Kuuuuffa >:[ Te męskie zachowania...

IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 19.10.04, 23:07
Kurde jak to się kobieta musi nadenerwować będąc z facetem, zawsze robią
odwrotnie, niz powinni. Jak się na faceta wkurzę, konkretnie na niego przez
niego, to chcę mieć spokój i czas, żeby mi przeszło, to to musi łazić i
skuczeć i tysiąc razy wypowiadać twoje imię... A jak cholera jestem zła z
jakiegoś zupełnie abstrakcyjnego powodu, to zamiast podejśc, objąc,
przytulić, uspokoić, nawet nie odzywając się, to to ignoruje cię przez
półtorej godziny i mysli, że ci to pomoże i przejdzie... K*** >:[ I
najsmieszniejsze, że powtarzają zawsze te złe zachowania, keidy juz dobrze
powinni wiedzieć, jak prawdiłowo zareagować, przecież to nie dwudniowa
zanjomość, to już jest trochę dłuższy związek!
    • vanillka Re: Kuuuuffa >:[ Te męskie zachowania... 20.10.04, 00:25
      hehehehe skąd ja to znam... jestem już z moim 8 lat i tez się bidulek nie może
      nauczyć...
    • Gość: Jasna Re: Kuuuuffa >:[ Te męskie zachowania... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 00:29
      Po latach odkryłam, że trzeba mówić, co się chce i czego się potrzebuje. Ale
      nie za dużo, bo wtedy podejrzewa, że po prostu marudzę. A ja nawet kiedy
      marudzę, to nie chcę, żeby to nazywać po imieniu :)
      Oni są zupełnie innymi stworzeniami, na przykład - MÓJ SAMIEC: co do zasady nie
      domyśla się / nie skarży się / nie marudzi / nie plotkuje (przynajmniej nie o
      ubraniach i facetach koleżanek) / nigdy nie czuje się niekochany i naiwny i z
      wielkim tyłkiem / nie przymierza tysiące razy jednej rzeczy zanim ją kupi / itd.
      Hodowanie własnego samca to trudna sztuka, ale jakie efekty...
      • vitalia Re: Kuuuuffa >:[ Te męskie zachowania... 20.10.04, 09:52
        Asia
        Przeczytaj sobie książkę" Mężczyżni są z Marsa A kobiety z Venus" Zrozumiesz
        wtedy bardziej ród męski.Super książka.
        • Gość: asiek_asiekowaty Re: Kuuuuffa >:[ Te męskie zachowania... IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 20.10.04, 13:24
          Ja rozumiem. :)Tzn. znam ich zachowania, wiem, ze sa takie, a nie inne i z
          czego to wynika. Tylko nie moge zroumiec, dlaczego one takie musza byc,
          dlaczego faceci juz musza mieć właśnie taka naturę, boooosh. Mój facet pare
          razy już skomplementował mój jakis ciuch, który ubierałam wcześniej - ale on
          nie pmaięta i akurat za 5 razrem go zauważa i chwali. Masakra. :P

          A co do książki, hehe. Koleżanka dała mi "Marsjanie i wenusjanki w
          sypialni". :P Powiem tyle - strasznie łopatologicznie to wsyztsko wyjasnione,
          strasznie naiwnie napisane, jakby skierowane do 15latków, podobno ta, o której
          ty mówissz też taka ejst. Ale łatwo się czyta i jest śmieszmna. :D
          • vitalia Re: Kuuuuffa >:[ Te męskie zachowania... 20.10.04, 13:59
            Najprostrze rozwiązania są najlepsze.Lektura na jeden wieczór,ale bez zbędnej
            psychoanalityki.
            • Gość: asiek_asiekowaty Re: Kuuuuffa >:[ Te męskie zachowania... IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 20.10.04, 14:20
              Nie powiem - częściowo (z tej sypialni) to sie zgadza i prawda, choc nie podoba
              mi sie, jak to autor cały czas podkreśla ogromne znaczenie seksu, szczególnie
              dla facetów, ale w taki sposób, że niby to seks determinuje miłość. No a
              ogólnie myslę, że fajnie ujął rzeczy naprawde oczywiste i naturalne
              (przynajmniej dla mnie osobiście i jak na razie - przevczytałam może
              połowę :P), których jednak sobie po prostu nie uswiadamiamy, nie myslimy nad
              tym, nie analizujemy, po prostu nawet na to nie wpadamy. Ale momentasmi jest
              przesmiesznie. :D
    • colleen_1 Re: Kuuuuffa >:[ Te męskie zachowania... 20.10.04, 10:16
      Potwierdzam, dziwni sa faceci. Moj np nie ma ani jednego kompleksu. Wiem, brzmi
      to glupio, ale czasem mam wrazenie ze z niego taki maly narcyz. Przyklad
      zachowania: stoje w lazience i sie maluje. Wchodzi, patrzy w lustro i mowi "oh,
      jaki jestem przystojny". Rzadko uslysze cos nt swojej osoby. Czasami sie
      zezloszcze i powiem mu, ze np ma wielkiego paskudnego pryszcza (z nadzieja, ze
      oslabnie to jego samouwielbienie). Nic z tego, on uwaza, ze pomimo pryszcza
      jest wspanialy. A ostatnio to jeszcze mu sie nasililo, bo jakas laska do niego
      podeszla i chciala sie z nim umawiac.
      Niedawno tez uslyszalam cos co powinnam wziasc za komplement. Moj kochany nie
      lubi butow z czubami. Chodzilismy sobie po sklepach a poniewaz prawie nic
      innego nie bylo przymierzalam czuby. Moj kochany na to "wiesz, na tobie one nie
      wygladaja az tak paskudnie". Kurcze, to wg mnie jest co najmniej kilka
      sposobow, zeby powiedziec to tak, zeby zabrzmialo jak komplement. Aha, to nie
      jest tak, ze on wogle nie umie mowic milych rzeczy. Kiedys (jak dopiero
      zaczelismy sie spotykac) mial do tego niesamowity talent. Czyzby zapomnial jak
      to sie robi?
      A co do domyslania sie o co mi chodzi, juz dawno stracilam na to nadzieje.
      Teraz juz staram sie byc konkretna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja