zoba0305
10.09.10, 17:25
Dziewczyny poradźcie! Tydzień temu zrobiłam sobie sama zabieg. Nałożyłam maskę tylko na najgorsze przebarwienie nad ustami - bałam się, jak zareaguje moja skóra, z tego co ją znam, jest bardzo wrażliwa. Pomyślałam, że jeśli będzie OK, to za kilka dni nałożę to, co zostało na resztę twarzy. I Bogu dzięki, że nie poszłam do gabinetu - tam zrobiliby mi od razu całość. W tej chwili - tydzień po, jak napisałam - skóra jest ciemnopomarańczowa, łuszczy się okropnie, jest popękana i co najgorsze potwornie piecze. Dobrze, że to tylko to jedno miejsce, ale i tak trudno wytrzymać. Każde nakładanie kremu w tej sytuacji jest jak tortura - nawet łagadzącego nawilżąjącego. Nie wyobrażam sobie, co by było, gdyby to była cała twarz. I nawet przez ten koszmarny kolor nie wiem, czy przebarwienie znika.
Nie wiem co robić dalej. Podrażnienie skóry jest chyba ponadnormatywne. Tydzień nie wychodzę z domu (na szczęście nie muszę). Według ulotki i informacji na stronie producenta powinnam przez pierwszy miesiąc smarować się 3 razy dziennie, w 2 i 3 miesiącu dwa razy, a później raz. Chyba nie dam rady. I boję się, że w ten sposób moja skóra nie będzie miała szans się zregenerować i wrócićdo normalności.
Na wizażu w postach sprzed 3 lat dziewczyny smarowały się zupełnie inaczej: 1 tydzień 3 razy dziennie, 2 - 2 razy, 3 - raz, potem co 2, 3 dni. Podobno wtedy tak zalecał producent.
Moje pytanie: czy któraś z Was wie, czy zmiana schematu wpłynie znacząco na skuteczność zabiegu (2 x zamiast 3 dziennie i nie przez 2 miesiące tylko tydzień)? A może trzymać się jakoś, bo zaraz będzie lepiej? Czy moja skóra może nagle przestać tak gwałtownie reagować na ten krem?