co zrobic z facetem...?

IP: *.t15.ds.pwr.wroc.pl 04.06.02, 00:24
Co zrobic z facetem, ktory wyglada jak Apollo (i jest moim narzeczonym), ale
ktorego kompletnie nie interesuje wyglad zewnetrzny?? Swoja droga jak on to
robi?? nie chodzi tu u jakies "skomplikowane" kosmetyki jak toniki czy
maseczki...ale o zwykle mydlo i paste do zebow...To straszne:((((
W sumie to ma te wlasciwosc niesamowita, ze nic po nim nie widac i nic... nie
czuc. Kiedys pewnego dnia dorwalam go na tym, ze ...qrde to okropne. Gonie go
jak moge, ale dopiero jak go docisne rusza pod prysznic. Kusilam go jak moglam,
wspolne pryszniczki, namydlania...ale on chronicznie nie znosi samego aktu
podstawowych czynnosci higienicznych!! Tak na serio, zeby ma jak perelki
(szczerze...myje je raz na kilka dni). Qrcze, jest wspanialym czlowiekiem...ale
to juz mnie przerasta. Nie mam na tyle zdrowia ani czasu, zeby codziennie
prowadzac go za raczke do lazienki...:((
I rzecz najbardziej wkurzajaca...on na serio nie moze zrozumiec, czemu mi
codzienne ablucje zajmuja wiecej niz 10 minut (!) a na wyjscie gdziekolwiek
potrzebuje ich wiecej niz 15. Dla niego jestem najbardziej kochana, gdy laze w
rozmemlanym dresie bez makijazu. Widze w jego oczach wowczas najwiecej czulosci
i milosci... Jak sie "odpacykuje" na wysoki polysk, to owszem podziwia (ale
tylko chyba z milosierdzia i zeby mi sprawic przyjemnosc, ze tak bardzo sie
nameczylam:)) Pamietam, jak kiedys zrobilam sobie wystrzalowa fryzurke...burza
lokow, kazdy wlosek na swoim miejscu, i oczekiwalam wyrazow podziwu, owszem
powiedzial, ze slicznie z pelnym zachwytem. Ale ja go za dobrze znam...Okazalo
sie, ze powiedzial tak z czystej milosci, bo wiedzial, ze to mi sprawi
przjemnosc... A tak naprawde to najsliczniej wygladam dla niego z wloskami
rozczochranymi dookola glowy i z blada buzka z piegami swiecacymi sie od
kremu...(!)
Co robic...? Gdyby nie czysty przypadek, nigdy bym nie wpadla na to, ze on moze
cos takiego!! Nie sledze go przez caly dzien (nie mieszkamy razem) i w sumie do
glowy by mi nie przyszlo, ze szczoteczka od zebow porasta u niego niemalze
kurzem! Kocham go...ale nie wiem czy to dluzej zniose...obiecuje skruszony
poprawe, ale nic z tego...Poprzestaje na dzidziusiowatych buziakach...na
wieksze ekscesy pozwalam juz sobie tylko, jak wlasnorecznie puszcze na niego
wode i wymydle i wyszczotkuje...:(((((
    • Gość: kasica Re: co zrobic z facetem...? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.06.02, 00:45
      No popatrzcie, jacy ci faceci potrafia byc rozmaici! Moj osobisty mezczyzna po
      prostu UBOSTWIA kapiele, moglby z wanny pol dnia nie wychodzic :) Za to nie
      lubi sie czesac (a ma co czesac - dlugowlosy).
      Mysle, ze cierpliwoscia i praca jakos go wychowasz stopniowo. Takie nawyki sa
      chyba do wyrobienia. Moze spraw mu jakies wyrafinowane kosmetyki myjace, np.
      zel pod prysznic z tej samej linii co woda, ktorej uzywa (jesli uzywa, jesli
      nie, to moze zaczac :)) - samce czasem lubia prestiz i luksus, moze to go
      zacheci.
      • Gość: silie Re: co zrobic z facetem...? IP: *.jmk.lodz.pl 04.06.02, 09:08
        No nie wiem, ale takie objawy to miał mój brat, jak miał 10 lat.
        Babcia wracała go od drzwi, przed wyjściem do szkoły, bo nawet nie zajrzał do
        łazienki.
        Teraz ma lat 17 i siedzi w łazience średnio 1/4 h codziennie.Myje się
        nieustannie, żeluje, zęby po kazdym posiłku itd.

        Myslę, że wbrew pozorom będzie trudno go nauczyć higieny, jeżeli nie ma tego
        zkorzenionego od dawna, choc nie wiem, jak można nie mieć takiego nawyku.
        To, że wygląda jak aniołek to jedno, i bardzo fajnie, że nie musi poświęcać
        wiele czasu na zabiegi wokół siebie, ale...Przecież higiena to podstawa, a
        mycie zębów, to już nie wspomnę...
        Nie wiem co Ci poradzic, bo moje oburzenie równe jest Twojemu.MOże znajdzie się
        tu ktoś mądrzejszy? A najgorsze jest chyba to, że dyskusja na taki temat wogóle
        nie powinna mieć miejsca, bo konieczność mycia się jest jasna jak słońce.(A
        wogóle to jakim cudem on jest taki "bezwonny"?)
        pzdr, s.
        • Gość: nela Re: co zrobic z facetem...? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 04.06.02, 11:19
          musze powiedziec, ze wspolczuje bo masz male szanse wychowania go i nadrobienia
          zaniedban ktore wyniosl z domu rodzinnego i ktore uwaza za normalne. poza tym
          wychowywanie faceta jest zawsze dobrym podlozem dla konfliktow, bo nikt z nas
          nie lubi byc wychowywany.
          mam czterech mlodszych braci i wydaje mi sie, ze facet powinien miec wdrozone
          nawyki higieniczne do wieku mniej wiecej 15 lat. bezlitosny nacisk zjednoczonej
          rodziny i taki gostek jeczy, kweka ale pierze te skarpety i prasuje koszule dla
          swietego spokoju - a potem juz z przyzwyczajenia...
          • Gość: gAndzia Re: co zrobic z facetem...? IP: *.se.com.pl 04.06.02, 11:57
            Oj, tak, na bambus z takim smierdzącym Apollo, fuj!
    • Gość: agul Re: co zrobic z facetem...? IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 04.06.02, 09:18
      No to masz problem.. Mi też się wydaje, że jak do tej pory nie pojawiły się u
      niego takie nawyki, to już będzie trudno go przestawić. Ale dziwi mnie, że on
      dla Ciebie nie chce ładnie wyglądać, ładnie pachnieć, że nie jest mu wstyd, że
      ma brudne zęby, włosy.. Coś tu chyba jest nie tak. Może musisz tą sprawę
      postawić jakoś ostrzej?
    • Gość: Xena Re: co zrobic z facetem...? IP: *.acn.waw.pl 04.06.02, 10:13
      Aż nie chce mi sie wierzyć, że jest zupełnie "bezwonny" i nie czuć po nim
      takich higienicznych zaniedbań - po kilku dniach niemycia okolice np.
      genitaliów muszą już baaardo nieciekawie zalatywać (kropelki rozkladającego się
      moczu+pot - to kompozycja dość wybuchowa...). Poza tym to prosta droga do
      nabawienia się jakichś infekcji i ja bym chyba z czysto zdrowotnych względów
      nie odważyła się na współżycie z takim mężczyzną (rozumiem, że Ty też tego
      unikasz, zanim go nie wyszorujesz). I to dziwne, że nawet perspektywa
      częstszych łózkowych rendez-vous nie jest w stanie go zachęcić i zmobilizować
      do regularnego dbania o czystość. Mój facet też nie jest jakimś przesadanym
      czyścioszkiem, ale jednak ma w swoim repertuarze codzienne łazienkowe ablucje,
      i przede wszystkim dość rygorystycznie dba o swoje okolice intymne (właczywszy
      w to podcieranie się po każdej wizycie w toalecie, co już chyba nie jest
      typowym męskim zwyczajem) - a i tak po całym dniu czuć to i owo tu i ówdzie ;-
      ). Więc po kilku dniach niepodmywania się to musiałaby być masakra, w ogóle nie
      wyobrażam sobie tego...
      I tak szczerze Ci powiem - trudno Ci będzie zmienić jego nawyki (a raczej brak
      nawyków), bo jak mniemam nie ma lat 10, tylko co najmniej 2 razy więcej. I
      nawet jeśli teraz z łaski (ale bez wewnętrznego przekonania) zacznie bardziej
      dbać o czystość, to po jakimś czasie przestanie się starać i wróci do starych
      zwyczajów. Dla mnie taka higieniczna abnegacja całkowicie dyskredytuje faceta -
      czyt. uciekałabym gdzie pieprz rosnie, bo nie chciałabym całe życie gonić go ze
      szczoteczka do zębów i walczyć z wiatrakami. Zrób może sobie taki rozrachunek -
      czy uda ci się zaakceptować męża brudasa, czy nie. Jeśli tak - to nie ma
      problemu, jeśli nie, bo higiena jest dla ciebie bardzo ważna - to może rozjrzyj
      się za kimś innym. Może brzmi to śmiesznie - rozstać sie z facetem, bo nie myje
      zębów, ale wbrew pozorom to całkiem poważny powód.

      Pa
      • Gość: Aga Re: co zrobic z facetem...? IP: *.future-net.pl 04.06.02, 10:38
        Przykra sprawa. Zgadzam się z przedmówczyniami - po pierwsze nie bardzo wierzę,
        że nie myjąc się po kilka dni (zwłaszcza teraz, latem) facet nie śmierdzi (np.
        z ust, spod pach, okolic genitaliów), po drugie - takie nawyki wyrabia się
        niestety raczej w dzieciństwie i okresie nastolatkowym. Z tego, co wiem,
        kilkunastoletnich chłopców trzeba kijem pedzic do łazienki - matka musi tego
        dopilnować, bo jeśli tego nie zrobi, wyrośnie ktoś taki, jak twój "Apollo".
        Myślę, że skoro go kochasz, zapewne spróbujesz z tym powalczyć i zdecydujesz
        sama, czy warto. Weź też pod uwagę, że teraz bardzo mu na tobie zależy i pewnie
        i tak się stara - co będzie za kilka lat? Zastanawiające jest też, że on i
        ciebie woli taką niedomytą, nieubraną. Uważaj, żeby nie stało się na odwrót -
        zamiast ty go przekonac do higieny, on ciebie wciągnie w niechlujstwo:( Faceci
        zazwyczaj teoretyzują, że wolą panny naturalne, nieumalowane itp, ale w
        praktyce wyglada to tak, że jednak wybierają te zadbane. Przeważnie nie wiedzą,
        ile kobieta wkłada wysiłku, żeby wyglądać na taką "naturalną":)
    • annika_vik Re: co zrobic z facetem...? 04.06.02, 12:29
      Ha! Nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe. Ja mam dokładnie taki sam problem...
      Za duży sukces uważam przyzwyczajenie "mojego" do codziennego prysznica, ale ta
      cała reszta! Śmierdzące, tłuste włosy (długie, połamane, zaniedbane,
      okropne), "kaktus" na twarzy (uwaga, tu cytat: "O co ci chodzi, przecież
      przedwczoraj się goliłem!"), brudne szpony na stopach (kiedy to ostatnio
      zauważyłam, dostałam mdłości), oraz hm.. "chuch" (związany z panicznym lękiem
      przed dentystą), poobgryzane paznokcie. Totalna niechęć do jakichkolwiek
      kosmetyków, w tym przeciwtrądzikowych (okropne pryszcze! cała jego twarz jest
      jedną blizną; czarne zaskórniki o średnicy pół centymetra). Ciuchy zawsze
      brudne i śmierdzące. Mieszkamy razem, mamy pralkę, ale - do @^%$# - znudziło mi
      się zdzieranie z niego na siłę rzeczy, żeby je uprać.
      Powiem wam jedno - mam dosyć życia z fleją i brudasem. Nie można go bez wstydu
      nikomu pokazać, ludzie się ze mnie śmieją. Żadne argumenty do niego nie
      trafiają, a kiedy mówię wprost: jesteś brudny i śmierdzisz - obraża się i robi
      MNIE awanturę. Tym razem postawiłam sprawę jasno: ma miesiąc - albo to się
      całkowicie zmieni, albo rezygnuję. Ale w tym czasie nic mu już nie powiem. Nie
      będę mu przypominać o myciu, dentyście, praniu. To dorosły człowiek, nie będę
      go na siłę "ulepszać".
      • staua Re: co zrobic z facetem...? 04.06.02, 12:35
        Wspolczuje. Moj ojciec byl taki. Nie zmienil sie az do smierci, nie myl zebow
        (mimo to mial zdrowe, co bylo zawsze jego argumentem przeciwko myciu, ale byly
        ohydne, bo palil), skarpetki zmienial raz na miesiac, kapal sie z myciem glowy
        raz na tydzien. Prysznica nie bral nigdy. Nie probowal nic zmienic w swoim
        zachowaniu pomimo namow mamy i moich (a potem juz tylko cierpkich uwag)
        Na szczescie moj chlopak jest bardzo czysciutki, myje sie ciagle, slicznie
        pachnie, tylko zeby myl moim zdaniem za krotko i bal sie dentysty, ale po
        namowach poszedl, teraz ma naprawione wszystkie dziury i uwierzyl, ze oplaca
        sie dbac o zeby.
      • gerda5 Re: co zrobic z facetem...? 04.06.02, 13:06
        Drogie dziewczyny, prawda jest taka, ze facet, ktory nie lubi wody i mydla juz
        ich nie polubi. Bylam z takim facetem przez 2 lata (nie wiem, po co sie tak
        meczylam) i musialam swiecic oczami za jego niechlujstwo i brak higieny.
        Wyobrazcie sobie: ja wykapana (przenigdy nie polozylabym sie spac bez wziecia
        prysznica), wymuskana, pachnaca i on, od ktorego na kilometry czuc won starego
        potu! Az teraz mi sie robi niedobrze, gdy sobie przypomne! :( Co z tego, ze
        dostawal ode mnie antyperspiranty, zeliki pod prysznic, mydelka, skoro
        on 'zupelnie ich nie potrzebowal'. Kapiel raz na tydzien byla wystarczajaca, o
        zgrozo!! Moje poczucie estetyki (jestem zodiakalna waga) cierpialo strasznie! w
        koncu doszlam do wniosku, ze skoro on nie chce byc czysty, chocby dla mnie, to
        mu na mnie nie zalezy. Byly tez inne czynniki, ktore utwierdzily mnie w tym
        przekonaniu, ale jego niechec do mycia byla przewazajaca. Skonczylam z nim i
        teraz jestem z super czysciutkim facetem, ktorego wrecz musze wyganiac z
        lazienki, tak lubi sie kapac. I oczywiscie jest swiezutki, sliczny i pachnacy i
        zachecajacy do....no wiecie:) pozdrawiam. HASLO NA DZIS: PRECZ Z FACETAMI
        BRUDASAMI! gerda5
      • calineczka1 Re: co zrobic z facetem...? 04.06.02, 14:11
        Ja sie dziwie, jak w ogole mozna z kims takim byc! Okropnosc! Ja bym miala
        wielkie opory, zeby kogos takiego dotknac. Mam faceta, ktory jest zawsze
        zadbany, wykapany, pachnacy, ogolony i nie wyobrazam sobie, zebym musiala go
        uczyc dbania o higiene i namawiac na wziecie prysznica. Taki ktos bylby dla
        mnie z gory przekreslony. Poza tym zastanawiam sie, czy gdy poznalyscie swoich
        lubych (chodzi mi o pierwsze wrazenie), to tez byli tacy "nieswiezy"?
    • Gość: Mar Re: co zrobic z facetem...? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.02, 12:50
      No sorry, ale ja bym z takim 5 minut nie wytrzymała. Mowię serio.
      Na szczęsćie trafił mi się czyścioch co 2 razy dziennie zmienia koszulkę
      (czasem czy trzeba czy nie trzeba co doprowadza mnie do lekkiej czaczy bo znowu
      mam stos prania, ale wolę to niż smród). Uzywa wszelkich specyfików do
      pdstawowej higieny, chodzi regularnie do dentysty, myje włosy co 2-3 dni. Nie
      wyobrazam sobie ze mogłoby byc inaczej. Odkąd nasza córka zaczęła uzywać
      chusteczek Pampers, włączyliśmy je do naszego stałego arsenału środków
      toaletowych - bardzo odświeżają po każdym uzyciu toalety.
      Jedno co mogę facetowi wybaczyć: zapach świeżego potu po sportowym wysilku
      przez chwilę a potem pod prysznic.
      Takiego faceta nie chciałabym edukować - robiłby to dla mnie przez jakiś czas a
      potem wrócil do swoich nawyków.
    • gapulka Re: co zrobic z facetem...? 04.06.02, 13:11
      Ja dałabym sobie spokój Diavolka z tym facetem w momencie hmm - chyba
      pierwszego buzi. Fuj! To zwyczajny brudas lub/i leń. Pomyśl co powiesz synkowi,
      który nie chcąc umyć zebów powie "a tata nie myje w ogóle". Szkoda czasu na
      edukacje obydwu.
    • eremka Re: co zrobic z facetem...? 04.06.02, 14:38
      Przeczytałam to, co napisała Annika i gdybym nie była uczesana w kok, pewnie
      włos by mi sie zjeżył na głowie! Opis był tak plastyczny, że z miejsca
      wyobraziłam sobie to meskie paskudztwo, lepiące sie od brudu. Mój obecny szef
      jest grubasem i smierdzi lekko, male to chyba wynik tego, że nawet wstanie zza
      biurka to dla niego wysiłek. Zastanawiam sie teraz, jak mozna byc z kimś
      takim? Czy miłośc nie tylko zaślepia, a jak widac tez skutecznie upośledza inne
      zmysły np. powonienie.
      • Gość: gAndzia Re: co zrobic z facetem...? IP: *.se.com.pl 04.06.02, 15:00
        Ze zaślepia to pewne, skoro Diavolki nie odrzuca capienie z ust Apollo-brudasa,
        boska woń jego przepoconych pach i urocza perfuma płynąca z krocza:)
    • Gość: LadyBlue Re: co zrobic z facetem...? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.06.02, 15:20
      postaw mu ultimatum - albo się zacznie zajmowac własna higiena albo niech
      spada. brutalne ale szczere i to jest jedyne wyjście.
      mój dał się "wychować" w pewnych kwestiach ale mył sie sam i z własnej woli.
      jak na razie usiłuję go przekonac że trzeba codziennie używac kremu
      nawilżającego ale jest oporny. ze juz nie wspomnę o toniku czy zelu do mycia
      buźki. ale nie jest źle.
      • Gość: silie Re: co zrobic z facetem...? IP: *.jmk.lodz.pl 04.06.02, 15:49
        No cóż; wniosek jest smutny: takich facetów nie da się wyedukować.
        Coś co dla nas jest po prostu NORMĄ-to, że codziennie się całe myjemy, a zęby
        kilkakrotnie w ciągu dnia-tak dla nich normą jest prysznic raz na tydzień i
        tłuste włosy.Brrrr, a jeszcze wieksze brrrr zrobiło mi się dość sugestywnym
        opisie anniki vik; dziewczyno, sam fakt, że TU jesteś świadczy, że raczej
        jestes czyściochem, więc ciekawa jestem jak wytrzymujesz z takim facetem.
        Po pwenym czasie obłędnego zaślepienia, ten, niby niepozorny problem urasta do
        rozmiarów tragedii.Nie moglabym byc z kims takim i tyle.No i oczywiście to, co
        pisało kilka z Was: jak z takim brudasem gdziekolwiek się pokazać??!!!? Wstyd!
        I żadne uczucie tego nie usprawiedliwia.
        pzdr,czysta, pachnąca i wprost od fryzjera, silie:))))))))))))))))

        ps.: Fasolki:"szczotka, pasta, kubek ciepłej wody..." lub "Mydło lubi zabawę..."
        • Gość: silie Re: co zrobic z facetem...? IP: *.jmk.lodz.pl 04.06.02, 15:56
          Teraz dopiero pomyślałam, że oni chyba nie oglądali Tik-Taka i nie słuchali
          Fasolek...:(
          Uff, jak dziś się gorąco zrobiło.I jak tu się nie umyć po takim dniu?
          No nie rozumiem tego KOMPLETNIE!Po prostu nie rozumiem.
          pzdr raz jeszcze, s.
          • Gość: katrina Re: co zrobic z facetem...? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.02, 17:49
            Rany, dla mnie to jest problem z kosmosu... jak to przeczytałam to wierzyc mi
            się nie chce po prostu. nigdy nie zaświtała mi w głowie myśl że mój chłopak
            mógłby się NIE MYĆ. Wydawało mi się to naturalne że ja się myję, on się myje...
            no wszyscy się myją, bo niedobrze jest byc brudnym. ale widze że musze
            skorygować wyobrażenie o świecie... Bogu dzięki, że mój facet się myje!
          • Gość: marta Re: co zrobic z facetem...? IP: *.ny325.east.verizon.net 04.06.02, 17:51
            łączę się we współczuciu! co prawda teraz, jak piszesz, nic po nim nie czuć,
            ale wyobraź sobie co będzie za kilkanaście lat?!? nie wyniósł zwyczaju mycia
            się (???) z domu, więc pewnie Twoje nagabywania nie będą skuteczne, a wszyscy
            się starzejemy...hmm dla mnie nie ma nic gorszego niż podróż środkami
            komunikacji (szczególnie w lato) w towarzystwie śmierdzących facetów (babeczki
            też się zdarzają) gdzieś tak w wieku 40-50 lat; przecież to nie jest dużo a
            taki gość wygląda jak dziad, śmierdzi i wzbudza we mnie niechęć i obrzydzenie
            rety, rety, że Ty znosisz cierpliwie jego niechęć i nawyki (a raczej brak
            nawyków)! aż nie mieści mi się to w głowie
        • Gość: diavolka WYJASNIENIE IP: *.t15.ds.pwr.wroc.pl 05.06.02, 14:51
          Kochane dziewczyny...chcialam zaznaczyc, zadna...ale to zadna z Was nie wpadla
          by na to, ze TEN chlopak po prostu potrafi sie nie wyprysznicowac przez 3 dni.
          Jak wspomnialam zorientowalam sie tylko przypadkowo. Jestesmy ze soba poltora
          roku. Przeciwnie, caly czas bylam pewna, ze to wzor czysciocha. Brodka zawsze
          fantazyjnie obcieta, paznokietki i u raczek i u nozek obciete. Genitalia zawsze
          czysciutkie (!), jak sie potem okazalo, to byla jedyna czesc ciala, o ktora
          solidnie dbal...pare razy nakrylam go...przy zlewie na tej czynnosci(!!!!) u
          niego w domu. Zreszta nie wiedzialam, ze jego prysznice ograniczaly sie tylko
          na wyszorowaniu tej czesci ciala...;) I o dziwo (z czym sie spotkalam po raz
          pierwszy w zyciu u faceta - wloski lonowe zawsze przyciete i podgolone do
          rownego ksztaltu). Moze do ubran nie przywiazuje mega uwagi, ale nie sa nigdy
          uswinione czy "wonieja". Nie mieszkamy razem, wiec nawet mi do glowy nie
          przyszlo. olsnienie przyszlo w poprzednie wakacje ... Bylam u niego w domu.
          Matka dzien w dzien gonila go bez przerwy pod prysznic, ogladala paznokietki
          kazdego dnia, sprawdzala, czy piety wypumeksowane i czy aby nie kladzie sie do
          lozka z brudnymi nogami. W poczatkowej fazie powstrzymywalam tylko usmiech...bo
          wygladalo na to, ze jesli ktos przynajmniej 5 razy dziennie nie korzysta z
          prysznica , to nie dba nalezycie o higiene (wedlug jego matki). Szczegolnie
          wtedy, kiedy matka patrzyla na mnie z zaloscia i z pelnym bolu glosem,
          narzekala:"ze on sie przeciez wcale nie chce myc...". przeciez siedzial pod tym
          prysznicem pol dnia! Bron boze jesli wyszedl gdziekolwiek w niewyprasowanej na
          kant koszulce i nie mial wyglansowanych na blysk nawet sandalow!! Matka
          dostawala spazmow.
          Mysle, ze dlatego on ma taka fobie teraz przed roznymi ablucjami...Nie z braku
          wpojonych nawykow, lecz z jego nadmiaru...
          Jak sobie uswiadomilam, ze zeby ograniczal do umycia...raz na tydzien?(!)U
          niego w domu stala pasta, ktora widzialam kiedys u niego rok wczesniej...Miala
          czerwona nakretke po innej pascie. Po tym od razu ja poznalam...
          palimy duze ilosci papierosow, moze to bylo przyczyna, ze wzgledu na ktora "nie
          poczulam"...?Ale nie sadze, zeby tlumilo to az w taki sposob...A ja zawsze
          zazdroscilam mu tych zebow jak perelki...Qrcze...
          Nie smierdzi od niego w zaden sposob...nie wyglada oblesnie a wrecz przeciwnie.
          Skorka na buzi gladziutka, piekne geste loki (moze dlatego nie widac jest na
          nich przetluszczania...a moze po prostu ze wzgledu ze nie myje ich tak czesto,
          one sie nie przetluszczaja...? Biale zabki, mala brodka i ogrone brazowe oczy z
          najdluzszymi rzesami jakie widzialam.
          Zadna z Was nie dalaby wiary, ze ten uroczy chlopczyk bral prysznic i myl
          zabki...pare dni temu....Nie wiem, co z nim robic:(( On pod wplywem moich
          bezceremonialnych juz w tej chwili nagonek do mycia w jednej chwili staje sie
          malym chlopczykiem, ktoremu mamusia dala klapsa...Unika tego jak
          ognia...Zagonionego uda sie w koncu wpedzic pod prysznic, ale czuje sie wtedy
          jakbym doslownie miala do czynienia z dzieckiem...
          • Gość: diavolka Acha... IP: *.t15.ds.pwr.wroc.pl 05.06.02, 14:57
            I zeby bylo smieszniej mamusia zakupila mu wiele lat temu elektryczna
            szczoteczke do zebow brauna i regularnie dokupuje mu nowe wklady! Szczoteczka
            ta moj mily posluguje sie podczas czyszczenia roznych rzeczy...najczesciej jest
            to wnetrze komputera, wlasne buty i szpary w podlodze miedzy
            klepkami...Sprawdza sie wtedy fenomenalnie!
            • Gość: Aga Re: Acha... IP: *.future-net.pl 10.06.02, 10:26
              O matko:)))) i wydłubawszy brudy z sandałów, co kilka dni myje nią zęby???
              choćby to był anioł wcielony, w co nie wierzę, bo takowych nie ma, pogoniłabym
              takiego apolla, brrr!:)
    • Gość: kicia Re: co zrobic z facetem...? IP: *.toya.net.pl / 10.0.201.* 04.06.02, 18:13
      rany dziewczyno, zwiewaj gdzie pieprz rosnie. Pomysl sobie, ze z wiekiem bedzie
      gorzej bo z wiekiem ludziom nasilaja sie wszelkie 'fanaberie'. Dziwne, ze
      jeszcze nie zlapalas jakiej infekcji, przeciez nawet jakby byl obrzezany to cos
      mu sie tam zawsze wydziela. Nie wyobrazam sobie aby moj facet nie myl sie 2x
      dziennie, a myje sie 3 co mnie bardzo cieszy).
    • Gość: Vikcia Re: co zrobic z facetem...? IP: *.pl 05.06.02, 13:28
      Diavolka, jak dla mnie wyjścia są dwa- pokochać, albo porzucić. Jeśli pokochać,
      to z całym "dobrodziejstwem inwentarza"- w żadne wychowywania nie wierzę i Ty
      nie wierz też, bo raz, że on za stary, a dwa, że to jakby nie Twoja działka- od
      wychowywania ma się dzieci, a nie facetów! No a poza tym, parę metod
      wychowawczych już wypróbowałaś i że efekty mizerne sama widzisz. Stawianie
      sprawy na ostrzu noża też najpewniej nic nie da, bo będzie się starał, dopóki
      Tobie nie przejdzie i sprawa nie przyschnie na jakiś czas, później mu się
      odechce i będziecie się tak bujać latami... A jak z fleją (sorry- brutalne, ale
      taka prawda) żyć nie chcesz i jego flejstwa pokochać nie dasz rady- zostaw go
      byle szybciej- tak będzie uczciwiej i lepiej dla was obojga (tu chodzi też o
      Twoje zdrowie!!!!!). I nie miej żadnych wyrzutów sumienia- to z nim jest coś
      nie tak, a nie z Tobą. Pozdrawiam- Vikcia
      • Gość: sadhus Re: co zrobic z facetem...? IP: *.dwi.uw.edu.pl 05.06.02, 13:44
        A ja dbam o higiene - ale moja dziewczyna i tak znajdzie powod zeby mnie
        zbesztac, jej ulubione fanaberyjki to "wsiurskie buty masz", "zaloz jasne
        bojowki, te ciemne sa okropne", "ogolilbys sie wreszcie", "nienawidze tej
        wyblaklej koszulki" itd.

        Kiedy natomiast moja dziewczyna jest bez makijazu, w dresikach biega po
        mieszkaniu to wyglada naprawde cudownie, jak takie kochane mapeciatko-
        krasnoludek.

        To takich mysli kilka...z prostej meskiej glowy...
        • vendea :-) 05.06.02, 14:46

          między higieną osobistą a "imidżem" jest różnica. poglądy co do strojów to inna
          dziedzina i inne pole walki :-)

          to miłe, że lubisz swoją ukochaną w wersji naturalnej, ja mam to szczęście, że
          mój mąż tak samo reaguje na moje domowe odsłony i wiem jakie to miłe!
        • minnie Re: co zrobic z facetem...? 10.06.02, 09:49
          sliczne...mapeciatko-krasnoludek :)
    • ewaa76 Re: co zrobic z facetem...? 05.06.02, 14:49
      A ja bym chciała trochę pocieszyć diavolkę. Ale tylko trochę :), bo sama nie
      spotkałam tak ciężkiego przypadku w XXIw.
      Mój tata jest megapedantem i brat też. A ja jestem spod znaku panny. W moim
      domu mężczyźni dbali o higienę i urodę bardziej niż ja i mama. A jak ktoś miał
      do czynienia z zodiakalną panną to wie co to za przypadek. Jestem zatem
      przyzwyczajona że facet siedzi w łazience, przebiera w kosmetykach, ciuchach
      itp. Mój mąż (bynajmniej nie jest to typ apolla diavolki :)) to jak mówi moja
      mama "prawdziwy facet" - co należy rozumieć że się nie pieści ze sobą jak baba.
      Ogólnie jest czysty, ale mi brakowało tej zabawy przed lustrem, wód kolońskich
      itp. Jeszcze zanim razem zamieszkaliśmy podkreslałam to jak lubię pachnących i
      czystych mężczyzn. Zauważyłam wtedy że jak spotykamy się przypadkiem to
      bywało "różnie" z tym zapachem i czystością, ale na umówione spotkania
      przychodził wykąpany i pachnący. Kiedy miał ochotę na "bara bara" to delikatnie
      sugerowałam, że sama jestem nieświeża i muszę wziąć prysznic, albo, że weźmy go
      razem. Doszło do tego, że kiedy już ja się przyzwyczaiłam do jego zapachu i
      sama miałach ochotę na przytulanki to on wyskakiwał z: "to może ja szybko wezmę
      prysznic ?" W początkach naszego małżeństwa zwracałam mu uwagę, tak na zaś,
      żeby mył zęby regularnie i używał codziennie dezodorantów. Teraz po 2 latach
      rano w łazience kiedy skończy mycie, trochę żartem mówi sam do siebie: "acha i
      jeszcze dezodorant" :).
      • Gość: diavolka kochane.... IP: *.t15.ds.pwr.wroc.pl 05.06.02, 15:01
        • Gość: diavolka Re: kochane.... IP: *.t15.ds.pwr.wroc.pl 05.06.02, 15:08
          Ja wszystko wiem...to straszne i w ogole...ale z drugiej strony, chyba musi byc
          jakis sposob, zeby jakos inaczej naswietlic mu "ten problem" mycia...jakos
          zachecic. Zeby przestalo to byc dla niego trauma z dziecinstwa, tylko
          przyjemnoscia...
          Nie porzuce go za zadne skarby swiata. Pisalam kiedys o nim w watku na forum
          Mezczyzni. Jest najcudowniejszym mezczyzna i czlowiekiem jakiego znam.
          Wyobrazenie, jak czlowiek moze byc dobry, uczynny, kochany...byla kiedys zawsze
          dla mnie niepelne...Teraz dopiero odkrylam jak facet potrafi kochac, co jest w
          stanie zrobic dla ukochanej kobiety...
          On sie stara teraz duzo bardziej...Ale on po prostu unika tego jak diabel
          swieconej wody! W takich chwilach wlacza mu sie syndrom malego
          dzidziusia...jesli ktoras wie o co chodzi...;)
          • Gość: lenya Re: kochane.... IP: *.ltk.com.pl 10.06.02, 10:43
            Gość portalu: diavolka napisał(a):

            > Ja wszystko wiem...to straszne i w ogole...ale z drugiej strony, chyba musi byc
            >
            > jakis sposob, zeby jakos inaczej naswietlic mu "ten problem" mycia...jakos
            > zachecic. Zeby przestalo to byc dla niego trauma z dziecinstwa, tylko
            > przyjemnoscia...


            Proponuję dać mu do poczytania ten wątek. Moze słowo pisane do niego trafi ;-)
          • Gość: gAndzia Re: kochane.... IP: *.se.com.pl 10.06.02, 11:27
            No ale co "jest w stanie zrobic dla kochanej kobiety", skoro nie stać go nawet
            na absolutne minimum, to znaczy umycie zębów, włosów i - za przeproszeniem -
            fiuta? Dziewczyno, daj sobie z nim spokój!
      • Gość: silie Re: Do Ewy76 IP: *.jmk.lodz.pl 05.06.02, 15:09
        No coż; nie przyznawałam się, ale u mnie też tak to wylądało.
        Na spotkania wymuskany, a codziennie to tak sobie.Ale to też ciężka praca,
        brak warunków do utrzymania higieny w ciągu dnia itd.
        Ale to i tak absolutnie nie porównywalne do facetów Anniki vik i Diavolki...
        Podobało mi się to, na końcu po prysznicu, o dezodorancie.dał sie więć troszkę
        wychować, ale u tamtych to niemożliwe.
        pzdr, s.
    • moni_citroni Re: co zrobic z facetem...? 07.06.02, 07:58
      Jeżeli chodzi o mycie, to mój luby nie jest brudasem. Myje się min. 2 razy
      dziennie, zawsze jest świeży, pachnący, aż się chce człowiekowi do niego
      przytulać ;-) Kupuję mu fajne rzeczy do higieny, on sam też o to dba, więc na
      to nie moge narzekać;-) Największym problemem, z którym próbuję walczyć są jego
      zęby....Też o nie "dba", czyli szoruje je min 2 razy dziennie ale... pali
      papierosy i BOI się dentysty ! Paranoja ! Zęby ma w fatalnym stanie (osad i te
      sprawy, nie wnikajmy głębiej), na szczęście nie ma "zapaszku". No tak, woń
      papierosów zabija wszelkie inne zapachy ;-)
      Co poradzic na strach przed dentystą ? Chłop jak dąb ale upiera sie jak małe
      dziecko. Mówiłam, że przecież to nie bedzie boleć, bo są znieczulenia i inne
      bajery, ale on dalej swoje.... Kilka lat temu dentysta stwierdził, iż musi mieć
      szybko usunięte ósemki, bo zepsują się w ciągu roku. "No i się nie
      zepsuły !!!!!!!!" (nie wiem, nie zaglądam;-)
      Ja sama bardzo dbam o zęby. Gdy opowiadam mu o własnej wizycie u dentysty, on
      szczerze mi współczuje. Gdy zaczynam mówić o tym, by poszedł wreszcie i zrobił
      cos z zębami-wychodzę na marudnego babiszona, który rani jego wrażliwą
      duszyczkę...
      Mówi "tak, tak niedługo" i robi swoje. Ostatnio kupiłam mu elektryczną
      szczoteczkę Braun oral b 3d excel, mając nadzieję, że może ona troche oczyści
      mu zęby... Ale używanie tego cuda go BOLI. (nie dziwię się, przy takich
      ząbkach..).
      Co robić? Ogłuszyć i zaciągnąć na fotel? Jakich argumentów użyć?
      Nie chcę mieć faceta ze sztuczną szczęką :(
      Rozumiem ,ze może nie lubić dentysty. Ja też nie przepadam za rozkraczaniem sie
      u ginekologa, ale robię to dla zdrowia...

      czasem nie rozumiem facetów. Tacy duzi, a boją się pająków i dentysty ;-)

      pozdrawiam
      umęczona moni_cit
      • staua do moni 07.06.02, 09:26
        Ja pisalam o zebach, ale moj nie byl taki oporny. Jak zamieszkalismy razem, to
        mialam te szczoteczke 3D Brauna, i on tez chcial uzywac. To byl poczatek. A
        potem przyznal sie, ze nie byl u dentysty 8 lat bo sie boi. On jest Rumunem i
        chyba mial nieciekawe wspomnienia. Na szczescie nigdy nie palil. Za to, tez
        dlatego ze jest Rumunem i adekwatnie wyglada, zeby bardzo go zdobia (kontrast),
        a zrobila mu sie dziura miedzy jedynkami i to zadecydowalo. Udalo sie zagrac na
        jego proznosci. Jak bylismy w Polsce, to dal sie namowic, a po pol roku
        pojechalismy do Rumunii gdzie sa tez oczywiscie teraz prywatni dentysci, ktorym
        zalezy na pacjencie, i naprawil wszystkie dziury, wyczyscil zeby i jest bardzo
        dumny z siebie. Oczywiscie przestal sie bac! Strasznie sie ciesze.
        Moze Twoj chlopak tez byl ostatni raz u dentysty w dawnych czasach i nie wie,
        jak jest teraz. Namow go najpierw na kontrole i czyszczenie zebow z osadu, to
        nie boli, a moze jak porozmawia ze stomatologiem, to sie przelamie.
        Pozdrawiam
      • Gość: CASPER Re: co zrobic z facetem...? IP: *.clan.pl 07.06.02, 09:41
        Moni mam to samo. Tyle tylko że mój mąż ma do usunięcia 4 korzenie (bo się bał
        i nie poszedł wcześniej do dentysty i teraz już tylko one zostały) a poza tym
        wszystkie zęby zdrowe! A ja latam non stop i ciągle coś tam jeszcze zostaje :(
        Mój mówi że pójdzie tylko jak mu dadzą narkozę i nie potrafię mu wytłumaczyć,
        że to idiotyzm:( Tchórze wstrętni i tyle.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja