samoopalacze - jak to w końcu jest?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 12:18
cześć dziewczęta,
zakladałam ostatnio wątek o samoopalaczach Clarinsa, bo zastanawiam się nad
kupnem jednego. Tak się zaczęłam jednak zastanawiać, czy naprawdę warto? Czy
warto inwestować w górnopółkowe samoopalacze? chodzi mi o to, że nie lubię
wydawać $ bez sensu :) Jak wiadomo (i o czym można się dowiedzieć z mądrych
porad na tym forum :) są kosmetyki, w które absolutnie warto zainwestować(np.
podkład), a są takie, na których można przyoszczędzić. A zatem moje pytanie
brzmi: czy warto wydać na samoopalacz 100 zł? Czy różnica w jakości jest
rzeczywiście adekwatna do ceny? Pytanie kieruję oczywiście raczej do tych,
które wyprobowały zarówno drogie, jak i tanie samoopalcze, a nie do tych -
bez urazy - których nie stać na te droższe i będą stanowczo twierdzić, że te
tańsze są lepsze :) Z góry dziękuję za opinie :)
Dodam, że szukam dobrego samoopalcza, bo od jakiegoś czasu w ogóle nie mogę
opalić sobie twarzy (tzn na słoneczku) - ciało ładnie brązowe, a twarz raczej
blada :/ Poza tym i tak chyba nie warto marnować urody, smażąc się na
słońcu :) smamoopalacz to lepsze wyjście :)
    • balbina_alexandra Re: samoopalacze - jak to w końcu jest? 24.06.05, 12:36
      Jeszcze parę lat temu powiedziałabym zdecydowanie te z wyższej pólki - jakość
      tańszych odbiegała znacznie, smugi, plamy, żółtawy kolor albo pomarańcza o
      zgrozo. Pamietam mój pierwszy samoopalacz - wieki temu miałam Ambre Solaire i
      Vichy i nie byłam zadowolona z innego. Dlatego przerzuciłam się najpierw na
      Guerlaina, Lancome i HR, potem jeszcze doszedł mi Dior i Clarins. Ale właśnie
      zaczynam zmieniać zdanie. Własnie kupiłam najnowszą wersję Sublime Bronze
      Loreala - tę tonującą - i jest boski - zreszta do złudzenia przypomina mi mój
      ukochany samoopalacz do nóg Lancome. Loreala używałam już kilka razy -
      zabrwiony i łatwo go nałożyć, nie robi smug, śliczny kolor, bez plam czy
      zacieków. Ma drobinki miki i fajnie się mieni na nogach. Przebił u mnie
      specjalnego Clarinsa do nóg, ktory mówiąc oględnie jest słaby, bo wałkuje się
      podczas nakladania! Wrrr :)
      • Gość: kiddo Re: samoopalacze - jak to w końcu jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 12:48
        hmmm, ale piszesz Balbino o samoopalaczu przeznaczonym do nóg? Rzeczywiście, na
        Wizazu czytałam fatalne recenzje tego Clarinsa do nóg.. Mimo że dostał zdaje
        się Doskonałość Roku Twojego Stylu :) Ale jak jest w Twojej opinii z
        samoopalaczami do twarzy, o ile używasz? Czy też np. L'oreal jest porównywalny
        z np. Clarinsem czy Diorem?
        • balbina_alexandra Re: samoopalacze - jak to w końcu jest? 24.06.05, 15:20
          uff Justyna już dokładnie podała nazwę tego samoopalacza - tuba
          nieprzeźroczysta - Sublime Bronze Gel Autobronzant Teinte - normalnie kosztuje
          39 zł, ale w Drogerii Natura była na niego promocja i zapłaciłam 39 zł. Nadaje
          się i do twarzy i do ciała. Ja używam do nóg głównie, bo resztę ciała smaruję
          balsamem brązującym - nie lubię opalenizny, nie chcę tylko straszyć niezdrową
          białością moich kończyn :)
          Do twarzy Loreala nie stosuję ale dlatego że mam bardzo problematyczną cerę -
          większość samoopalaczy albo od razu zatyka mi pory albo okrutnie podrażnia i
          cena nie ma tu nic do gadania - leczyłam się po Summer Face Heleny Rubinstein i
          po Ambre Solaire swego czasu. Samoopalacz Lancome do twarzy mnie okropnie
          wysuszał, choć kolor nadaje fajny. Do twarzy pasuje mi w zasadzie tylko
          Teracotta Guerlaina - jedyny, po którym nie mam skóry ściągniętej na wiórek,
          naprawdę lekko nawilża i Clarinsy właśnie. Teraz mam ten najnowszy Eau Lactee i
          na całe wakacje mi starczy na pewno. W ogóle Clarins ma dobre samoopalacze do
          ciała też - np. ten żelowy. Tym bardziej mnie ten do nóg zastanawia, ale teraz
          już wiem, że nie ja jedna mam takie odczucia - no naprawdę duże rozczarowanie
          (110 zł). Wąłkuje się i kolor nierównomiernie sie rozkłada, a co jak co, ale
          nakładać samoopalacz to ja umiem. Jakoś zużyję - będę mieszać z balsamem i
          nakładac na ciało. Ale jestem mocno nim rozczarowana. Choć spróbuję go jutro
          raz jeszcze nałożyć, a nuż sie coś odmieni :D
      • Gość: martiq Re: samoopalacze - jak to w końcu jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 13:10
        Sorki, że się wtrącę, ale czy mogłabyś balbino podać pełną nazwę tego l'oreala,
        który tak chwalisz?
        • gocha221 Re: samoopalacze - jak to w końcu jest? 24.06.05, 13:17
          Też chcialam o to prosić:-)
          Bo pózniej idzie sie do drogerii i dostaje małpiego rozumu:-)
        • Gość: justyna Re: samoopalacze - jak to w końcu jest? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.06.05, 14:35
          To może ja odpowiem.
          Jest to Sublime Bronze Tinted Self-Tanning Lotion w nieprzezroczystej tubce,
          pojemność 150 ml, w Sephorze kosztuje 40 zł.

          Na razie uzywam żelowego Sublime, ale chyba tez się skuszę na ten z drobinkami.
          • Gość: arnika04 Re: samoopalacze - jak to w końcu jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 14:53
            Kilka miesiecy temu w ramach totalnego szaleństwa (i przyznaję głupoty:) skusiłam się na Guerlaina Terracottę do twarzy i ciała, ok 140 za buteleczke o poj. 75ml:(((

            Rzeczywiscie jest przyjemny, powstaje śliczny kolorek, taki brazowiutki, co mi bardzo odpowiada, bo mam ciemniejszą karnację i większość samoopalaczy (łącznie z tym nowym Clarinsem) wychodzi na mojej buzi zbyt żółto:0
            Zapachowo tez ok, ale z perspektywy czasu muszę przyznać, ze po zelowym lorealu efekty miałam zblizone, dlatego to ostatni mój zakup tak drogiego samoopalacza.

            A poza tym kazdy z nich wysusza mi skórę na nosie (choć mam mieszaną cerę) i po kilku tyg regularnego stosowania, płaty schodzą mi z nosa (robią się brązowo- białe placki, feee:()Niewazne czy to Guerlain, czy Loreal, czy Nivea:(
            Macie też cos takiego????? (Dodam ze używam pilingu przed zastosowaniem samoopalacza, ale to nie pomaga:(
    • mikams75 Re: samoopalacze - jak to w końcu jest? 24.06.05, 18:06
      Uzywalam tanich, ale zawsze mi cos nie pasowalo - "przerobilam" ich naprawde
      duzo o zadowolona bylam w miare tylko z Soraya. POzniej przerzucilam sie na
      drozsze. Wspominanego przez dziewczyny Loreala nie probowalam, moze nastepnym
      razem sie skusze, jesli mowicie ze taki dobry.
      Samoopalacz Clarinsa jest moim zdaniem najlepszy ze wszystkich jakie mialam do
      tej pory - jako jedyny nie zatyka porow i cera jest bez zaskornikow i innach
      zanieczyszczen, nie robia sie syfki i nie wysusza skory a mam mieszana sklonna
      zarowno do zapychania porow jak i przesuszen.
      A kolorek tez jak dla mnie idealny choc porownywalny z Soraya.
Pełna wersja