Gość: diavolka
IP: *.t15.ds.pwr.wroc.pl
04.06.02, 00:24
Co zrobic z facetem, ktory wyglada jak Apollo (i jest moim narzeczonym), ale
ktorego kompletnie nie interesuje wyglad zewnetrzny?? Swoja droga jak on to
robi?? nie chodzi tu u jakies "skomplikowane" kosmetyki jak toniki czy
maseczki...ale o zwykle mydlo i paste do zebow...To straszne:((((
W sumie to ma te wlasciwosc niesamowita, ze nic po nim nie widac i nic... nie
czuc. Kiedys pewnego dnia dorwalam go na tym, ze ...qrde to okropne. Gonie go
jak moge, ale dopiero jak go docisne rusza pod prysznic. Kusilam go jak moglam,
wspolne pryszniczki, namydlania...ale on chronicznie nie znosi samego aktu
podstawowych czynnosci higienicznych!! Tak na serio, zeby ma jak perelki
(szczerze...myje je raz na kilka dni). Qrcze, jest wspanialym czlowiekiem...ale
to juz mnie przerasta. Nie mam na tyle zdrowia ani czasu, zeby codziennie
prowadzac go za raczke do lazienki...:((
I rzecz najbardziej wkurzajaca...on na serio nie moze zrozumiec, czemu mi
codzienne ablucje zajmuja wiecej niz 10 minut (!) a na wyjscie gdziekolwiek
potrzebuje ich wiecej niz 15. Dla niego jestem najbardziej kochana, gdy laze w
rozmemlanym dresie bez makijazu. Widze w jego oczach wowczas najwiecej czulosci
i milosci... Jak sie "odpacykuje" na wysoki polysk, to owszem podziwia (ale
tylko chyba z milosierdzia i zeby mi sprawic przyjemnosc, ze tak bardzo sie
nameczylam:)) Pamietam, jak kiedys zrobilam sobie wystrzalowa fryzurke...burza
lokow, kazdy wlosek na swoim miejscu, i oczekiwalam wyrazow podziwu, owszem
powiedzial, ze slicznie z pelnym zachwytem. Ale ja go za dobrze znam...Okazalo
sie, ze powiedzial tak z czystej milosci, bo wiedzial, ze to mi sprawi
przjemnosc... A tak naprawde to najsliczniej wygladam dla niego z wloskami
rozczochranymi dookola glowy i z blada buzka z piegami swiecacymi sie od
kremu...(!)
Co robic...? Gdyby nie czysty przypadek, nigdy bym nie wpadla na to, ze on moze
cos takiego!! Nie sledze go przez caly dzien (nie mieszkamy razem) i w sumie do
glowy by mi nie przyszlo, ze szczoteczka od zebow porasta u niego niemalze
kurzem! Kocham go...ale nie wiem czy to dluzej zniose...obiecuje skruszony
poprawe, ale nic z tego...Poprzestaje na dzidziusiowatych buziakach...na
wieksze ekscesy pozwalam juz sobie tylko, jak wlasnorecznie puszcze na niego
wode i wymydle i wyszczotkuje...:(((((