Gość: Kiki
IP: 212.244.51.*
12.08.02, 16:41
dzisiaj po raz pierwszy weszłam na allegro - szukałam aukcji kosmetyków
niedostępnych w Polsce, maca albo anessy. Nie znalazłam tego, czego szukałam,
ale coś zupełnie innego... Okazuje się, że znakomita większość sprzedających
upłynnia tzw. GWP, czy raczej po polsku PZZ (Gift With Purchase - Prezent z
zakupem) wcale o tym nie informując.
Znalazłam np. Advanced Night Repair albo Diminish Estee Lauder w opakowaniach
po 15ml (czyli typowa pojemność prosto z promocyjnych kosmetyczek EL) z
cenami wywoławczymi (odpowiednio) 90 i 120 zł! Przy każdym produkcie
info "produkt nowy, nigdy nie używany, oryginalne opakowanie, przywieziony z
salonu firmowego w paryżu (sic!)". Tyle że brak informacji, że to miniaturka.
Ściemę dopełnia tekst: "Bardzo wydajny, z pewnością wystarczy na dłuższą
kurację." Jaką? Tygodniową?
Co sądzicie o takiej praktyce? Ja, przyznaję, jestem nieco zszokowana. I
szkoda mi tych, którzy sie nabierają.