Gość: Szo
IP: *.intranet.opi / *.opi.org.pl
15.07.04, 15:23
Czy miałyście w swoim życiu fazę fascynacji własną płcią? Nie chodzi mi o
fascynację seksualną ale o fascynację ogólną? Stylem bycia, sposobem
mówienia, ubiorem, urodą, postawą życiową a nawet sposobem palenia papierosa?
Ja chyba przez 3-4 lata (pomiędzy 20 a 24) przerabiałam fazę totalnego
zaabsorbowania koleżankami własnymi, koleżankami mamy i kobietami w autobusie!
Faceci interesowali mnie i przerabiałam kolejne związki ale najbardziej
lubiłam spędzać czas w towarzystwie kobiet i godzinami mogłam się na nie
gapić. Nawet totalnie obce kobiety jakoś mnie fascynowały - lubiłam oglądać
jak się malują, jakie mają fryzury, jak się poruszają, jak mówią. Nie umiem
tego jakoś określić - może poszukiwanie własnej tożsamości?
Teraz wolę spędzać czas ze swoim facetem ale kobiety podobają mi się nadal -
nie w jakiś erotyczny sposób tylko jako obiekt obserwacji sam w sobie. Mają w
porównaniu z męźczyznami tyle ciekawych elementów w swoim wyglądzie i u
każdej są one inne a u męźczyzn generalnie wiedzę to samo i albo mi się to
podoba albo nie. Czy ktoś ma podobne odczucia?