włosy nad morzem- wilgoć i siano..

14.03.14, 11:12
zawsze jak jestem nad morzem (nie tylko na plazy, w ogole w miejscowosci nadmorskiej) mam ten sam kłopot, nawet gdy nie pada jest tam na tyle wilgotne powietrze ze moje cienkie włosy robia się jak wata, matowe, dziwnie skrecone, kompletnie nieestetyczne :( i cały urlop wygladam jak jakas kura, z krótkich wloskow robi mi sie taka puchata aureola nad głową, długie tez smętnie wiszą. czy sa kosmetyki- nie wiem szampony, balsamy jakies spraye, olejki które zabezpieczą skutecznie włosy przed wilgocią zeby nie traciły blasku i nie robily się jak wata??moze cała seria kosmetyczna dałaby radę?
    • shakina Re: włosy nad morzem- wilgoć i siano.. 18.03.14, 08:14
      up up :)
    • enith Re: włosy nad morzem- wilgoć i siano.. 18.03.14, 16:32
      Nie polecę konkretnych produktów, bo nie mieszkam w Polsce, ale uderzałabym w produkty maksymalnie wygładzające/do prostowania włosów. Mają ciężką, często olejowatą konsystencję do włosów skłonnych do puszenia. U mojej przyjaciółki, posiadaczki rudych włosów (przodkowie z Irlandii), które nie potrafią się zdecydować, czy się kręcić, czy nie, sprawdził się Kerastase z pomarańczowej serii Oleo, ale tańsze firmy również posiadają produkty wygładzające (poszukaj czegoś na wizażu). Jeśli masz cienkie włosy, zapewne po takim serum czy odżywce włosy będą ulizane, więc najlepiej, jeśli oczywiście są odpowiednio długie, będzie je wiązać, żeby nie nabierały wilgoci i by nie targał ich wiatr. Kapelusz lub chustka/apaszka też byłyby jak najbardziej wskazane.
      • kasha77 Re: włosy nad morzem- wilgoć i siano.. 18.03.14, 18:12
        mam takie same włosy i powiem szczerze,że przerobiłam już wiele produktów i jak dotychczas nie znalazłam niczego co by zadziałało.wakacje z reguły spędzam w chustce na głowie i smarowaniu olejkiem do opalania,ale puszenie i tak jest. na najbliższe wakacje chcę wypróbować serie Kerastasu "słoneczną",może to coś pomoże.
        • shakina Re: włosy nad morzem- wilgoć i siano.. 19.03.14, 14:47
          w tzw miedzyczasie wybrałam się do sklepu fryzjerskiego i jedyny produkt przeznaczony typowo do ochrony przed wilgocią to spray alfaparf humidity block,ale sprzedajaca nie umiała stwierdzić czy rzeczywiscie działa, chyba kupię by się przekonac.
          wlosy prostuję po kazdym myciu wiec olejki sa ciagle w uzyciu, ale nad morzem to się nie sprawdza. a w chustce wygladam głupio ;p, poza tym o ile kapelusik czy chustka moze byc ok na plazy to juz na wieczorne wyjscia odpadają i włosy mają pole do popisu :D
          • naina Re: włosy nad morzem- wilgoć i siano.. 22.03.14, 22:13

            Hej,
            Farbujesz włosy?
            Może być tak, że włos jest uwrażliwiony,tak dzieje się w przypadku rozjaśniania oraz częstego prostowania i dlatego szybko łapie wilgoć i powstaje efekt puszenia, ponieważ łuski włosa są porowate i podatne na uszkodzenia.
            Bardzo dobrym produktem jest tzw. cement firmy Kerastase - nie reklamuję, ale wiem bo sama używałam i włosy są mocniejsze i odporniejsze na uszkodzenia i wilgoć.
            Olejki działają na powierzchni włosa a ten cement wzmacnia całą strukturę.
            Jest cała seria, łącznie z szamponem. Wypróbuj to do razu zobaczysz różnicę.
            Jeśli chodzi o pielęgnację włosów to jestem za produktami profesjonalnymi, naprawdę widać efekty.

            Pozdrawiam
            naina
            • kasha77 Re: włosy nad morzem- wilgoć i siano.. 23.03.14, 03:22
              używałam całej serii "cementowej"Kerastasu, na wakacjach takie same włosy jak zawsze.
              • naina Re: włosy nad morzem- wilgoć i siano.. 23.03.14, 15:26
                To może produkty z keratyną? widziałam takie saszetki do włosów - maska keratynowa, a la keratynowe prostowanie włosów. To było firmy Marion.
                Przecież musi być jakiś sposób na puszące się włosy.
    • enith Re: włosy nad morzem- wilgoć i siano.. 23.03.14, 05:22
      Shakina, ja ci mogę napisać na pocieszenie, że mam podobne do twoich włosy i za każdym razem jak jestem nad oceanem, są one nie do opanowania. Za dnia, gdy włóczę się po plaży i przybrzeżnych miasteczkach, włosy albo wiążę, albo noszę kapelusz. Wieczorem, gdy wychodzę do restauracji, muszę niestety układać włosy na nowo. Często po prostu je moczę, nakładam najcięższą odżywkę, jaką mam, suszę, a na koniec prostuję. I przez dwie, trzy godziny są OK. O tym, żebym nad oceanem, gdzie non stop wieje i sól wisi w powietrzu, utrzymała cała dzień idealną fryzurę, nie ma mowy. I poważnie wątpię, żeby to było możliwe z jakimikolwiek włosami, niestety.
Pełna wersja