Czy jestem jedyna kobietą na swiecie ktora....

27.12.04, 18:08
Stwierdzam ze moj minimalistyczny makijaż spowodowany jest tym ze ja nie
umiem sie malowac!Aplikuje wiec podkład bo jak wiadomo rozmazanie go na
twarzy do zaden wyczyn, tuszuje rzesy, i maziam sie bezbarwnym
błyszczykiem.Za cholere nie namaluje sobie kreski na powiece nie mowiac juz o
doborze kolorystycznym makijazu do mojej urody. Przed kazdym wiekszym
wyjsciem uderzam do kosmetyczki:(aaaaa jak do cholery zrobic sobie piekną
wyrazna rowną kreseczke dla podkreslenia spojrzenia?????
    • kragmel musi być równa? 27.12.04, 18:38
      jako osoba z defektem nie pozwalającym namalować żadnej kreski prosto,
      zaopatrzyłam się w kredkę do oczu z gumką (gadżet do "smoky eyes" ;) i sobie
      moje krzywe kreski rozcieram nieco.
      • Gość: asiek_asiekowaty Re: musi być równa? IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 27.12.04, 18:44
        A mi się udaje. :) Chociaż przeważnie jedno oko i tak awsze jest pomalowane
        troche lepiej i precyzyjniej od drugiego, no i potem poprawiam i poprawiam, tu
        dodaje, tu odejmuje i czasem aż sobie popsuje makijaż przez ten chory
        pedantyzm. :P Zamiast kredki polecam jakiś ciemny cień i cienki aplikatorek -
        nie wymaga wprawy i jest subtelniejszy od kredki. :)
        • charade Re: musi być równa? 27.12.04, 19:37
          No na przykład ja jestem taką kobieta, która się mało maluje, bo nie umie :)))
          Mój codzienny makijaż to tusz na rzęsy (ale tak porządnie), korektor na sińce
          pod ślepiami oraz puder prasowany (bo się cera świeci). Na wyjście makijaż
          oczu, czyli kreska na powiece (tak, tak, nauczyłam się w końcu ją robić) oraz
          cienie (podwójne Margaret Astor). Delikatny, ale nadaje głębi spojrzeniu.
          Ostatnio zaopatrzyłam się w taki maleńki śmieszny różo-cień w tubce L'oreala i
          jest to rewelacja dla fajtłap w zakresie nakładania różu na policzki. Efekt
          jest naturalny, żadnych policzków ruskiej matrioszki.

          Na więcej jednak mnie nie stać :(
          • Gość: asiek_asiekowaty Re: musi być równa? IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 27.12.04, 19:47
            To lepiej dla Was. Im mniej kosmetyków kolorowych, tym lepiej (nie wierzę, żeby
            nawet najlepsze kolorówki nie miały żadnego negatywmnego wpływu na cerę).
    • Gość: julita30 Re: Czy jestem jedyna kobietą na swiecie ktora... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 11:10
      Nie jestes sama;-)Ja podobnie jak Ty- dobrze dobrany podkład, tusz na
      rzęsy,obowiązkowo róz-to większa połowa sukcesu.Nie lubie kresek,cieni....Zadko
      kiedy błyszczyk, bo szminek nie lubie ;-)Nie zgodze się z tym co piszesz o
      nakładaniu podkładu ;-))Jego prawidłowa aplikacja to bardzo ważna rzecz,musi
      byc zrobiona perfekcujnie.
      Ostatnio udało mi się dobrac swietny roż,z lekkko połyskujacymi drobinkami.
      • Gość: JULITA30 Re: Czy jestem jedyna kobietą na swiecie ktora... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 11:12
        oczywiście RZADKO :-)))
    • ladyblue Re: Czy jestem jedyna kobietą na swiecie ktora... 29.12.04, 14:00
      ćwiczyć, ćwiczyc i jeszcze raz ćwiczyć.

      dobór kolorów - kwestia praktyki i wycwiczenia oka, może na początek określ
      jakim typem urody jesteś - to pozwoli zawęzić krąg poszukiwań. jakimi kolorami
      maluje Cię kosmetyczka?

      kreska na powiece - zacząć o grudej, miękkiej kredki.

      cienie - na początek jakieś delikatne odcienie (tu musisz sama dojść do tego
      jakie kolory, zestawienia i sposób malowania najbardziej Ci odpowiada)

      róż - na początek najlepiej prasowany, w jakimś delikatnym, naturalnym kolorze

      powodzenia :)
      • justynnka Re: Czy jestem jedyna kobietą na swiecie ktora... 29.12.04, 14:18
        co do kolorów - rozumiem:) w życiu nie miałam cieni do powiek, rózu ( zamiast
        niego - puder brązujący), a szminka wzbudza we mnie jakieś takie mieszane
        uczucia...zresztą nie ma dla mnie koloru,każdy wydaje mi się zbyt mocny. cały
        mój makijaż to podkład, puder brązujący,tusz, liner i błyszczyk. kreski robię
        wyłacznie linerem - są idealnie równe i cienkie i nie rozmazują się jak
        kredka.zresztą - pochawalę się że doszłam do takiej perfekcji że jestem w stanie
        namalować kreskę na powiece nawet w samochodzie:)
        kiedyś - z racji epizodów w mediach- byłam profesjonalnie malowana przez
        charakteryzatorki. z kilku kroków - efekt powalający- nawet z rózem, szminką i
        konturówką ale z bliska...horror- maska clowna. byc może stąd moja awersja do
        wyrazistego makijażu.
        a kreskę poćwicz- fajnie podkreśla spojrzenie,zagęszcza rzęsy. powodzenia:)
        • kaprysia Re: Czy jestem jedyna kobietą na swiecie ktora... 29.12.04, 14:58
          Może zapisz się na naukę makijazu, warto umiec ro robić samemu. W Warszawie np.
          www.lalka.waw.pl/warsztaty.htm
          • Gość: Akne Re: Czy jestem jedyna kobietą na swiecie ktora... IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 29.12.04, 16:26
            Ja tez jestem zwolenniczka minimalizmu w makijazu. Jedynie do pracy nakldam na
            twarz kolorowe kosmetyki - podklad (coraz rzadziej, a wiosna i latem nigdy),
            tusz i blyszczyk. Z rozem twarz wyglada ladnie, ale nie ma takiego rozu, ktory
            nie wysuszalby mi cery. Cieni nie znosze, mam dziwne wrazenie, ze robia mi sie
            po nich zmarszczki niczym Wielki Kanion Kolorado ;) Przewrazliwiona jestem - to
            fakt, ale popieram w pelni zdanie Aska Asiekowatego - kosmetyki kolorowe cerze
            bynajmniej nie pomagaja. Poza tym, cokolwiek by nie mowic, tak zrobiony makjaz
            wyglada naturalnie; kobieta stale malujaca sie pelnym zestawem kosmetykow
            kolorowych staje sie niewodoczna na tle jasnej sciany, gdy raz zdarzy jej sie
            nie pomalowac ;) Moj mezczyzna mawia zawsze, ze on lubi spedzac wieczor, noc i
            poranek z ta sama dziewczyna, a nie budzic sie obok bladzienkiego "bostwa",
            ktoremu nie wiedziec gdzie w ciagu nocy brwi, rumience, rzesy, czerwien ust i
            glebia spojrzenia gdzies zaginely. Pozdrawiam Minimalistki.
    • coralin Re: Czy jestem jedyna kobietą na swiecie ktora... 29.12.04, 18:11
      Ja niestety też nie umiem sie malować. Chodzi mi o oczy. Zawsze miałam
      wyraziste wiec no problem na codzień- tuszem maznąć wystarczy i jest ładnie.Ale
      nie mogę całe życie sie oszukiwać - na wieczór wymagaja podkreślenia i już.
      Akurat nie chodzi o czarna kreskę ale o białą rozświetlajaca spojrzenie i
      otwierajacą oko. No ludzie ja tego nigdy nie zrobię, prędzej wykłuję sobie
      oko:) Przed wieczornymi wyjściami skazana jestem na kosmetyczkę-wizażystkę lub
      zdolną koleżankę.
    • Gość: justa Re: Czy jestem jedyna kobietą na swiecie ktora... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 15:11
      praktyka czyni mistrza ;) najlepiej codzienna. najwyżej przez tydzień
      postraszysz nieco ludzi, ale później samo zacznie Ci wychodzić. albo poproś
      makijażystkę, żeby Cię nauczyła.
      • Gość: vesna Re: Czy jestem jedyna kobietą na swiecie ktora... IP: *.torun.mm.pl 03.01.05, 16:06
        Ja nie umiałam się malować, dopóki raz, przed studniówką, nie pomalowała mnie
        kosmetyczka. Podpatrzyłam jak to robi i się nauczyłam. Zawsze uzywam cieni,
        podkładu, pudru brązującego i tuszu. Błyszczyki od razu zjadam ;) A, i na
        codzień maluję oczy palcem - wychodzi naturalniej i delikatniej, a przy
        delikatnych odcieniach precyzja nie ma aż takiego znaczenia. Jasny cień na całą
        powiekę, ciemniejszy w zewnętrznym kąciku roztarty ku skroni. Czasem złoty na
        środek powieki (ładnie wygląda z opalenizną). Lubię samą czynność malowania
        się, lubię patrzeć jak zmienia się lekko moja twarz, moje spojrzenie ;) Źle się
        czuję bez makijażu, ale chłopak twierdzi, że po przebudzeniu też wyglądam
        super ;) I chwali to, że mój makijaż nie rzuca się w oczy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja