Gość: Akne
IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl
27.01.05, 17:02
Mam kolezanke, bliska nawet, wyksztalcona w Akademii Ekonomicznej, ktora
NIGDY, powtarzam NIGDY nie miala do czynienia z kosmetyka, ba nawet z
kosmetykami! nigdy sie nie malowala, kosmetyki po prostu jej nie
interesowaly. I wyobrazcie sobie, ze przycisnieta brakiem pracy i pieniedzy
(co akurat nie jest niezwykle) odpowiedziala na anons gabinetu kosmetycznego,
w ktorym potrzebowano, UWAGA - kosmetyczki! odpowiedziala i ... zaproponowano
jej prace, mimo, iz nie ma najbledszego pojecia o kosmetyce. Dziewczyny, to
nie do uwierzenia, ale powiedziano jej w tym salonie, ze "naucza ja
wszystkiego co trzeba". Przyjeto dziewczyne prosciutko z ulicy, a ona sie
zgodzila,nie baczac zupelnie na co sie porywa!!! wlos mi sie zjezyl, gdy
pomyslalam, na kogo w gabienecie mozna trafic, kto wam np. oczysci twarz. To
dla mnie niewiarygodne! Zaloze sie, ze 90% siedzacych teraz przed monitorami
pan poprosiloby jednak o pokazanie dyplomu. Ale co z mlodziutkimi,
zdesperowanymi dziewczynami, walczacymi np. z tradzikiem! dziewczynami, dla
ktorych jest oczywiste, ze oddaja sie w gabinecie w rece profesjonalistki!
czasami jest to jasne jak slonce, ze ktos, w czyje rece oddajemy twarz
(najwiekszy chyba cielesny skarb!!) jest wykwalifikowana osoba. Dziewczyny, z
calych sil namawiam Was - za kazdym razem proscie o pokazanie dyplomu,
gdziekolwiek nie pojdziecie. Ten swiat oszalal a to forum niebawem bedzie
pekalo od postow typu "kosmetyczka zmasakrowala mi twarz". A props - autorce
gleboko wspolczuje i pozdrawiam.