O szacunku do własnego ciała

IP: *.unregistered.media-com.com.pl 26.08.05, 21:48
polecam wywiad z Asią Brodzik:
Iwona Zgliczyńska: W jednej z gazet widziałam Twoje zdjęcie z dzieciństwa. Ty
naprawdę nie byłaś ładnym dzieckiem...
Joanna Brodzik: Jako okrąglutka nastolatka boleśnie przeżywałam przemianę w
kobietę. Pamiętam z tego czasu stres i to, że nie ze wszystkim potrafiłam
sobie poradzić.

- Zostało coś w Tobie z tamtej nieładnej dziewczyny?
Dziś traktuję to anegdotycznie. Może dlatego, że otyłość jest już gdzieś
daleko za mną.

- Proszę o anegdotę.
Kiedy babcia nasmażyła racuszków, mama musiała zamykać przede mną lodówkę na
klucz. Dosłownie, bo mieliśmy w domu retrochłodziarkę z kluczykiem.

- Teraz jesteś piękna!
Bardzo dziękuję. Uważam, że cielesność każdej kobiety jest zmienna. To
optymistyczne. Jeśli ktoś uzna: źle się czuję w swoim ciele, może po prostu
przestać jeść chipsy przed telewizorem i katować się myślami, dlaczego inni
są tacy fajni. Tylko zacząć coś robić. Najlepiej pod kontrolą specjalistów.
Ja przed laty poprosiłam o pomoc
lekarzy. I chudnięcie nie okazało się jakimś nadludzkim wysiłkiem. Nie wierzę
w dwutygodniowe diety czy głodówki. Do swojego ciała podchodzę z pozytywną
energią i szacunkiem. Ono przecież nie jest czymś, co wymknęło mi się spod
kontroli i tak sobie jakoś utyło. Jeśli zechcę, mogę mu pomóc.

- Jak dużo schudłaś?
15 kg.

- Pamiętasz moment, w którym zrozumiałaś, że wyglądasz świetnie?
Nie było tak, że w jednej chwili z pyzy zmieniłam się w trzcinkę. To zawsze
byłam ja. Moja psychika nadążyła za tą zmianą. Z kilku powodów. Chudłam
bardzo powoli: około 1 kg na miesiąc. W tym czasie dużo rozmawiałam o swoich
uczuciach z przyjaciółką i mamą. Ćwiczyłam, więc miałam cały czas kontakt ze
swoją zmieniającą się fizycznością. Wyobraź sobie: najpierw się schylasz i
ledwo możesz palcami sięgnąć podłogi. A po trzech miesiącach zginasz się w
pałąk i twoja głowa dotyka kolan. Brzuch stał się mniejszy. Masz świadomość,
że się zmieniasz.

- Nie przytyłaś nigdy więcej?
Dziś wiem, że skuteczne chudnięcie polega na zmianie swoich przyzwyczajeń. I
nie dotyczy to tylko jedzenia. Także tego, co się robi po przebudzeniu i jak
traktuje się własne ciało. Jak miałam 17 lat, kochałam pierogi, naleśniki. Od
kiedy schudłam, jem niewiele, ale regularnie i często. I mogę przysiąc, że w
ogóle nie mam potrzeby, żeby... spałaszować pół tortu czekoladowego w środku
nocy.

- To w jaki sposób Joanna Brodzik poprawia sobie humor?
Uwielbiam siadać do stołu z ukochanymi ludźmi. Wierzę, że dobra energia,
która się wtedy między nami wyzwala, dostarcza do mojego mózgu wystarczająco
dużo pokarmu. Nie potrzebuję się więc objadać.

- Opowiadasz dziwne rzeczy.
Pamiętasz taką scenę z „Uciekającej panny młodej”? Julia Roberts w pewnym
momencie zdała sobie sprawę, że tak naprawdę nie wie, czy bardziej lubi jajka
na twardo czy na miękko. To zdanie można przełożyć na resztę naszego życia.
Jak już wiesz, co i jak chcesz jeść, to potrafisz też rozpoznać w sobie, z
kim chcesz spędzać czas i kto ci jest najbliższy.

- To miłość sprawia, że tak pięknie wyglądasz?
Każde pozytywne uczucie, które pielęgnujesz w sobie, jest sprawcą cudów. Ale
z miłością jest też tak, że... jeśli swoje samopoczucie uzależniasz w całości
od konkretnego mężczyzny albo czegokolwiek innego, to jak tego czynnika
zabraknie lub coś się w nim popsuje, to twoje samopoczucie będzie... w dużym
kłopocie. Szukam siebie w sobie. Chcę być dla siebie oparciem. To
paradoksalnie daje mi możliwość silniejszego kochania. I... jeszcze spokój.

- Spokój?
Tak, bo jeśli któregoś dnia nie będziesz już zakochana, to nie poczujesz się
bezwartościowa. Tylko po prostu niezakochana.

- A czy Ty masz jakieś kompleksy?
Niezliczone ilości (śmiech). I, kurczę, wiesz, zżymam się na to. My, kobiety,
tracimy dużo czasu na
obcowanie z kompleksami. Jeśli 50 razy dziennie przemyślisz sprawę swojego
nosa, który Twoim zdaniem nie jest idealny, to ta myśl odbiera ci energię.

- A co robisz, by odzyskać siły?
Moja rodzina przypomina przekrzykującą się, włoską familię. Być może dlatego
potrafię wyłączyć się w każdej sytuacji. W totalnym hałasie uciąć sobie 20-
minutową drzemkę. Mój dołek energetyczny przypada na czas po obiedzie. Wtedy
szukam czegokolwiek, na czym mogę się położyć. Kawałka koca, nawet
wycieraczki. Drzemka jest czymś, co absolutnie ładuje moje baterie.

- Czegoś nie lubisz w modzie?
Irytuje mnie nadmiar: w kolorach, dodatkach. Epatowanie metkami. Ale również
zbyt wielka precyzja: taka, żeby wszystko było tip-top.

- Czyli pozwalasz sobie na luz?
Absolutnie, nie mam tak, jak jedna moja znajoma, że nie pójdę po zakupy bez
makijażu. Dzisiaj wybiegłam z domu z mokrymi włosami. Bo pękła mi rączka od
szczotki, na której suszyłam włosy. I pomyślałam sobie: dobrze, nawet
cudownie. Dam im odpocząć.

- A jak masz podły nastrój, zdarza Ci się fatalnie wyglądać?
Myślę tak: jeśli pozwolisz sobie na włożenie kapci i dresu na dłużej, to może
Ci już tak zostać. Wtedy nie będziesz w stanie przyjąć na siebie
jakiegokolwiek dodatkowego wysiłku. Czasem więc zmuszam siebie do działania.
Bywa, że samodyscyplina urodowa pozwala mi wydobyć się z dołka.

- Robisz coś, żeby już od rana czuć się dobrze?
Wstaję, patrzę w lustro i od razu myślę: „Znowu muszę skubać brwi...”. Bo one
odrastają nieustannie. Brunetki mnie zrozumieją. Ale tak serio: szybki
prysznic i rozciągnięcie mięśni karku i szyi plus kilka ćwiczeń oddechowych.

- A ile czasu zajmują Ci te rytuały?
5–7 minut. Ćwiczenia oddechowe można robić, czekając, aż zagotuje się woda w
czajniku.

A to nie jest tak, że trzeba odsłonić kotary i ćwiczyć w ciszy, witając
słońce na różowej macie?
(Śmiech). Ćwiczyć można nawet na ręczniku. Może być różowy...

- Kolejny poranny krok to makijaż.
Poza pracą niewiele się maluję. Jeśli już, to zamiast podkładu używam kremu
koloryzującego. Nie maluję ani brwi, ani rzęs ze względu na ciemną oprawę
oczu. Ale używam najlepszego pod słońcem żelu do rzęs i brwi Constance
Carroll. Niestety, coraz trudniej go kupić. Jeszcze czasami udaje się go
znaleźć w dworcowych kioskach (śmiech).

- Na koniec zadam Ci Twoje znienawidzone pytanie: czujesz się blondynką czy
brunetką?
W ciemnych włosach czuję się silniejsza. Jasne złagodziły mnie i pozwoliły na
większą frywolność. Mogłabym zmieniać kolor codziennie, w zależności od
aktualnych potrzeb.

- Podobno kobiety zaczepiają Cię na ulicy i pytają, czy mogą sobie zrobić
kolor na Joannę Brodzik. Denerwuje Cię to?
To fajny komplement. Zawsze wtedy dziękuję i mówię: „Proszę pani, to jest
ósemka. Tylko niech pani nie zapomina, by odpowiednio pielęgnować farbowane
włosy”.

- Ulubiony zapach?
Moim ulubieńcem jest Extravagance Givenchy. Kiedy zaczęłam pracować
nad „Kasią i Tomkiem”, spryskiwałam się Chance Chanel, który absolutnie
wpisywał się w graną przeze mnie postać. Podoba mi się też Angel Thierry
Muglera, bo nie jest nachalny. Wybory zapachowe wynikają też chyba z mojego
typu urody. Zupełnie nie trzymają się na mnie takie lekkie, trawiasto-
kwiatowe nuty. Lubię zapachy cięższe, np. z piżmem, ale przełamane czymś
świeżym.

- Ulubiony kosmetyk?
Jest coś takiego, co dosłownie mogłabym jeść łyżkami (śmiech).
Bezkonkurencyjny balsam do ciała z masłem shea z Body Shopu. Niestety, do
kupienia tylko za granicą. Obcowanie z nim jest tak przyjemne, że za każdym
razem, kiedy wracam z podróży, nie mogę się doczekać, żeby wziąć prysznic, a
potem się nim nasmarować.

- Bez czego nie wychodzisz z domu?
Bez mokrych chusteczek Johnson & Johnson. Nie zmywam makijażu niczym innym.
Mleczko zabiera za dużo czasu i nie lubię, kiedy dostaje się do oczu. Poza
tym do moich rzęs czepiają się kłaczki z wacików i wtedy szlag mnie trafia
(śmiech). Co jeszcze? Uwielbiam błyszczyki Juicy Tubes Lancôme. Mój rekord to
5 sztuk w torebce. Mają świetne ko
    • Gość: magda Re: O szacunku do własnego ciała IP: *.unregistered.media-com.com.pl 26.08.05, 21:50
      sorry urwało tu jest II część:
      - Bez czego nie wychodzisz z domu?
      Bez mokrych chusteczek Johnson & Johnson. Nie zmywam makijażu niczym innym.
      Mleczko zabiera za dużo czasu i nie lubię, kiedy dostaje się do oczu. Poza tym
      do moich rzęs czepiają się kłaczki z wacików i wtedy szlag mnie trafia
      (śmiech). Co jeszcze? Uwielbiam błyszczyki Juicy Tubes Lancôme. Mój rekord to 5
      sztuk w torebce. Mają świetne kolory.

      - Wpadki urodowe?
      Najfajniejsza chyba na festiwalu w Gdyni, kilka lat temu. Tuż przed moim
      wejściem do foyer zgasło światło. Miałam wtedy bardzo wyskubane brwi i musiałam
      je przedłużać. Pech chciał, że w mojej torebce były dwie kredki: jedna czarna
      do brwi, druga chabrowa do powiek. Nie różniły się niczym poza końcówkami. I
      ja, oczywiście, dorysowałam sobie brwi tą chabrową. Znajomi śmieją się dziś, że
      światowe tendencje podłapały to dopiero kilka lat później.

      - Dobre rady?
      Wierzę w to, że kobiety w głębi duszy wiedzą, co powinny robić, by wyglądać
      najlepiej. Tylko nie dopuszczają do siebie tego głosu. Niektóre z nas kopiują
      dostępne wzorce i mimo to czują się jakieś takie niedokończone. Warto spokojnie
      przyjrzeć się sobie i zrobić coś, co będzie właśnie nam się podobało. Nie bać
      się zmian. Nawet jeśli przydarzy ci się niefortunne obcięcie grzywki, to może
      być konstruktywne. Może sprowokować do odsłonięcia czoła i jakiegoś
      fantazyjnego wiązania chustki. Włosy na szczęście szybko odrastają.

      Ulubione miejsca, które pomagają Ci pielęgnować urodę?
      Mam absolutne zaufanie do Leszka Czajki (Atelier Fryzjerskie, ul. Nowogrodzka
      18, lok. 1; ul. Solec 22, Warszawa), który opiekuje się moimi włosami, a ja
      sekunduję mu w zawodowych poczynaniach. Natomiast w salonie odnowy Royal Vital
      (ul. Sienna 93, Warszawa) raz na jakiś czas funduję sobie cały dzień
      przyjemności. Podczas pielęgnowania paznokci można sobie obejrzeć romantyczny
      film na DVD.
      • Gość: Edyta wywiad fajny, choć nie przepadam za tą aktorką IP: *.nowiny.net 27.08.05, 00:01
        • Gość: k. dla mnie super. IP: *.chello.pl 27.08.05, 09:01
        • Gość: magda Re: wywiad fajny, choć nie przepadam za tą aktork IP: *.unregistered.media-com.com.pl 27.08.05, 09:51
          • Gość: leila Re: wywiad fajny, choć nie przepadam za tą aktork IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 27.08.05, 11:43
            j.w.
        • landrynka8 Re: wywiad fajny, choć nie przepadam za tą aktork 27.08.05, 14:51
          Mam podobnie. Jakoś tak mnie nie zachwyca.
          • Gość: dfgd Re: wywiad fajny, choć nie przepadam za tą aktork IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.05, 15:56
            ja ją lubie, wywiad fajny
    • Gość: Asia Super wywiad:-) IP: *.crowley.pl 27.08.05, 16:27
    • Gość: magda Re: O szacunku do własnego ciała IP: *.unregistered.media-com.com.pl 27.08.05, 18:26
      Nie chodzi o to czy ktoś lubi grę aktorską pani Brodzik tylko o meritum
      sprawy,jak ONA odnosi się do traktowania własnego ciała, w jaki sposób
      podchodzi do kwestii odchudzania, jak dba o swój własy wygląd? Ważne jest dla
      mnie to że z brzydkiego kaczątka ( z nadwagą) stała się atrakcyjną kobietą.Może
      nie oszałamaiająco piękną ale atrakcyjną.
Pełna wersja