Jak długo jesteście bez faceta?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 15:20
Jestem ciekawa jak długo jesteście bez faceta? Czy jest wam tak dobrze, czy
szukacie sobie kogoś?
    • Gość: moni Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.elpos.net 18.04.05, 15:23
      bylam bez faceta przez 3 lata po 2 latach zaczelam sobie szukac nowego ale nie chcial sie znalezc :( a jak przestalam szukac to sie znalazl przez przypadek :)
      • Gość: do samotnych Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 15:24
        tzn. jak? Napisz jak się poznaliście?
    • Gość: Klara Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.4web.pl 18.04.05, 15:26
      Od zawsze.Ponieważ nie wiem, jaki jest inny stan, więc nie moge się
      wypowiedzieć:)
    • Gość: moni Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.elpos.net 18.04.05, 15:29
      weszlam kiedyc na czat i tak go spotkalam :) juz jestesmy ze soba 1,8 :)
      • Gość: do samotnych Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 15:35
        ja jakoś nie mam szczęścia. Zawsze jak poznaję kogoś, to jest to koleś szpaner,
        albo taki co chce tylko do łóżka i koniec. Muszę tutaj dodać, że wcale nie
        ubieram się wyzywająco, ani tak nie zachowuje. Nie noszę bluzek z dużymi
        wycięciami bo mam większy biust i chyba bym się spaliła ze wstydu, jak bym
        miała cyce na wierzchu. Krótkich spódnic (tzn. takich co ledwo tyłek zakrywają)
        też nie noszę. Chyba mam pecha!
    • roozowa Re: Jak długo jesteście bez faceta? 18.04.05, 15:34
      od zawsze (z nielicznymi przerwami) czyli jakies 25 lat. Nie szukam bo juz
      dawno stracilam nadzieje
    • Gość: moni Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.elpos.net 18.04.05, 15:36
      zapomnialam dopisac ze bycie samym a bycie samotym to wielka roznica. mozna byc samym i byc szczesliwym majac przyjaciol. ale nie znam ani 1 osoby ktora by byla samotna i by byla szczesliwa
      • Gość: do samotnych Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 15:43
        oczywiście, tylko przyjaciele to jedno, a facet to drugie.
        • Gość: ja Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 15:47
          ech, ja jestem sama od jakichs 2 miesięcy i zaczyna mnie to denerwowac, tylko
          jakoś już nie wierze,ze sobie kogoś znajde:(
          • sopelku_dokad_idziesz Re: Jak długo jesteście bez faceta? 18.04.05, 15:51
            Hm w sumie podobnie jak rozowa. Cale zycie jestem sama. Moj najdluzszy zwiazek
            trwal 4 miesiace. Rowniez stracilam nadzieje. Nie chce juz nigdy z nikim byc,
            nikogo nie szukam. A lat mam 20. Pozdrawiam.
            • Gość: inna Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 15:54
              sopelku_dokad_idziesz ale nie masz go bo nigdzie nie wychodzisz? czy może
              wychodzisz i jakoś się nie trafia?
            • kragmel ty się Sopelku nie martw 18.04.05, 16:06
              mój poważny związek się zaczął kiedy miałam lat 21, więc masz jeszcze czas :)
      • Gość: bierka Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.kappa.com.pl / 81.219.126.* 23.04.05, 07:56
        No to teraz poznałaś. Jestem sama i jestem bardzo szczęśliwa. Czuję pełnię, az
        strach coś takiego pisać, bo może się skończyć. Nie czuję żadnych ograniczeń,
        nikt nie trzyma nmie na przysłowiowej smyczy. Bycie samym może być naprawdę
        inspirujące. Dwa lata temu byłam z kimś prawie rok. Wtedy się dusiłam...
    • Gość: 20-letnia Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.ols.vectranet.pl 18.04.05, 16:10
      Ja podobnie jak sopelku dokad idziesz i roozowa:(
      juz prawie straciłam nadzieje tylko, ze wciaz szukam i moze to jest ten
      problem, bo podobno sie nie powinno, tylko jak tego nie robic??
      • kragmel Re: Jak długo jesteście bez faceta? 18.04.05, 16:18

        > problem, bo podobno sie nie powinno, tylko jak tego nie robic??

        co prawda to niejaka Zaira chciała oferować porady uczuciowe i towarzyskie, ale
        mogę ją wyręczyć ;)
        jak nie robić - pogodzić się ze sobą i polubić swoje życie. nie narzekać.
        uwierzyć, że zależy od nas nawet to, czy budzimy się w dobrym nastroju ;)
        krag - stara panna ;)
        • Gość: Zaira re IP: *.tele2.pl 18.04.05, 17:01
          widze ze szanowna pani kragmel to daje Dobre Rady a nie porady sercowo-
          towarzyskie.
          pani psycholog mi powiedziala ze to nieszukanie polega na tym zeby tak
          straasznie ci nie zalezalo, ale przy tym byc otwartym trzeba. czyli gadasz
          sobie normalnie ze wszystkimi, z przyszlymi ewentualnymi Obiektami bez tego
          poczucia niewolnościowego - musze musze musze dobre wrazenie zrobic na nim.. bo
          tak to sie w koncu zatkasz.
          ech, moze kiedys wszystkie to tutaj zrozumieją.
          miec mnustwo znajomych, np. takiego Kragmella ktory cie zrozumie (pozdrowienia
          dla szanownej pani).
          > uwierzyć, że zależy od nas nawet to, czy budzimy się w dobrym nastroju ;)
          a tu sie nie zgodze bo dla mnie to zalezy od DJów radiowych czy miłą muzyczke
          mi puszcza :)
          ale od ciebie zalezy czy wyjdziesz z propozycja Zrobienia Czegoś czy z gory
          zalozysz ze ktos na pewno nie bedzie chcial/mógł....
          no i generalnie czesto rob co ci sprawia najwieksza przyjemnosc, cos takiego
          musisz miec. i tutaj z mojej strony Dobra Rada - naprawde uwierzyc w to ze na
          wszystko przyjdzie odpowiedni czas :)
          dlaczego mialoby byc zle jesli moze byc dobrze?
          • kragmel a nie mówiłam 18.04.05, 18:26
            że Zaira to jest odpowiednia osoba do dawania porad? ;)
            ze swej strony oferuję ramię do wypłakiwania. miękkie i w ogóle.
            buziaks, miłe single. k.
            • Gość: Zaira :) IP: *.tele2.pl 18.04.05, 20:39
              a peeling zrobiony ze takie gladkie?....

              a powiem wiecej nawet do tego co juz powiedzialam: "Stanie się to, co ma się
              stać"
              • kragmel Re: :) 18.04.05, 21:41
                Gość portalu: Zaira napisał(a):

                > a peeling zrobiony ze takie gladkie?....
                pewnie, że tak
                inaczej bym nie oferowała ;p
      • Gość: madzi1 Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.acn.waw.pl 18.04.05, 16:22
        ja tez prawie caly czas, ale mam lat dopiero 21, chociaz juz jakos trace
        nadzieje. nie szukam, to fakt, ale jak patrze po ulicy na facetow to jakos
        zaden mi sie nie podoba, moze za wybredna jestem...
        mimo wszystko, zle mi bez faceta nie jest :)
        • Gość: zuz Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 17:55
          Ja poznałam swojego faceta, jak miałam lat 19; jesteśmy już ze sobą 1,8 roku i
          życia sobie nie wyobrażam bez niego. Przeraża mnie to, naprawdę. Kiedy zdarza
          nam się kłótnia i któtkie rozstanie, moje życie się rozsypuje; nie jem, chudnę
          (to może i pozytyw:), cały czas beczę, wszystko wydaje mi się bezsensowne. To
          chyba uzależnienie.. Przed nim nie miałam żadnego poważnego faceta, w zasadzie
          byłam sama i czułam się z tym calkiem dobrze; niestety nie pamiętam już tego
          stanu i nie wiem, czy mogłabym znów się czuć bez mojego faceta tak jak wtedy..
          • Gość: gwiazdka Do ZUZ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 22:23
            boze, jakbym sama to napisala (tyle ze u mnie jest to 32 miesiace)
    • Gość: 20-letnia Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.ols.vectranet.pl 18.04.05, 17:55
      Dobrze wiedziec, ze nie jestem tu sama, ze nie jestem jakas dziwna:)

      ja mam zawsze tak, ze ci faceci, którzy mi sie podobaja sa zajęci, albo nie mam
      z nimi zadnego kontaktu(tzn. nie mam jak ich poznac)moze jestem za bardzo
      wymagajaca i szukam księcia z bajki,chyba nie , bo jak juz napisałam sa
      chłopcy, którzy mi sie podobaja, ale oni są zajeci.Jak sie ktos pojawi(nie
      zajęty) to zawsze nie jest odpowiedni, zawsze mógłby byc lepszy,
      przystojniejszy, inteligentniejszy itp A moze tylko tak to sobie tłumacze bo
      sie boje zwiazac...Wy tez tak macie???
      • Gość: plum1000 Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 18:18
        sama bylam cale zycie/do 25tegoroku/ zagadal jakiś jak mysalam pajac na GG po
        15 min gadki spotkanie w realu.I to jest to.! od ponad roku
        • sopelku_dokad_idziesz Re: Jak długo jesteście bez faceta? 18.04.05, 18:46
          Dziekuje dziewczyny za slowa otuchy. Moze moj obecny stan wynika z olbrzymich
          kompleksow, problemow z psychika i akceptacja siebie etc. Trudno...Chyba nie
          wszystkim jest pisane zycie w parze. Pozdrawiam serdecznie!
        • Gość: Mała Mi Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: w3cache.* / *.2-0.pl 21.04.05, 23:07
          ...... zagadał "pajac" na GG, na drugi dzień spotkanie w realu i tak się
          spotykamy ze sobą od paru..... tygodni :)
        • Gość: Joasia Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.piaski.sdi.tpnet.pl 22.04.05, 12:33
          to identycznie jak u mnie
    • Gość: zgorzkniała Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.opa-carbo.com.pl 18.04.05, 20:06
      po prawie 5 latach związku jestem od ponad roku sama. Ciężko mi, ale wiem
      jedno - już nikomu nie zaufam. Nie pozwolę siebie krzywdzić.
      serdecznie życzę Wam by nigdy Was nie zraniono.
      pozdrawiam
      • feema-to-ja Re: Jak długo jesteście bez faceta? 21.04.05, 09:46
        To przejdzie. Czujesz sie zraniona, potrzebujesz czasu. Ale kiedys
        zauwazysz ,ze po tym swienie nie chodza same sk...., tylko wielu uczciwych,
        wrazliwych facetow. Zycze Ci wszystkiego dobrego, bedzie lepiej, zobaczysz:)
    • Gość: katinka Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 20:12
      "Jak sie ktos pojawi(nie
      zajęty) to zawsze nie jest odpowiedni, zawsze mógłby byc lepszy,
      przystojniejszy, inteligentniejszy itp A moze tylko tak to sobie tłumacze bo
      sie boje zwiazac...Wy tez tak macie???"
      Tak samo czuję... tak samo mam :(
      Mam 21 lat i zawsze byłam sama, choć mam wielu znajomych i w pobliżu zawsze
      ktoś się "kręcił", to nigdy TEN który by zrobił na mnie odpowiednie wrażenie...
      (pojęcia nie mam co powinien zrobić) :)
      Przyzwyczaiłam się do tego , że: "tak" jest i że ja "tak" już mam.
      Ogólnie jestem zadowolona z mojego życia, jednak czasem chciałabym to już
      zmienić..
      • malgosia60011 Re: Jak długo jesteście bez faceta? 18.04.05, 20:38
        ja jestem sama od zawsze.Nie, nie jestem sama mam przyjaciol i rodzine.Nigdy
        nikogo nie mialam.Owszem bylo ich kilku ale tak jakos wyszlo ze nie
        wyszlo.Przyznaje ze czasem sobie troche poplacze ale czasem to nawet sie
        ciesze.Mam wiecej czasu dl siebie i znajomych.A i nie ukrywam ze przykro mi
        kiedy widze jak moje kolezanki rozpaczaja z powodu jakies sprzeczki z
        chlopakiem.MEZCZYZNI TO DZIWNY GATUNEK.Az dziw ze nasz gatunek nie wyginal z
        dinozaurami...Widocznie jestesmy dla siebie stworzeni.Hehe.Choc mam nadzieje ze
        spotkam kiedys tego jedynego.Spotkam go.
        • Gość: Smerfetka Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.chello.pl 18.04.05, 22:35
          Na pocieszenie mogę wam napisać o moich doświadczeniach.Byłam sama do 21 roku
          zycia i baaaaardzo chcialam miec kogos,było mi z tym zle i smutno,dopiero
          niedawno spotkałam kogos,zakochałam się z wzajemnością i juz od ponad 2
          miesięcy nie jestem sama.Więc nie traccie nadziei,bomoze choc to brzmi banalnie
          nigdy nie wiadomo jak sie zycie potoczy i kiedy sie kogos pozna,ja sama to znam
          z doswiadczenia.
      • Gość: 20-letnia Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 18.04.05, 22:55
        hej katinka no to jestesmy dwie:) ja tez tak ogólnie jestem ze swojego zycia
        zadowolona , ale juz coraz czesciej , a włascwie co ja pisze prawie ciagle
        mysle o tym, ze chciałabym cos juz zmienic! tylko kiedy pojawi sie TEN??/
    • Gość: eye_of_the_tiger Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.chello.pl 20.04.05, 14:11
      taa,tak czytam sobie te posty od czasu do czasu i powiem Wam,ze chyba moj post
      Was nie zainteresuje bo jest dosc podobny do reszty:/a tak serio,to z probleme
      braku chlopaka borykam sie od baaaaardzo dawna,sama juz nie wiem jak dlugo,no
      wlasciwie od zawsze.pisze ze to porblem bo za taki go uwazam:(nie potrafie sie
      zdystansowac ,nie potrafie przestac czekac z utesknieniem na prawdziwa
      milosc,nie potrafie z chlodna niezaleznoscia udawac ze jest mi z tym dobrze.bo
      nie jest!!mam 23 lata i do tej pory bylam kilka razy tak na niby zakochana,a
      teraz,od roku,jestem ale nieszczesliwie.mysle ze on o tym wie i to
      wykorzytsuje.lubi mnie ale jasne jest ze nie ma sznas na nic wiecej.przy tym
      wszytskim mowi mi ze jestem hot;), ze tak sie bawie facetami -w takim momencie
      mam ochote oczywiscie zaprzeczyc,ale to da mu jeszcze poczucie ze sie przed nim
      tlumacze,co jest dla mnie zalosne...itd..oczywiscie to czcza gadanina jest,bo
      na pewno sie nimi nie bawie.kazdy jego taki tekst wywoluje u mnie hustawke i
      rozstrojenie emocjonalne.on co jakis czas nagle mowi mi zebym dala mu szanse-to
      brzmi jednoznacznie,po czym okazuje sie ze widuje sie z kims tam innym etc. nie
      potrafie sie uwolnic z tego czegos(nie zwiazku przeciez), ostatnio gdy
      przesadzil w sowich tekstach chcialam-naprawde-zerwac kontak tzupelnie,bo to
      nie ma sensu,ja sie mecze,mam jakis kompleks pewnie ,caly czas porownuje sie do
      jego kolezanek etc,i dla mnie jedyna sznsa zeby stanac na nogi jeest nie
      widywanie go w ogole.on nie widzi problemu,uwaza ze biore wszytsko zbyt
      serio,,tylko ja nie moge sie pogodzic z tym ze mowi mi cos co tak bardzo chce
      slyszec,a naprawde tylko zartuje i cos takiego mowi kazdej znajomej.no i
      ostatnio znow nie udalo mi sie tego skonczyc:(mam slaba wole...nie chce wyjsc
      na jakas strasznie zraniona i obrazalska-choc tak sie czuje i robie to wbrew
      sobie.najgorsze ze sytuacja sie nie zmieni.
      taa,to wlasciwie byl taki watek poboczny.wracajac do tematu-jestem wg moich
      znjaomych b.ladna,inteligentna,dowcipna, bla bla, ale ja czuje ze nic a nic w
      sibie nie wierze...jak mam miec dobre samopoczucie skoro widze ze mimo tych
      wszytskich rzekomych zalet jestem sama??moje kolezanki maja chlopakow,ja robie
      dobra mine do zlej gry.ale czuje sie strasznie,i upokorzona...chcialabym komus
      dac tyle z siebie,widze ze cale swoje zycie postrzegam i oceniam przez pryzmat
      tego ze nie mam chlopaka.to stala sie moja obsesja,im wiecej o tym mysle tym
      gorzej sie czuje.nie zamykam sie w domu,mam znajomych,staram sie byc dla ludzi
      dobra-o ile na to moj trudny-przyznaje-charakter pozwala...i czekam,tak od
      kilku lat czekam...mam dosc...
      • Gość: Olga Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 14:57
        Przykro się czyta i takich cierpieniach, ale rozumiem Cię w pełni
        eye_of_the_tiger, sama miałam wątpliwą okazję przeżyć podobne uwikłanie w
        niezdrową sytuację. Byłam na zabój zakochana w swoim najlepszym przyjacielu, on
        to wiedział, może tego nie wykożystywał, ale właściwie wszystko co robił beze
        mnie, bardzo, ale to bardzo mnie bolało. Mimo tego, że próbowałam sobie samej
        tłumaczyć, że sensu to nie ma zagrosz, to i tak coraz bardziej go kochałam.
        Potem nagle nasze drogi się rozeszły. Najsmieszniejsze jest to, że kochałam Go
        tak przez sdwa lata, a gdy wszystko się skonczyło, czułam się najbardziej
        zranioną i nieszczęśliwą kobietą na świecie. Od tego czasu mineło już 5 lat i
        co? i kocham go dalej...
        A wracając do wątku, to nie licząc krótkich chwil uniesienia, też wiecznie
        czekam na wielką miłość...
      • Gość: 20-letnia Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.ols.vectranet.pl 20.04.05, 15:05
        dosłownie mogłabym podpisac sie pod twoją wypowiedzią

        >nie potrafie sie
        > zdystansowac ,nie potrafie przestac czekac z utesknieniem na prawdziwa
        > milosc,nie potrafie z chlodna niezaleznoscia udawac ze jest mi z tym
        dobrze.bo
        > nie jest!!

        nie mam własciwie kompleksów na punkcie swojej urody(kompleksem powoli staje
        sie brak chłopaka)jestem swiadoma swojej wartosci,czesto zreszta słysze od
        innych komplementy. Moze to zabrzmi troche próznie ale wiem, ze podobam sie
        facetom bo jestem atrakcyjna i mam poukładane w głowie(gorzej ,ze akurat mi sie
        nie podobaja ci którzy chcieliby ze mna być - i nie chodzi tu tylko o podobanie
        sie w sensie wyglądu zewnętrznego)
        Nie narzekam na swoje zycie, nie zale sie wszystkim ze tak mi jest zle z tego
        powodu, choc i tego nie ukrywam, rozmawiam o tym z kolezankami , ale raczej
        tymi ,które tez są same. Zle sie czuje kiedy jestem gdzies w
        towarzystwie ,gdzie sa same pary, albo gdy np.ide gdzies z moja kolezanka i jej
        chłopakiem
        Mam juz chyba jaks obsesje na tym punkcie!!!

        >chcialabym komus
        > dac tyle z siebie,widze ze cale swoje zycie postrzegam i oceniam przez
        pryzmat
        > tego ze nie mam chlopaka.to stala sie moja obsesja,im wiecej o tym mysle tym
        > gorzej sie czuje.nie zamykam sie w domu,mam znajomych,staram sie byc dla
        ludzi dobra

        Bardzo trudno jest mi o tym nie myslec, nie czekac, nie szukac i uwierzyc, ze
        na wszystko przyjdzie czas, własnie dlatego, ze robie z tego problem
        Nie wiem moze ja jestem zbyt wymagająca, ale przeciez nie moge na siłe byc z
        kims tylko dlatego,ze ten ktos chce byc ze mna , a ja nie mam w tym momencie
        nikogo lepszego na oku, albo liczyc na to, ze moze kiedys sie w nim zakocham,
        przeciez to nie ma sensu
        • Gość: Olga Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 15:17
          "Bardzo trudno jest mi o tym nie myslec, nie czekac, nie szukac i uwierzyc, ze
          na wszystko przyjdzie czas, własnie dlatego, ze robie z tego problem
          Nie wiem moze ja jestem zbyt wymagająca, ale przeciez nie moge na siłe byc z
          kims tylko dlatego,ze ten ktos chce byc ze mna , a ja nie mam w tym momencie
          nikogo lepszego na oku, albo liczyc na to, ze moze kiedys sie w nim zakocham,
          przeciez to nie ma sensu"
          Myślę, droga 20-letnia, że pod tym każda z nas mogłaby się podpisać, czasami to
          wydaje się być normalnym stenem rzeczy, czasami "szukam", czasami czekam, bo
          niby "miłość przychodz w najmniej oczekiwanym momencie", ale tak jak Ty, nie
          umiem o tym nie myśleć... Czasami powtarzam sobie, że jestem dorosłą, piękną
          (bo każda z nas taka jest), świadomą swej wartości kobietą i myślę, że to
          pomoże, ale niestety wciąż nic...
      • bebs Re: Jak długo jesteście bez faceta? 20.04.05, 15:51
        ...jjjakbym czytała o sobie, nieprawdopodobne, wszystko sie zgadza...
        Pozdrawiam Cie serdecznie
    • Gość: 19-latka :) ... IP: *.pkp.wroc.pl 20.04.05, 16:38
      Koles zostawil mnie rok temu i do wczoraj w ogole ze soba nie rozmawialiśmy.
      Zadzwonil do mnie, zeby zapytac co slychac. Nudzilo mu sie czy co? :))))) A
      milosci szukam...czesto trace nadzieje, ze znajde ale staram sie nie lamac :).
      W końcu, życie bez faceta tez ma swoj urok :). POZDRAWIAM WSZYSTKICH, zwłaszcza
      samotnych :)))))
    • Gość: K Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 21:21
    • Gość: Kasia z Lublina Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 21:30
      Nie chcę Was zanudzać swoją historią...ale czekać warto, mówię Wam! Ja czekałam
      ponad 25 dłuuuuuuuuuugich lat!!! Było kilku takich, z którymi się spotkałąm, ale
      nawet się nie umawiałam na drugi telefon czy spotkanie... Aż w końcu ni z tego
      ni z owego w najmniej spodziewanym momencie - pojawił się ON. Teraz jesteśmy
      małżeństwem od 5 lat i jest suuuuuuuuuuuper. Dlatego nie poddawajcie się!!! A
      koleżanki, które mi wróżyły , żę zostanę starą panną, bo mam za duże wymagania -
      teraz mi zazdroszczą mojego "księcia z bajki". Co Wam moge doradzić - to się juz
      przewija we wcześniejszych postach - idźcie na luz. Oglądajcie, obserwujcie i
      nie traktujcie każdego napotkanego faceta jak możliwego Obiektu randkowego. Oni
      też są normalni, też potrafią rozmawiać nie tylko o samochodach itp, też mają
      uczucia...A tacy co to nie umieją o niczym gadać i do tego przeklinają, żęby się
      wywyższyć(?) to nie są warci nawet naszego spojrzenia...Szanujcie się kobitki -
      to naprawdę popłaca....choć czasem trzeba poczekać....ALe nie poddawajcie
      się!!!KAŻDA POTWARA ZNAJDZIE SWEGO AMATORA - mawiała moja babcia i miała racje.
      Pozdrawiam ;-)))))))))
      • Gość: gosc Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.05, 13:06
        Ja czekalam 28 lat, na studiach nigdy nikog nie mialam, wczesniej w liceum tez
        nie, ciagle bylam zakompleksiona, ciagle sie odchudzlaam itd i wlasciwie ciagle
        smutna. Po studiach przenioslam sie od innego miasta, zaczelam pracowac - nie
        zeby nazwac to robieniem kariery, normalna praca. Przestalam sie juz zamartwiac
        tym ze nikogo nie mam, po prostu zylam i cieszylam sie ze zdrowa jestem, nie
        wierzac ze cos moze mnie w zyciu spotkac. Postanowilam kupic sobie samochod,
        poprosilam kolege i skonczylo sie na tym, ze:
        1. samochodu nie kupilam
        2. zakochalam sie
        3. schudlam jakos tak sama z siebie, zapominajac o wszystkich dietach
        4. polubilam siebie taka jaka jestem
        Jestesmy juz 3 lata razem, mieszkamy razem i jest nam dobrze. Mysle ze nikt z
        nas nie zna dnia ani godziny.
        Pozdrawiam
    • Gość: astra Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 21:45
      Jestem sama od ok. 7 lat. W międzyczasie zdarzały się jakieś przelotne
      znajomości, ale ostatnio naprawdę nie mam ochoty umawiać się. Nie moge
      powiedziedzieć, że jestem szczęśliwa, ale też nie mogę stwierdzić, że jestem
      nieszczęśliwa z powodu samotności. W skali od 1 do 10 jest mi w życiu na 5 a
      czasem na 8:). Samotność jest dla mnie problemem, gdy sobie o niej przypomnę,
      ale faktem jest, że jeszcze rok temu potrafiłam z tego powodu wylewać łzy. Dziś
      mam inne probolemy. Może to i dobrze...
    • eyeofthetiger Re: Jak długo jesteście bez faceta? 20.04.05, 21:53
      zapraszam na nowy watek:)co dalej,forum kobieta
      wybaczcie,bo dopiero zczynam pisac posty,nie wiem czy tak sie zaprasza:)i czy w
      ogole to sie robi1
    • Gość: eye_of_the_tiger Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.chello.pl 20.04.05, 22:43
      wybaczcie to zamieszanie male z poprzednim postem,tak sie hmmm chyba nie
      robi,nie wiem..
      a tak do brzegu:nie chce napisac ze ciesze sie ze macie podobne problemy,ale
      pociesza mnie fakt ze nie jestem sama...te posty sa pocieszajace..moj problem z
      X zaczal sie ponad rok temu,kiedy go poznalam...wtedy nawet nie zwrocilam na
      niego uwagi,nawet go nie znalam,a jakis jego znajomy oswiecil mnie w ramach
      plot,ze cos go laczy z jakas tam Y,wtedy nawet mnie to nie i nteresowalo...ale
      z uplywem czasu zaczelo sie okazywac ze jest w nim cos co mnie
      kreci;)..podobalo mi sie ze byl pewny siebie..ze lubil mnie dotykac..jakkolwiek
      dziwnie to brzmi,bylam tak strasznie zlakniona jakiegos uczucia,i
      zainteresowania ze strony faceta wtedy..od dawna zreszta..ze mimo ze nie
      chcialam sie temu poddac-przeciez jego kumpel powiedzial ze cos go tam z kims
      laczy,to i tak nie moglam oprzec sie jakiejs fascynacji.do niczego nie
      doszlo,nie zostalismy para..sytuacja byla jakby niezakonczona co bylo dla mnie
      bardzo przykre..ale wtedy bym to jescze zniosla..maialm swiadomosc ze jest
      ona..pozniej zddzraylo sie ze pare razy rozmawialismy..czesto widywalismy sie
      na uniwerku,bylo milo,zawsze patrzyl takim wzrokiem,ze az mnie ciarki
      przechodzily,zawsze dotknal..powiedzial jakis komplement i znikal..czasem mowil
      cos o tym jak to ja musze facetow podrywac..nie wiedzialam co w takich
      momentach odpowiadac bo przecez gdybym zcaczela sie tlumaczyc to wygladaloby
      bez sensu..i stalam tak glupio,zmieszana.bylismy na jednej wycieczce razem,tzn
      z osobnym znajomymi,gdzie kilka razy bylo mi tak okropnie przykro,bo przeciez
      jakies inne laski zaparaszal do pokoju i sie z nim bawil i zartowal..dla mnie
      caly czas mily ale jakby z dystansem-no chyba ze chodzilo o przytulanie- dla
      niego zawsze niezobowiazujace..ja wtedy przyjeclam taktyke ze niby mi to
      pasuje,ze mi nie zaleyz na nim,bo balam si odzrucenia.poza tym czulam co sie
      swieci,ze prawdopodobnie on liczy na cos z Y..chyba sie nie myslila,clae
      wakacje spedzilismy bez kontaktu zadnego,jego Y zwiazala sie z kims
      innym,podobno o nto bardzo przezyl,i dlugo po wakacjach nie mogl dojsc do
      siebie.w dodatku kiedys jak po wakacjach(po ktoryvch ja nie przestalam o nim
      myslec)powiedzial mi cos dla mnie strasznego,po czym zerwalam z nim kontakt na
      wlasciwie 2,3 miesiace,po czym nagle zadzwonil zapytac czy sie z nim gdzies nie
      wybiore.bylam w szoku,bo primo:naparwde zaczynalam czuc sie b.dobrze nie
      widujac go w ogole,secundo: bylam ciekawa o co mu chodzi,tertio:mialam chyba po
      cichu nadziej ze moze jednak cos...wiec spotakalismy sie i bylo srednio,bo ja
      speta jak zawsze.pozniej pare razy widywalismy sie,a on prosil zebym mu dala
      szanse"to sformulowanie jaksie okazuje zle zrozumialam.bo sadzialmz e to jest
      chce nawiazania jakijes blizszej relacji.na nast.wyjezdzie bylo tak ze
      wlasciwie znow potwierzdil swoja prosbe tylko ze caly czas spedzla z kims
      innym.a jeszcze wczesniej powiedzila ze on jeszce nie wie co tak naparwde sadzi
      o calej sytuacji i ze czas pokaze-zaznaczam ze to on rozpoczal te spotkania
      etc..przybilo mnie to ale trudno.niedawno widzialam go gdzies z jakimis roznym
      ipanienkami,z jednymi jest w norm.stosunkach,z innymi moze duzo
      blizej,natomiast ostatnio powiedzial ze strasznie na niego dzialam itd,jakis
      komlpementy dla ubogich,ktore moja spargniona ja chce slyszec;), i zapr.na
      seks,tylko bez zobowiazan.jeszcze dodal ze para nie bedziemy.zalosne,pozniej
      przepraszala ale to jest zloasne.w dodatku twierzdi ze ja nie mam
      dystansu..podczas gdy on bawi sie mna od dawna tak naprawde..gdyby to byl ktos
      mi obojetny to prawdopodobnie traktowlabym ten zart jak zart,i moze bym sobie
      tak jakos poflirtowala ale w momencie gdy ja tak tego pragne i slysze to-nie
      moge tego nie brac do siebei!!!nie moge.i jak on poniej to wycofuje albo mowi
      ze to taki zarcik to zasmuca mnie to bardzo..i tak sobie zyje z dnia na dzien
      czekajac az mnie swiat od nego jakos uwolni,bo tylko tak odzyskam wiare w
      siebie,jak na arzie jest ciezko,rbie dobra mine do zlej gry a naprawde czuje
      sie zle..czuje ze stoje w miejscu..chce uczucia a nie jakiechs ochlapow i
      zartow,cale to zdarzenie bardzo wkopalo mnie w jakies kompleksy,w wkeikszosci
      niesluszne zapewne, i nie potafie udawac ze mi dobrze samej!juz nie mam sily
      czeakac,oceniam sie tylko poprzez to i caly czas porownuje sie do szczesliwie
      zakochanych.to nie tak ze ja jestem w nim zakochana albo cos,tylko tak jakos
      nie moge sie uwolnic,bo moze podswiadomosc mowi mi ze wiecej nie jestem warta,i
      wole to niz cos normalnego.juz nie wiem jak sibie zanalizowac;)wybaczcie ten
      dlugasny post ale moze cos mi konstruktywnego poradzicie,pzdr
      • colleen_1 Re: Jak długo jesteście bez faceta? 22.04.05, 08:59
        Jedyne co Ci moge poradzic to zebys zerwala kontakt z tym gosciem. Wyglada na
        to, ze to wlasnie on sie z Toba bawi. Moze ma jakies blegne pojecie o Tobie a
        moze robi to celowo, lubi takie gry. Wiem, latwo powiedziec, ale sama pomysl.
        Juz raz Ci sie udalo. Nie kontaktowalas sie z nim i czulas sie lepiej. Zerwij
        kontakt, odpocznij od niego, nabierz sil na kontakty z innymi facetami. Chyba
        tak wlasnie zycie jest ulozone, ze kazdy musi sie przejechac. Ja, gdy mnie
        kiedys koles zranil wszystkich facetow porownywalam do niego. Przez rok nie
        potrafilam sie otrzasnal, teraz wiem, ze to byla strata czasu.

        Skup sie bardziej na sobie. Pomysl o swoich zaletach, w czym odnosisz sukcesy.
        Zapisz sie na jakies dodatkowe zajecia. Jakis aerobik czy cos. Na pewno jest
        jakis sposob zebys odzyskala pewnosc siebie i poczucie wlasnej wartosci. Niech
        do Ciebie dotrze, ze jestes warta tyle zeby moc dyktowac warunki facetom, a nie
        dawac sie wciagac w jakies gierki. Powodzenia.

        A jeszcze chcialabym dodac, ze nie warto oceniac facetow na zasadzie czy to ten
        jedyny czy nie. Czasem mozna z kims po prostu poflirtowac, podniesc swoja
        samoocene w ten sposob. Przeciez oni tak wlasnie robia. I flirt nie oznacza
        zaproszenia do lozka.
    • Gość: Aga Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: 213.241.29.* 22.04.05, 12:29
      Jestem i nie jestem - prawdziwie hamletowska sytuacja ;))) Ale tęsknię za
      stałym, normalnym, ciepłym związkiem. Gdzie są Ci Prawdziwi Mężczyźni??? Tacy
      normalni Prawdziwi Mężczyźni...
    • Gość: eye_of_the_tiger Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.chello.pl 22.04.05, 14:55
      dziekuje za rade colleen_1! zdecydowanie najlpsze dla mnie bylobycalkowiete
      odciecie sie od niego...gdy juz tak mialam bylo dobrze..to nie znaczy ze
      zmienilam swiatopoglad,czy kogos od razu poznala(niestety:/),ale jednak bylo
      dobrze.bo teraz jest tak ze walcze ze soba zeby o nim nie myslec,co teraz
      robi,z kim jest, gdzie planuje wakacje,z kim na impreze..jak wyglada jego
      ideal..zawsze takie natretne mysli nachodza mnie po przypadkowym spotkaniu
      go..no ale walcze:)dlugi czas myslalam sobie ze moze on sam nie wie,ze moze ja
      sprawiam zle wrazenie(podobno na pierwszy rzut oka jestem przebojowa etc,no ale
      na pewno nie w tym przypadku-tu jestem wreecz oniesmilona i z cala pewnoscia
      nie zachowuje sie naturalnie:/), ale pozniej doszlam do oczywistego wniosku ze
      on sie po porstu bawi...przykre acz prawdziwe!chcialabym aby kiedys tego
      pozalowal i zobaczyl ze to nie moja wina,mojegobraku dystatnsu do jego super
      zartow,ale jego,jego prostactwa i braku taktu...
      a co do flirtowania,to lubie to,oczywiscie,ale wtedy gdy wiemz e to
      nieszkodliwie,bo nigdy nie chcialabym komus zrobic tego co on
      mi ,takim "niewinnym flirtowaniem". moi znajomi koledzy lubia ze mna
      rozmawiac,traktuja mnie wrecz jak telefon zaufania,i zawze sie dziwia ze jestem
      ssama...hmm
      • colleen_1 Re: Jak długo jesteście bez faceta? 22.04.05, 20:06
        Niestety, pewnie troche to potrwa, ale musisz sie z niego wyleczyc. Oby jak
        najszybciej. Jak nastepnym razem zadzwoni powiedz mu, ze jestes zajeta, nie
        masz czasu itp (nawet jesli to nie bedzie prawda). Niech on czuje sie olewany.

        Gdy mnie kiedys odtracil chlopak dlugo nie moglam o nim zapomniec, bylo mi
        bardzo zle. Kazdego porownywalam do niego (mimo ze de facto byl dupkiem). Ale
        nie to bylo najgorsze. Najgorsze bylo to, ze przed to moja samoocena brdzo
        spadla. Czulam sie brzydka i nieatrakcyjna. Az pewnego dnia kolezanka
        wyciagnela mnie na koncert. Troche wstawiona poznalam kolesia. Po jakims czasie
        wyladowalismy gdzies z boku i zaczelismy sie calowac, do niczego nie doszlo.
        Czyms zupelnie nieczytelnym zapisalam mu swoj nr. Nastepnego dnia zadzwonil
        twierdzac, ze od 4 godzin odszyfrowuje ten nr, a ja mu powiedzialam, ze nic z
        tego nie bedzie. Dotarlo do mnie, ze jednak moge sie podobac facetom.
        Aha i jeszcze stwierdzilam, ze tamten koles, ktory mnie rzucil calowal
        beznadziejnie, to tez bylo pocieszajace. ;)

        A jeszcze cos na pocieszenie: wszystko przed Toba. Najpiekniejsza w milosci
        jest ta faza zakochania, Czlowiek chodzi jak glupek, nic sie dla niego nie
        liczy. Oczywiscie wtedy jest fajnie gdy uczucie jest odwzajemnione.
    • Gość: kili Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.ists.pl / *.ists.pl 22.04.05, 18:25
      Ja jestem juz 3 lata a mam 23 ....takie w sumie 3 fajne lata....niby idealne
      do poznania kogos a tu dupa...wczesniej bylam w dwoch zwiazkach, ale krotkich
      zaledwie klikumiesiecznych...
      • Gość: ....... Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.ols.vectranet.pl 22.04.05, 19:01
        >...wczesniej bylam w dwoch zwiazkach, ale krotkich
        > zaledwie klikumiesiecznych...

        ...lepsze to niz nic:(
    • Gość: owieczka Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.attu.pl 22.04.05, 19:07
      ja nie miałam pół roku i po ostatnim już myślałam że nigdy przenigdy!!!!!!!! i
      napatoczyło sie takie Słonko kochane jedno i niedługo ślub;)
      • Gość: smutna Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.05, 19:21
        a ja tak naprawde nie bylam nigdy w "powaznym zwiazku". jedynie jakies
        2-tygodniowe znajomosci... a bylo ich moze 7... czyli właściwie też jestem
        sama... i nie bede oszukiwać ani siebie, ani Was - źle mi z tym... a
        najdziwniejsze jest to ze wszyscy dziwia sie ze nei ma nikogo, bo wedlug nich
        taka fajna dziewczyna ze mnhie, ładna niegłupia, z poczuciem humoru, zgrabna...
        wiec czemu? coś musi byc jednak ze mną nie tak... może za duże wymagania...
        • owieczka22 Re: Jak długo jesteście bez faceta? 22.04.05, 19:25
          spokojnie napewno sie coś napatoczy ;)ja nie szukałam i nawet nie chciałam
          poważnego związku tak jakoś wyszło i napewno uroda nie ma tu nic do rzeczy
          łepetyna do góry!!!!!!!!!!!
    • greta_garbo Re: Jak długo jesteście bez faceta? 22.04.05, 19:35
      22 lata ,czyli tyle ile mam lat.nie szukam.srednie samopoczucie:))
    • Gość: eye_of_the_tiger Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.chello.pl 22.04.05, 20:55
      ha!a tak to wlasnie jest,ze w momencie gdy zaczynam go powaznie olewac,lub gdy
      on przpadkiem zobaczy mnie z jakims moim kolega (to tylko koledzy), to zawsze
      jest pytanie gdzie,kto, dlaczego etc.nie wiem czy robi to bo chce sie ze mne
      pozgrywac czy cos jednak moze w tym momencie odczuwa hmmm,...nieprzyjemne
      uklucie jakies...:)jedank jestem niereformowalna-nadal mam takie zwidy,choc
      wiem ze to nieparwda...no nic,czasem doznaje jakies jasnosci umyslu..zauwazylam
      jeszcze jedna prawidlowosc,ktora mnie wcale nie bawi..wydaje mi sie ze facetom
      (mowie na jego przyladzie)bardziej podobaja sie dziewczyny ktore sa zawsze
      otoczone wianuszkiem wielbicieli..ostatnio moja kolezanka poznala faceta,
      ktory,mowiac wprost,jest postrzegany jako wow i super, i nagle,z szarej
      myszki,ktora wszyscy traktowali lagodnie, bo kochana i dobra,zaczela byc przez -
      szczegolnie jego i jego znajomych postrzegana z jakims takim..respektem?nie
      wiem jak to nzwac ale tak sytuacja wyglada. a we mnie narasta sobie powoli
      smutek,rozgoryczenie, zazdrosc tez,choc jej ansolutnie zle nie zycze i w
      stos.do mnie chyba sie nie zmienila.ale tez nic nie poradze na to,ze jest mi
      smutno..bo czuje sie sama.dzis nie mam z kim wyjsc i to jest dla mnie
      upokarzajace,to nie tak ze jestem jakims szalencem weekendowym i musze "go
      out",ale chodzi o sam fakt,ze nie mam z kim dzis spedzic milo czasu..i siedze i
      mysle.a co do samooceny, to moje ego mniej wiecej od roku, od kiedy to sie
      zaczelo tak bez sensu bujac, stopniowo i konsekwentnie przerazajaco sie
      zmniejsza...w tej chwili osiagnelo rozmiary krytyczne:/zastanawialam sie nad
      pojsciem do psychologa ale przciez ja wiem jaki mam problem:/ciagle sie
      porownuje do innych,gdy wychodze to mam wrazenie ze jestem negatywnie
      oceniana,zaczelam sie tlumaczyc z zupelnie niepotzrebnych rzeczy-kolejny objaw
      slaosci,a przy tm wszytskim stram sie ciagle robic dobra mine,bo-jak czytam w
      pismach kobiecych-nie ma nic bardziej zalosnego zeby pokazac jakim to jest sie
      nieszczesliwym,bo wtedy inni zaczna cie ak odbierac itd.oczywiscie teraz troche
      ironizuje,ale fakt pozostaje faktem,ze tocze ze soba ciagly boj,polegajcacy
      natym,zeby niekomu nie przyszlo do glowy ze jestem nieszczesliwa bo nikt mnie
      nie chce,a tym,ze tak naprawde tak sie czuje;/pmitam jak kilka miesiecy temu
      poznalam kolesia,swietnie sie bawilismy na imprezie,pozniej on mnie pocalowal,i
      wygladalo to "rokujaco"ale nie wzila telefonu...i znowu pytanie do
      siebie:dlaczego?czy cos nie tak zrobilam?mam dosc juz chodzenia na dyskoteki i
      tanczenia w oczekiwaniu na jakiegos kolesia,to nie w moim stylu(chcoc lubie
      tanczyc i bawic sie)ale chodze tam prawie ze na polowanie,to jest takie
      upodlajace...wiec ciesze sie ze rozumiecie..macie podobne problemy,ale ja juz
      dluzej ,no nie wiem,zle mi z tym po psrtu..jeszce dzis cos tam napisal,ja
      opdowiedzialm i on nie odpisal-najprostzy dowod na to jak trudno mi skonczyc to
      z hukiem i definitywnie,choc wolalabym zeby to on odczul ten huk,jakis taki
      bardziej tylko dla niego,psychiczny..
      • colleen_1 Re: Jak długo jesteście bez faceta? 22.04.05, 21:49
        Gość portalu: eye_of_the_tiger napisał(a):

        > ha!a tak to wlasnie jest,ze w momencie gdy zaczynam go powaznie olewac,lub gdy
        > on przpadkiem zobaczy mnie z jakims moim kolega (to tylko koledzy), to zawsze
        > jest pytanie gdzie,kto, dlaczego etc.nie wiem czy robi to bo chce sie ze mne
        > pozgrywac czy cos jednak moze w tym momencie odczuwa hmmm,...nieprzyjemne
        > uklucie jakies...:)jedank jestem niereformowalna-nadal mam takie zwidy,choc
        > wiem ze to nieparwda...no nic,czasem doznaje jakies jasnosci umyslu..

        No wlasnie, rownie dobrze mozesz sobie to tak tlumaczyc. Czasami wmawiamy sobie
        cos co chcielibysmy zeby bylo prawda.
        Jest jeden sposob zeby to sprawdzic. Mozesz powiedziec mu wprost o swoich
        uczuciach, ale nie jestem do konca przekonana czy to jest dobry pomysl. Koles
        moze to bardziej wykorzystywac, jednak jesli zachowa sie wystarczajaco jak
        dupek to moze zniechecisz sie w koncu do niego i rozejrzysz sie za kims kto
        bedzie Ciebie wart.

        zauwazylam
        >
        > jeszcze jedna prawidlowosc,ktora mnie wcale nie bawi..wydaje mi sie ze facetom
        > (mowie na jego przyladzie)bardziej podobaja sie dziewczyny ktore sa zawsze
        > otoczone wianuszkiem wielbicieli..

        Tez cos takiego zauwazylam, ale nie wiem jak to do konca jest. Sama mam duzo
        kolegow, niektorzy zartuja sobie w dziwny sposob. Nie nazwalabym ich
        wielbicielami.
        Jednak slyszalam, ze pewna hmmm, nazwijmy ja znajoma zleca swojemu wianuszkowi
        rozne prace i w ten sposob zalicza kolejne przedmioty na studiach. Wg mnie to
        chore.

        ostatnio moja kolezanka poznala faceta,
        > ktory,mowiac wprost,jest postrzegany jako wow i super, i nagle,z szarej
        > myszki,ktora wszyscy traktowali lagodnie, bo kochana i dobra,zaczela byc przez
        > -
        > szczegolnie jego i jego znajomych postrzegana z jakims takim..respektem?nie
        > wiem jak to nzwac ale tak sytuacja wyglada. a we mnie narasta sobie powoli
        > smutek,rozgoryczenie, zazdrosc tez,choc jej ansolutnie zle nie zycze i w
        > stos.do mnie chyba sie nie zmienila.

        Pomysl inaczej, na Ciebie tez gdzies czeka taki ksiaze z bajki. Po drodze
        jednak czycha troche zab. ;P

        Wycielam kawalek Twojej wypowiedzi - ten o stanach ktore teraz przezywasz. No
        coz, wyglada troche niepokojaco. Starasz sie robic dobra mine do zlej gdy ale
        tak naprawde chyba nie pomaga. Uwazaj na siebie, bo moze byc gorzej i gorze.
        Czasem wizyta u psychologa to wcale nie glupi pomysl i nie ma sie czego
        wstydzic. Pomysl o tym. Ja powiem tak: tak jak pielegnujemy swoje cialo trzeba
        tez pielegnowac swoja psyche.
        A profilaktycznie: ja jak zalapuje dola to biore codziennie magnez i duzo
        cwicze. Zazwyczaj pomaga.

        pmitam jak kilka miesiecy temu
        > poznalam kolesia,swietnie sie bawilismy na imprezie,pozniej on mnie pocalowal,i
        >
        > wygladalo to "rokujaco"ale nie wzila telefonu...i znowu pytanie do
        > siebie:dlaczego?czy cos nie tak zrobilam?mam dosc juz chodzenia na dyskoteki i
        > tanczenia w oczekiwaniu na jakiegos kolesia,to nie w moim stylu(chcoc lubie
        > tanczyc i bawic sie)ale chodze tam prawie ze na polowanie,to jest takie
        > upodlajace...wiec ciesze sie ze rozumiecie..macie podobne problemy,ale ja juz
        > dluzej ,no nie wiem,zle mi z tym po psrtu..

        Mi sie wydaje, ze po prostu tego typu imprezy to nie miejsce na znalezienie
        milosci zycia. Ale nie wiem, moze sie myle i faktycznie mozna tam kogos na
        dluzej poznac.

        jeszce dzis cos tam napisal,ja
        > opdowiedzialm i on nie odpisal-najprostzy dowod na to jak trudno mi skonczyc to
        >
        > z hukiem i definitywnie,choc wolalabym zeby to on odczul ten huk,jakis taki
        > bardziej tylko dla niego,psychiczny..

        Wylacz komorke, wrzuc w najglepsza szuflade. Hmmm no nie wiem, albo
        przynajmniej znajdz w sobie sile by nie odpisywac.
        Btw, podobno nie nalezy na smsa odpisywac od razu. ;) Tak mi tlumaczyl kolega.
        Ze jak kreci z jakas dziewczyna do troche odczekuje.
        • Gość: eye_of_the_tiger Re: Jak długo jesteście bez faceta? IP: *.chello.pl 22.04.05, 22:51
          z tym magnezem to dobry pomysl;) a tak na powaznie, to bardzo dziekuje za dobre
          slowo:)jestem osoba ktora nigdy przenigdy najpierw swoich uczuc by nie
          wyjawila,chyba ze od kogos jakas deklaracje bym uslyszala..no i tu jest pies
          pogrzebany,bo nigdy nic takiego nie uslyszalam.prawdopodbnie JA tak sobie jego
          zachowania tlamczylam,oczywiscie obiektywnie;)chociaz jak mialam odczytywac
          nagminne pytania o to,czy mam chlopaka,wypady do kina, obejmowanie.teraz widze
          ze zle odczytalam,coz ,wydaje mi sie ze tak nie zachowuja sie koledzy..moi
          koledzy tez lubia zarty,czasem takie na krawedzi ale nigdy bez przekraczania
          granic.wystarczylo ze raz jeden odpowiedzialm na jego pytanie o chlopaka,bo
          bylam dosc pewna intencji,to on mi wtedy odpowiedzial ze przeciez nie musimy
          sie spieszyc,ze on duzo przeszedl etc..ze on nie wie..to po co takie pytanie???
          ja na pewno tematu nie zaczynalam,tym bardziej ze widzielismy sie pierwszy raz
          od kilku miesiecy!
          w dodatku ostatnio ,tez po kilku tyg.braku kontaktu nagle rozmowa i te same
          pytania,te same stare chwyty(na ktore niestety daje sie jeszcze
          nabierac,chociaz juz mniej ).ja juz jestem nie tyle rozczarowwana co zmeczona
          tym wszytskim,a on sie w najlepsze bawi-bo lubi moje emocjonalne reakcje i to
          ze biore wszytsko na serio!!i sam mi to powiedzial!ostatnio takim niby zartem
          byla propzycja niezobowiazujej"wizyty"u niego,bo akurat jest wolny..(a dodam ze
          widuje go caly czas z jakimis"kolezankami")od tej pory chce z nim urwac
          jakikolwiek kontakt ale znow ,gdy mnie przeprosil,ON czuje sie lepiej-bo w
          koncu tylko sobie zartowal,a JA nadal zle,bo nie chce juz go ogladac,a
          uslyszalam dodatkowo ze taka niewyluzowana jestem,wiec w sumie to moja
          wina...watpie wiec czy przeprosiny naprawde wiazaly sie z tym,ze naparwde
          moglam poczuc sie zraniona,raczej z tym,zeby nadal mogl miec takafjan kolezanke
          do zartow;/ot co mysle:)wiec tlumaczenie mu ze mam dosc tych"zartow"to jak
          grochem o sciane...poza tym mam dosc rozmow z nim:/
          no wiec..ja na tej imprezie ,nie wiazalam jakos strasznie duzych nadzieji z tym
          kolesiem,to nie o to chodzi,tylko nastepnego dnia czulam sie dobzre,czulam,ze
          moge sie jeszcze komus podobac..krotkotrwale uczucie acz przyjemne!:)
          z moimi dolami radze sobie w ten sposob:najczesciej ogladam durne
          seriale:0,no ,to moze akurat srednio czesto,plus:cwicze!!dla mnie nawspanialszy
          sposob wypoczynku to rowerek,wyjazdy na narty w zimie,kocham te wyjazdy,szkoda
          ze nie ma z kim jechac,z kims takim szczegolnym..sport zdecydowanie poprawia
          moje samopoczucie.
          A dziewczyny wykorzystujace oddanych kolegow tez spotkalam..tez w bliskim
          otoczeniu,moze to taka odwrotna sytuacja?
          z smsami swieta prawda.nie bede odpisywac.
    • byhanya dziewczyny !!!! wszystkie tu piekne!!! 22.04.05, 21:06
      stuknela mi 30, 3 dzieci i brak wiary w siebie, jak znalazlam tego jednego
      jedynego!!!! NA CZACIE! jestesmy ze soba od 5 lat. teraz bierzemy slub
      KOSCIELNY!!!
      • Gość: jolik Re: dziewczyny !!!! wszystkie tu piekne!!! IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.05, 21:17
        3 dzieci?????i zechciał Cie z dziećmi .Miałaś szczęście.A ja jestem prawie 20
        lat z tym samym pierwszym,jedynym i ostatnim,jest miłością mojego zycia to
        dopiero fart.
        • Gość: jolik Re: dziewczyny !!!! wszystkie tu piekne!!! IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.05, 21:20
          ....a dodam że mam 36 lat.
        • byhanya Re: dziewczyny !!!! wszystkie tu piekne!!! 22.04.05, 21:22
          owszem! dodam jeszcze ze wcale nie byl rozwodnikiem i dzieci nie mial.
          zaadoptowal moje. jest to czlowiek 8 lat starszy ode mnie i na dobrym
          stanowisku.
          • Gość: jolik Re: dziewczyny !!!! wszystkie tu piekne!!! IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.05, 21:41
            ...no to miałas szczescie tak jak ja .To jestesmy dwie szczęściary.
            • Gość: owieczka Re: dziewczyny !!!! wszystkie tu piekne!!! IP: *.attu.pl 22.04.05, 22:52
              ale ja jestem jeszcze większą;)
    • owieczka22 A DA SIE ŻYĆ BEZ? 22.04.05, 23:09
      czemu ten wątek jest w "urodzie" troche tu nie pasi;)
      • kkatie Re: 4 godziny :((( 23.04.05, 11:40

        • kkatie Re: 4 godziny :((( 23.04.05, 11:40
          wyszedl po zakupy i jeszcze go nie ma ;))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja