jak się odżywiacie?

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.02, 15:04
jesteście fanatyczkami zdrowego jedzenia czy nie przejmujecie sie niczym?
zwracacie uwagę na wpływ różnych produktów na cerę i potraficie z nich
zrezygnować, bo szkodzą?
ja nie umiem rezygnować z dobrego żarełka i zastanawia mnie ile z Was też...
    • eremka Re: jak się odżywiacie? 21.08.02, 15:18
      Ostatnio to raczej staram nie odżywiać :)) I jeszcze mi zostało 2 kilo do
      zrzucenia. Ale tak w ogóle - to jestem smakoszem i czekoladożercą okresowym -
      jak mnie napadnie, to bez przerwy opycham sie czeko. a potem moge jej i miesiąc
      nie oglądać...
    • damona Re: jak się odżywiacie? 21.08.02, 15:27
      ja sie odzywiam roznie - sa dni kiedy jem tylko slodycze, lody i nic wiecej,
      a sa takie kiedy jem duzo warzyw.
      Ostatnio nie moge patrzec na miecho i jem kluseczki, warzywa.
      zrezygnowalam z cukru, jak juz slodze to miodem.
      lubie ciemne pieczywo i przerozne salaty.
      Generalnie lubie dobre jedzenie i wole wydac wiecej na zakupy
      i miec mniej ale lepiej.
      staram sie nie jesc na miescie byle czego.

      najbardziej jednak mi sluza regularne posilki z duza zawartoscia warzyw,
      bo wtedy mimo, ze jem duzo to nie tyje, ale prowadze taki tryb zycia ze
      niestety nie jest to mozliwe na dluzsza mete.

      Ale mimo tego waga mi sie trzyma.
    • anexxa Re: jak się odżywiacie? 21.08.02, 15:32
      posrodku.

      pije duzo wody i sokow, staram sie jesc a nie nazerac
      (omijam kolacje, poza wyjatkowymi okazjami), nie pije od
      jakiegos czasu wodki (nawet w koktajlach, wole jakies
      wino, coronite z limonka albo lampke koniaku do kawy),
      staram sie nie jesc bialego pieczywa (i tak wole ciemne),
      fastfoody rzadko (moze raz, dwa razy na miesiac, dobra
      pizze robi moj ukochany i to jest najbardziej kaloryczne,
      co jem), ale zeby sie jakos szczegolnie katowac, to nie.
      slodycze lubie srednio, wole cos ostrego niz slodkiego.
      aha, choruje na kazde sledzie i jak jestem w kuznicy to
      wykupuje cala oferte budy nad zatoka (kto byl, to wie, o
      czym mowie....).

      xx.
      • agul1 Re: jak się odżywiacie? 21.08.02, 15:41
        A ja mam takie okresy, kiedy jem wszystko, co popadnie i takie, kiedy staram
        się odżywiać dość zdrowo i chudo:) Ale w zasadzie nie popadam w żadne
        skrajności, bo nawet jak jem dużo, to nie jakieś świństwa, tylko raczej dobre
        rzeczy. Nie jadam czerwonego mięsa, bo nie lubię ale za to pochłaniam ogromne
        ilości słodyczy a szczególnie lodów - potrafię zjeść dwa litrowe pudła na raz!
        A ponieważ moi rodzice są bardzo szczupli, ja też nie tyję i już chyba z 10 lat
        mam tą samą wagę 50+/- 2 kilo (w zależności od cyklu:)
        Nie pijam w ogóle słodzonych napojów, bo nie cierpię, wolę wodę lub świeży sok.
        Z alkoholu raczej wino i piwo, wódki w ogóle, czasami lubię tequilę:-)
        Owoce kocham i jadam na kilogramy, lubię też większość warzyw. Nie przepadam za
        ziemniakami, ale za to kocham makarony i ogólnie włoskie żarcie.
        Ale jakby mi ktoś kazał się nagle odchudzać i jeść np. 1000 kalorii dziennie to
        chyba bym się powiesiła, bo jedzenia nie umiem sobie odmawiać. Zresztą po co
        miałabym to robić,skoro dostarcza to tyle przyjemności?:)
        Mmmm... zgłodniałam już od tego pisania, chyba spaliłam dużo kalorii i muszę
        iść je uzupełnić:)
    • Gość: LadyBlue Re: jak się odżywiacie? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.02, 15:45
      ja w tej chwili zabiłabym za gar bigosu... ;)
      tyle się mówi o tym że czekolada, kawa, przyprawy są be i szkodzą na cerę. ja
      bez kawy zyć nie mogę :( no i nie wiem na ile te poglądy to prawda - są dośc
      popularne.
      zrezygnowałybyście z kawy/czekolady/czegoś ukochanego na rzecz ładniejszego
      wyglądu?
      • coralin Re: jak się odżywiacie? 21.08.02, 16:03
        Ja nie odmawiam sobie niczego.Ale tak się sklada,że nie lubię slodyczy,tłustych
        rzeczy i wieprzowiny wiec wychodzi na to,ze odżywiam sie zdrowo,ale bez
        wyrzeczeń.Śniadanie to zawsze kawa macchiato i pieczywo z dobrym miodem(pewnie
        dlatego nigdy nie mam ochoty na cos słodkiego w ciągu dnia). Lubię lekkie
        jedzenie.Uwielbiam ryż ,kaszę jęczmienną, makarony z sosem pomidorowym,owoce
        morza,sałatki(caprese, grecka, z kuskusem), jedzenie z produktów sezonowych
        (teraz zajadam się cukinią, bakłażanami i pomidorami).Pije dużo wody, zielonej
        herbaty(czarnej w ogole), kawy,a z alkoholi tylko czerwone wytrawne wino.
        • rauser Re: jak się odżywiacie? 21.08.02, 16:34
          a kawa macchiato to jaka?

          Ja jestem leniwa i nie lubię się babrać w mięsie - więc nie jem. Nie lubię
          długo pichcić więc robię szybkie rzeczy (gotowana kukurydza, fasolka
          szparagowa, salatki), oprócz tego jogurty i kefiry,dużo wody, Marwit, żadnych
          tam napoi czy coli, prawie zero fast foodów bo mam do nich i tak daleko, czasem
          ale rzadko pizza na mieście, ale ostatnio kopiaste salatki, tez na mieście.
          Mięsa nie lubię w smaku, więc automatycznie odpada.
          • coralin Re: jak się odżywiacie? 21.08.02, 16:56
            rauser napisała:

            > a kawa macchiato to jaka?

            Ta taka BARDZO mocna jak espresso tylko z mlekiem lub smietanką.
            >
            > Ja jestem leniwa i nie lubię się babrać w mięsie - więc nie jem. Nie lubię
            > długo pichcić więc robię szybkie rzeczy (gotowana kukurydza, fasolka
            > szparagowa, salatki), oprócz tego jogurty i kefiry,dużo wody, Marwit,
            żadnych
            > tam napoi czy coli, prawie zero fast foodów bo mam do nich i tak daleko,
            czasem
            >
            > ale rzadko pizza na mieście, ale ostatnio kopiaste salatki, tez na mieście.
            > Mięsa nie lubię w smaku, więc automatycznie odpada.

            Przy okazji też dorzucę,że nie jem w ogole frytek i nie pije coli i tym
            podobnych gazowanych słodkości.Czasem zdarza mi sie zjeść pizzę,ale fast foodów
            nie lubię.
    • rossa_ Re: jak się odżywiacie? 21.08.02, 16:56
      Ja się niczym nie przejmuję i jem jak smok. Uwielbiam eksperymenty w kuchni
      (chciaż gotowania codziennych ziemniaków z kotletem nienawidzę), eksplorowanie
      wakacyjnych lokali, odkrywanie lokalnych pyszności i cuda z różnych stron
      świata.
      Nie lubię czerwonego mięsa i słodyczy, nie palę, za to kocham wino i drinki.
      Jak mi się kiedyś ta wagowa beztroska skończy, to nie wiem co zrobię- nie
      wytrwałabym na diecie nawet jednego dnia.
      • Gość: julita73 Re: jak się odżywiacie? IP: *.slubice.sdi.tpnet.pl 21.08.02, 19:39
        U MNIE zgubny jest " pociąg " do slodyczy i białych, świeżutkich , ciepłych
        bułeczek!Za to nie palę, zero alkocholu- no, czasami piwo, nie jem miesa, nie
        lubię ziemniaków, zmuszam się do jedzenia owoców i warzyw...potrafię naraz
        zjesc tabliczkę czekolady mojej ulubionej albo paczkę żelków HARIBO...uwielbiam
        śledzie w kazdej postaci, wiem ze to nie zdrowo ale dzisiaj zjadłam cały słoik
        wspaniałych śledzików...na szczęscie mam dobrą przemianę materii, nie narzekam
        na nadwagę.
    • Gość: LadyBlue Re: jak się odżywiacie? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.02, 20:17
      no i mam co chciałam ;) wyszło na to że z calutkieog forum odżywiam się
      najgorzej. bogom dzięki, na wagę nienarzekam, ale żarłoczek jestem. uwielbiam
      dobre jedzenie (rzadko kiedy jest ono zdrowe).
      smaku mi na te sledziki narobiłyście :( ale się pocieszę ciastem francuskim z
      jabłkami i rodzynkami :)
      • Gość: CASPER Re: jak się odżywiacie? IP: *.clan.pl 22.08.02, 08:06
        Oj, chyba jednak nie Ty jedna ;) Ja nie lubię mięsa oprócz piersi kurczaka (i
        jego upieczonej skóry - buuu) ale za to za większością warzyw też nie
        przepadam. Nie wyobrażam sobie życia bez: ryżu (mam teraz w szafce zapas - 9
        paczek...) makaronu i niestety także bez białego pieczywa. W ogóle to nie lubię
        większości tzw. zdrowych rzeczy - niegazowanej wody, soków warzywnych, sałaty,
        chrupkiego i ciemnego pieczywa.... I jestem chyba uzależniona od Coca Coli -
        razem z mężem potrafimy w jeden dzień wypić 2 - 4 litry :(
        Właśnie robię sobie dietę - żadnych słodyczy, ukochanej colusi, jedzenia po
        18...buuuuuuuuuu....
        Aha i jakby mało tego było lubię tylko słodkie wino...

        Casper na diecie przerażona wizją Caspergrubasa

        • Gość: a5._ Re: jak się odżywiacie? IP: *.gpw.com.pl 22.08.02, 10:25
          Ja muszę siępochwalić, że w lato na prawdę odżywiam się bardzo zdrowo.
          Nie jem w ogóle mięsa, odstawiłam mleko, na korzyć sojowego.
          Jem wyłącznie ciemne pieczywo, dużo warzyw, żadnych soków z kartonu (odstawiłam
          je bo zakwaszają organizm), tylko naturalne z sokowirówki na świeżo.
          Co dzień staram się wypijać kubek z rana , takiego soku z marchwi.
          Nie pijam jogurtów tylko kefiry.
          Jadam dużo owoców, ale głównie naszych sezonowych.
          Moją słabością jest kawa ( pijam z mlekiem sojowym), piwo, które pijam niestety
          prawie co drugi dzień.
          Nie odmawiam sobie ciasta, kedy mam ochotę na nie.
          Tak w ogóle czuję się b. dobrze.
          • roodanaserio Re: jak się odżywiacie? 22.08.02, 10:44
            Gość portalu: a5._ napisał(a):

            > odstawiłam mleko, na korzyć sojowego.
            Nie pijam jogurtów tylko kefiry.


            Sojowe ?:) Bo chyba takich nie ma :>

            *******

            Ja nie jem czerwonego miesa ani zadnych podrobow oraz krwi, a drob [z
            ukierunkownaiem ostatanio na kaczke i indyka] oraz ryby i inne stworzenia
            morskie. Zawsze warzywa [z wylaczeniem surowej czerwonej paparyki, zoladek]
            oraz owoce [z wylaczeniem skorek od winogron, ten sam powod].

            Pieczywo tylko biale - glownie bagietka [ciemne i graham powoduje u mnie jw. -
            ostre bole], platki, nasiona, miod, dzemy, marmolady.

            Z nabialu - jajka, sery w kazdych ilosciach i kazde oraz kefiry i jogurty
            owocowe. Mleko tylko w postaci do kawy.

            Do picia soki wyciskane lub tylko Clippo pomarancz z czastkami owocow,
            wzglednie Danone Minutemaid, ale on jest nietrwaly.

            Woda Muszynianka lub Wielka Piniawa, wzgl. Perrier. Nie znosze niegazowanych,
            sa obrzydliwe.

            Z niezdrowych - sporadycznie cola z lodem.


            Slodyczne rzadko, na ogol cztysta mlaczna czekolada lub zelki, czasem ciasto.


            Z kuchni swiata preferuje wloska [zazeram sie makaronami, lasagne i prawie nie
            jem kartofli] oraz japonska, wzgl. chinsko-wietamska, ale tylko w duzych,
            sprawdzonych i dobrych rest. [nie jadam w budkach wietn.].


            Fast foody sporadycznie - uwazam jednak, ze leszy Fishmac lub Pizza Hut niz
            smierdzaca sajgonka z nie_Wiadomo_z_czego, czy tez pierogi z salmonella.


            Wylaczajac bar MAX na Marszalkowskiej, bo tam jest zawsze cacy :)


            Z alkoholi wino, lekkie piwo, drinki z mala iloscia skladnikow [bez wynalazkow
            i raczej slone niz slodkie], czysta.
            Pije rzadko, nie pale [no chyba ze mnie upija Helena :)].


            r
            • agul1 Re: jak się odżywiacie? 22.08.02, 10:49
              O właśnie rooda mi przypomniała o chińskim jedzonku - też uwielbiam. Po
              makaronach i włoskich rzeczach to dla mnie drugi główny rodzaj posiłków. Pyszne
              rzeczy robią w Mekongu.
              A ostatnio zakochałam się też w indyjskim żarciu - maharaja na marszałkowskiej
              to czysta poezja, mniam mniam.
              To mi przypomniało, że czas na małe co nieco:-))
              • g_andzia Re: jak się odżywiacie? 22.08.02, 11:01
                a ja chińszczyzny nie lubię, uwielbiam kuchnię grecką, w drugiej kolejności
                (podobną w gruncie rzeczy) arabsko-turecko-syryjską, potem włoską, kocham
                sushi. indyjska i meksykańska też są mniam.

                nie mogłabym zyć bez jogurtów, actimelków, muesli i świeżo wyciskanego soku
                grejpfrutowo-pomarańczowego. piję bardzooo dużo wody mineralnej (tylko
                gazowana). nie przepadam za owocami, poza sezonowymi typu poziomki, maliny i
                truskawki, za to jem dużo sałatek i ogólnie warzyw. mięso lubię i jadam, ale
                niezbyt często. nigdy nie paliłam (poza podpalankiem w liceum, przez to chyab
                kazdy przeszedl:))). alkohol pijam sporadycznie (wszędzie jeżdże autkiem),
                jesli to piwko corona, likery, czasem białe wino do posiłku. lubię czerwoną
                herbatę. to pozytywy.
                negatywy - nie wyobrażam sobie dnia bez kawy.
                teraz staram się stosować nieortodoksyjną wersję diety montignaca (czyli jem
                bardzo mało węglowodanów złożonych), co akurat idzie w parze z moimi
                upodobaniami (chleb i ziemniaki moga dla mnie nie istnieć).
                z wagą nigdy nie miałam problemów, aczkolwiek zawsze przez zimę wyhoduję 3-4
                dodatkowe kilogramy, które wiosną z upodobaniem zrzucam jakąś cudowną dietą:)
                słodycze jadam falami - jesli już to cala tabliczka czekolady, a potem kilka
                tygodni nic:)
              • Gość: a5._ Re: jak się odżywiacie? IP: *.gpw.com.pl 22.08.02, 11:03
                Sojowe mleczko istnieje owszem.
                Ostatnio występuje jednak pod nazwą napój sojowy (mam na myśli to robione przez
                firmę dr Soya), gdyż toczy się batalia o samo słowo mleko zarezerwowane dla
                produktów pochodzenia zwierzęcego.

                Sama też je czasem wyrabiam z soji, smakuje mi bardzo i wcale nie tęsknię do
                krowiego.
                • Gość: Monika Mleczko sojowe IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 12:02
                  Jak robisz sama to mleczko sojowe? Poprosze o przepis! Ja tez staram sie
                  ograniczac mleko krowie i stosuje soje w kuchni ale nie mialam pojecia, ze
                  mleczko mozna samemu zrobic. I jeszcze pytanie, jak to smakuje? Dzieki z gory.
                • roodanaserio Re: jak się odżywiacie? 22.08.02, 12:03
                  Gość portalu: a5._ napisał(a):

                  > Sojowe mleczko istnieje owszem.


                  To wiem, bo sama pijam. Niezle. Pzrepadam tez za tofu.

                  Pytalam o sojowy kefir :)



                  r
        • aagnes Re: jak się odżywiacie? 22.08.02, 16:30
          Moge Ci podac reke, po prostu nie wyobrazam sobie chodzenia z kalkulatorkiem w
          reku, poza tym co to za zycie, jak zjesc porzadnego nic nie mozna. Nie raz
          mialam napady zdrowego odzywiania, chodzilam wtedy zla i w ogole to glupi
          pomysl, skoro nie od dzis wiadomo, ze organizm przewaznie domaga sie tego,
          czego mu brakuje. W zwiazku z tym zjem dzisiaj tatara.
    • Gość: Xena Re: jak się odżywiacie? IP: *.acn.waw.pl 22.08.02, 11:42
      W zasadzie jestem wszystkożerna, ale stosunkowo najmniej przepadam za typowa
      polską kuchnią (może nie tyle typową, co taką rodem ze szkolnych stołówek) - a
      więc jakieś zrazy, klopsy, kotlety schabowe/mielone, ziemnaiki ze skwarkami
      etc. raczej nie rajcują mojego podniebienia. Uwielbiam za to fantazyjnie
      przyprawiony drób (najchętniej grillowany), sałatki warzywne (z wyjątkiem
      tradycyjnej z zielonym groszkiem), którymi zajadam się na potęgę, rozmaite
      zapiekanki. I generalnie lubię bawić się w kuchni. ostatnio wyłuskałam od matki
      jakieś numery "Mojego gotowania" (chyba taki jest tytuł) i namiętnie bawię się
      w kucharkę.

      Słodycze, jak gAndzia, w systemie falowym - jak już jem, to całą tabliczkę, a
      potem przez długie, dlugie tygodnie nic. Bez wyrzeczeń - po prostu nie odczuwam
      potrzeby.

      Napoje - prawie same minusy. Jestem maniaczkę tradycyjnej herbaty. Zielona,
      czerwona, owocowe - absolutnie mi nie smakują i krotko wytzrymuje w takim
      kieracie. I uwielbiam tez alkohol - głownie czerwone wino, które jest
      obowiązkowym dodatkiem do obiadu, i dobrze schłodzone piwo z dodatkiem cytryny.
      Z mocniejszych - tylko wódka żołądkowa i gin, z tonikiem i cytryną, ostatnio
      też sorbetowe drinki (wódka + świeże soki, zamrozone w specjalnych woreczkach w
      zamrażalce).
      Plusy - w ogóle nie pijam i nie lubię kawy (jak mi siada energia, wolę red
      bulla), pochłaniam ogromne ilości cytrynowej Vity. Uwielbiam też kefiry, pitne
      jogurty i ajran (jogurt rozrzedzony wodą, mocno schłodzony, minimalnie
      posolony, z odrobiną czosnku).

      • g_andzia Re: jak się odżywiacie? 22.08.02, 12:10
        Gość portalu: Xena napisał(a):

        Uwielbiam też (...)ajran (jogurt rozrzedzony wodą, mocno schłodzony, minimalnie
        > posolony, z odrobiną czosnku).


        mmm, ubóstwiam, zawsze w galerii mokotów (a bywam tam co kilka dni, bo mieszkam
        bliziutko) wpadam do turków na ajranowego drinka:)
        • miriam_73 Re: pyt. do gAndzi 22.08.02, 13:37
          Gdzie w GM jest Turek i ajran???
      • Gość: a5._ Re: jak się odżywiacie? - Mleko sojowe. IP: *.gpw.com.pl 22.08.02, 12:13
        Przepis mniej więcej wygląda tak:
        pół szklanki soji (oczywiśnie niemodyfikowanan genetycznie) zalewam 2 szlankami
        wody (po uprzednim jej wypłukaniu). Odstawiam to na ok 12 godzin. PO tym czasie
        wrzucam soję do blendera i dodaję szkalnkę wody z moczenia (właśnie tu trochę
        nie pamiętam jak dokładnie z tą ilością wody , ale mam przepis jakby co w domu).
        Po zemleniu przelewam mleczko przez gazę, tak aby jak najmniej zostało w
        mleczku wiórów. To co zostało ze zmielonej soji zbieram w miseczkę i ponownie
        wrzucam do blendera zalewając (o ile się nie mylę) 2 szklankami wody.
        POnownie przecedzam przez gazę i już wióry wyrzucam.
        Mleko doprowadzam do zagotowania i dodają trochę soli i miodu do smaku.
        Chcę jeszcze spróbować dodać do mleka odrobinę laski wanilii, ale jakoś
        zapominam jej kupić, myślę, że też nieźle by smakowało.
        Takie mleko można przechowywać w lodówce do 3 dni.
        • jorin Mleko sojowe 22.08.02, 15:37
          > Przepis mniej więcej wygląda tak:
          [ciach]

          Albo tak:
          puszkkka.spinacz.pl/przepis.php3?id=517
          J.
    • Gość: LadyBlue czerwone mięso - dlaczego "be" ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.08.02, 12:22
      większość z Was, jak nie wszystkie, napisała że nie je czerwonego mięsa? co z
      nim jest nie tak? czy może tylko nie lubicie?
      • Gość: agul Re: czerwone mięso - dlaczego 'be' ? IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 22.08.02, 12:26
        Ja nie lubię ani mięsa ani wędlin. W zasadzie drób też jadam rzadko bo jakoś mi
        się źle kojarzy karmienie kurczaków i indyków, ale za to ryby pożeram
        codziennie, uwielbiam wszystkie i na wszystkie sposoby.
      • Gość: Helena Re: czerwone mięso - dlaczego 'be' ? IP: *.waw.cdp.pl 22.08.02, 16:07
        Gość portalu: LadyBlue napisał(a):

        > większość z Was, jak nie wszystkie, napisała że nie je czerwonego mięsa? co z
        > nim jest nie tak? czy może tylko nie lubicie?

        Steki i pledwica wolowa i zeberka to moje ukochane miesko. Jeszcze z grilla,
        dobrze zamarynowane???? Pycha, kurczak mdlawy sie nie umywa :-)))
        H.

        Z reszta przy grupie krwi 0 dieta miesozerna z zielonymi i czerwonymi warzywami
        jest idealna.
        • agul1 Re: czerwone mięso - dlaczego 'be' ? 22.08.02, 16:11
          Gość portalu: Helena napisał(a):

          > > Z reszta przy grupie krwi 0 dieta miesozerna z zielonymi i czerwonymi
          warzywami
          >
          > jest idealna.

          A ja też ma grupę O i odkąd nie jem czerwonego mięsa czuję się o niebo lepiej -
          skończyły mi się problemy żołądkowe, jestem chudsza, lżejsza i przestało mi się
          ciągle chcieć spać.
          Tak więc to chyba kwestia indywidualna, jak wszystko:-)
          Pzdr.
    • Gość: CASPER Woda niegazowana?? IP: *.clan.pl 22.08.02, 13:35
      Widzę że wiele z Was napisało, że niegazowana woda mineralna jest paskudna. Też
      tak uważam. A niby taka zdrowa...
      • agul1 Re: Woda niegazowana?? 22.08.02, 13:43
        A ja piję tylko niegazowaną i uwielbiam zwłaszcza nałęczowiankę. A po gazowanej
        boli mnie brzuch.
        • Gość: calineczka Re: Woda niegazowana?? IP: *.jeremi.pl / 192.168.0.* 22.08.02, 14:16
          Ja rowniez pije tylko niegazowana. Gazowanej po prostu nie lubie.
        • anexxa Re: Woda niegazowana?? 22.08.02, 14:27
          tak tak, naleczowianka roxx. jeszcze zywiec zdroj, pomimo
          zlych ocen w opiniotworczym choc durnym newsweeku. z
          cytryna zreszta kazda mi wchodzi;) byle nie jakies
          smierdziuchy ze zrodel...

          xx.
      • eremka Re: Woda niegazowana?? 22.08.02, 13:44
        A ja nie lubię gazowanej... Nie lubie tez niegazowanej typu Bonaqa, Aqua
        Minerale, uwielbiam Staropolankę, Muszynianke, Kinge i ostatnio smakuje mi
        Vitalinea. Acha, i perier, mniam mniam. Od zielonej herbaty mam odruch
        wymiotny, nawet z cytryna... Ale lubie czerwoną np. oolong.
        • damona Re: Woda niegazowana?? 22.08.02, 13:47
          najzdrowsze sa wysokozmineralizowane typu: muszynianka, piwniczanka itd...
          sporo ich jest. ja pijam tylko takie.
          aczkolwiek do wody niegazowanej mozna sie przyzwyczaic, i wtedy nawet zaczyna
          smakowac.
          • ruda_102 Re: Woda niegazowana?? 22.08.02, 14:14
            Staropolanka jest the best.
            Polecam wszystkim, które nie lubią niegazowanej
            - ona jest lekko nasycona naturalnym CO2. Pycha.
            Można też spróbować lekko gazowanej Dobrawy.
            Ja lubię wodę pić szklanami a po paru łykach mocno gazowanej
            bąbelki wychodzą nosem :))))
            A na nos muszę uważać ;-)
          • roodanaserio Re: Woda niegazowana?? 22.08.02, 14:22
            > LB
            większość z Was, jak nie wszystkie, napisała że nie je czerwonego mięsa? co z
            nim jest nie tak? czy może tylko nie lubicie?


            Ja powiem, dlaczego ja nie jem. Mozecie sie smiac. Naklonila mnie do tego
            lekarka, zanim zmienilam diete, uzgodnilam pewne rzeczy. Glownie chodzi o
            sposob hodowli, karmienia i zabijania takich zwierzat, jak krowy czy swinie.
            Masowo, sztucznie [roslinozercy karmieni maczka ze zwierzat !!!!], potem
            mielenie wszystkiego np. do kielbas czy hamburgerow [wlosy, kopyta, smacznego].

            Poza tym ryzyko zakazenia sie pasozytami, BSE [choc pzred tym trudno uciec,
            priony mog abyc tez w kosemtykach i chemii] - ogolnie fu. Poniewaz czlowiek na
            przestrzeni tylu tysiecy lat diamentralnie zmienil sposob zycia i nie
            potrzebuje juz tyle energii, co kiedys, do zycia [przed zimnem chronia domy,
            ubrania, inna zywnosc, pzred chorobami leki] - nie musimy jesc tony miecha.
            Owocuje to niestety potem zawalami, otyloscia, cukrzyca itp.

            Dodatkowo swinia jest bardzo zblizona budowa komorek i fizjolofia do czlowieka
            [istnialy kiedys zastepcze transfuzje ze swinskiej krwi] i w zasadzie jedzenie
            jej to parakanibalizm.

            Wedliny obecnie to niestety glownie saletra. Prawdziwa szynka kosztuje od 80 do
            110 zl za kilogram, wiec ja sobie odpuszczam w ogole. Cala reszta to folia, nie
            mieso.

            Podrobow nie jem z przyczyn oczywistych - malo fajnie jest jesc cudze pluca,
            watrobe, serce, jezyk czy zolodki [flaki]. W watrobie kazdego zwierzecia
            odkladaja sie wszystkie toksyny [to taki filtr]. Ja nie musze tego jesc.
            Z powodow czysto ideologicznych nie jadam krwi, czyli kaszanki, czerniny itd.


            Po zmianie diety czuje sie o niebo lepiej. Nie choruje, nie tyje, poprawila mi
            sie cera i skora ogolnie. Czuje sie lzejsza i bardziej zwinna. I latwiej mi
            zosci jedniodniowe glodowki oczyszczajace.


            > CASPER

            Widzę że wiele z Was napisało, że niegazowana woda mineralna jest paskudna. Też
            tak uważam. A niby taka zdrowa...


            W zasadzie da sie wypic tylko Naleczowianke byb wysoko minetraliz. Multivite.
            Reszta to dla mnie kranowa.
            Poza tym odkrylam jeszcze jedna zalete gazowanych lub mineralizowanych wod -
            jak ide na USG, musze sie opic. Kiedys wlewalam w siebie te 1,5 litra, bylo mi
            slabo i niedobrze, a sikac chcialam juz w drodze do lekarza. Meka. Teraz pije
            0,5 L wody z gazem, ktory wypelnia pecherz, ide na USG w podskokach, nie sikam
            i jest super :)


            r
            • Gość: LadyBlue a to mnie rooda nastraszyłaś ;) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.08.02, 14:40
              ale jedzeniowych poglądów nie zmienię. wiem ze niezdrowe ale nie potrafię w
              imię "wyższych celów" zrezygnować np. ze schabu ze śliwkami, wątróbki z cebulka
              czy karkóweczki z grilla. może sobie szkodzę (a chyba na pewno) ale odmawianie
              sobie to nie dla mnie. być zdrową i nie jeść tylu dobrych rzeczy - może kiedyś
              do tego dorosnę ;), na razie zdrówko nie rozrabia, to się nim nie przejmuję
              (gupia jestem, no nie) :)
              co do świnek - były oprócz transfuzji transplantacje serca (ale te świnki były
              specjalne, genetycznie modyfikowane)
            • damona Re: Woda niegazowana?? 22.08.02, 14:47
              roodanaserio napisała:

              > Dodatkowo swinia jest bardzo zblizona budowa komorek i fizjolofia do
              czlowieka
              > [istnialy kiedys zastepcze transfuzje ze swinskiej krwi] i w zasadzie
              jedzenie
              > jej to parakanibalizm.

              zgadzam sie, zauwazono, ze serce swinki jest bardzo podobne do ludzkiego,
              nie jestem pewna, ale tez chyba nadaje sie do tymczasowych przeszczepow,

              moge dodac od siebie, ze osoby uczulone na aspiryne, powinny uwazac na kurczaki,
              bo czesto sa one nia dokarmiane. kolezanka kiedys dostala ataku (takiego
              wlasnie jak po aspirynie)i lekarz jej powiedzial o tych kurczakach.
              >
              >> Poza tym odkrylam jeszcze jedna zalete gazowanych lub mineralizowanych wod -
              > jak ide na USG, musze sie opic. Kiedys wlewalam w siebie te 1,5 litra, bylo
              mi
              > slabo i niedobrze, a sikac chcialam juz w drodze do lekarza. Meka. Teraz pije
              > 0,5 L wody z gazem, ktory wypelnia pecherz, ide na USG w podskokach, nie
              sikam

              jak ja bylam na usg, to facet nie wytrzymal parcia na pecherz i musial
              opuscic kolejke przed samym wejsciem :) pech....a ludzie czesto nie chca
              przepuszczac...

              d.
              >
              >
              >
          • Gość: Galena Re: Woda niegazowana?? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 14:32
            damona napisała:

            > najzdrowsze sa wysokozmineralizowane typu: muszynianka, piwniczanka itd...
            > sporo ich jest. ja pijam tylko takie.
            > aczkolwiek do wody niegazowanej mozna sie przyzwyczaic, i wtedy nawet zaczyna
            > smakowac.

            Jeśli chodzi o wysokozmineralizowane, to trzeba je jednak pic z umiarem-na
            przemian z tymi o mniejszej zawartości minerałów, bo można sobie zaszkodzić, np
            nereczkom.
            Gdybym miała odpowiedzieć na pyt. czy mój sposób odżywiania jest zdrowy to
            powiem tak i nie. Dzień zaczynam od szklanki wody z dwoma łyżkami zmielonego
            siemienia lnianego(to oczywiście zdrowo), ale zaraz potem solidna kawa z
            ciasteczkami czekoladowymi posmarowanymi masłem orzechowym (uwielbiam je i mogę
            jeść łychami). Sniadanie tak około 13-lekkie. Jem mało chleba i raczej jest ono
            ciemne(nie znosze białych kitowatych bułek i waciatego,słodkawego chleba).
            Prawie nie jadam gotowych wędlin, jeśli już, to duszę jakiegoś indyka w całości
            lub schab(mogą też być gotowane).Chleb smaruje tylko majonezem.Nie jem
            wołowiny, z wieprzowiny tylko schab, poza tym ryby i drób z przewagą
            indyka.żadnych boczków ani podrobów.Góry jarzyn i owoców. Potrafię dziennie
            zjeść np 10 jabłek i kilogram pomidorów-oprócz tego inne jarzyny i owoce.Piję
            jogurty ale tylko naturalne. Nie piję mleka krowiego.Woda mineralna tylko
            niegazowana i soki Fortuny-marchwiowo-jabłkowo-truskawkowe.Mnóstwo herbaty
            (naparzam w czajniczku zieloną z truskawkowyą).Nie słodzę ani kawy ani herbaty,
            ale słodyczy tyle, że wstyd pisać.Z grzechów największych to chyba te słodycze
            no i póżne obiadki i jeszcze póżniejsze kolacje.Potrafię o 24 gotować sobie
            moją ukochaną pomidorówę.Jeśli mam wcześniejszy obiad, to koniecznie dwie
            kolacje.Mogę chodzić głodna do 15, ale spać głodna nigdy się nie położe.Jak do
            tej pory nie mam żadnych problemów z figurą ani zdrowotnych.Odżywiam się tak a
            nie inaczej nie sugerując się specjalnie "żywieniowymi modami".Jem to co lubię,
            po czym się dobrze czuję i jedzenie czego sprawia mi przyjemność.
            Ależ się rozpisałam, biegne teraz zrobić sobie następną kawę(przynajmniej trzy
            dziennie), batonik już czeka. Smacznego!!
            • Gość: Galena Re:Gąsienice nie sa zbyt smaczne IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 15:10

              Jeśli już rozmawiamy o jedzonku, to opowiem wam moją kulinarną przygode.
              Kiedyś, kiedy byłam jeszcze narzeczoną swojego męża, zostałam zaproszona przez
              moją przyszła teściową na obiad. BYło bardzo uroczyście, stół pięknie nakryty,
              kwiaty w wazonie, serwetki świece itp. Na pierwsze podano czysty bulion z
              kalafiorkiem. Z rozkoszą sie do niego zabrałam, ponieważ uwielbiam. Jednak w
              trakcie konsumpcji, ku mojemu przerażeniu dostrzegłam między cudownymi
              różyczkami kalafiorka dużo mniej cudną gąsienicę. I cóż robić w takim
              przypadku? A znałam już wagę, jaką przywiązywała moja przyszła do tego, aby
              talerze po posiłku były puste. Tym bardziej, że każdy nalewał sobie zupkę sam.
              Och co ja wtedy przeżyłam, ile myśli różnorakich przeleciało przez głowę.Co
              robić? Ratuunku, co robić? A muszę zaznaczyć, że jestem osobą dość obrzydliwa,
              nie jadam slimaczków ani żabich udek.Ale jak tu zrobić przykrość mojej
              przyszłej, przecież zauważy jeśli ją zostawię na talerzu, a o tym żebym sama
              wyniosła talerz nie było mowy. Byłam przecież gościem honorowym, a moja
              teściowa nie tylko wspaniała kucharką, ale też bardzo kulturalna panią domu. I
              wiecie co???? Postanowiłam ją zjeść!!!! I zjadłam. Nie polecam.
              Ale jak tak patrzę teraz na moje życie-to warto było. Naprawdę warto!!!!
              • Gość: saxony Re:Gąsienice nie sa zbyt smaczne IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 22.08.02, 16:12
                o boze,usmialam sie do lez...
                • agul1 Re:Gąsienice nie sa zbyt smaczne 22.08.02, 16:15
                  A ja bym nie zjadła tej gąsienicy.. brrr... Liczyłabym na to, że jeśli teściowa
                  jest tak wspaniała jak mój narzeczony, to na pewno ma w sobie odrobinę
                  tolerancji i zrozumie, że nie mam ochoty połykać robaków, bleee..
              • Gość: LadyBlue brawo Galena :)))) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.08.02, 16:15
              • Gość: calineczka Re:Gąsienice nie sa zbyt smaczne IP: *.jeremi.pl / 192.168.0.* 22.08.02, 17:10
                Nie mam pojecia, jak udalo Ci sie do tego zmusic. Ja bym za nic w swiecie nie
                skonsumowala gasienicy. :) W takiej sytuacji prawdopodobnie ratowalabym sie
                serwetka, w ktorej znalazlaby sie ta upiorna niespodzianka. :)
                • Gość: Galena Re:Gąsienice nie sa zbyt smaczne IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 22:08
                  Gość portalu: calineczka napisał(a):

                  > Nie mam pojecia, jak udalo Ci sie do tego zmusic. Ja bym za nic w swiecie nie
                  > skonsumowala gasienicy. :) W takiej sytuacji prawdopodobnie ratowalabym sie
                  > serwetka, w ktorej znalazlaby sie ta upiorna niespodzianka. :)

                  Droga Calineczko!
                  Do tamtego obiadu tez myślałam, że za nic w świecie, że nigdy nie zrobiłabym
                  czegoś równie obrzydliwego, bo gasienica Faktycznie obrzydliwą była. Myslałam
                  też o serwetkach, ale one nie były papierowe tylko płócienne, pięknie
                  wykrochmalone.Zresztą gdybym nawet chciała tak zrobic, to i tak najpierw
                  gąsieniczka musiałaby znależć się w mojej buzi. Potem musiałabym
                  dokonać "wewnętrznej" selekcji- czyli kalafiorek i rosołek owszem tak, a
                  gasienica w serwetkę. A gdybym sie pomyliła???
              • rauser Re:Gąsienice nie sa zbyt smaczne 22.08.02, 17:54
                usmiałam się choć nie odbieraj tego jako Schadenfreude. A powiedz, czy
                powiedziałaś o tej gąsienicy narzeczonemu, po obiedzie? Czy się nie dowiedział?
                • Gość: Galena Re:Gąsienice nie sa zbyt smaczne IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 20:22
                  rauser napisała:

                  > usmiałam się choć nie odbieraj tego jako Schadenfreude. A powiedz, czy
                  > powiedziałaś o tej gąsienicy narzeczonemu, po obiedzie? Czy się nie
                  dowiedział?

                  Narzeczonemu powiedziałam oczywiście. Uśmialiśmy się oboje. On powiedział, że
                  mama oczywiście wybaczłaby mi to, że nie chcę zjeść gąsienicy, ale na pewno
                  byłoby jej bardzo przykro. Tak się starała. Przepraszłaby mnie do końca obiadu,
                  a może jeszcze dłużej. Powiedział nawet, że za moje poświęcenie może zjeść żywą
                  glistę. Nie wiem czy żartował. Nie chciałam sprawdzać szczerości jego
                  deklaracji. Opowiedziałam te historię również mojej teściowej, kiedy już nią
                  była kilka lat po slubie, tak kiedyś przy jakimś swiątecznym obiadku.Śmiechu
                  było co niemiara.
    • Gość: Maruda Re: jak sie˛ odz˙ywiacie? IP: *.nyc.rr.com 22.08.02, 19:12
      Ekhem, to moze teraz ja.
      Miecha nie jadam, ale za owocami morza przepadam (na przyklad malze w sosie
      kokosowym, mmmmm....:-) i raczej nie zmamierzam sobie ich odmawiac.
      Uwielbiam wszelkiego rodzaju salatki, warzywa, owoce (arbuz!!!!!)- zakupy robie
      tylko w sklepach ze zdrowa zywnoscia - warzywa i owoce zawsze bardzo dokladnie
      myje w specjalnie przeznaczonym do tego plynie. Wode pije tylko mineralna, albo
      dwukrotnie przefiltrowana i przegotowana. Zero kawy, ktorej szczerze niecierpie
      bo mnie po niej boli glowa, za to herbatka - owszem, ale tylko zielona. Kiedys
      nie przepadalam za zielona herbata, dopoki nie nauczylam sie jej wlasciwie
      parzyc - zauwazylyscie, ze zazwyczaj ludzie poprostu zalewaja ja wrzatkiem? Nic
      bardziej blednego - zalana wrzatkiem jest obrzydliwie gorzka - zielona herbate
      parzy sie woda o temp. okolo 70 stopni, najlepiej w wyparzonym czajniczku albo
      filizance i nie za dlugo.
      Strasznie mi brakuje polskiego kefirku i razowego chleba - tutaj za cholere nie
      uswiadczysz :-( No i tesknie okrutnie za polskimi owocami - agrest, porzeczki -
      widzialam w NY tylko w paru miejscach, a i to na zasadzie 'ciekawostki'),
      truskawki, maliny, jezyny w ogole maja nie ten zapach i smak, a o wisniach i
      poziomkach w ogole mozna zapomniec - cos takiego tu poprostu nie istnieje.
      Z pozytywow -
      Przepadam za tofu, ktore jadam w kazdej postaci - smazone, wedzone, suszone -
      lubie tez wynalazki typu sojowy bekon albo sojowe parowki, hamburgery, ktorych
      tutaj jest cala masa (naparwde sa niezle :-) Probuje sie przestawic na mleko
      sojowe, ale jakos srednio mi idzie... nie bardzo na przyklad moge sie
      przyzwyczaic do lodow sojowych...
      No wlasnie, lody - niestety uwielbiam , taki na przyklad mint chocolate cookie
      Ben&Jerry moglabym litrami...
      Bardzo lubie wietnamskie, malajskie i indyjskie zarcie - ale na codzien gotuje
      specyfiki typu quiche (zarowno w tradycyjnej jak i bezmlecznej formie),
      wegetarianska lasagne (z tofu, mozarella i parmesanem- PYYYCHA), a dzisiaj
      chyba wyprobuje najnowszys przepis na bezmleczne super-zdrowe fettucini
      Alfredo. Jesli ktos jest zainteresowany to sluze przepisem :-)
      Staram sie wyeliminowac cukry , ktore niestety nie sluza mojemu pecherzowi
      (pies by drapal te przeklete zapalene cewki:-(((( no i te nieszczesne mleko
      (ale serow nie popuszcze - uwielbiam).
      Co by tu jeszcze - alkoholu raczej nie pijam - nie trawie wina (bleee), zawsze
      mam po nim mdlosci - czasem tylko piwko, jakiegos malego drinia, albo jak mnie
      tesknota za krajem przydusi to sobie z moim lubym wychylamy brudzia 'Chopinem'
      :-)))))
      • damona Re: do Marudy 22.08.02, 19:23
        ja a propo Twojego zapalenia cewki.
        mi bardzo pomogly duze dawki Vit. c (jest cos takiego jak Vit.C 1000)
        lekarz mi kazal lykac w celu zakwaszania moczu.(jak jadlam tony slodyczy)
        Jak jest kwasne Ph to bakterie sie nie rozwijaja.
        sprobuj, moze Ci pomoze.
        • Gość: Maruda Re: do Marudy IP: *.nyc.rr.com 22.08.02, 19:54
          Dzieki Damona :-)
          Ja caly czas lykam tabletki zurawinowe, uva-ursi, vit C, kapsulki czosnkowe i
          co nie tylko, ale co zrobic jak to scierwo ciagle wraca????
          W sumie i tak jest ciut lepiej odkad odstawilam tabletki anty, ale i tak
          wczoraj po dluzszym seansie lodow czekoladowo-mietowych spedzilam pol nocy w
          lazience wijac sie zbolu, no a drugie pol w czulych objeciach termoforka (to z
          jednej strony, bo z drugiej dogrzewalo mnie moje kochanie:-))))
          Sama juz nie wiem co robic, chyba sie przejde do jakiegos specjalisty, chociaz
          pewnie znowu mi wypisza antybiotyki, a ja nie chceeeee :-((((
          Moze jeszcze sprobuje z wiekszymi, szokowymi dawkami vit c.
          Jeszcze raz dzieki
          Duza Buzka:-)
          Ps.: A Tobie cukier nie szkodzi??? Bo mi ewidentnie...

          damona napisa?a:
          > ja a propo Twojego zapalenia cewki.
          > mi bardzo pomogly duze dawki Vit. c (jest cos takiego jak Vit.C 1000)
          > lekarz mi kazal lykac w celu zakwaszania moczu.(jak jadlam tony slodyczy)
          > Jak jest kwasne Ph to bakterie sie nie rozwijaja.
          > sprobuj, moze Ci pomoze.
          • damona Re: do Marudy 22.08.02, 20:16
            Gość portalu: Maruda napisał(a):

            > Dzieki Damona :-)
            > Ja caly czas lykam tabletki zurawinowe, uva-ursi, vit C, kapsulki czosnkowe i
            > co nie tylko, ale co zrobic jak to scierwo ciagle wraca????
            > W sumie i tak jest ciut lepiej odkad odstawilam tabletki anty, ale i tak
            > wczoraj po dluzszym seansie lodow czekoladowo-mietowych spedzilam pol nocy w
            > lazience wijac sie zbolu, no a drugie pol w czulych objeciach termoforka (to
            z
            > jednej strony, bo z drugiej dogrzewalo mnie moje kochanie:-))))
            > Sama juz nie wiem co robic, chyba sie przejde do jakiegos specjalisty,
            chociaz
            > pewnie znowu mi wypisza antybiotyki, a ja nie chceeeee :-((((
            > Moze jeszcze sprobuje z wiekszymi, szokowymi dawkami vit c.
            > Jeszcze raz dzieki
            > Duza Buzka:-)
            > Ps.: A Tobie cukier nie szkodzi??? Bo mi ewidentnie...

            pewnie, ze mi szkodzi....
            ja mam jeszcze taka metode walki z ta upierdliwoscia,
            ze jak tylko cos mnie zaczyna piec to wmuszam w siebie
            hektolitry wody, wtedy mozna wyleczyc sie z tego w jeden dzien.

            moze zrob sobie dokladne badania, to bedziesz znac dokladna
            przyczyne.

            chcialam Ci jeszcze cos napisac,
            jakbys mogla mi podac priva...
            na moj adres:
            damona@gazeta.pl


            >
            >
            • Gość: Maruda Re: do Marudy IP: *.nyc.rr.com 22.08.02, 21:30
              Damona , wlasnie Ci wyslalam @ na skrzynke :-)
    • Gość: Kaśka Mleko IP: *.globsat.com.pl / 192.168.11.* 22.08.02, 20:35
      Cześć dziewczyny
      Zaciekawiło mnie dlaczego część z Was odstawia mleko. Możecie mi wyjaśnić? Czy
      coś jest z nim nie tak? Zawsze wydawało mi się, że mleko jest zdrowe, poza tym
      bardzo lubię pić takie zimne mleczko mniam mniam(przegotowanego nie cierpię).
      • Gość: Maruda Re: Mleko IP: *.nyc.rr.com 22.08.02, 21:29
        Ja tez lubie mleko, ale az takie zdrowe to ono nie jest - a na pewno nie dla
        wszystkich. Ponizej skopiowalam dla Ciebie artykul z internetowej strony
        www.drweil.com - znajdziesz w nim wyczerpujaca odpowiedz na Twoje pytanie.
        A tak w ogole to serdecznie polecam ta strobe internetowa - jest ona prowadzona
        przez lekarza specjalizujacego sie zarowno w tradycyjnej jak i altarnatywnej
        medycynie (jak sam twierdzi, z obu bierze to co najlepsze).

        The dairy industry has long promoted the notion that we never outgrow our need
        for milk, and that milk is nature's most perfect food. This is true if you are
        a baby cow, but in fact all of the nutrients in milk can cause problems for
        many of us humans.

        It's well known that many people can't completely digest the natural sugar
        (lactose) found in milk, especially people not of northern European ancestry.
        These individuals don't have the specific enzyme
        • Gość: agul Re: Mleko IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 22.08.02, 21:59
          Ja lubię mleczko i piję dużo - uwielbiam w zimne wieczory duuużo ciasta
          drożdżowego i kubek gorącego mleka:-)
          A latem zimne, pycha.
Pełna wersja