Gość: Alicja Skamlau
IP: *.olsztyn.mm.pl
31.01.05, 23:04
... i nie jest to żadna przenośnia. Naprawdę mam z tym problem. Kiedy ktoś
rzuci jakiś lepszy żarcik dostaję gwałtownego ataku śmiechu no i niestety
zwieracze nie zawsze wtedy chcą mnie słuchać.
Na jednej z imprezek kumpel opowiedział dowcip o krowie i kałamarzu. Niestety
byłam wtedy po trzech piwkach i siknęłam niezłą strugą. Jakimś cudem koledzy
tego nie zwuażyli, ale przez pół godziny siedziałam zamknięta w kiblu
kombinujac jak przebrać sie w coś i schować obszczane łachy nie wzbudzając
niczyich podejrzeń.
Taka historia zdarzyła mi się nie po raz pierwszy. Obawiam się , że nastepnym
razem zostawię po sobie kałużę na podłodze i wtedy wszystko się wyda. Znacie
jakieś sposoby na uporanie się z tym kłopotem,a może jakieś ćwiczenia na
poprawienie trzymania moczu w rozrywkowych (i nie tylko) sytuacjach?
Z góry dziękuję
Ala