nie chce mi się już żyć...

25.03.05, 20:06
...mam myśli samobójcze, chce od wszystkiego uciec. nie potrafie sobie ze
sobą poradzić... a chodzi tylko o głupie odchudzanie. ciagle tyje.
codziennie rano mam koszmary, czuje się wtedy tak fatalnie do dupy, coś mnie
rozrywa.
dupsko mi rośnie.
    • klemensik2 Re: nie chce mi się już żyć... 25.03.05, 20:13
      Kochana!!! Waga nie może rządzić twoim życiem. Pomyśl: ludzie mają ogromne
      tragedie, cierpią, a to tylko waga. To jak będziesz wyglądać to jest jedna z
      tych rzeczy która zależy tylko od Ciebie. Tylko i wyłącznie od Ciebie. Na tak
      wiele rzeczy nie mamy wpływu w swoim życiu a na to akurat mamy. Tak że bierz
      się w garść, w święta się nie obżeraj a po świętach 1000 kcal i ruch.
      Pozdrawiam!!!
    • Gość: Klara Re: nie chce mi się już żyć... IP: 194.63.135.* 25.03.05, 20:13
      No faktycznie, jak nic powód do samobójstwa:P
      • Gość: tralala Re: nie chce mi się już żyć... IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 25.03.05, 20:20
        no co ty.... chyba sie nie zamierzesz wpedzic w anoreksje czy bulimie... a to
        jest gorsze niz gruby tylek, od tamtego prawie nie ma ucieczki, tylko powolna
        agonia.

        i co z tego ze masz gruby? popatrz ile dziewczyn ma grube i chodza w obcislych
        spodniach, tak na prawde to malo kto zwraca uwage na to czy masz tylek grubszy
        o 5 cm czy nie. pociesz sie ze statystycznie mezczyzni patrza na twarz i biust
        bardziej niz na zgrabny tylek czy nogi.

        a stan depresyjny masz bo sama sie w to wpedzasz, ciagla chcec schudniecia
        prowadzi do stresu i depresji, tak na prawde ludzie grubi, ci ktorzy sie nie
        przejumuja waga, sa o wiele bardziej szczesliwi, pogodni i lubiani.

        a jesli masz juz takiego hopla na punkcie sylwetki to zrob to zdrowo i zasuwaj
        na silownie 4 radzy w tyg i raz na basen, a na pewno bedziesz szcupla i sexowna
        o ladnej figurze. :)
    • Gość: pusia Re: nie chce mi się już żyć... IP: *.chello.pl 25.03.05, 20:16
      nie pękaj, ja miałam to samo, albo jestem za gruba, albo myslę że mój facet
      mnie zostawi, albo muszę mieć jakiś ciuch bo innaczej zwariuję.Mieszkam z
      chłopakiem od dwóch lat i pewnej nocy nie wytrzymałam napięć i stresów z tym
      związanych i wiesz co , zawiózł mnie o 4 rano do szpitala psychiatrycznego. Od
      tamtej pory zażywam leki i mam terapię psychologiczną (koszmar - 2 razy w
      tyg).Jesli nie dajesz sobie ze swoją osobowością rady zgłoś się do lekarza,
      pomaga, sama sobie nie pomożesz. Pozdrawiam
      • Gość: maxi Re: nie chce mi się już żyć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.05, 20:23
        Powinnaś pójsć do lekarza lub dietetyka. Jezeli nie mozesz sama schudnąć to są
        przecież środki farmakologiczne i odpowiednie diety. Cały świat się odchudza
        więc na pewno nie jest to powód do rozpaczy. Ja próbowałam fibercrome, z tym,
        że ja z natury jestem szczupła i jak przytyje to potrafię szybko wrócić do
        formy. A moja koleżanka powiedziała: "ja nie będę sie odchudzać bo lubię jeść i
        nie cierpię diet". Ona ma pyzatą biźkę, grubą pupcię i pokaźny brzuszek i....
        jest śliczną, seksowną kobietką ;))
    • Gość: vanilla83 Re: nie chce mi się już żyć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.05, 20:56
      shojo, rozumiem Cie bardzo dobrze i... zapraszam do mojego postu - temat:
      totalna przemiana... sprobujesz ze mna? tam "spotkasz" dziewczyny, z ktorymi
      bedziesz mogla po swietach rozpoczac ostra walke z niepotrzebnymi kilogramami ;)
      zapraszam serdecznie :)nie jestes sama z tym problemem
      pozdrawiam, Iwona
      • Gość: Klara Re: nie chce mi się już żyć... IP: 194.63.135.* 25.03.05, 21:26
        A teraz coś Wam powiem...Zastanówcie sie, czy jak schudniecie już to 20 kg i
        bedziecie ważyć 45 kg:P , to czy zmieni się cokolwiek innego? Czy znikną
        wszystkie problemy, staniecie się nagle piękne, zdrowe, bogate i wszyscy będą
        mdleć na wasz widok, wasza inteligencja bedzie porażac wrogów, perlisty smiech
        dodawać zwolenników, a przedsiębiorczość i energia sprawi, że świat legnie u
        waszych stóp:P
        Obawiam się,że nie, bo w większości przypadków to jest własnie mechanizm
        samookłamywania "Ach, kiedy schudnę wszystko się ułoży, nikt mnie nie zostawi,
        kazdy bedzie kochał, będę szczęśliwa"...Problem pojawia się wtedy , kiedy już
        jest się chudym, a wcale nie jest tak jak miało byc....Grunt to kochać siebie
        wtedy, kiedy nie wiemy, jak to jest , kiedy nie mamy parawanów.
    • sandra.harmonny Kilka słów... 25.03.05, 22:26
      Jest taka ksiązka, które fragment zacytuje na dole...mam nadzieje ze
      przeczytasz, bo specjalnie go przepisalam, to jest fragment z fragmnetu ktory
      skopiowalam do komputera, jak bedziesz chciala calosc...to chetnie...
      Co do zamobojstwa, czy jak ja to nazywam "kasowania się", to nic nie stoi na
      przeszkodzie. Tylko należy wiedziec, ze kazdy czyn niesie za soba skutki...
      "Kasowanie się" ma fatalne skutki, nie polecam.
      Natomiast zachecam do wglebienia sie w siebie...Mialam okazje wejsc w procesy
      oczyszczania, Świadomego jedzenia, postow leczniczych, "niejedzenia" ,dzieki
      czemu zobaczylam ze prawdziwe potrzeby co do spozywania pokarmow sa naprawde
      minimalne, natomiast czlowiek je, wrecz OBŻERA się z innych powodow...jak je
      pozna...to mozna wowczas zapanowac nad wagą...
      Wiem to z doswiadczenia, moze nie bylam gruba, ale miewalam stany kiedy jadlam
      za wiele, efektem tego mialam mocno zanieczyszczony organizm i otwarta droge do
      wszelakich chorob...
      No...to teraz obiecany fragment księgi...

      "Sporządźmy wykaz. Najpierw odczytajmy listę Twoich ułomności. Jak bowiem
      mógłbym nakazać Ci budowanie nowego życia, gdybyś nie miał po temu możliwości?
      ! Czy jesteś ślepa? Czy nie widzisz, że słońce wschodzi i zachodzi?
      Nie. Widzisz. Umieściłem sto milionów receptorów w Twoich oczach, abyś mogła
      radować się pięknem zaklętym w liściu, w płatku śniegu, uroda sadzawki, orła,
      dziecka, chmury, gwiazdy, róży, tęczy...i czarem miłosnego spojrzenia. Policz
      to jako pierwszy dar.
      ! Czy jesteś głucha? Czy nie usłyszysz, kiedy zapłacze lub roześmieje się
      niemowlę?
      Usłyszysz, Dwadzieścia cztery tysiące maleńkich rzęsek, jakie wbudowałem w
      każde z Twoich uszu, przenoszą drgania dźwięków, odpowiadając na szum wiatru w
      drzewach, fal przypływu rozbijających się o skały, majestat operowego śpiewu,
      śmiech bawiących się dzieci...i na słowa: Kocham Cię.
      Policz to jako następny dar.
      ! Czy jesteś niemay? Czy Twoje wargi poruszają się tylko po to, by wypluć ślinę?
      Nie. Potrafisz mówić, czego nie potrafią żadne inne z moich stworzeń. Twoje
      słowa mogą uspokoić rozgniewanych, podnieść na duchu przygnębionych, pobudzić
      do działania zniechęconych ! , ! pocieszyć nieszczęśliwych ! , ! ogrzać
      samotnych !, pochwalić prawych, dodać odwagi pokonanym, pouczyć nie
      wiedzących...i możesz powiedzieć: Kocham Cię. Policz to jako kolejny dar.
      ! Czy jesteś sparaliżowana? Czy nie możesz się poruszać?
      Nie. Poruszasz się. Nie jesteś drzewem przykutym do miejsca, opierającym się
      wichurze i nieprzychylnemu światu. Możesz się wyginać, biegać, tańczyć i
      pracować, albowiem w Twoim ciele umieściłem złożony układ pięciuset mięśni,
      dwustu kości, dwunastu kilometrów nerwów; wszystkie one współdziałają, by
      wykonywać Twoje rozkazy. Policz ten kolejny dar.
      ! Czy jesteś nie kochana i sama nie kochasz? Czy dniem i nocą dręczy Cię
      samotność?
      Nie. Dość. Albowiem teraz poznałaś już tajemnicę miłości: że aby otrzymać
      Miłość, musisz ją dawać, nie licząc na odwzajemnienie. Kochanie po to, by
      uzyskać spełnienie, zadowolenie lub by się pysznić tym, że kochasz, nie jest
      Miłością. Miłość jest darem, za który nie żąda się niczego w zamian. Wiesz
      teraz, że niesamolubna Miłość jest sama w sobie nagrodą. I nawet jeśli Miłość
      pozostanie nie odwzajemniona, nie jest utracona, albowiem powróci do Ciebie,
      zmiękczy i oczyści Twoje serce. Policz następny dar. Policz go dwukrotnie.
      ! Czy Twoje serce jest porażone? Czy broczy krwią i wytęża się, by utrzymać Cię
      przy życiu?
      Nie. Dotknij piersi i poczuj jego rytm, poczuj, jak pulsuje, godzina po
      godzinie, dniem i nocą, trzydzieści sześć milionów uderzeń rocznie, rok po
      roku, kiedy śpisz i kiedy czuwasz, pompując krew przez około sto tysięcy
      kilometrów żył, tętnic i naczynek. Prawie dwa i pół miliona litrów na rok.
      Człowiek nigdy nie stworzył takiego urządzenia. Policz ów następny dar.
      ! Czy Twoje skóra jest chora? Czy ludzie odwracają się z odrazą, kiedy się
      zbliżasz?
      Nie. Twoja skóra jest czysta, to cud natury, wymaga tylko, abyś ją pielęgnowała
      mydłem, olejkami, szczotką. Z czasem wszelka stal matowieje i rdzewieje, ale
      nie Twoja skóra. W końcu zużyją się najtwardsze metale, ale nie ta żywa
      powłoka, w którą Cię odziałem. Stale się odnawia, nowe komórki zastępują stare,
      podobnie jak teraz nowy Ty zastępujesz starego. Policz kolejny dar.
      ! Czy Twoje płuca są zanieczyszczone? Czy oddech życia z trudem wpływa do Twego
      ciała?
      Nie. Twoje bramy życia stale Ci służą, nawet w najbardziej zatrutym przez
      Ciebie środowisku; sześćset milionów pęcherzyków nieprzerwanie filtruje
      życiodajny tlen, zarazem usuwając z ciała niszczące gazy. Policz więc następny
      dar.
      ! Czy Twoja krew jest zatruta? Czy zmieszana jest z wodą i ropą?
      Nie. Twoje pięć litrów krwi zawiera dwadzieścia dwa tryliony krwinek, a każda
      krwinka miliony cząsteczek; atomy wewnątrz każdej cząsteczki wykonują ponad
      dziesięć milionów drgań na sekundę. W każdej sekundzie dwa miliony krwinek
      obumierają i zastępowane są dwoma milionami nowych w procesie zmartwychwstania,
      który trwa od Twoich pierwszych narodzin.
      Jak zawsze było wewnątrz, tak teraz jest i na zewnątrz. Policz ten następny dar.
      ! Czy Twój umysł jest słaby? Czy już nie myślisz samodzielnie?
      Nie. Twój mózg jest najbardziej złożoną strukturą we wszechświecie. Ja to wiem.
      W tym półtorakilogramowym narządzie mieści się trzynaście miliardów komórek
      nerwowych, ponad dwa razy więcej niż ludzi na ziemi. Abyś mogła zapamiętać
      każde wrażenie, każdy dźwięk, smak, zapach, ruch, jakich doświadczyłeś od dnia
      swoich narodzin, umieściłem w komórkach mózgu ponad miliard bilionów cząsteczek
      białka. Zapisane są w nich wszystkie wydarzenia Twojego życia, które czekają
      tylko, byś je sobie przypomniał. Aby umożliwić mózgowi kontrolę nad ciałem,
      wyposażyłem go w cztery miliony receptorów bólowych, pięćset tysięcy receptorów
      dotyku i ponad dwieście tysięcy receptorów ciepła. Żaden skarbiec złota nie
      jest lepiej strzeżony od Ciebie. Żaden ze starożytnych cudów świata nie jest
      większy od Ciebie.
      Jesteś moim najdoskonalszym dziełem.
      Energia atomów tkwiąca w Tobie wystarczy, by zniszczyć największe miasta
      świata...i odbudować je.
      Czy jesteś nędzarzem? Czy nie ma złota i srebra w Twoje sakiewce?
      Nie. Jesteś bogaczem! Dopiero co zliczyliśmy wspólnie Twoje bogactwa.
      Przestudiuj listę. Policz je raz jeszcze. Podlicz swoje aktywa..."

      To ze masz nadwage, ma swoje przyczyny.
      Moze warto je poznac?

      Pozdrawiam
      Sandra

      www.harmonny.pl
      GG: 19735
      sandra@namyslow.com
    • Gość: Lilu Re: nie chce mi się już żyć... IP: *.olsztyn.mm.pl 26.03.05, 11:51
      A ja właśnie wczoraj rozmawiałam sobie z kolegami o tyłkach i jednogłośnie
      stwierdzili, że duże jest piękne a chudzielców nie cierpią. Jeżeli faktycznie
      waga przeszkadza w życiu (problemy ze zdrowiem, złe samopoczucie) to można
      troche przypilnować ale nie ma sensu się katować bo często dieta jest większym
      szokiem dla organizmu niż ta cała tusza. Racjonalne żywienie i troche ruchu
      moim zdaniem wystarczy.
      • Gość: karolina Re: nie chce mi się już żyć... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.05, 12:09
        moda na wychudzone anorektyczki już minęła,zobacz kto jest teraz symbolem sexu:
        J.Lo, Britney i one fajnie wygladają,mają trochę biustu i tyłka!Ja sama
        wyleczyłam się z odchudzania,kiedyś ważyłam 48 kg przy 165cm i jak teraz patrzę
        na tez zdjęcia to obrzydzenie bierze;) A teraz ważę 62 kilo i świetnie się
        czuję ,przynajmniej biust jakoś fajnie wygląda.Trzymaj się!
Pełna wersja