Dodaj do ulubionych

A co z lumpeksami?

17.09.02, 19:17
W świetle ostatnich wątków o zakupach na jesień w firmowych sklepach, aż mi
głupio zakładać wątek o lumeksach.Ale niech tam... Ja kupiłam sobie dzisiaj
śliczne sztruksy biodrówki ,bordowe , zupełne nówki.Czy któraś z was
dziewczyny odwiedza jeszcze lumpeksy?
Obserwuj wątek
    • miriam_73 Re: A co z lumpeksami? 17.09.02, 19:25
      No. U mnie na Stokłosach w Warszawie ostatnio pojawiły się marynarki i trochę
      cieplejszych fatałaszków. Kupiłam sobie granatową marynarkę Candy (C&A) jeszcze
      z metką - miała niewielką plamkę na rekawie, którą udało mi się łatwo usunąć.
    • Gość: Kaja Re: IP: *.man.polbox.pl 17.09.02, 19:30
      Ja lubię lumpeksy. Z mojego doświadczenia :-) wynika, że najlepszej jakości są
      spodnie, kupiłam już kilka par po 20 zł, które wyglądały na nowe. Mam też dwa
      ukochane, śliczne swetry i dwie bluzki. Niedługo wybiorę się na łowy.
    • Gość: sasanka Re: A co z lumpeksami? IP: *.x-net.gliwice.pl 17.09.02, 19:32
      Kurcze jak ja wam zazdroszczę. Mi tam chyba brak cierpliwości do wynajdowania
      cudów w tych górach ciuchów. Chociaż kiedyś kupiłam prześliczną suknie
      afrykańską za 21 zł (była raz użyta na balu przebierańców a przedtem wisiała
      miesiąc na wierzchu i "cieszyła oczy"). Mam znajome które kupują regularnie w
      lumpeksach i wyglądają świetnie, oryginalnie. Ja tylko czasami upoluje jakiś
      fajny sweterek czy płaszczyk, a i tak nie kupuję bo z reguły nie mam wtedy przy
      sobie pieniędzy :).
      Pozdrawiam
      • miriam_73 Re: A co z lumpeksami? 17.09.02, 20:20
        U mnie ciuszki są sortowane tzn. np. koszule wiszą w jednym miejscu, spodnie w
        innym. Wszystko jest porozwieszane na wieszakach na dość sporej powierzchni i
        są przymierzalnie.
        • Gość: sasanka Re: A co z lumpeksami? IP: *.x-net.gliwice.pl 17.09.02, 20:39
          o górach ciuchów pisałam trochę w przenośni bo rzeczywiście teraz to rzadkość.
          Choć koleżanki wyżej wymienione twierdzą że właśnie tam najlepsze kąski się
          trafiają. Ale niestety do przeszukania kilku rzędów wieszaków tez cierpliwości
          mi brak, a przyznasz ze kupowanie w takim sklepie przypomina polowanie:).
          Wśród bezkształtnej masy parę perełek i chwała tym którzy potrafią je wyłowić.
          Poza tym udane polowania w lumpeksach wymagają systematyczności a wyznam Wam
          coś w sekrecie - ja nie lubię zakupów. No raz na miesiąc.
          A może zna ktoś w Gliwicach jakieś fajne lumpeksy to chętnie potrenuję.
    • Gość: Ada Re: A co z lumpeksami? IP: *.chello.pl 17.09.02, 21:06
      Z jednej strony pociągaja mnie rózne artykuły i opisy, jak to znane (i
      nieznane) osoby kupują sobie świetne, oryginalne, często markowe ciuchy za
      grosze. Ale z drugiej to do tego chyba trzeba mieć jakies szczegolne
      zdoloności. ja pare razy zajrzałam do takiego "second handu" (czy to to samo,
      co lumpeks?), ale nie udało mi się nic wyszukać. Może szukałam zbyt pobieżnie?
      I jednak zawsze miałam wrażenie, że te ubrania są jakieś nieświeże i, głupie
      uczucie, ale że wciąż czuć na nich zapach poprzednich użytkowników. Hm, coś nie
      moge się przekonać, albo nie znam dobrych miejsc (w wawie znam bramy: Chmielna
      i Jana Pawła)
      A.
      • Gość: mikra Re: A co z lumpeksami? IP: *.org 17.09.02, 21:31
        ten zapach - rzeczywiscie charakterystyczny, to nie tyle
        poprzedni właściciele, co różniste środki dezynfekcyjne
        itp. zresztą jakby wrzucić wszystkie Twoje ciuchy z szafy
        do plastikowych worów i poprzerzucać je przez parę
        miesiecy, to pewnie świeże by nie były :)))) no, ale
        przecież są pralki o dobre proszki, no nie?

        a odpowiadajac na pytanie zadane w wątku - kupiłam sobie
        cudny, beżowy polar-misiek. ciepły i śliczny. A takze
        polarkowy, ultramięciutki golf w kolorze gorzkiej
        czekolady. Puchnę z dumy, gdy widzę zachwycone spojrzenia
        :)))) mam "swój" upatrzony lumpeks - czysty, przyjemny, z
        pania Anią, która zawsze wie co mi sie spodoba :)

        nie kopię w górach ciuchów - bo tam gór nie ma, ale
        wieszaki. ja tylko patrzę po "wystawce" na ścianie - tam
        wiszą własnie ciuchowe smaczki. kiedyś wciskałam ludziom,
        że dany ciuch "dostałam w spadku po cioci" albo "mama mi
        przywiozła skądś tam". teraz mówie prosto z mostu że z
        lumpeksu - i naprawdę cieszę sie tym jak dziecko.
        niestety, nie mam dużo kasy, ale mimo to szafę pełną
        fajnych ciuszków. pozdrawiam :))))))))))))))))))))))
    • ariana_ Re: A co z lumpeksami? 17.09.02, 22:00
      No właśnie: do polowania w lumpeksach trzeba trochę cierpliwości.Nie da się
      niestety przelecieć przez wieszaki i wyjść z czymś oryginalnym. Trzeba sobie
      zarezerwować czas "na lumpeks".Ja też mam swój upatrzony w którym wiszą pięknie
      posegregowane ciuchy.I nie tracę czasu na łażenie po całym mieście, tylko od
      razu kieruję się do niego.
      • Gość: Marta Re: A co z lumpeksami? IP: *.acn.pl / 10.130.130.* 17.09.02, 22:06
        ja od pewnego czasu (no,w sumie to bylam 2 razy, ale planuje dalsze tam wyprawy)
        poluje w jednym lumpeksie i wypolowalam przepiekną czerwoną tunikę NAF NAF, 2
        torebki (istne cuda!) i koszule. Faktycznie, taka wypatrzona rzecz cieszy
        bardziej niz ta za która płacę grube setki.
        Czy mogłby ktos mi podac namiary na jakies fajne lumpeksy (z wieszakami:) w
        Warszawie.
        dziekuje
    • Gość: diabe Re: A co z lumpeksami? IP: 157.25.126.* 18.09.02, 12:30
      ja mam ten sam problem co Ada - czasami pod wpływem jakiegoś artykułu w TS czy
      Elle nachodzi mnie chęć, ale z reguły wizyta w second hendzie konczy się po
      kilku sekundach, bo czuję sie jakbym odwiedziła śmietnik :(
      moze po prostu nie znam dobrych adresów?

      dziewczyny, napiszcie gdzie kupujecie - bardzo jestem ciekawa i może podejmę
      kolejną próbę..? :)
    • Gość: renia Re: A co z lumpeksami? IP: *.radio.com.pl 18.09.02, 13:06
      No jasne! Mam swoje ulubione i na jesień skompletowałam sobie trendowe jesienne
      ciuchy - brązowy golf, rudy sweterek, 2 kaszmirowe i wełniane rozpinane,
      płaszcz jesienny. Wszystko w sumie: 70 zł. Jak nowe. Gorzej ze spodniami, z
      reguły albo są wąskie albo dzwonowate nogawki.
      • Gość: gAndzia adresy w wawie IP: *.se.com.pl / 10.0.200.* 18.09.02, 13:10
        oprócz tych ww. przypomniał mi się fajny second hand (normalne, fajne ciuchy
        plus retro, ceny niskie) na skorochód majewskiego (równoległa do grójeckiej,
        mniej wiecej na wysokości pawilonów, przystanek za halą banacha). z tym, że
        pare lat tam nie byłam (ze 2) i nie wiem, czy to istnieje, i jak sie ma.
    • ladyblue Re: A co z lumpeksami? 18.09.02, 14:41
      zazwyczaj brakuje mi zacięcia i siły żeby przerzucać sterty szmat, ale jak się
      zawezmę to perełki się trafiają dość często. tylko mam alergie na ten zapaszek
      lumpeksowy i posuzkiwaniom wtóruje kichanie ;) wolę takie malutkie niż duże, w
      takim molochu źle sie szuka (2500 m kw. :). jesli ktoś ma namiar na jakiś
      sympatyczny lumpik we wrocku to prosze podać :)
      • nido Re: A co z lumpeksami - do ladyblue 18.09.02, 15:00
        Byłaś może już w tym nowym, podobno dwupoziomowym (??) lumpeksie na Ostrowskiego?
        Jedyny lumpeks we Wrocławiu, w którym czasem coś fajnego sie trafi to wg mnie ten przy skrzyżowaniu Hallera z Grabiszynska. Aha, i jeszcze na Hallera przy ojca Beyzyma. Ale rzeczywiście zgadzam sie z gandzia, złote czasy już chyba minęły...
        • ladyblue Re: A co z lumpeksami - do ladyblue 18.09.02, 15:09
          nido napisała:
          > Byłaś może już w tym nowym, podobno dwupoziomowym (??) lumpeksie na
          Ostrowskiego?
          > Jedyny lumpeks we Wrocławiu, w którym czasem coś fajnego sie trafi to wg mnie
          ten przy skrzyżowaniu Hallera z Grabiszynska. Aha, i jeszcze na Hallera przy ojc
          > a Beyzyma. Ale rzeczywiście zgadzam sie z gandzia, złote czasy już chyba
          minęły ...

          w tym na ostrowskiego byłam, przytłacza mnie wielkością i nic specjalnie super
          nie wypatrzyłam. pomysłowo zrobiony, jedno piętro z wycenionymi, drugie z
          takimi na wagę, ale wilki tak, ze sie gubiłam. do tego na beyzyma sie wybiorę,
          bo nigdy nie byłam. czasem cos na pl.hirszfelda albo na pl.św macieja sie
          znajdzie, ale coraz mniej ciekawych rzeczy :(
          • milla_ Re: A co z lumpeksami - do ladyblue 24.09.02, 09:38
            Jesli chodzi o wroclawskie lumpeksy, nie mam jednego ulubionego. Mam za to 15
            sprawdzonych, ktorych 'obchod' robie regularnie raz na miesiac. Nie twierdze,
            ze ciuchy uzywane sa podstawa mojej garderoby, ale mam kilka ciuchow kupionych
            w lumpeksach, ktorych nie zamienilabym na zadne inne ( w domysle - drozsze ).
            Niezawodnym zrodlem zaopatrzenia jest dla mnie natomiast kramik na placu
            grunwaldzkim. Naprawde przyjemne miejsce ( zarowno dla oczu, jak i dla
            portfela ): piec uroczych, eleganckich kobietek sprzedaje nowe ciuchy znanych
            ( np. zara, mango, esprit) i mniej znanych firm. Wszyscy sie znaja, panie
            pozwalaja brac ciuchy do domu, mozliwe jest tez odlozenie upatrzonego 'towaru'.
            Raj na ziemi :) .
            W kazdym razie ja upatrzylam tam sobie bajeczna czrna marynarke benettona (
            krociutka, dopasowana i slodka ) i piekny malinowy szal ( ogromniasty i
            oryginalny ). Marynarka kosztuje 50 pln a szal 60pln ( sama nie wiem, czemu tak
            drogo, trzeba bedzie sie potargowac ). Teraz poluje na jakas ciekawa jesienna
            kurteczke, albo plaszczyk.
            Wroclawianki zapraszam serdecznie.
            Dla zainteresowanych czyms bardziej eleganckim: ostatnio widzialam piekny
            czarny garnitur benettona, marynarka + spodnie z kantem za smieszne 75 zl.
            Pozdrawiam.



              • milla_ Re: A co z lumpeksami - do ladyblue 24.09.02, 12:39
                Jest dokladnie w centrum placu :))). Wchodzisz na plac grunwaldzki ( pewnie
                wiesz, jak tam jest - full straganow, mydlo i powidlo, jak dla mnie ma to swoj
                urok ) i dokladnie w srodkowej alejce jest z 4-5 stoisk z ciuchami. W duzej
                mierze sa to ubrania nowe, a jesli nie sa, to tak przynajmniej wygladaja :).
                Niestety, musze Cie rozczarowac - ja tez szukalam kurtki na jesien, ale
                aktualnie nie bylo nic w moim rozmiarze ( 34-36 ). Chociaz byla jedna ciekawa
                kurteczka, ale cienka jak diabli. I jest boska spodniczka w krateczke z mango,
                ale rozmiar 34 :(((, nawet ja sie nie wcisnelam...
                Ale sama musisz poczuc ten klimat. Mam nadzieje, ze moje informacje sie na cos
                przydadza.
                Pozdrawiam.

                • Gość: Bea Re: A co z lumpeksami - do ladyblue IP: 213.25.164.* 24.09.02, 13:42
                  Aaaaa...chodzi Ci o targowisko na Pl.Grunwaldzkim?:)))
                  Bo na środku placu to jest skrzyżowanie a nie baby z ciuchami:))
                  W takim razie to są te "stragany" na targowisku?
                  Jakoś nie wyglądały dla mnie nigdy zachęcająco..ale coż...skoro można tam coś
                  znależć to czemu nie?
                  A może to ciąg , który jest przy samym płocie?Tak jakby z tyłu?
                  Zdezorientowana jakaś jestem:(
                  • milla_ Re: A co z lumpeksami - do ladyblue 24.09.02, 17:07
                    Dokladnie o to miejsce mi chodzi :))). Faktycznie, kiedys nie bylo tam
                    ciekawie. Pamietam, jak pare lat temu staly tam sedziwe babulenki i drzacym
                    glosem zachwalaly ubrania sprzed 20 lat... Jesli znajdziesz miejsce o ktore mi
                    chodzi, na pewno nie bedziesz rozczarowana. Oczywiscie, ze nie ma tam
                    ekskluzywnych przymierzalni i olsniewajaco pieknych ekspedientek, ale stalym
                    klientkom nie robi to zadnej roznicy. Mozna upolowac naprawde swietne ciuchy.
                    Pozdrawiam.
      • Gość: Ala Re: A co z lumpeksami? IP: *.roee.org.pl 18.09.02, 15:03
        A może ktoś dyponuje fajnymi adresami krakowskich lumpeksiaków.
        Fajne rzeczy (często markowe) można dostac w Krakowie na tzw. "żydzie" (bez
        podtekstów), ale tez trzeba szukać i kopać. Co tydzień w niedziele na
        krakowskim Kazimierzu, na placu Nowym jest wielkie handlowanie ciuchami
        używanymi, nowe też są. Ceny różne, chyba troche wyższe niż w lumpeksach ale w
        dalszym ciągu konkurencyjne.
        Pzdr A.
        • Gość: Mia Re: A co z lumpeksami? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 20.10.02, 16:24
          Na "Żydzie" w tej chwili juz niewiele można wygrzebać okazji - ceny jak w
          sklepach, a ciuchy tej samej jakości, tylko sprzed paru sezonów. Jeszcze ze
          trzy lata temu tego nie było, ale teraz jadą juz chyba tylko na dobrej
          opinii...

          I ludzie tezinni juz przychodzą sprzedawać. Jacyś bardziej pazerni.
    • Gość: E.G.M. Re: A co z lumpeksami? IP: 2.4.STABLE* / 10.48.49.* 18.09.02, 17:45
      Kurczę, ten wątek obudził moje wspomnienia. Do niedwana kupowałam wyłącznie w
      lumpeksach, bo na nic innego mnie nie było stać. Teraz zresztą mieszkam w innym
      mieście i nie znam miejscowych second-handów. Polecam lumpeks Galant w Świdniku
      k. Lublina.
      Ale jak sobie przypomnę to uczucie - emocje łowcy wyruszającego na polowanie...
      A za perełkami trzeba się trochę nachodzić, ale jak ktoś to lubi - to jest
      świetna rozrywka. Mój brat ma super oko do takich poszukiwań, ubiera się
      wyłącznie w markowe rzeczy, choć nie zarabia ani grosza. Ma np. doskonały
      garnitur C&A kupiony za 27 zł.
    • isia67 Re: A co z lumpeksami? 18.09.02, 18:41
      Ja do grzebania w ciuchach nie mam melodii i obojętne czy w normalnym sklepie,
      czy w lumpeksach. Natomiast moja mama jest w tym znakomita. 3/4 mojej garderoby
      wyciągnęła właśnie z lumpeksów. Właśnie mam na sobie sweterek za jakieś 5 zeteł
      i już kilka osób pochwaliło go, a dwie z nich wyraziły chęć odkupienia :-).
      Jak mam wydać 100 czy więcej złotych za bluzkę, która po jednym sezonie nadaje
      się na szmatę do podłogi, a po za tym jest już niemodna to wolę dać 5 czy 10 i
      bez żalu wyrzucić po kilku założeniach. Paranoją jest to, że te ciuchy z
      lumpeksu są często dużo lepszej jakości niż chłam sprzedawany w naszych
      polskich sklepach i wytrzymują nie jeden sezon.
    • erin2 Re: A co z lumpeksami? 19.09.02, 07:44
      Hej Laski,
      Tak mnie wczoraj nakreciłyście tymi lumpeksami , ze odwiedziłam mój
      podwarszawski przybytek gdzie nabyłam:
      spódnice długa dżinsową Promod - nówka!-
      śmieszny króciutki sweterek rozpinany street one - melanz biało czarny
      śmieszne wdzianko - przód pomarańczowy z wyszywanymi listkami szlaczkiem u
      dołu, rekawy i tył z ciemnozielonej dzianiny
      i jeszcze jedna bluzeczkę
      Zapłaciłam za wszystko 119 zł.
      Wszystko ładniutko wisi na wieszakach a lumpeksowy zapaszek nie kreci w nosie!
      Pozdr.
      e2
    • Gość: Kaśka Re: A co z lumpeksami? IP: *.globsat.com.pl / 192.168.11.* 19.09.02, 07:52
      Po przeczytaniu całego wątku chyba wybiorę się dzisiaj na polowanie. Nigdy nie
      kupowałam w lumpeksach, ale już od dawna słyszę, że można w nich znaleźć super
      rzeczy. Zastanawiałam się kiedyś skąd mój chłopak ma spodnie Calvina Kleina (z
      lumpeksu oczywiście) ale wtedy jeszcze mnie to nie zmobilizowało. Ale dzisiaj
      chyba obejdę pół miasta, a co mi tam, mam czas :)
      • anexxa wzorcownia, taaaa.... 11.11.02, 22:36
        bylysmy z agul pare dni temu. po pierwsze, nie wiem co do
        fajnych ciuchow maja stroje teatralne widoczne na wystawie.

        po drugie, w sklepie jest niewiarygodnie goraco i duszno.
        nie najlepsza to atmosfera do robienia zakupow, zwlaszcza
        ze z ciuchow na wieszakach unosi sie charakterystyczny
        zapach, niestety srednio przyjemny.

        po trzecie - przegladalam spodnie - wszystkie albo
        rozmiar 44 i w gore, albo zniszczone w stopniu
        wykluczajacym zakup. nawet jesli to byly super marki -
        nie zamierzam kupowac sciery z metka, jaka by ona nie byla.

        dzial mesko-dzieciecy pusciutki, tzn. ciuchy sa, klientek
        zero - najwyrazniej wszystkie baby przyszly na polowanie
        dla siebie po artykule w GW.

        przejrzalam swetry, zakiety, bluzki i okrycia wierzchnie.
        jak dla mnie, koszmarki i tandeta. moze jednak nie
        przyjrzalam sie dokladnie wszystkiemu - za duzo ludzi i
        tlok zniechecily mnie do zakupow... ale z cala pewnoscia
        wszystko, co wyciagalam i ogladalam, okazywalo sie
        koszmarnym sweterkiem z anilany, wytarta bluzka z
        przedziwnej plastikowej przedzy albo kurteczka a la skora
        w kolorze fuksji - ze nie wspomne o koszmarnych,
        sztucznych futrach i dwoch prawdziwych, ktorych mole nie
        dojadly tylko przez zapomnienie.

        tak wiec - ja za wzorcownie dziekuje.

        xx.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka