niekomedogenne składniki kosmetyków

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 19:35
Które skladniki kosmetyków nie zatykają porów skóry? Może ktos orientuje i
moglby mi pomóc? :)
    • Gość: Aneta Re: niekomedogenne składniki kosmetyków IP: *.chello.pl 02.08.04, 19:52
      na poniższych stronach możesz znaleźć troszkę informacji nt. tego, co zatyka
      pory skóry. Witaj w klubie - ja też panicznie boję się pozatykanych porów...
      Muszę chyba wypisać sobie gdzieś na kartce te składniki (czarna lista), żeby
      mieć je "pod ręką"... Pozdrawiam, A.

      www.basiaandcarol.com/Acne-3.htm
      www.zerozits.com/Articles/acne_detective/article6.htm
      • Gość: kamila Re: niekomedogenne składniki kosmetyków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 20:22
        dziękuję Ci. Mogłabyś polecić coś z podkładów lub/i kremów, co do których
        jesteś pewna że nie szkodzą naszym porom?
        Wiem, że odczucia po konkretnych testowanych na sobie kosmetykach często są
        inne u różnych osób, ciekawa jestem czy znalazłaś coś co osobiście Cię
        satysfakcjonuje :) hm?
        • Gość: Aneta Re: niekomedogenne składniki kosmetyków IP: *.chello.pl 02.08.04, 20:53
          służę pomocą - podzielę się z Tobą tym, czego używam. Mam nadzieję że jakoś Ci
          to pomoże, jednak każda cera jest inna i to co akurat dla mnie jest dobre, może
          okazać się nie bardzo dla Ciebie (oby nie :-) ); a więc: do mycia twarzy
          używam pianki shiseido z serii pureness (chyba najwydajniejsza rzecz na
          świecie - wystarczy wycisnąć jedną pompeczkę na wilgotną rękę i nałożyć na
          buzię - robi się mnóstwo piany) + tonik olay daily cleansers bezalkoholowy
          (pięknie pchnie). Z kremami jest u mnie bardzo różnie - obecnie od paru dni
          używam emulsji annayake dla cery przetłuszczającej się (coś w rodzaju 2 kroków -
          płyn a`la tonik + leciutka emulsja)i muszę Ci powiedzieć, że chyba to jest to
          (mam nadzieję, że nie zapeszę :-)). Czego ja nie próbowałam - bez efektów
          oczywiście, chyba tylko ujemnymi dla skóry (która i tak ciągle się
          zanieczyszczała i w ogóle robiła się coraz gorsza). Na razie jestem pod
          ogromnym wrażeniem annayake - ceny mają kosmiczne, to fakt, ale biorąc pod
          uwagę efekty działania na moją skórę oraz majątek wyrzucony w błoto na to, z
          czym eksperymentowałam, to naprawdę warto. Ad podkładów - moim skromnym
          zdaniem - warto sięgnąć jednak po coś z tzw. górnej półki - polecam guerlaina
          diviniora albo estee lauder matujący (z tym, że estee lauder mają dość ciemne
          kolory (ja jestem z tych bladolicych). Aha - warto zainteresować się czymś
          takim co się nazywa "papka do cery trądzikowej" firmy Jadwiga - to na
          pojedyncze niespodzianki (poczytaj na www.wizaz.pl). U mnie to co Ci napisałam
          się sprawdza - fakt, nie są to rzeczy tanie (zwłaszcza annayake), a podkładu
          używam niewiele, więc wystarcza mi na bardzo bardzo długo. Na pewno nie rób
          jenej rzeczy - nie wysuszaj skóry, bo ona się będzie buntować - przetłuszczać i
          zanieczyszczać - nawilżaj, nawilżaj i jeszcze raz nawilżaj. Jeśli będę mogła Ci
          jeszcze w czymś pomóc - służę :-). Pozdrawiam, Aneta.
          • Gość: kamila Re: niekomedogenne składniki kosmetyków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 22:06
            Na poczatek zainteresuję się podkładem guerlaina i estee lauder- nie używałam
            ich jeszcze. generalnie staram się możliwie jak najkrócej "przebywać w
            podkładzie" bo z obserwacji mojej skóry wynika, ze jej to nie służy. Jednak
            cały czas poszukuję czegoś, co będzie dla mnie odpowiednie, tymbardziej że bez
            podkładu czuję się ostatnio mało komfortowo. Być może to, co polecasz, okaże
            się tym, czego szukam.
            W kwestii nawilżania staram się jak mogę, żeby nie zabrakło go mojej cerze, nie
            używam żadnych "wysuszaczy", chronię się filtrami, ale ostatnimi czasy nie
            wyglądam najlepiej; w maju musiałam odstawić hormony, (zła kondycja wątroby ),
            które dość długo przyjmowałam i b.szybko odbiło się to na skórze. Muszę dbać o
            nią jeszcze bardziej niż wczesniej, a i wtedy nie bywało łatwo..
            Zapoznam się też z marką Annayake- przede wszystkim sprawdzę jak bardzo
            kosmiczne są ceny :)... chociaż jeśli sprawy mojej cery przybiorą jeszcze
            gorszy obrót, wówczas kosmiczne ceny mnie raczej nie zniechęcą.
            Dziękuję i pozdrawiam ciepło.
            • Gość: mila Re: niekomedogenne składniki kosmetyków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 22:55

              Podaje jeszcze jeden link, mysle, ze rowniez ciekawy:
              www.pwsz.krosno.pl/~henroz/toksyny.htm
              ja rowniez od jakiegos czasu studiuje uwaznie sklad kosmetykow i dochodze do
              wniosku, ze (niestety!!) cena nie ma tu nic do rzeczy. Niestety, bo wtedy
              sprawa bylaby jasna: wydalam sporo, ale jestem pewna, ze kosmetyk jest pierwsza
              klasa, czyli po prostu place i wymagam. Dzisiaj na przyklad wczytalam sie w
              sklad maseczki z algami Thalgo (63 zl) i oto co znalazlam: paraffinum liquidum
              (co to jest i dlaczego szkodzi mozna znalezc na podanej przeze mnie stronie,
              swoja droga dziwne, ze zwiazek ten nie jest wymieniony na dwoch poprzednich
              stronach) i sodium laureth sulfonate, czyli jeden z silniejszych detergentow.
              Tak samo nie ma co sie sugerowac napisem na opakowaniu non-comedogenic, bo na
              przyklad paraffinum liquidum jest w niektorych kremach La Roche. Z tego co
              kojarze to rowniez sporo kosmetykow Clinique do cery tlustej ma w swoim
              skladzie alkohol denaturowy (i to na drugim miejscu zaraz po wodzie).
              Oczywiscie alkohol nie jezt komedogenny :) ale jednak podraznia i wysusza, a za
              taka cene chcialoby sie jednak czegos lepszego. Takze podsumowujac jestem
              troche sfrustrowana tym, ze nawet kosmetyk z najwyzszej polki trzeba dokladnie
              przebadac pod katem zawartosci, ale chyba nic innego nie pozostaje.
              Pozdrawiam
              • Gość: kamila Re: niekomedogenne składniki kosmetyków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 23:02
                Dokładnie Milo, dokładnie :)
Pełna wersja