      dlatego,że pisze że usuwa niby przebarwienia/w co nie uwierze/i mam
      go teraz na twarzy.Pachnie cudnie-i wcale nie jasminem,tylko jak dla
      mnie czyms spozywczym,jakis budyn waniliowy.W kazdym razie-wczoraj
      grubo posmarowałam się nim na noc,rano cera była mieciutka i gładka.
    • gazeta_mi_placi Re: Urok nazwy... :) 05.07.10, 20:23
      Ja raz kupiłam pewne perfumy ze względu na wygląd flakonika,ale akurat zapach
      też bardzo mi odpowiadał :-)
    • enith Re: Urok nazwy... :) 05.07.10, 20:26
      > Zdarzyło wam się kupić jakiś niepotrzebny kosmetyk z powodu poetycznej nazwy,
      > pięknego opakowania, potrzeby popławienia się w luksusie?

      Ach, ileż razy! Wciąż i wciąż padam ofiarą marketingu kosmetykowego. Kupuje enty krem ze względu na piękne pudełko czy boski zapach (zwłaszcza zapach). Teraz kusi mnie krem do ciała EL Tuberose&Gardenia i pewnie niebawem ulegnę pokusie :)
    • pochodnia_nerona Re: Urok nazwy... :) 05.07.10, 20:33
      Raczej nie. czasem opakowanie wygląda kusząco, ale myślę wtedy sobie: i za to,
      moja droga, płacisz ;-) Więc nie kupuję i nie płacę ;-)
      • black_magic_women Re: Urok nazwy... :) 05.07.10, 20:52
        Wszystkie perfumy kupuję ze względu na...opakowanie:)
        Mam określone preferencje i prawdę mówiąc-jeszcze się nie pomyliłam.Dodam,że
        perfumy kupuję przez internet.
        Dla przykładu-
        www.spreefree.co.uk/catalog/images/Black%20Cashmere%20Perfume.jpg
        albo z "dzikiego"okresu
        www.omfragrances.com/images/By.jpg
        (swoją drogą ten zapach to czysty seks,aż boję się uzywać;)
    • listekklonu Re: Urok nazwy... :) 05.07.10, 21:45
      Ja sobie kupiłam perfumy Midnight Poison, bo mi się bardzo reklama podobała.
      Zapach nieszczególny, ale reklama cudowna ;)
    • pretensjaa Re: Urok nazwy... :) 05.07.10, 22:21
      >
      > Kupiłam kompletnie niepotrzebny mi krem do twarzy "50+", bo miał tak piękną
      > nazwę, że nie mogłam się oprzeć: jaśmin w kremie :)))
      >


      Ja z kolei dałam mamie próbki owego jaśminu w kremie i jak zobaczyła nazwę to
      podziękowała, bo nie znosi tego zapachu. Kiedyś powiedziała, że nie jak nie
      przestanę używać swojego balsamu o duszącym jaśminowym zapachu (Nivea z
      koenzymem Q10), to mam pakować manatki. ;)
      • nessie-jp Re: Urok nazwy... :) 05.07.10, 22:23
        > Ja z kolei dałam mamie próbki owego jaśminu w kremie i jak zobaczyła nazwę to
        > podziękowała, bo nie znosi tego zapachu.

        On właściwie nie pachnie jaśminem
        • pochodnia_nerona Re: Urok nazwy... :) 06.07.10, 11:06
          Moja mama pozbyła się pewnego balsamu, który tak śmierdział, że umierałam co
          wieczór. A ja z kolei zmuszona byłam zaprzestać używania masła kokosowego Ziai,
          bo matka mi prawie womitowała ;-)
    • littlefrog Re: Urok nazwy... :) 06.07.10, 07:53
      aż tak to chyba nigdy mi się nie zdarzyło :) ale jestem estetką i ładne
      opakowania zdecydowanie umilają mi użytkowanie kosmetyków. bardzo lubię
      opakowania kosmetyków selektywnych. w drugą stronę też to u mnie działa: choćby
      nie wiem jak dobre opinie miał, przenigdy nie kupię kosmetyków Ziaji bo nie
      znoszę designu ich opakowań.
      • kajmanik Re: Urok nazwy... :) 06.07.10, 08:35
        nie. dla mnie wazna jest zawartosc a niewydumana , pretensjonalna
        nazwa. z opakowań też wolę apteczne, minimalistyczne formy niż
        rózowe słoiczki. i wolę jak krem do twarzy nie ma zapachu.
    • yagnik Re: Urok nazwy... :) 06.07.10, 08:59
      O, niestety pewnie że tak...
      I ja też kocham maseczki Dermiki Nasycenie, Oczarowanie, Senne Marzenie itd itd
      w ogóle mają śliczne i bardzo stylowe opakowania.

      Natomiast drażnią mnie wszelkie nazwy "inteligentne". I tak omijam szerokim
      łukiem kremy z inteligentną formułą YxY, żele które "myślą" i same dopasowywują
      się do rodzaju skóry itp.
    • lashqueen Re: Urok nazwy... :) 06.07.10, 09:44
      > Zdarzyło wam się kupić jakiś niepotrzebny kosmetyk z powodu poetycznej nazwy,
      > pięknego opakowania, potrzeby popławienia się w luksusie?

      Nie, w ogóle mnie to nie rusza.
    • pani.cogito Re: Urok nazwy... :) 06.07.10, 19:59
      Zobaczyłam nazwę perfum Escape i stwierdziłam natychmiast, że musi
      to być coś dla mnie. Powąchałam i zapach mnie urzekł. Używam do
      dziś, czyli jakieś 10 lat.

      Bardzo lubię ładne opakowania kosmetyków, nawet głupiego żelu pod
      prysznic, ale bardziej zwracam uwagę na składniki i fakt, czy nie
      byly testowane na zwierzętach.
      • sloneczna.dziewczyna Re: Urok nazwy... :) 06.07.10, 20:03
        Mnie wkurza, i niestety daję się nabrać, na wszelkiego
        rodzaje "koncentraty". Potem "koncentrat na skórę powiek i pod oczy"
        okazuje się wodnistym kremem, albo w najlepszym wypadku tłustym
        mazidłem.
        • minniemouse Re: Urok nazwy... :) 07.07.10, 23:30
          no jasne, kupuje mydla w pieknych opakowaniach nie dlatego ze dobre tylko ze
          potema mam te pudeleczka :)

          perfumy tez - np Harajuku Girls - nie uzywam tylko podziwiam pojemniki.


          Minnie
    • agni31 Re: Urok nazwy... :) 08.07.10, 00:51
      Kiedyś kupowałam nałogowo, choć do mnie przemawiały nazwy brzmiące "naukowo" (ale bez przesady, kremy "działające na poziomie DNA" czy podobne opisy wywoływaly u mnie już wtedy uśmiech politowania - powinno było mi to dać do myślenia co do reszty ;)
      Teraz, kiedy nauczyłam się czytać składy, bazuję tylko na wybranych aptecznych i "samoróbkach" biochemiowych, a na półki z kremamu w drogeriach zaglądam jak chcę się pośmiać ;) Bo co mi po luksusowym pudełeczku z poetycką nazwą i wielce " naukowym" opisem, jeśli jego zawartość będę mogła zużyć co najwyżej do pielęgnacji stóp? ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja