anexxa
02.06.02, 20:32
siema dziewczyny,
jako ze ostatnio podczas sprawdzianu wygladu uznalam,
ze wygladam wyjatkowo do tylka, postanowilam czesc tego
weekendu przeznaczyc na poprawe tego stanu. na srode
umowilam sie do fryzjera-wizjonera, dla pewnosci razem
z kolezanka. wizjoner zadzwonil we wtorek, pokajal sie
i zaprosil na w czwartek, bo w srode mial jakas sesje
foto, w ktorej uczestniczyl.
w czwartek wyszlam zatem z domu, ubrana w to, co zawsze
i jeszcze elegancka bandanke a la sp. aaliyah na lbie -
albowiem wlosy wygladaly juz calkiem beznadziejnie.
wizyta, zapowiedziana teoretycznie na 13.00, zaczela
sie poltorej godziny pozniej - wizjoner widac srednio
ocenia czas, a moze obdzwonil wiecej klientek, niz
przypuszczal? ale co tam, nigdzie sie nam nie spieszylo.
jak sie zreszta okazalo - efekt wart byl oczekiwan.
wizjoner nie obsmyczyl mnie na rekruta (zwanego rowniez
"kaska nosowska, kiedy jej sie nie chce"), ucial mi
skosem kawal grzywki, co okazalo sie trafionym
pomyslem, reszte wlosow (dlugosci do ramion) jakos tak
smiesznie, pionowo wycieniowal - trwalo to momencik.
potem wlosy mi wyprostowano i uzalam, ze to byl
trafiony pomysl. za cale te zabiegi zaplacilam smieszne
70 pln, jak na takiego fryzjera, taka atmosfere i taka
lokalizacje (scisle centrum wawy) to w ogole nie jest
duzo. nie musze dodawac, ze obecna ze mna kolezanka
rowniez wyszla piekniejsza i szczesliwsza;)
na piatek zaplanowalam nabieranie koloru ciala. nie
jakies tam megaturboultraszybkie lampy, o nie. najpierw
peeling calego ciala, potem mocne nawilzanie, potem
samoopalacz z aktywatorem opalania, potem 10 minut na
solarium. oczywiscie, wszystko to wykonala mi
kosmetyczka - dla mnie bowiem pomalowanie sie
samoopalaczem jest rzecza calkowicie niemozliwa. w
zaleznosci od nalozonego aparatu (w psiku albo
naciskanego) mam na ciele napsikane kolka lub
eleganckie pasy, od wlasnych palcow.
wracajac do zabiegu - trwal oblednie dlugo, ale byl
niesamowicie przyjemny i wyszlam z niego opalona jakbym
wylegiwala sie na karaibach. no, moze nie az tak, bo
naturalny kolor skory mam oczko wyzej od bialego, ale
opalona jestem pieknie i rowno. teraz sobie raz na
tydzien pojde na lampe zeby to utrzymac, za jakis
miesiac znow na toto... mam opalenizne, skora mi sie
nie starzeje i nie kurczy od nadmiernego opalania -
same plusy.
sobota - czyli wczoraj. leniwy dzien, ale na wieczor
umowilam sie do kina z przyjaciolka. przyjaciolka
wyglada jak modelka bez wiekszego wysilku, wiec
chcialabym nie wygladac jak jej sluzaca:> opalenizna,
fryzura, szmaty, makijaz - wszystko jest. niestety,
ostatnio przemieniam sie w malpe, bo moja ukochana
kosmetyczka odeszla z pracy, wiecej tam zatem nie
pojde, a przedwczoraj dostalam zacmienia umyslu i nie
poszlam na depilacje od razu przy okazji zabiegu. ale
co tam, mam przeciez nowy wosk veet w plynie! stestuje,
zaraz bede gladka i sliczna.
instrukcja przeczytana, woda leje sie z kranu, ok,
napelniam. siedze na wannie i odczekuje przepisowe trzy
minuty. ok, nakladam. na testowa powierzchnie wybralam
lewa pache. naklada sie latwo, pachnie slicznie
(kupilam ten z wyciagiem z zielonej herbaty). no to
ciach pasek papieru. troche zaboli, ale spoko.
zadne spoko. pasek zdejmuje wosk idealnie. niestety,
wlosy (przepisowej dlugosci) zostaja.
po trzech probach to samo. wsciekla wyrzucam zuzyte
papierki, myje cale urzadzenie, pakuje w pudeleczko i
obiecuje sobie, ze cos z tym zrobie. pewnie naucze latac.
no dobrze, a co z kudlami? spoko. od czego mamy kuzyna
depilatora. stary philips zadzialal. warczy toto jak
skurczybyk, ale pachy mam gladkie. z rozpedu pojechalam
sobie tez lydki. co prawda dalej mam lekki meszek na
udach, ale olewka. w mini nie chadzam, umowie sie do
kosmetyczki. przy okazji i bikini sobie wydepiluje, bo
juz tam nie bede testowala depilatora, chyba bym sie
wsciekla.
sobota sie skonczyla, bylam w kinie na zajebistym
filmie - uwielbiam francuskie komedie, idzcie
dziewczyny na "plotke"!!
a dzis, jako ze mamy niedziele i nigdzie sie nie
wybieram, siedze sobie w domu w eleganckich, wypchanych
na kolanach i tylku dresach, obslinionych czesciowo
przez mojego psa, mam tluste straki i okulary a nochu,
swiecacym jak latarnia. syn sasiada na moj widok
spytal, czy wlasnie stalam (byla 13.30). rany, jak
dobrze byc babka;))
xx.