opychanie się - jest jakaś rada?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.05, 22:30
Scenariusz zawsze ten sam: wieczór a ja lece do kuchni, sięgam do szafeczki i
żeby nikt nie widział biore pudełko ciastek/chrupek/paluszków/lub innych
zapychaczy. Ide do swojego pokoju i zaczynam jeść. Po zjedzeniu połowy paczki
jestem całkowicie pełna i mam dość a mimo wszystko jem calutkie opakowanie do
końca wmawiająć sobie, że jeśli odniose z powrotem do kuchni paczke zjedzoną
do połowy to ktoś zobaczy że jadłam(mieszkam z rodzicami) a jeśli wpałaszuje
do końca to nie będzie "sladów zbrodni". czy ja jestem nienormalna?
(na szczeście mam szybką przemine materii i nie waże 100kg ale pewnie bez
tych wybryków miałabym wage idealną...)
    • Gość: ghastica Re: opychanie się - jest jakaś rada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.05, 22:49
      napiszcie coś dziewczyny prosze....
      • magnuna Re: opychanie się - jest jakaś rada? 30.05.05, 23:04
        No wlasnie, ja mam tak samo.Wilczy apety wieczorem.Rano za to nic nie moge
        przelknac.A od 18-19 sie zaczyna.Po zjedzeniu oczywiscie mam wyrzuty sumienia i
        niestety ostatnio nie mieszcze sie w zadne letnie spodnie.Jak poskromic ten
        apetyt???
    • Gość: ghastica Re: opychanie się - jest jakaś rada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.05, 23:02
      ;(((
    • wanderka Re: opychanie się - jest jakaś rada? 30.05.05, 23:20
      A ja znowu mam wilczy apatyt w kilka minut po przebudzeniu sie jesli dotyczy to
      spania w ciagu dnia lub w nocy.Rano nigdy, brawie nic nie jem. A po obudzeniu
      sie, leszcze na oczy dobrze nie widze , chwije sie na nogach a juz szukam po
      szafkach.I sa to pierwsze sekundy i zazwyczaj musze zjesc cos "twardego" to
      znaczy nei doslownie ale cos co mozna ugrysc i przezuc. czy to jakies skoki
      poziomu glukozy, czy jak? Ma ktos tak?
      • klemensik2 Re: opychanie się - jest jakaś rada? 31.05.05, 09:15
        Jest to tzw. kompulsywne jedzenie. To sie leczy.
    • Gość: n Re: opychanie się - jest jakaś rada? IP: *.pkp.wroc.pl 31.05.05, 09:19
      Tez tak mam wieczorem, ale do tego to chyba trzeba tylko duzo silnej woli :( Mi
      sie nie raz udawalo, a potem juz samo szlo bez wiekszych trudnosci (tzn. nie
      jadlam wieczorami) ale potem znowu zaczelam i juz trudno mi do tego wrocic.
      • klamczucha3 Re: opychanie się - jest jakaś rada? 31.05.05, 09:26
        Nie kupowac! Niczego nie kupowac! Wyczyscic szafki!
        Jak nie bedzie w domu,to nie bedzie kusic.Ja uwielbiam przekaski na slono typu
        chipsy,orzeszki,itp. Nie trzymam w domu a kupuje w dzien kiedy robimy kolacje
        dla znajomych i wtedy trzeba troche przekasek na aperitif.
        Ale zanim opanujecie podgryzanie proponuje platki kukurydziane,suszone
        owoce /ale nie za duzo bo kaloryczne/,swieze owoce i zawsze pod reka duuuuzo
        wody mineralnej za kazdym razem jak poczujecie napady!Ja jeszcze zaopatrzylam
        sie w kilka rodzajow herbatek i co jakis czas sobie jedna z nich serwuje jak
        mam ochote podgryzc!
        Powinno pomoc!
    • Gość: beata Re: opychanie się - jest jakaś rada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.05, 09:27
      ponoc nalezy zjesc wiecej rano, nawet na siłe,
      ja tez mam ten problem i oprócz tego ze jem normalne sniadanie, to kolacje 3 h
      przed snem, najpozniej o 20.30,i potem gdy chce mi sie jesc to sobie mówie po
      co bede sie opychac skoro zaraz ide spać;) czasem skutkuje, pzdr.
      • Gość: Zyga Re: opychanie się - jest jakaś rada? IP: 193.151.48.* 31.05.05, 09:42
        z tym porannym jedzeniem to guzik prawda!!!!!chocbym zezarla nie wiem ile to
        wieczorem i tach chce mi sie czegos np slodkiego,kalorycznego i to w kazdej
        ilosci!!!!!!i racje ma tu ta osoba ktora apisalaa ze trzeba po prostu zrobic
        czystke w szawkach!!!!!!nie miec w domciu nic co mozna wieczorem wszamac-skreca
        czlowieka jak nie wiem co ale przynajmniej sie nie je!!!!
    • Gość: Evi Re: opychanie się - jest jakaś rada? IP: *.osh.swh.mhn.de / *.lrz-muenchen.de 31.05.05, 13:24
      A'propos zawartosci szafek, przypomnialo mi sie, ze jeszcze jako dziecko
      męczylam rodzicow, czemu to u nas nigdy nie ma nigdy zadnych "przegryzek", a w
      innych domach pólki uginaja sie od ciasteczek, w salonie w krysztalowych
      miseczkach czekoladki, orzeszki etc -tylko brac. Oni mi na to do znudzenia, ze
      niezdrowe, tuczace i w jeden wieczor znika.. Gdy zaczelam mieszkac sama,
      postanowilam ze u mnie w domu bedzie inaczej -zawsze sie znajdzie cos na deser,
      albo dla gosci, przeciez nie musze zjadac wszystkiego naraz.. Ale okazalo sie,
      ze oczywiscie sie tak nie da:) Jak jest -to najpozniej w dwa dni zostanie
      pochloniete. Wiec tez od wielu lat nie kupuje, a na ataki głodu (stres) mam
      owoce, pestki dyni, wode min. Polecam:)
    • abnegacja_moralna Re: opychanie się - jest jakaś rada? 31.05.05, 13:28
      Ja zjadam na surowo makaron z chińskim zup - mało kalorii, słone i po jednym
      ma sie dość:)
    • sitc Re: opychanie się - jest jakaś rada? 31.05.05, 14:19
      Gość portalu: ghastica napisał(a):

      Po zjedzeniu połowy paczki
      > jestem całkowicie pełna i mam dość a mimo wszystko jem calutkie opakowanie do
      > końca wmawiająć sobie, że jeśli odniose z powrotem do kuchni paczke zjedzoną
      > do połowy to ktoś zobaczy że jadłam(mieszkam z rodzicami)
      A co się stanie jak ktoś zobaczy że zjadłaś?? Wytłumacz bo nie rozumiem.

      a jeśli wpałaszuje
      > do końca to nie będzie "sladów zbrodni". czy ja jestem nienormalna?
      Tak to zdecydowanie nienormalne.

      Więc nierozumiem po co ukrywasz się z jedzeniem przed rodzicami. Po drugie
      dziewczyno czy ty nie wiesz, że sama sobie krzywdę robisz? Zjedzenie czegoś
      nawet nie wiem jak kalorycznego w malutkiej ilości nie szkodzi tak jak
      jedzenie na siłe. Przecież rozpychasz sobie żoładek! A to jest najlepsza droga
      do otyłości!
      • Gość: Evi Re: opychanie się - jest jakaś rada? IP: *.osh.swh.mhn.de / *.lrz-muenchen.de 31.05.05, 14:36
        Ale własnie o to chodzi, ze niektorzy choc wiedza, ze to niezdrowo, nie sa w
        stanie zjesc "w malutkiej ilosci" -na tym polega przeklenstwo tych wszystkich
        przegryzek. Podziwiam osoby ktore sa w stanie zadowolic sie jednym orzeszkem,
        gdy stoi przed nimi cala paczka, dla mnie to zbyt duza pokusa, dlatego jak juz
        pisalam, wole w ogole nie kupic. Nie wydaje mi sie, zeby ghastica
        rzeczywiscie "bała sie" reakcji rodzicow rano -to raczej wymowka by zjesc
        wszystko do konca, skoro juz i tak pol paczki poszlo:) I moze po to by uniknac
        kazań na temat jedzenia przed spaniem, nikt nie lubi byc krytykowanym:)
        • sitc Re: opychanie się - jest jakaś rada? 31.05.05, 14:47
          Wiesz, ja naprawdę dużo rozumiem, sama jestem łakomczuch straszny i jak coś
          lubię, potrafię zjeśc w ogromnych ilościach jak na moją dość niepozorną
          figurę ;)Nigdy nie ukrywałam tego że lubie jeśc i jedzenie sprawi mi
          autentyczną przyjemność.
          Jednak trzeba odróżnić dwie postawy "jem dużo, bo to jest pyszne i mam apatyt"
          od "jem dużo chociaz już nie mogę i wychodzi mi uszami, to i tak zjem jeszcze"
          wydaje mi sie że ta pierwsza postawa jest jak najbardziej normalna jesli
          niechcemy zostać niewolnikami wagi i liczenia kalorii, ale przy tej drugiej
          zdecydowanie nalezy zmienić sposób myślenia, bo to nie jest ani zdrowe, ani
          wydaje mi się przyjemne.
          • Gość: ghastica Re: opychanie się - jest jakaś rada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.05, 17:25
            Puste szafki to najlepsze rozwiązanie wiem! ale ja nie mieszkam sama i nie moge
            zabronić mamie zeby nic nie kupowała ob przecież ona jak i moje rodzeństwo tez
            lubią czasem pochrupać po za tym często wpadaja do nas znajomi i wiadomo zawsze
            ocś musi byc do poczestowania. opijam sie wodą jak moge. nigdy nie zapominam o
            śniadaniu a jednak to nie skutkuje. Ale coś musze ze sobą zrobić żeby móc
            założyc w lato spudniczke:)
          • Gość: ghastica Re: opychanie się - jest jakaś rada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.05, 17:27
            sitz łatwo ci mówić skoro ty tak nie masz masz racje i ja to wsyzstko rozumiem
            tęz nie czuje sie z tym najlepiej:(
            • Gość: aishaa Re: opychanie się - jest jakaś rada? IP: *.ciup.fr 31.05.05, 18:35
              naprawde najlepiej jest nie kupowac. Jesli mieszkasz z rodzicami, a tak wynika
              z twojego postu, to zawsze mozesz z nimi sprobowac porozmawiac na temat
              podgryzek. U mnie w domu wlasciwie nie ma ciasteczek, jest prawie zawsze
              czekolada w lodowce, ale to mnie akurat nie kreci, nie ma chipsow, nie ma
              napojow gazowanych - sa pestki i orzechy, jest zawsze masa owocow. Buziaki i
              powodzenia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja