kawa = cellu????

IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 27.06.02, 10:50
i jeszcze to: przeczytalam w gazecie ze kawa (a raczej kofeina) = cellulit.
podobno po ograniczeniu lub odstawieniu widac roznice znaczna.
oraz - ogorek zwalcza cell. bo ma potas.
hm, lubie kawe....
    • Gość: agul Re: kawa = cellu???? IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 27.06.02, 10:52
      Bzdury!! Ja piję 10 kubkow kawy dziennie i prawie w ogole nie mam cell. a poza
      tym kofeina jest często składnikiem kremów antycell. Skąd wzięłaś to info???
      • Gość: kotmanka Re: kawa = cellu???? IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 27.06.02, 10:54
        bylo w tutejszej dosyc dobrej gazecie. slyszalam tez wczesniej takie opinie. ja
        cellu niestety mam:(((((( chociaz nie pije tak znowu duzo kawy....pozdrawiam....
        • Gość: agul Re: kawa = cellu???? IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 27.06.02, 10:57
          Ja mysle ze to nie ma nic wspolnego z tego typu rzeczami tylko raczej genetyka
          i styl zycia. Ja zawsze duzo cwiczylam i plywalam i moze dlatego cell. mnie
          ominal? Natomiast kawy pije hektolitry, czekolady i slodyczy ktore tez podobno
          wplywaja na cell. jem kilogramy i nic:) Dlatego nie wierze w takie teorie. pzdr
          • Gość: Xena Re: kawa = cellu???? IP: *.acn.waw.pl 27.06.02, 11:07
            Podejrzewam, że kofeina aplikowana wewnętrznie (w postaci kawy) może inaczej
            wpływać na organizm niż ta stosowana zewnętrznie w preparatch ujędrniających.
            Nie widzę tu żadnej niekonsekwecji (ja np. mogę jeść miód kilogramami i
            wszystko cacy, a jak tylko zrobię sobie maseczkę z miodu na usta - bach,
            uczulenie). Przyznam też, że sama zetknęłam się z opiniami, że nadużywanie kawy
            sprzyja pogłębianiu cellulitisu. Ale ja kawy nie piję w ogóle, bo nie przepadam
            i nie potrzebuję, a cellulit i tak mam (tuż pod pośladkami - fuj - na szczęście
            na udach już nie). Więc pewnie i tak najbardziej zależy to od indywidualnych
            predyspozycji.
            • Gość: kotmanka Re: kawa = cellu???? IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 27.06.02, 11:09
              no wlasnie, te predyspozycje. niesprawiedliwosc. sprobuje ograniczyc sie do
              jednej kawy rano. zobaczymy....i bede jesc ogorki masami...:))))))
          • Gość: gAndzia Re: kawa = cellu???? IP: *.se.com.pl 27.06.02, 11:16
            tak naprawdę, to kawa jest podejrzana o to, że może być jednym z czynników,
            powiedzmy, "cellulitogennych":)) (razem z tłuszczami zwierzecymi, słodyczami,
            brakiem ruchu itd itp) do końca nie wiadomo, jak to jest, bo przecież zdarza
            się, że szczupłe sportsmenki mają to świństwo:) a leniwe i nie ruszające się
            grubaski nie. ale na pewno nie można napisać kawa=cellu, zwłaszcza jeśli pijesz
            jedną czy dwie filiżanki dziennie:)
            • Gość: kotmanka Re: kawa = cellu???? IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 27.06.02, 11:43
              a ja po prostu tak mam dosc tego cell, ze sprobuje prawie wszystkiego.
              jestem "uposledzona genetycznie" to fakt.
              a czasem sobie mysle, ze moze lepiej sie z tym pogodzic, posmarowac
              samoopalaczem i tyle?
              • Gość: Teri Re: kawa = cellu???? IP: *.abo.wanadoo.fr 27.06.02, 13:23
                Posmarowawac samoopalaczem i polubic. Ja tez czytalam o tej kawie i cellulice
                lata temu. Przypuszczam, ze to sprowadza sie do potocznego, ze kawa "wyplukuje"
                mikroelementy, choc nie wiem jak to mialoby naprawde dzialac. No ogoreczek
                zdrowy, bo jakies tam mikroelementy (potas) posiada. Osobiscie uwazam, ze
                zadne "jedzenie" nie ma az tylu mikroelelmentow, ani tez nie dziala az tak
                niepozytywnie, zeby powodowac cellulit i inne cuda.
                Kiedy bylam studentka plywalam piec dni w tygodniu, codziennie jadlam czekolade
                i kawe zlopalam (inaczej sie tego nie da okreslic) litrami (5-7 kubkow
                dziennie). Bylam szczuplutka, a cellu-costam mialam w zaniku. Teraz jem zdrowo
                do bolu, glownie jarzynki i owoce (w tym duzo ogorka, bo go lubie), malo miesa,
                wiecej ryb, z rzadka czekolade i prawie zadnych innych slodyczy. Pije dwie,
                gora trzy kawy na tydzien. No i zmuszam sie do picia wody, blee. Ale nie
                uprawiam zadnych sportow. Jakos tak splot okolocznosc sprawil, ze wypadlam z
                rytmu, a teraz mam lenia. Nie tyje, bo nie jem duzo, ale cellulitis (jak to sie
                pisze?!) mam w rozkwicie. Tyle w kwestii kawy, ogorkow i uprawiania sportow.
                Pozdrawiam T.
                • Gość: agul Re: kawa = cellu???? IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 27.06.02, 13:26
                  No wlasnie - plywanie lub cwiczenia w wodzie czynia cuda:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja