Być kuszącą

IP: *.futuro.pl 15.09.04, 15:19
Dziewczyny, co robicie by być bardziej atrakcyjnymi niż jesteście. Czy to
tylko opiera się na dbaniu o urodę czy tez cały sekret jest w sposobie
zachowania? A może jedno i drugie?
Ja od dłuzszego czasu szukam własnego stylu i jestem ciekawa Waszego zdania
    • Gość: Majka Re: Być kuszącą IP: *.mcnet.pl / *.mcnet.pl 15.09.04, 16:34
      Tak naprawdę to myślę, że to czy czujemy się atrakcyjne i tym samym tak nas
      widzą inni zależy od tego jak same o sobie myślimy i jaki mamy nastrój.Chociaż
      przyznaję lubię o siebie dbać i lubię kosmetyki, te pielęgnujące i te kolorowe
      da makijażu.Lepiej też sie czuję jak jestem pachnąca i zadbana i to od razu
      widać.Więc chyba trzeba polączyć te dwie rzeczy jak pozytywne myślenie o
      sobie,akceptacja wlasnej osoby ze wszystkimi wadami i zaletami jak i dbanie o
      cialo.
      • Gość: asas Re: Być kuszącą IP: *.pl / *.pl 16.09.04, 11:36
        sama od dawna szukam odpowiedzi na to pytanie.wydaje mi sie ze najbardziej
        kuszace sa kobiece kobiety...nie wymalowane pudernice w rozowych spodniach i
        butach na grubej koturnie.nie zaleznie od panujacej mody powinnas starac sie
        dobierac sobie jak najbardziej kobiece,skromne i delikatne ciuszki,ktore
        jednoczesnie maja w sobie to "cos"...wiem ze nie jest latwo nauczyc sie
        odrozniac takie stroje ale z czasem tylko na takie bedziesz zwracala uwage.ja
        osobiscie najczesciej nosze jeansy,a do nich delikatne
        bluzeczki,sweterki.czesto chodze tez w sukienkach i obecnie bardzo modnych
        marynarkach.buciki na niezbyt wysokim obcasiku sa bardzo sexi...kolory dopasuj
        do swojego typu urody(w aktualnym avanti przeczytasz artykol na ten temat.to co
        do ubioru...a jesli chodzi o zachowanie...pamietaj ze jestes kobieta...ktorej
        nie wypada przeklinac i zachowywac sie ordynarnie...poza tym pozwol mezczyznie
        Cie zdobywac nie kokietuj od samego poczatku...badz tajemnicza...
        takie sa moje rady ktore ja osobiscie wprowadzilam w zycie.
    • Gość: Brunetka24 Re: Być kuszącą IP: 193.151.96.* 16.09.04, 09:52
      hmmmmm...., ciekawe pytanko. Wydaje mi się, że przede wszystkim trzeba być SOBĄ
      i nie starać się kogoś naśladować. To od razu zostanie zauważone. Powiem tak:
      Według mnie prawdą jest, że to,jak oceniają nas inni wplywa na ocenę samego
      siebie. mowię to tylko i wyłącznie na podstawie wlasnych obserwacji i
      doświadczeń. przyklad: W danym dniu uważam się za osobę niezbyt atrakcyjną (np.
      jestem zmęczona, pzreziębiona, w ogole mam podły nastroj). Wychodzę do miasta i
      widzę spojrzenia facetów-pozytywne spojrzenia. Od razu czuję się atrakcyjna,
      jest mi lepiej-przynajmniej ja tak do odczuwam. Jestem uważana za osobę sexy i
      śliczną,mającą to "coś" w sobie-tak postrzegają mnie mężczyźni, dlatego ja tak
      się czuję. Wiem, ze gdyby cały czas mowiono mi , że np. jestem brzydka, gruba,
      głupia-tak wlasnie bym się czuła. Mam koleżankę-wedlug mnie ładną-ktorej
      rodzice, koledzy, koleżanki powtarzają non-stop, ze jest za gruba (a nie
      jest!!!), ze jest nieładna (a jest ładna, naprawdę!!) i ona tak się wlasnie
      czuje...Paranoja. Kiedyś mi powiedziala, że nie chce ze mną chodzić na imprezy,
      bo to ja przyciągam facetow a nie ona. Naprawdę, szkoda mi dziewczyny-wmowiono
      jej, że jest nieladna (Rodzice jej to wmowili,a potem-koledzy, koleżanki... to
      straszne...). Mój styl-hmmm....jest raczej nie rzucjący się w oczy-na codzień-
      ubieram się raczej w dzinsy i zwykle bluzeczki a na jakies wyjscia-elegancko.
      Maluję oczy, usta też troszkę, trochę pudru w kulkach. Staram się, zeby mój
      wygląd nie był wyzywający, uważam, że to nie sztuka zwracac na siebie uwagę
      strojem-gdyż każdy to potrafi. Nie lubię butów na obcasach, noszę najczęściej
      na płaskim lub na niziutkim, mimo, że jestem malutka-160 cm .Dodam, że kiedy
      wychodzę sama na zakupy, ubieram malo krzykliwe kolory-zwyczajnie chcę wtopić
      się w tłum. Wynika to z tego, że (naprawdę, to bardzo przykre) mężczyźni po
      prostu zaczepiają mnie głupimi odzywkami (ale "d..pa", ale "rasówka"
      przepraszam, d...pą nie jestem, a "rasówka" to według mnie krowa...)-nie lubię
      tego, bo zwraca to uwagę innych ludzi na ulicy, uważam to za malo eleganckie i
      nietaktowne-ja nikogo nieznajomego nie zaczepiam, nie komentuję wyglądu innych
      i to na dodatek glośno - to po prostu zwyczajne chamstwo i tyle. Ubieram się
      normalnie, ale i tak zostaję zawsze dostrzeżona przez jakiś durnowatych
      facetow. Spodniczki nie zakladam nigdy, chyba, że idę z moim facetem - wtedy
      czuję się bezpieczna. jeśli chodzi o zachowanie, to mam pewną zasadę -
      Traktować innych tak, jakbym chciala, żeby inni mnie traktowali. Czyli: nie
      lubię być zlośliwa (chyba, ze ktoś sam zaczepia mnie zlosliwymi uwagami-wtedy
      potrafię dopiec), akceptuję wady innych osob, gdyż sama je również posiadam,
      nie staram się zmieniać nikogo - gdyż sama bym nie chciala, zeby ktoś zmienial
      mnie na siłę. Nie zastanawiam się nad tym, co robić, by być bardziej atrakcyjną-
      po prostu staram się być sobą, staram się nie krzywdzić innych swoim
      zachowaniem, nie lubię narzucać innym swego zdania i swojej osoby. Ale swoje
      zdanie mam i głośno je wyrażam-nawet, jeśli jest sprzeczne ze zdaniem ogolu-co
      nie znaczy, że inni muszą przyznać mi rację (oj...., przez to mialam sporo
      przykrości na studiach, przez wygląd rownież, ale to już inna historia, bardzo,
      bardzo przykra dla mnie, nadająca się na opisanie w gazecie - obiecalam sobie,
      że jeśli znajdę pracę w gazecie od razu to wszystko opiszę...). I to by bylo na
      tyle. Pozdrawiam i sorry za długą wypowiedz, ale prosilas o opis stylu-
      postaralam się jak najwyraźniej go opisać. Skonczylam filologię polską-stąd te
      przydługie wypowiedzi... Jeszcze raz przepraszam.
    • Gość: Dalila Re: Być kuszącą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.04, 12:51
      Być zadbaną (nie "wypindrzoną"). Być miłą. Być zainteresowaną rozmówcą i jego
      problemami. Być "w temacie", o czymkolwiek byłaby mowa, ale mieć pewne braki,
      żeby rozmówca mógł zaimponować. Tyle wystarczy, żeby "skusić" każdego. No,
      można dołożyć jeszcze parę rzeczy, ale to już tylko jako bonusy;)
    • Gość: Magda Re: Być kuszącą IP: *.futuro.pl 16.09.04, 13:34
      Koleżanki, macie niewątpliwie wszystkie rację.

      Mnie chodzi o to jak rozbudzić w sobie to "coś" (bo podobno każda to ma), jak
      zainteresować sobą skutecznie mężczyznę, jak rozbudzić zmysły? Oczywiście mam
      na myśli znajomość na stałe.
      • wodnapanna Re: Być kuszącą 16.09.04, 14:45
        Jak rozbudzić w sobie to ,,coś"? Polubić siebie. Polubić swoje wady- zmniejszą się. Dostrzec w sobie zalety- uwydatnią się. Człowiek staje się wtedy pewniejszy siebie, życzliwszy dla innych, emanuje z niego pozytywna energia. Kiedy poznasz- nie mówię, że od razu dobrze, ale:lepiej- siebie- inaczej spojrzysz na świat i na innych ludzi, a i Ty sama będziesz inaczej postrzegana.
        Musisz się z sobą zaprzyjaźnic- wiele rzeczy wtedy ,,przyjdzie samo". Pozdrawiam cieplutko i życzę Ci osiągnięcia celu.
Pełna wersja