"jakość" polskich kosmetyków...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 00:10

No proszę! Chociaż do polskich kosmetyków jestem skutecznie uprzedzona, jednak
po wielu pozytywnych opiniach postanowiłam zakupić sobie coś polskiego. I
padło na piankę Eris do cery w r a ż l i w e j. Pierwsze użycie było bardzo
przyjemnym zaskoczeniem. Kolejne- zaskoczeniem ogromnym. Otóż skóra odchodzi
mi z twarzy płatami. Nie mogę na nią nałożyc nawet kremu, ponieważ wałkująca
się skóra, czt też raczej jej resztki, uporczywie w tym przeszkadzają... Nie
pomógł nawet peeling plus krem nawilżający plus krem ochronny na zime
Neutrogeny, który pomaga na wszystko. Załamka! To się chyba do prania skarpet
nadaje. Moja twarz nigdy nie była tak wysuszona i zniszczona.

Nigdy więcej nie kupię żadnego polskiego kosmetyku, gdyż jest to
najzwyczajniej w świecie strata pieniędzy. Pianka owa jest w tej samej cenie,
co żele Nivea, Garnier czy J&J. Nigdy więcej nie dam się nabrać na
"odnowienie" i "ulepszenie" jakiejś marki. I pomyśleć, że na forum doradzano
mi zamianę podkładu Clinique na City Matt Erisa...
    • Gość: Iza Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.05, 00:28
      Gość portalu: dwa_buciki napisał(a):

      > padło na piankę Eris do cery w r a ż l i w e j.

      A nie znasz jeszcze zasady, że najczęściej uczulają kosmetyki do skóry
      wrażliwej? ;) ja mam taką własnie i przekonałam sie już o tym dawno! To na czym
      pisze dla rażliwców, często się dla tej skóry wogóle nie nadaje :/ A mocne
      łuszczenie skóry to jeden z objawów uczulenia na kosmetyk.
      • Gość: koko EEEEEEEEEEEEEEE IP: *.acn.waw.pl 22.11.05, 00:31
        a ja uzywam sporo polskich kosmetykow i jestem bardzo zadowolona!wiele
        zagranicznych kosmetykow zastapilam polskimi!
      • Gość: Lilanana Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: 82.160.123.* 24.11.05, 16:24
        Nie ma co się oszukiwać!!Może nie wszystkie polskie kosmetyki są tandetne ale
        większość tak!:-)
    • Gość: ilya Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 00:31
      Ja nigdy bym Ci takiej rada nie dala:)
      Nie zamienilabym podkladu Clinique na zaden inny. Owszem puder moge sobie
      zafundowac z nieco nizszej polki, ale podklad musi byc raczej z tych dobrych.
      Jesli zas mowa o polskich produktach, to mam zamiar sie skusic na Erisa, tyle ze
      z serii profesjonalnej, przeznaczonej do zabiegow w salonach kosmetycznych. No
      coz, zobaczymy jaki bedzie efekt, nie omieszkam podzielic sie wrazeniami na
      forum, a tymczasem musze sie z Toba zgodzic bo do tej pory tez nie znalazlam nic
      co zastapiloby mi Clinique (to juz jest nudne - wiem), chociaz szczerze mowiac
      chcialabym bardzo.
      Tak na marginesie, moja mama swiata poza kosmetykami Eris nie widzi, od dawna
      uzywa, jej skora swietnie toleruje te produkty i ogolnie jest bardzo zadowolona,
      ale to jednka indywidualna kwestia. Swoja droga - mam wrazenie, ze Eris bardziej
      sie skoncentrowal na pielegnacji dojrzalszej skory i to chyba wychodzi im lepiej.

      pzdr.
    • vobi Re: "jakość" polskich kosmetyków... 22.11.05, 08:33
      Gość portalu: dwa_buciki napisał(a):
      > Nigdy więcej nie kupię żadnego polskiego kosmetyku, gdyż jest to
      > najzwyczajniej w świecie strata pieniędzy. Pianka owa jest w tej samej cenie,
      > co żele Nivea, Garnier czy J&J. Nigdy więcej nie dam się nabrać na
      > "odnowienie" i "ulepszenie" jakiejś marki. I pomyśleć, że na forum doradzano
      > mi zamianę podkładu Clinique na City Matt Erisa...

      Po pierwsze, na forum dziewczyny moga Ci doradzac milion rzeczy, ktore w Twoim
      wypadku sie nie sprawdza, bo przeciez kazdemu co innego odpowiada! Poczytaj
      czasem dokladnie - te same produkty czesto maja tyle pozytywnych (czasem nawet
      hiperpozytywnych) co i negatywnych opinii. Proponuje czasem wlaczyc mozg i
      przesortowac informacje ;)
      Od dluzszego czasu uzywam polskich kosmetykow, bo poki co sie sprawdzaja.
      Glownie Dax Cosmetics, Soraya, Eris. Ale to przede wszystkim kosmetyki do
      pielegnacji ciala, bo akurat do pielegnacji twarzy potrzebuje aptecznych - tez
      zreszta polskich: Iwostin i Dermica bardzo mi odpowiadaja. Swoja droga, jesli
      masz problemy z cera, moze warto sprobowac jakiegos kosmetyku aptecznego
      zamiast eksperymentowac z "klasycznymi"?
      • Gość: dwa_buciki Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 17:54
        No wiesz- ja właśnie "włączam mózg", więc dzięki za dobre rady. Tyle tylko, że
        kiedy założyłam wątek o kosmetykach, zostałam zjechana za to, że wydaję
        pieniądze na drogie kosmetyki, co jest zupełnie niepotrzebne. Mało tego!
        Niektórzy nawet zagladają innym do portfela i sie martwią, skąd maja kasę na
        takie kosmetyki... Oczywiście i tak kupiłam to, co chciałam. Tylko śmieszą mnie
        opnię w stylu: używałam Clinique, ale teraz używam Erisa i sądzę, że jest dużo
        lepszy.

        I nie mam problemów z cerą. Tzn. nie miałam. Po użyciu cudownej pianki już mam.
        Prewencyjnie wybrałam właśnie kosmetyk do cery wrażliwej, żeby nie nabawić się
        jakiegoś skórnego problemu, bo nie ufam Irenie Eris i jej kosmetykom. No i
        proszę...
        • morelka4 Re: "jakość" polskich kosmetyków... 22.11.05, 20:21
          Rowniez mnie smieszy porownywanie i, co lepsze, stawianie w jednym rzedzie
          kosmetykow z gornej i dolnej polki;) Rozumiem, ze cena nie zawsze odzierciedla
          jakosc, wsrod drogich zdarzaja sie buble, a wsrod tanszych perelki, ale na
          Boga, zeby opowiadac bajki w stylu: cienie Inglota sa lepsze niz Chanel, to
          chyba kpina;)
    • Gość: justy Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: 213.241.34.* 22.11.05, 09:11
      taka sama reakcja mogła Cię spotkać po kosmetyku zagranicznym.
      • justa_79 Re: "jakość" polskich kosmetyków... 22.11.05, 10:17
        dokładnie. tytuł wątku jest zupełnie nieadekwatny, bo jednego może uczulić
        Eris, a drugiego Vichy. i pochodzenie kosmetyku nie ma z tym nic wspólnego, o
        ile nie jest to turecka podróba ;)
        • Gość: klara Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.bas504.dsl.esat.net 22.11.05, 10:29
          troche to dziwne po doswiadczeniu z pianka do mycia twarzy stwierdzic
          kategorycznie ze jakosc polskich kosmetykow jest zla. jesli na podstawie
          jednego kosmetyku oceniamy wszystkie to dla mnie wlasnie caly Clinique bylby
          beznadziejny - po ich kremie do zmywania oczu pieklo niemilosiernie, mialam
          wrazenie ze wlozylam sobie chilii do oczu. nie pisze jednak ze Clinique to
          beznadziejne kosmetyki - mnie uczulilo, komus unnemu moze sluzyc.

          mieszkam za granica, dostep do polskich kosmetykow mam ograniczony, kosmetykow
          z najwyzszej polki przetestowalam mase, a kiedy ostatnio bylam w Polsce i
          przyjaciolka z babskiej ciekawosci przejrzala mi kosmetyczke w poszukiwaniu
          nowosci to byla bardzo rozczarowana. w mojej kosmetyczce sa glownie kosmetyki
          polskie, ktore wg mnie sa swietne.
          • mysza09 Re: "jakość" polskich kosmetyków... 22.11.05, 11:22
            Klaro,swietnie cie rozumiem;ja rowniez mieszkam za granica i jak tylko ktos ze
            znajomych jedzie do polski skladam zamowienie.naprawde przekonalam sie ze wsrod
            polskich i zagranicznych kosmetykow mozna znalezc buble.
            • Gość: gola Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 13:55
              kochane, ja jestem bardzo zadowolona z polskiej serii Pharmaceris do cery
              naczynkowej, z kolei kremy Bioderma na problemy naczynkowe jakoś na mnie nie
              działają korzystnie. Mimo to nie uprzedzam się do całej serii Bioderma, tylko do
              danego produktu, który nie jest dla mojej cery odpowiedni.
              • Gość: Beta Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.dip.t-dialin.net 22.11.05, 14:30
                wszyscy tutaj maja racje...zawsze jakas firma ma tyle samo zwolenników ,co i
                przeciwników..jeden produkt moze byc do niczego,co nie znaczy,ze inne tez takie
                beda..ja uzywam clinique ,biotherm, a czytam mase niekorzystnych opinii na ich
                temat, a dla mnie sa jak stworzone i nie zrezygnuje z nich ,tylko dla
                niepochlebnych opinii,bo komus tam nie słuzy,,poza tym jednak jestem uprzedzona
                do polskich kosmetyków, ze wzgledu na to,ze próbowałam ,testowałam, wydawałam
                kase na wiele firm,niestety uczulały mnie jak diabli,dlatego metoda prób i
                błędów znalazłam moje firmy,które służa mojej skórze,..i nie chodzi ,ze musze
                miec drogie,tylko najbardziej mi odpowiadajace..
              • Gość: norra Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.dip.t-dialin.net 22.11.05, 18:35
                Zgadzam sie z toba 2 buciki! to naprawde zastanawiajace i pokazujace obraz
                naszego rodaka,,,a skąd ma na to???" , kupuje bo mnie stać, i nikomu do tego
                skad mam na to pieniadze! Pracuje,mam! I co do jakosci polskich kosmetyków tez
                sie z toba zgodze, ..Jak moze byc cos dobre za 5,10 zł? ,i jeszcze uzywac na
                twarz?? masakra!!co moze byc w srodku za tą cene???? znam odpowiedz..ale bez
                komentarza..
                • Gość: asiek_asiekowaty Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 23.11.05, 11:32
                  Zacytuje tu kogos:

                  "Tak naprawdę to wyprodukowanie kremu kosztuje 3zł. Nieważne
                  jakiej firmy, Ziaja czy etre belle. U siebie w szkole (studiuję kosmetykę)
                  robiłam krem nawilżajacy, który jak sie okazało normalnie kosztuje ok. 100zł...
                  więc był mały szok :) Po prostu płaci się za firmę, za ładne opakowanie, za
                  zapach, za piekną konsystencję."
                  • super.kinia Re: "jakość" polskich kosmetyków... 23.11.05, 11:36
                    ale znajdą sie tacy, którzy za logo i reklamę dadzą nawet i 300zł za kremik. A
                    niech sobie płacą, w sumie nic nam do tego.
          • Gość: anna Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: 80.64.14.* 23.11.05, 13:26
            dokladnie tak samo mysle!!! tez mieszkam zagranica i nie mam na codzien
            polskich kosmetykow, wiec za kazdym razem jak jade do Polski kupuje "hurtowe"
            ilosci i bardzo jestem zadowolaona!!! szczegolnie Soraya, Dax cosmetics,
            mirraculum itp. wcale nie uwazam ze polskie kosmetyki sa zle, moim zdaniem sa
            niedoceniane, ja je uwielbiam i na pewno nie przestane uzywac!!
          • Gość: heidiblondi Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 15:47
            tak sobie czytalam i pomuślałam, że muszę Wam napisać, że nigdy nie miałam tak
            obrego mleczka do demakijażu jak MALATIS, a wielu używałam. Po prostu mi
            podpasował, a po OLAY oczy mnie piekły. Chociaż OLAY to wg mnie całkiem niezła
            marka jak na tę cenę
      • Gość: dwa_buciki Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 17:56
        Pewnie, że mogła. Tylko że przez 21 lat nie spotkała.
    • Gość: dwa_buciki Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 18:07
      Poza tym wyrażam swoją opinię i tyle. Skoro możecie na 50 wątkach opowiadać o
      tym, jakie doskonałe są polskie kosmetyki, to ja założyałam jeden, na którym
      mówię, że są beznadziejne. Taka jest moja opinia. I nie mówię tego tylko na
      podstawie jednej pianki. Ta pianka to apogeum, ponieważ nie mam wrażliwej skóry
      i na nic nie jestem uczulona, a to co ten kosmetyk zrobił z moja twarzą, to masakra!

      Polskie kremy (eris, kolastyna, AA) śmierdzą jełczejącym tłuszczem jak dla mnia
      albo brzydko i tandetnie pachną, trudno się wchłaniają i sprawiają, że twarz się
      lepi. Są kiepskiej jakości. Po szamponach Ziaji nie moge rozczesać włosów, a ich
      toniki z serii Tin Tin czy coś tam... są badziewne. Toniki AA śmierdzą i
      szczypią. Balsamy cztery pory roku to totalna porażka! Śmierdzą, są tłuste i w
      ogóle się nie wchłaniają. Pozostawiają za to na ciele cudowny zapach
      jełczejącego tłuszczu... Tylko kremy glicerynowe do rąk jakiejś polskiej firmy
      (chyba...), takie tanie w zwykłych tubkach, są w porządku, jak akurat nie ma pod
      ręką nic lepszego.
      • Gość: dwa_buciki Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 18:10
        Aha. Zapomniałam jeszcze dodać słówko o cudownej emulsji do opalania Kolastyny,
        takiej żółtej:) Toż to największy badziew, jaki w życiu widziałam! Nie dość, że
        jest się po użyciu takiej emulsji i wyjściu na słońce (bez wylegiwania!)
        czerwonym rakiem, to jeszcze po zejściu purpury opalenizna sie wcale nie
        pojawia... Ciekawe. Może te kremy faktycznie chronia przed opalaniem??? To
        oryginalne bardzo, bo zwykle tego typu kremy chronia przed poparzeniem
        słonecznym i promieniowaniem uv.
        • Gość: Nessie Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.acn.waw.pl 22.11.05, 19:07
          E, buciku, nie szalej. Każdemu coś tam strasznie nie podchodzi, mi np. wszystkie
          produkty Garniera, na jakie trafiłam (dramat) i Vichy. To jest po prostu zły
          podział - na "polskie" i "niepolskie", czy tam na "francuskie" i
          "niefrancuskie". Dzielmy kosmetyki na dobre i na złe :)
        • super.kinia Re: "jakość" polskich kosmetyków... 22.11.05, 19:46
          Gość portalu: dwa_buciki napisał(a):

          > Aha. Zapomniałam jeszcze dodać słówko o cudownej emulsji do opalania Kolastyny,
          > takiej żółtej:) Toż to największy badziew, jaki w życiu widziałam! Nie dość, że
          > jest się po użyciu takiej emulsji i wyjściu na słońce (bez wylegiwania!)
          > czerwonym rakiem, to jeszcze po zejściu purpury opalenizna sie wcale nie
          > pojawia... Ciekawe. Może te kremy faktycznie chronia przed opalaniem??? To
          > oryginalne bardzo, bo zwykle tego typu kremy chronia przed poparzeniem
          > słonecznym i promieniowaniem uv.


          a ja po Kolastynie jestem czekoladowa, widać taka juz twoja uroda że nie opalasz
          sie na brązowo, tylko za przeproszeniem się "buraczysz".
          • morelka4 Re: "jakość" polskich kosmetyków... 22.11.05, 20:05
            widać taka juz twoja uroda że nie opalas
            > z
            > sie na brązowo, tylko za przeproszeniem się "buraczysz".

            Bardzo ciekawa teoria...;) Nie mniej jednak chybiona. Zwykle opalam sie na
            brazowo, choc mam z natury jasna karnacje, a po kolastynie (mimo iz uzywam
            odpowiednio wysokiego filtra) mam czerwone plamy. Dodam, ze Kolastyne odradzala
            mi sama ekspedientka w drogerii wlasnie z tego powodu, tak wiec przypadek nie
            jest odosobniony.
            • Gość: dwa_buciki Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 20:50
              Dokładnie. Ja nie mam takich problemów np. po Nivea, Vichy, L'Oreal itd. Jakoś
              po ich kremach jestem opalona, a nie poparzona. Faktem jest, że mam bladą skórę,
              a nawet uczulenie na słońce, które objawia się czerwonymi, swędzącymi plamami na
              dekolcie i szyji. Ale uczulenie mam tylko tam, reszta skóry nawet bez kremu
              opala się normalnie, na oliwkowo, chociaż po długim czasie. Nigdy nie opalam się
              na buraka, chyba że zupełnie bez zabezpieczenia siedziałabym na słońcu po raz
              pierwszy po zimie przez ponad 2-3 godziny i to w samo południe. Chociaż nie
              wiem, bo nigdy tak nie robiłam:) Ale po kremie Kolastyny jestem calusieńka
              czerwona, nawet kiedy nie siedzę na słońcu, tylko spaceruję raz w cieniu, raz w
              słońcu, albo jadę rowerem po l e s i e... Te kramy są tragiczne.
            • super.kinia Re: "jakość" polskich kosmetyków... 23.11.05, 11:18
              morelko, ale ten post był skierowany do dwa_buciki, a nie do ciebie.

              Ja najładniejszą opaleniznę mam własnie po kolastynie. Co może wynikać z tego że
              ogólnie mam śniadą karnację i nigdy nie robię się czerwona po słońcu, ale dla
              mnie kolastyna jest na pierwszym miejscu.
              • morelka4 Re: "jakość" polskich kosmetyków... 24.11.05, 14:24
                > morelko, ale ten post był skierowany do dwa_buciki, a nie do ciebie

                No i?? Pragne zauwazyc, ze jest to forum publiczne i kazdy ma prawo wyrazic
                swoja opinie. Tym samym to uczynilam:)

                > Ja najładniejszą opaleniznę mam własnie po kolastynie. Co może wynikać z tego
                ż
                > e
                > ogólnie mam śniadą karnację i nigdy nie robię się czerwona po słońcu, ale dla
                > mnie kolastyna jest na pierwszym miejscu

                No i bardzo dobrze, ze Ci sluzy. Grunt to znalezc kosmetyk odpowiedni dla
                siebie. Swoja droga, pani ekspedientka tez miala ciemna karnacje, a kolastyny
                nie chwalila...
    • Gość: PPP Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.necik.pl / *.necik.pl 22.11.05, 18:52
      Hmmm ... to bardzo dziwne co mowisz. Najwyrazniej dokonujesz niewlasciwych
      wyborow. Ja znam bardzo duzo swietnych, polskich kosmetykow, ktorych nie
      zamienilabym na zadne inne. Na dodatek w wiekszosci nie sa drogie. Ze swojego
      (i nie tylko) doswiadczenia moge polecic z czystym sumieniem:
      - polskie marki apteczne Iwostin i Dermedic (np. swietne kremy nawilzajace),
      - firme Fitomed - genialne, lagodne szampony, ziolowe zele do mycia twarzy,
      super plyny tonizujace, plyny do kapieli, a wszystko za grosze i oparte na
      naturalnych skladnikach,
      - niektore kosmetyki Dax Cosmetics (np. cala seria Re-lipid, maseczka z
      migdalami, tonik rozany, etc.),
      - seria wiesiolkowa z Agropharmu,
      - seria Aretina Q Ziai i krem oliwkowy Ziai,
      - firma Farmona - fajne sole kapielowe, b. dobra seria z fitoestrogenami, super
      maslo do ciala, cenione szampony lecznicze i odzywki

      Wiecej nie chce mi sie wymieniac. A na przyszlosc radze nie wydawac pochopnych
      opinii na podstawie kilku nieprzemyslanych zakupow :).

      • Gość: dwa_buciki Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 18:59
        Odżywka Farmony, słynny Radical to jakaś lecznicza nalewka ze skrzypem. Nie jest
        zła, ale efektów nie daje żadnych. Zresztą nie ma sie co dziwić- połowa
        zawartości tej butelki, to spirytus, sądząc po zapachu... :/ Zresztą nacieranie
        głowy spirytusem może samo z siebie pomóc niektórym przy wypadaniu włosów, bo
        spirytus przyśpiesza przepływ krwii w skórze. Tyle tylko, że strasznie wysusza
        skórę i włosy.
        • Gość: PPP Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.necik.pl / *.necik.pl 22.11.05, 19:01
          No widzisz. To juz wiesz co ci nie sluzy i tego nie kupuj.
    • sineira Re: "jakość" polskich kosmetyków... 22.11.05, 20:08
      Ciekawe, ja mam zupełnie na odwrót. Drogie zagraniczne mazidła zazwyczaj mi
      szkodzą, a na Eris czy Kolastynę nigdy nie narzekałam.
    • Gość: ilka Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.242.81.adsl.skynet.be 22.11.05, 20:49
      To wielkie ogolnienie: polskie - zle, niepolskie - dobre. Moja cera nie widzi
      roznicy miedzy Sisley a Ziaja - na obydwie marki dostaje potwornego uczulenia!
      Zgadzam sie ze kosmetyki mozna podzielic na dobre i zle i w kazdym przedziele
      cenowym sa cudowne kremy i wielkie buble.
    • Gość: dwa_buciki Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 20:59
      Ale małe jest prawdopodobieństwo nabycia prawdziwej perły wśród setek tanich
      mazideł. Chyba jednak droższe kosmetyki dużo rzadziej okazują się totalną
      porażką. Każdy ma inny stosunek do tanich kosmetyków, ale powiem jedno- teraz
      myje twarz najtańszym, syfiastym i intensywnie perfumowanym mydłem made by
      Carrefour;) I nawet ono jest dla mnie zbawienne w porównaniu do produktów Eris.

      No nie wqrzajcie się, kobitki, nie chcę obrażać polskich kosmetyków, ale
      naprawdę jeszcze nigdy nie spełniły nawet podstawowych swoich zadań... Chociaż
      próbowałam się do nich przekonać. Z innymi, najtańszymi w danym kraju
      kosmetykami pewni jest tak samo, ale o tym nie wiem.
      • Gość: Stasia Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.attu.pl 23.11.05, 11:24
        Do twarzy uzywam na ogol krem Nive ten zwykly, czasem AA lub jakiś z Ziaji i jestem bardzo zadowolona. Do ciala kupuje na ogol balsamy Ziaja i tez sa jak dla mnie ok. Każdemu pasuje i służy co innego i chyba nie można jednak generalizowac, ze polskie to syf a inne nie.
        • super.kinia Re: "jakość" polskich kosmetyków... 23.11.05, 11:26
          jakie balsamy ziaji polecasz?
          • Gość: Stasia Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.attu.pl 23.11.05, 11:41
            Z olejem z winogron lub z wyciagiem z bialej herbaty, ten lubie najbardziej, bi jest leciutki, latwo sie rozprowadza, szybko wchlania, nie klei sie i ladnie pachnie. Jak masz sucha skore, to fajny jest oliwkowy, ale ma gesta konsystencje i jest dosc tlusty. Za to skora po nim jest bardzo fajna. Do twarzy lubie tez od czasu do czasu z wyciagiem z bialej herbaty.
            Dodam jeszcze, ze siostra mojego meza. ktora od ponad 20 lat mieszka w Anglii kupuje tylko kosmetyki Ziaja lub inne polskie, bo mowi, ze te w Anglii sa do kitu i te polskie najlepsze. Wiec tyle opinii ile osob i ich doswiadczen.
            • super.kinia Re: "jakość" polskich kosmetyków... 23.11.05, 11:43
              własnie problem w tym, że mam baaaardzo suchą skórę, więc spróbuję może ten
              oliwkowy. Dzięki.
              Mam oliwkę i żel antyleculitowy ziai i są super!
              • Gość: Stasia Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.attu.pl 23.11.05, 11:49
                A co do oliwki, tez ja mam i jak juz czuje, ze skore mam baaaardzo przesuszona, to po prysznicu w mokra skore wcieram te oliwke a potem sie osuszam recznikiem i skora jest super. No i probowalam tego samego jeszcze z oliwa z oliwek ( taka z kuchni)i tez bylo fajnie.
    • Gość: asiek_asiekowaty Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczcie: IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 23.11.05, 11:48
      www.wizaz.pl/produkty/baza/censura.php?tsid=1&csid=6a6adc95f20faf42efaa796a6861f38a&cmd=details&itemid=10817
      Tego nie musze komentowac.

      A tu zwroccie uwage na sklad, poejemnosc i cene:
      www.oriflame.pl/prod/catalog/SkuDetail.jhtml?buttonProdMoreInfo1081=Wi%C4%99cej+info&SKUID=1081&PRODID=1081&CATID=scTeaTree
      Czysty olejek herbaciany Polleny Aromy kosztuje 16 zl. Wnioski sa oczywiste.
      • Gość: Stasia Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci IP: *.attu.pl 23.11.05, 11:57
        Ano wlasnie.
        Placi sie za firme, reklame, opakowanie itp a nie za to co jest w srodku.
      • Gość: Jumbala Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 13:09
        A ja wlasnie tak mysle ze trzeba po prostu czytac sklady.
        Jakos kompletnie nie martwi mnie to ze ktos kupuje krem o identycznym niemal
        skladzie za 10 razy wiecej niz ja- jego sprawa- chce zaplacic wiecej? Kupic cos
        za odpowiednia cene a potem mowic o jakosci? Prosze bardzo. To tak jak z
        lekami(np wit C kilku roznych firm rozna cena, a ta najlepiej rozreklamowana
        najdrozsza... niekoniecznie najlepsza), prosuktami spozywczymi(no chociaz
        kefiry- czy te z samego mleka sa najdrozsze? a moze te ze sproszkowanego sa
        najlepiej rozreklamowane? Ktore sa lepsze dla naszego zdrowia?).

        Recepte mam jedna - nauczyc sie czytac sklady, nie pozwolic sie oszukiwac, i
        zaakceptowac fakt ze dobry kosmetyk nie musi kosztowac fortuny...naprawde:P

        a asiek_asiekowaty gratuluje swietnych przykladow!!!!
        • Gość: Jumbala Ps IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 13:11
          Pewnie sa wyjatki, ale skoro zalozycielka watku daje sobie prawo do mowienia o
          wszystkich kosmetykach polskich zle po przetestowaniu jednego,to ja sobie
          pozwolilam rowniez na takie uogolnienie.
          Naprawde wole zaoszczedzic kilkanascie zloty na kremie(nie na jakosci ale tylko
          na cenie) i kupic sobie ksiazke:)
          • Gość: Stasia Re: Ps IP: *.attu.pl 23.11.05, 13:22
            Jumbalala popieram!
        • Gość: szczegóły Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.05, 14:19
          pamiętajcie, że nawet jeśli są napisane te same składniki, to ich jakość może
          być różna. Nawet nie można powiedzieć że celowo, np. firma A kontroluje
          dokładniej dostawy/produkty , przez co produkcja jest droższa, firma B
          kontroluje mniej dokładnie - jest tańsza...
          • Gość: asiek_asiekowaty Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 24.11.05, 15:17
            Nawet jesli tak (choc przeciez firmy kosmetyczne nie maja wlasnych skladnikow,
            tylko biora z hurtowni surowcow juz gotowe - a z jednej hurtowni korzystaja
            roooozne firmy), to mozna zrozumiec cene nieco wyzsza, a nie kilka-kilkanascie
            razy wyzsza. To tak, jakbys kupowala mleko po 20 zl (i wiecej) za litr, bo jest
            od lepszej krowy, bo jest wiejskie i naturalne itp...
            • Gość: szczegół Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 00:35
              prawda, płacisz za MARKĘ. ale marka reprezentuje jakość. A zapewnienie jakości
              kosztuje.

              Każdą partię wyrobów należy przebadać - robi to i dostawca i odbiorca( a jak coś
              nie tak to zwrot i inną proszę). Ale takie badanie KOSZTUJE. Następnie należy
              pilnować procesu produkcyjnego i kontrolować wyroby. Mała firma jak wykryje
              jakieś uchybienie i tak może opylić produkty. Markowa tak nie robi. Owszem,
              można się spierać o to, źe cena jest za wysoka w stosunku do kosztów produkcji
              (reklamy!), jednak nie można stawiać znaku równości między wyrobami tylko
              dlatego że mają taki sam (podobny) skład.
              • morelka4 Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci 25.11.05, 11:37
                Owszem,
                > można się spierać o to, źe cena jest za wysoka w stosunku do kosztów produkcji
                > (reklamy!), jednak nie można stawiać znaku równości między wyrobami tylko
                > dlatego że mają taki sam (podobny) skład.

                Otoz to! Nie tylko sklad sie liczy, ale tez sposob pozyskiwania tych
                skladnikow. Nie wszystkie tansze wyroby o takim samym (podobnym) skladzie
                dzialaja tak skutecznie jak oryginaly, o czym sama sie przekonalam
                • asiek_asiekowaty Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci 25.11.05, 14:50
                  Oczywiscie, ze tak. Ale jak juz pisalam, bardzo rozne firmy biora surowce od
                  jednej hurtowni kosmetyvznej. Malo jest firm, ktore same wytwarzaja surowce
                  (chociaz np. Bielenda wytwarza ekstrakty roslinne, ktorych uzywa w swoich
                  kosmetykach - a sa niedrogie rpzeciez). Takze ostateznie firma kosmetyczna nie
                  ma duzego pola manewru, jesli chodzi o sprawdzenie jakosci i pochodzenia
                  surowcow. Moga jedynie wybrac ta, a nie inna hurtownie z takimi, a nie innymi
                  skladnikami i po takiuch, a nie innych cenach - i moze tu jest ta jakosc.
                  Badania musze przeprowadzac wszystkie firmy, z drugiej strony przemysl
                  kosmetyvzny jest juz tak rozwiniety, ze stworzenie kremu nie wymaga
                  dlugoletnich badan i prob, bo mniej wiecej wiadomo, co i jak nuzywac, co z czym
                  laczyc itp. Co innego jakeis innowacyjne formuly - wowczas wysoka cene placi
                  sie za sama recepture - ot jak za patent (cos nowego, choc nie zawsze cos
                  rewolucyjnego). Ale nawet wtedy, kiedy faktycznie chodiz o jakosc i ta jakosc
                  jest wyzsza - cena i tak jest wygorowana, bo powiedzmy, jesli krem Bielendy
                  wart jest tych swoich 10 zl i tyle kosztuje, to taki Lancome z racji szeroko
                  pojetej jakosci wyprodukuje krem warty powiedzy 50 zl, a kosztuje 150 zl. Jesli
                  na jednym pojedynczym produkcie roznica w cenie jest 10-20 razy wieksza, to
                  pomyslcie, ile pieniedzy to bedzie na wszystkich produktach? I tego juz jakosc
                  nie uzasadnia, to juz jest podbijanie ceny. Inna sprawa - w stosunku do
                  zarobkow i w porownaniu do cen zywnosci, ubran czy uslug w USA, kosmetyki sa
                  bardzo tanie, powiedzmy, ze rzedu polskich kosmetykow. Ale w Polsce zagraniczne
                  kosmetyki sa po pierwsze w przeliczeniu na walute i tak drozsze, po drugie w
                  porownaniu do zarobkow, cen zywnosci itd. wielokrotnie wyzsze. I dlatego wydaje
                  sie, ze krem o normalnej cenie powiedzmy 20 zl wydaje sie kiepski w prownaniu
                  do tego za 200 zl. Takie jest moje zdanie. Uwazam, ze polskie kosmetyki maja
                  coraz wyzsza jakosc, bardzo sie wyrobily ostatnimi latami, a ceny maja
                  odpowiednie na polskie warunki - to oczywiste. Druga sprawa: nie kwestionuje
                  jakosci (zalozmy nawet, ze wyzszej) markowych kosmetykow, kwestionuje jedynie
                  cene, jaka te firmy ustalaja i ktore moim zdaniem mimo wsyztsko sa bardzo
                  podbite do gory.
                  • morelka4 Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci 25.11.05, 16:06
                    Ale nawet wtedy, kiedy faktycznie chodiz o jakosc i ta jakosc
                    > jest wyzsza - cena i tak jest wygorowana, bo powiedzmy, jesli krem Bielendy
                    > wart jest tych swoich 10 zl i tyle kosztuje, to taki Lancome z racji szeroko
                    > pojetej jakosci wyprodukuje krem warty powiedzy 50 zl, a kosztuje 150 zl.
                    Jesli
                    >
                    > na jednym pojedynczym produkcie roznica w cenie jest 10-20 razy wieksza, to
                    > pomyslcie, ile pieniedzy to bedzie na wszystkich produktach?

                    Przeciez nikt nie kaze ci kupowac Lancoma. Poza tym jesli ktos woli placic 20
                    razy wiecej, to jest jego sprawa i nie widze powodu, zeby to komentowac. To
                    bardzo nieladnie zagladac komus w portfel.

                    Inna sprawa - w stosunku do
                    > zarobkow i w porownaniu do cen zywnosci, ubran czy uslug w USA, kosmetyki sa
                    > bardzo tanie, powiedzmy, ze rzedu polskich kosmetykow. Ale w Polsce
                    zagraniczne
                    > kosmetyki sa po pierwsze w przeliczeniu na walute i tak drozsze, po drugie w
                    > porownaniu do zarobkow, cen zywnosci itd. wielokrotnie wyzsze. I dlatego
                    wydaje
                    > sie, ze krem o normalnej cenie powiedzmy 20 zl wydaje sie kiepski w prownaniu
                    > do tego za 200 zl. Takie jest moje zdanie

                    Naprawde staram sie zrozumiec twoj tok myslenia jakkolwiek nie jest on dla mnie
                    logiczny. Uwazasz, ze kremy drozsze wydaja sie byc lepsze tylko ze wzgledu na
                    swoja cene?? Sorry, ale dla mnie to jakis absurd. Skutecznosc danego kosmetyku
                    ocenia sie po efektach jakie daje! Pewnie, ze im wiecej sie na nie wyda, tym
                    wiecej sie oczekuje, a jesli nie spelni on oczekiwan, tym glosniej sie potem
                    krzyczy, ze to bubel.

                    I zeby rozwiac wszelkie watpliwosci, dodam, ze nie uzywam kosmetykow z wyzszej
                    polki. Nie wydaje 150 zl na tusz, bo pasuje mi inny za 40, ale jestem w stanie
                    zrozumiec, ze kazdy ma inne priorytety:)
                    • Gość: asiek_asiekowaty Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 25.11.05, 16:38
                      A gdzie ja komentuje fakt, ze ktos kupuje kremy za 150 zl i go od tego
                      odciagam?

                      Ludzie tak mysla: drozsze=lepsze. Patrza na cene, bo wydaje im sie, ze jak cos
                      jest drogie, to dlatego, ze jest lepszej jakosci (co przeciez sama pisalas, i
                      Twoja poprzedniczka tez). Ja nie uwazam, ze cena musi byc wysoka, zbey produkt
                      byl dobrej jakosci, tylko ze cena moze byc nawet bardzo wysoka (wyzsza, niz
                      faktyczna wartosc produktu), jesli wiadomo, ze znajdzie nabywce. I tutaj
                      mozliwosci podbijania ceny sa nieograniczone, w koncu mozna kupic nawet kremy
                      za ponad 2000 zl, wiec najwyrazniej sa osoby, ktore tyle sa sklonne zaplacic.
                      Tylko z czego ten krem jest zrobiony, ze musi az tyle kosztowac, ze zlota?
                      Nawet jesli jest trewelacyjny, to jego wartosc jest znaaaacznie nizsza, ale
                      poniewaz jest rewelacyjny, producent wie, ze znajda sie osoby, ktore tak
                      kosmiczna cene za niego zaplaca. Produktami Bielendy np. zachwyca sie wiele
                      osob - firma moglaby zmienic opakowania, walnac cene 100 zl i na podstawie tych
                      samych pochlebnych opinii ktos by stwierdzil - no tak, swietna jakosc to i cena
                      odpowiednio wysoka. A jakby ktos stwierzil, ze produkt kiepski, to ludzie by
                      mysleli, ze moze produkt nie byl dla niego odpowiedni. Natomiast jak ktos
                      napisze, ze Eris jest zly, to wszyscy mysla: bo to tandetna, tania, polska
                      lipa. Niedrogie nie wypali - wina zlego doboru, tanie nie wypali - badziewie.

                      Jakby mnie bylo stac, to pewnie kupilabym krem nawet za 200 zl, jesli bylby
                      swietny, ale tez kupilabym za 20, jesli okazalby sie rewelacyjny. Jak ktos juz
                      pisal - hity i kity mozna znalesc na kazdej polce cenowej i twierdzenie, ze
                      polskie kosmetyki sa kiepskie lub ogolnie tanie kosmetyki sa kiepskie jest
                      nieporozumieniem, szczegolnie wystawianie takiej opinii na podstawie jednego
                      produktu. Ja na takiej samej zasadzie moglab ym stwierdzic, ze wszystkie
                      wysokopolkowe produkty sa sreniej jakosci, a wszytskie drogie tusze do rzes to
                      totalna lipa (bo akurat mialam tusz Estee Laudr i byl beznadziejny). To jest
                      generalizowanie, a z tego biora sie wszelkie przesady i stereotypy.
                      • Gość: szczegół Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 17:49
                        z wysokiej jakości wynika wyższa cena.

                        z wyższej ceny wcale nie wynika wysoka jakość.

                        • Gość: asiek_asiekowaty Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 25.11.05, 17:58
                          "z wysokiej jakości wynika wyższa cena"
                          O ile wyzsza w stosunku do produktow po nizszych cenach? Rozumiem 2, 3 razy
                          wyzsza, moge zrozumiec 5 razy wyzsza - ale 10-20 razy wyzsza...? Takiej roznicy
                          nie mozna uzasadnic sama tylko wyzsza jakoscia, to juz jest podbijanie ceny.
                          Swietne apteczne kremy sa w cenach 50 zl i mieszcza sie w normie stosunku cena-
                          jakosc, ale kremy za 200 zl - tu juz nie uwierze, zeby tyle kosztowala jakosc.
                          • Gość: sczegół Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 18:14
                            przecież się z Tobą zgadzam!!! jasne, że ceny są podbijane, w końcu oni nie
                            robią tego z dobrego serca... szło tylko o to, że składniki składnikom nierówne...


                            A najprostsza możliwa definicja jakości: jakość = popyt. :D
                            • asiek_asiekowaty Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci 25.11.05, 18:30
                              Czy to kwestia skladnikow, czy receptur, czy badan - niektore kosmetyki po
                              prostu sa wyzszej jakosci. Na pewno drozsze firmy moga (ale przeciez nie musza)
                              sobie pozwolic na wyzsza jakosc (choc zwykly klient nie przeprowadzi analizy
                              chemicznej:P), ale tez maja wiecej do stracenia w przypadku bublowatego
                              produktu - i dla mnie to jest najwazniejzy argument za wyzsza jakoscia drozzych
                              kosmetykow, jesli ktos by sie przy takim twierdzeniu upieral.

                              Wysoka polka: "Sprzedajemy bardzo drogi krem, ale wiemy, ze jesli bylby zlej
                              jakosci, to juz wiecej od nas niczego nie kupisz"
                              Niska polka: "Mamy taniutki kremik. Jesli okaze sie, ze Ci nie odpowiada, nie
                              bedziesz miec wyrzutow sumienia, ze wydales na niego cwierc swojej pensji"
                              Wysoka polka: "Jesli krem Ci sie spodoba, bedziesz do nas wracal, a my bedziemy
                              zarabiac."
                              Niska polka: "Jesli krem bedzie fajny, to wspaniale. Jesli nie - to i tak kupi
                              go wiele innych osob i niewiele na Tobie stracimy"
                              • Gość: Nessie Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci IP: *.acn.waw.pl 25.11.05, 18:39
                                "Wysoka półka: jeżeli uda nam się złowić choćby trzech naiwnych miesięcznie, to
                                i tak nieźle zarobimy..." ;)

                                • asiek_asiekowaty Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci 25.11.05, 18:49
                                  Hehehe. :P Kazda firma ma inna strategie - Ziaja sprzedaje taniutkie produkty,
                                  ale ile ich sprzedaje?! A droga firma sprzedaje na pewno mniej, ale ma wiecej
                                  dochodu z jednego produktu, niz Ziaja z kilku czy kilkunastu. A w
                                  supermarketach sprzedawane sa produkty najchetniej i najczesciej kupowane. Tak
                                  mi sie przypomnialo: w USA sprzedaja w takich supermarketach Revlona, a w
                                  Polsce to nawet w przecietnym sklepie kosmetycznym sie nie kupi, trzeba isc do
                                  lepszej drogerii czy perfumerii. No to jak: Revlon jest badziewny (bo w USA
                                  supermarketowy) czy swietny (bo w Polsce Sephorowy/Douglasowy itp.)?
                                  • morelka4 Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci 25.11.05, 19:04
                                    Po prostu produtkty Ziaji i produkty Lancome'a (jako przyklad drogiej firmy) sa
                                    skierowane do zupelnie innych segmentow rynku. Ziaja jest dla tych, ktorzy
                                    przywiazuja wage przede wszystkim do ceny, a Lancome (czy inny Dior) jest dla
                                    osob, dla ktorych liczy sie marka. Ot co! Co nie oznacza tez, ze te kremy sa
                                    takie same. O ile jakosc kremu wysokopolkowego moze byc porownywalna z kremem
                                    ze sredniej polki (nawet niektore testy rynkowe to potwierdzaja), o tyle
                                    stawianie rownosci miedzy niska a wysoka uwazam za pomylke;)
                                    • asiek_asiekowaty Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci 25.11.05, 19:10
                                      Tez tak mysle z tym, ze mimo wszystko komus moze sluzyc krem Ziaji, a w ogole
                                      nie podchodzi mu Lancome (kwestie bardzo indywidualne). Rowniez wydaje mi sie,
                                      ze jakosciowo srednia i wysoka polka sa porowynywalne i wlasnie dlatgo
                                      twierdze, ze kosmetyki wysokopolkowe maja bardzo podbite ceny. Po prostu
                                      zamiast sprzedac krem za 50 zl, sprzedaje sie za 150 zl.

                                      I jeszcze apropos jakosci surowcow, o czym byla mowa kilka postow wczesniej -
                                      L'oreal to ogromny koncern, ktory posiada i supermarketowego masowego Garniera,
                                      i markowego Lancoma. Czy L'Oreal ma roznych dostawcow w zaleznosci od marki?
                                      • morelka4 Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci 25.11.05, 19:33
                                        > Tez tak mysle z tym, ze mimo wszystko komus moze sluzyc krem Ziaji, a w ogole
                                        nie podchodzi mu Lancome (kwestie bardzo indywidualne).<

                                        No tu sie akurat nie zgadzamy, bo ja jestem wrecz odmiennego zdania. Nawet mnie
                                        smiesza teksty typu: "Mialam cienie HR i uwazam ze Inglot jest taki sam, a
                                        nawet lepszy". Rozumiem, ze drogi kosmetyk moze byc nie do konca warty swojej
                                        ceny, ale zeby od razu byl gorszy od tych najtanszych?;) Bez przesady:)

                                        A co do surowcow, to chyba nie do mnie pytanie?:) Nie wiem czy ma roznych
                                        dostawcow i gdzie tkwi roznica w jakosci produktow, ale nie da sie ukryc, ze te
                                        roznice sa. Widac je chocby porownujac farby Garniera i L'Oreala, a to nawet ta
                                        sama polka
                                        • asiek_asiekowaty Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci 25.11.05, 21:39
                                          Z Ziaja i Lancome moze byc rozna sprawa: moze akurat ktos zle dobierze Lancome,
                                          a dobrze Ziaje albo jest przyzwyczajony do pewnego typu kosmetykow, pewnej
                                          konsystencji czy dzialania i po prostu Lancome, ktory sie wybija poza te normy
                                          jej przez to nie odpowiada, bo ktos uwielbia tluste kremy (oliwkowy Ziaji) do
                                          suchej skory i ma wrazenie, ze lzejszy Lancome nie wystarcza? Takze wg. mnie to
                                          nie chodzi o to, ze Ziaja jest lepsza, tylko ze moze byc roznie odbierana. Z
                                          reszta nawet kwestia cieni - ktos woli miekkie, ktos twarde i akurat wyjdzie
                                          tak, ze odpowiadaja mu bardziej twarde tanie Joko dajace malo intensywny kolor,
                                          niz bardziej aksamitne Chanel o intensywnych nasyconych barwach.
                      • morelka4 Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci 25.11.05, 18:06
                        > A gdzie ja komentuje fakt, ze ktos kupuje kremy za 150 zl <
                        Tutaj: "taki Lancome z racji szeroko pojetej jakosci wyprodukuje krem warty
                        powiedzy 50 zl, a kosztuje 150 zl. Jesli na jednym pojedynczym produkcie
                        roznica w cenie jest 10-20 razy wieksza, to pomyslcie, ile pieniedzy to bedzie
                        na wszystkich produktach?":)

                        >i go od tego odciagam?<
                        ??? A do ktorej czesci mojej wypowiedzi to sie odnosi? Mozesz mi wskazac?:)
                        Albo nie doczytujesz tego co ja pisze i odpowiadasz potem po lebkach (zupelnie
                        bez sensu z reszta), albo po prostu nie rozumiesz tego co czytasz...

                        > cena moze byc nawet bardzo wysoka (wyzsza, niz faktyczna wartosc produktu)<
                        Cena kazdego produktu jest wyzsza niz jego rzeczywista wartosc. W koncu
                        wszystkie ogniwa w lancuchu dostaw musza na nim zarobic.

                        >Produktami Bielendy np. zachwyca sie wiele osob - firma moglaby zmienic
                        opakowania, walnac cene 100 zl i na podstawie tych samych pochlebnych opinii
                        ktos by stwierdzil - no tak, swietna jakosc to i cena odpowiednio wysoka. A
                        jakby ktos stwierzil, ze produkt kiepski, to ludzie by mysleli, ze moze produkt
                        nie byl dla niego odpowiedni. Natomiast jak ktos napisze, ze Eris jest zly, to
                        wszyscy mysla: bo to tandetna, tania, polska lipa. Niedrogie nie wypali - wina
                        zlego doboru, tanie nie wypali - badziewie<

                        Mylisz sie, jest wrecz odwrotnie. Zawsze jest wiecej krzyku, gdy drogi produkt
                        okaze sie nieskuteczny, bo niedosc ze sie nie sprawdzil to jeszcze spustoszyl
                        kieszen. Ale czesto jest tez tak, ze jesli ktos jest zwolennikiem tanszych
                        produktow, to narobi krzyku, w przypadku, gdy trafi na drogi bubel i bedzie
                        wszystkim udowadniac, ze te tanie sa najlepsze. I odwrotnie. Ktos kto lubi
                        drogie produkty, zawsze wyolbrzymi kazda wade taniego. Pewnie, ze zadne
                        uogolnienia nie sa na miejscu, ale jestem w stanie zrozumiec rozgoryczenie
                        autorki watku, bo produkt nie tyle sie nie sprawdzil, ale po prostu jej
                        zaszkodzil. Mnie tez niestety nie odpowiadaja tanie kremy drogeryjne (drogie z
                        reszta tez nie) i sporo mnie kosztowalo doprowadzenie skory do porzadku.

                        I nie rozumiem, jak dalsza czesc twojej wypowiedzi odnosi sie do mojej?
                        Piszesz, zeby pisac?
                        • asiek_asiekowaty Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci 25.11.05, 18:16
                          > Jesli na jednym pojedynczym produkcie
                          > roznica w cenie jest 10-20 razy wieksza, to pomyslcie, ile pieniedzy to
                          bedzie
                          > na wszystkich produktach?"

                          Tu chodzilo mi o zysk firmy, a nie oszczednosc czy rozrzutnosc klienta.
                          Zakladajac, ze Ziaja zarabia na jednym kremie 2 zl, a Lancome 100 zl - pomnozyc
                          sobie przez ilosc sprzedanych produktow i wyjdzie, ktora firma najwiecej
                          zyskuje.

                          > >i go od tego odciagam?<
                          > ??? A do ktorej czesci mojej wypowiedzi to sie odnosi? Mozesz mi wskazac?:)

                          Piszac to akurat nie pamietalam dokladnie Twojej wypowiedzi, ale chodzilo o
                          to: "Przeciez nikt nie kaze ci kupowac Lancoma. Poza tym jesli ktos woli placic
                          20 razy wiecej, to jest jego sprawa i nie widze powodu, zeby to komentowac. To
                          bardzo nieladnie zagladac komus w portfel." Wiec raczej powinnam byla
                          odpowiedziec "i w ktorym miejscu zagladam komus do portfela?".

                          > I nie rozumiem, jak dalsza czesc twojej wypowiedzi odnosi sie do mojej?
                          > Piszesz, zeby pisac?
                          Co konkretnie pisze takiego, co sie nie odnosi do Twojej wypowiedzi i - nawet
                          jesli - czemu mialoby sie scisle w calosci odnoscic do Twojej wypowiedzi?
                          Przeciez to forum. Sama dodalas w swojej wypowiedzi cos zupelnie nie na temat,
                          a mianowicie napisalas, ile Ty wydajesz pieniedzy na kosmetyki. Pisze sie cos
                          odnosnie i pisze sie cos od siebie. Ja nie widze w tym nic zlego.
                          • morelka4 Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci 25.11.05, 18:49
                            >Wiec raczej powinnam byla odpowiedziec "i w ktorym miejscu zagladam komus do
                            portfela?<

                            Piszac to: "Jesli na jednym pojedynczym produkcie roznica w cenie jest 10-20
                            razy wieksza, to pomyslcie, ile pieniedzy to bedzie na wszystkich produktach?"
                            Teraz co prawda wyjasniasz, ze chodzilo ci o zysk firmy, ale my przeciez mowimy
                            o stronie popytowej a nie podazowej, wiec zabrzmialo to w stylu "ile taki
                            czlowiek musi wydac".

                            >Co konkretnie pisze takiego, co sie nie odnosi do Twojej wypowiedzi i - nawet
                            jesli - czemu mialoby sie scisle w calosci odnoscic do Twojej wypowiedzi?<

                            Na przyklad to: >Jak ktos juz pisal - hity i kity mozna znalesc na kazdej polce
                            cenowej i twierdzenie, ze polskie kosmetyki sa kiepskie lub ogolnie tanie
                            kosmetyki sa kiepskie jest nieporozumieniem, szczegolnie wystawianie takiej
                            opinii na podstawie jednego produktu...<

                            Przeciez nie uogolniam, ze to co tanie to zle, a to co drogie to dobre, wiec po
                            co to "pouczanie". Skoro piszesz to pod moja wypowiedzia i wczesniej sie do
                            niej odnosisz, to rozumiem, ze reszta tej wypowiedzi tez jest do mnie. To chyba
                            logiczne.

                            >Sama dodalas w swojej wypowiedzi cos zupelnie nie na temat, a mianowicie
                            napisalas, ile Ty wydajesz pieniedzy na kosmetyki<

                            Jak najbardziej bylo na temat. Z mojej wypowiedzi, moglas wywnioskowac, ze
                            skoro jestem w stanie zrozumiec osoby, ktore wola kupowac drogie produkty, to
                            ja tez kupuje drogie. Wiec chcialam dac ci do zrozumienia, ze nie zaopatruje
                            sie w produkty z gornej polki, ale nie widze tez nic dziwnego, ze inni to
                            robia, bo jak juz mowilam kazdy ma inne priorytety:))
                            • asiek_asiekowaty Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci 25.11.05, 18:54
                              To dobrze, ze juz wszystko jasne. Mnie rowniez nie obchodzi, ze ktos daje 200
                              zl za krem, jesli tylko pieniadze ma z pracy czy z totka, a nie z kradziezy.
                              Zyj i daj zyc innym. :)
                              • morelka4 Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci 25.11.05, 19:35
                                A mnie w ogole nie obchodzi jakie jest zrodlo pochodzenia cudzych pieniedzy. Po
                                prostu nie zaglada sie w cudze portfele
                  • Gość: szczegół Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 17:41
                    > Takze ostateznie firma kosmetyczna nie
                    > ma duzego pola manewru, jesli chodzi o sprawdzenie jakosci i pochodzenia
                    > surowcow. Moga jedynie wybrac ta, a nie inna hurtownie z takimi, a nie innymi
                    > skladnikami i po takiuch, a nie innych cenach - i moze tu jest ta jakosc.

                    Przyznam się szczerze - konkretnie na wytwarzaniu kosmetyków się nie znam, znam
                    się za to na tym czym jest jakość i jak się ją osiąga, gdyż akurat studiuję na
                    kierunku Inżynieria Jakości.
                    Dlatego może wytłumaczę:
                    1. Firma produkująca coś w dużych ilościach (nie sklepik osiedlowy) zwykle ma
                    kontrakt z dostawcą (np. hurtownią) na dostawy o określonych właściwościach ,czy
                    to śrubek, czy kineskopów , czy chemikaliów. Zgodnie z normami ISO kontroluje
                    się dostawy, nie całe ale np. z partii 400 czegoś tam, 50. I jest umowa - jak
                    więcej niż np. 2 będą poza normą to zwrot. Jak kilka razy się trafi zła partia
                    to następnym razem kontrolujemy już 80. Oczywiście firma może powiedzieć -
                    hurtownia twierdzi, że półprodukt jest OK, więc po co kontrolować, bo to są
                    koszty. Ale wtedy jakość siada, gdyż pewnie będziesz dostawał zwroty od
                    przezorniejszych firm.
                    2. Badasz własne produkty (nie 100%, ale reprezentatywną część), żeby stwierdzić
                    czy Ci się nic w procesie produkcyjnym nie rozregulowało. I tu oczywiście są
                    jakieś normy zdrowotne (np. co do tego co może znaleść się w kosmetyku), ale
                    oprócz tego masz recepturę: np 60% składnik A, 30% składnik B, 5% składnik C +
                    jakieś dodatki. Tylko, że nigdy to nie jest dokładnie np 60%, zawsze są widełki
                    np 60+-5% . Lepsza firma może sobie ustalić dla tej samej receptury 60+-1%.
                    Możesz kontrolować dokładniej, lub mniej dokładnie. Podejrzewam, że taka
                    (dokładna) kontrola składu chemicznego kosmetyku wcale tania nie jest.


                    Oczywiście, że nieraz koncerny z dobrą marką wykorzystują ją do podbijania cen
                    towarów, których jakość jest taka sama jak np. 2*tańszego odpowiednika. Trzeba
                    po prostu umieć odróżniać takie towary.
                  • Gość: dwa_buciki Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 21:10
                    Kremu, który jest wart 10 zł nikt za 10 zł nie sprzeda, bo by nie miał za co
                    zapłacić ludziom, którzy go sprzedają, transportują, pakują, mieszają, układają
                    skład, pozyskują te cenne roślinne ekstrakty i jeszcze tym , którzy chca na tym
                    zarobić, bo są prezesami firmy... Więc krem Bielendy nie jest wrt 10 zł,
                    najwyżej 5... A co tam się może znaleźć za 5 zł, to juz zostawiam bogatej wyobraźni.
                    • asiek_asiekowaty Re: Wysoka cena uzasadniona jakoscia...? Zobaczci 25.11.05, 21:51
                      Zle sie wyrazilam - przykladowo 10 zl to ostateczna cena, ktora wlicza
                      wyprodukowanie kremu (5 zl) i zysk ze sprzedazy go (5 zl), wiec 50% z ceny
                      sklepowej to zysk producenta, natomiat w przypadku drogich kremow zysk jest na
                      pewno wiekszy (rzedu np. 80% ceny sklepowej), bo wyprodukowanie takiego kremu
                      to nie polowa, lecz 20% ceny sprzedazy. Przynajmniej tak mi sie wydaje, bo
                      ciezko sobie wyobrazic, zeby nawet najwyzszej jakosci skladniki kosztowaly
                      tyle, zeby wyprodukowanie z nich kremu 50 ml kosztowalo 100 zl w porownaniu do
                      kremu z tych samych skladnikow (ale moze z innego zrodla, gorszej jakosci) za 5
                      zl. Dysproporcje sa zbyt duze, zeby byly realne.
    • Gość: sucharek Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.kul.lublin.pl / 212.182.32.* 24.11.05, 13:23
      Całkowicie się z Tobą zgadzam. Też kupiłam kiedyś krem Eris do cery normalnej i
      moja twarz po nim wygladała bardzo nieciekawie. Koleżanki pytały czy mąż mnie
      pobił. pozdrawiam.
    • Gość: marra właczyc mózg:)Swietne!! IP: *.net.pl / *.net.pl 24.11.05, 14:00
      kolejny popis błyskotliwosci...a moze ktos mi powie gdzie jest jakis przycisk
      którym sie tenże mózg uruchamia...bo szukałam ale kurde nic nie znalazłam??????
    • yett1 Re: "jakość" polskich kosmetyków... 24.11.05, 17:18
      a ja jestem b. zadowolona z polskich firm sprzedających swe produkty
      pielęgnacyjne w aptece np balsam do ciała Dermedic Hydrain (rewelacyjnie nawilża
      i pięknie pachnie), żel intensywnie nawilżający też Hydrain (ok 30 zł), płyny do
      kąpieli/sól wyszczuplająca Fermona (doskonałe) ok 20 zł. Ale do makijażu wolę
      sięgać po produkty zagraniczne(świetny puder Terre de Solei ok 120 zł). Tuszu
      nie używam wolę raz w m-ce zrobić hennę u kosmetyczki. Wyznaję zasadę że
      wszystkie produkty w makretach są po prostu gorszej jakości i nie ma
      znaczenia czy są niemieckie, francuskie czy polskie. Z eris mam tonik matujący i
      jest OK.
    • anusiaw111 Re: "jakość" polskich kosmetyków... 24.11.05, 17:30
      najlepsze sa do depilacji soraya nic nie zrobily za ok. 10 zl zero efektu a
      joanna za 7 o 100% lepiej i tak ze wiekszosc kosmetykow jest droga to i nieskuteczna
      przewalone mamy rownie dobrze mozna isc na bazar i od ruskich kupic:) nie taka
      jakosc...
    • Gość: aga Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: 62.233.250.* 25.11.05, 12:19
      Parę lat temu moja mama- osoba o wrazliwej skórze- kupiła nieopatrznie maseczkę
      Sorayi "łagodzacą do skóry wrazliwej" czy jakoś tak. Nałozyła ją i...
      natychmiast zmyła. I tak następnego dnia dzieci w szkole ( jest nauczycielką)
      pytały ją: "co się pani stało w buzię?":-)... Moja mamusia za pomocą polskiej
      maseczki "łagodzącej" zafundowała sobie nawet nie mikrodermabrazję, ale wręcz
      dermabrazję:-)!. Potem wypróbowała krem firmy Eris ( dostała na szczęście
      próbkę, a nie kupiła) "fortessimo"- nałozyła go dyskretnie za uszkiem, wiec
      skóra zlazła jej tylko tam. Od tej pory moja mama nie używa niczego innego poza
      VICHY ipo tych kremach ( a przeciez wcale nie są duzo droższe od Erisa) ma
      buźkę jak pupa niemowlaka.
      Mnie kosmetyki uczulają rzadko, ale zrobił to np. kiedyś krem pod oczy Lierac z
      filtrami kupiony w aptece za niemałą kasę.
      Nie ma reguły. Ja jestem fanką LRP i SVR, a także emulsji Ystheal ANENE. Mam
      tłustą skórę ze skłonnością do tradziku i dzieki Lysanelowi i serii Unifiance
      całkiem nienajgorzej;-) wyglądam.
      A Eris miał kiedyś super kosmetyk dla mnie. Był to lifting, a potem lifting
      matujący. Żelowe preparaty, po których moja skóra była rewelacyjnie nawilżona,
      rewelacyjnie głądka i jego nałożenie sprawiało, ze rzeczywiscie nawet po
      cieżkiej ( albo upojnej;-) nocy wyglądało sie całkiem- całkiem. Żaden inny
      polski kosemtyk ( np. rzekomo fantastyczne maseczki Dermiki) nie dawał i nie
      daje takiego efektu. Ale był drogi ( 30 ml juz pare lat temu kostzowało chyba
      ok. 40 -50 zł), chyba się słabo sprzedawał i przestali go produkowac. Teraz mam
      zamiar wypróbowac krem do szyi z serii ReAct, czy jakoś tak:)... Drogi, ale ten
      z serii forte 30 jets dobry, więc po tym spodziewam sie jeszcze więcej;_)...
      Dermika miała kiedyś świetne serum nawilżające z serii Spa, ale tez go już nie
      robią. Tak w ogóle, to Dermiki nie lubię. Nie dla mnie.
      Twoja przygoda mnie nie dziwi, bo polskie kosmetyki nie nadają się do skóry z
      jakimikolwiek problemami. Ja np.- będąc przez pare tygodni w gorszej sytuacji
      finansowej- kupiłam krem Ziaji do mieszanej skóry. Efekt doraźny jets fajny,
      krem niexle nawilża. Ale po 3-tygodniowym stosowaniu tak pozapychałam sobie
      pory, że od miesiąca nie moge doprowadzić swojej skóry do porządku, choc
      wyraźnie po stosowaniu moich ukochanych mazideł z apteki idzie ku lepszemu.
      Powiedziałam sobie, że już nigdy więcej nie będę oszczędzać na swojej buzi,
      choćbym miała wziąć kredyt:-).
      Moja młodsza siostra ( miewa problemy z tradzikiem) ma całkowity zakaz
      stosowania tanich kosmetyków. To się nie opłaca, bo pomijając kwestie niżu
      psychivznego, jaki sie łapie majac na twarzy jakies wypryski, trzeba potem
      wydac kupę kasy na ratowanie.
      My wolimy wydawac pieniądze na lepsze ( bo nie np. La Praire- niestety;-))
      kosmetyki, zamaist na kolejną bluzkę.
    • bzzzk Re: "jakość" polskich kosmetyków... 25.11.05, 16:55
      ech, czytam te wszystkie opinie, czytam i...już nie wiem co mam myśleć,
      zgłupiałam;) nie wiem, czy rzeczywiście te droższe preparaty oznaczają lepszą
      kontrolę jakości składników, czy jest to tylko taki 'chwyt', a tak naprawdę to
      jest to to samo, co w tanich... nie wiem i męczy mnie to, powiem szczerze;) i
      chyba w sumie niegdy się nie dowiem, a trzebaby się na coś zdecydować. kiedyś
      uwielbiałam Garniera, L'Oreala, Nivea, Yves Rochera itp. potem zaczęłam oglądać
      składy i wybierać takie, które mają mniej składników. ale tak naprawdę, to nie
      wiem czy to ma jakieś kolosalne znaczenie... bo przecież ludzie używają
      naładowanym chemią kosmetyków i żyją, mają się dobrze. też zawsze używałam i
      dobrze mi z tym było... a teraz już po prostu sama nie wiem co mam myśleć,
      różne są zdania i tak naprawdę, to nie wiadomo kto ma rację:/
      a żeby wypowiedzieć się bardziej na temat- generalnie, to i wśród polskich i
      wśród zagranicznych kosmetyków spotkałam koszmarne preparaty, nie zauważyłam
      żadnej prawidłowości co do pochodzenia- chyba mniej więcej po równo trafiło mi
      się tych i tych. ale np. zgodzę się co do polskich kosmetyków do opalania,
      Kolastyny akurat nie używałam, ale miałam Ziaję. jestem śniada, poparzenia
      nigdy mi się nie zdarzały, a po Ziaji byłam lekko zaróżowiona. chyba coś w tym
      musi być;) poza tym często koleżanki, z którymi spędzam wakacje, stosują
      polskie preparaty do opalania i zawsze coś jest nie tak, poparzenia zdarzają
      się nagminnie, często jakieś uczulenia, czy to Dax, czy Kolastyna, czy Ziaja...
      mnie się dziwią że kupuję L'Oreale, Garniery, czy różne apteczne, ale jakoś
      mnie niespodzianki na plaży nie spotykają:)
      hmmm, a w sumie mnie zastanowiło- czyli wychodzisz z założenia, że jakikolwiek
      zagraniczny supermarketowy badziew będzie zawsze lepszy od dowolonego polskiego
      kosmetyku? nie mam niczego konkretnego na myśli, tak ogólnie pytam. byleby było
      zagraniczne? nie potraktuj tego jako złośliwość, ale przypomniało mi się, że ja
      kiedyś tak myślałam- tyle, że miałam wtedy 13 lat:)
      pozdrawiam
    • Gość: dwa_buciki Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 21:38
      Ale dyskusja... W takim razie muszę dodać, że nigdy nie wydałam na krem więcej
      niż 25 zł. Jakoś nie czułam takiej potrzeby. No, może neutrogena na zimę
      kosztuje jakieś 27 zł;) Żel do mycia twarzy na pewno nie jest wart więcej niż
      15, ewentualnie mogłabym kupić jakiś za 20 zł, jeśli byłby naprawdę dobry. Nie
      wydaję setek złotych na kosmetyki do higieny, czasami kupuję droższe kosmetyki
      kolorowe (najdrozszy podkład- ok. 110 zł). Więc nie chodzi mi o cenę. Tylko o
      to, że np. produkty Nivea, J&J, Garnier, czy L'Oreal można kupować w ciemno.
      Jeżeli są kiepskie- trudno. Ale przynajmniej spełniaja swoje funkcje, a oprócz
      tego ich stosowanie nie ma tragicznych w skutkach rezultatów... Najwyżej zrobi
      się kilka zaskórników, jakaś krostka. Może troche wysuszą skórę... Np. żel do
      mycia twarzy J%J do cery wrażliwej faktycznie nie podrażnia, nie szczypie w
      oczy, ale trudno zmyć nim makijaż, trzeba myc twarz dwa razy. Natomiast dla mnie
      polski kosmetyk to loteria. Ostatnio chciałam spróbować szczęścia i do tej pory
      (a ile to już dni się tutaj kłócimy...) moja twarz wygląda jak pobojowisko. Ta
      pianka kosztuje tyle samo, co kosmetyki z niższej półki, ale produkowane przez
      międzynarodowe koncerny. Wiadomo, że np. Nivea to nie jest kosmetyk doskonałej
      jakości, tylko taki supermarket-bubel. Ale przynajmniej można go stosować. Ja
      się nie spodziewam super rezultatów i w ogóle n i c z e g o. Tylko mam nadzieję,
      że stan mojej cery się nie pogorszy, ale widzę, że to są jednak jak na polskie
      normy zbyt wysokie oczekiwania... Chociaż na pewno są dobre polskie firmy. Może
      moją twarz odratuje np. Hydrain dermedica. Przynajmniej mam taką nadzieję. Nie
      sądzę, żeby ten specyfik wypalił mi twarz, spodziewam się, że mi pomoże i wiążę
      z nim spore nadzieje (może zażegna kryzys po Erisie). Więc nie jest tak, że
      jestem uprzedzona do polskich kosmetyków. Jestem tylko uprzedzona do badziewia.
      • asiek_asiekowaty Re: "jakość" polskich kosmetyków... 25.11.05, 21:56
        Mnie Eris ani ziebi, ani grzeje. I to jak kazda firma praktycznie. Ja niestety
        nie widze wyraznej roznicy w moim wygladzie niezaleznie od stosowanych
        kosmetykow: czy sa polskie, czy zagraniczne, czy drogie, czy tanie. Roznice
        widze co najwyzej w komforcie stosowania. Moze akurat ten jeden krem Ci nie
        podszedl? Nie namawiam do kupowania kolejnych polskich kosmetykow, ale zawsze
        mozesz popisac maile o probki do polskich firm.
        • Gość: dwa_buciki Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 22:04
          Nie chcę żadnych próbek, bo i po co? Za 10 zł moge sobie sama kupić w sklepie...
          Nie krem, tylko pianka. I nie "nie podszedł", tylko zniszczył twarz i
          doszczętnie wysuszył skórę po 4-5 użyciach. Jak pisałam, nawet mydło robione dla
          Carrefoura jest sto razy lepsze.
      • bzzzk Re: "jakość" polskich kosmetyków... 25.11.05, 22:11
        a, no to już rozumiem, ok:) tyle, że mnie mało co podrażnia, więc w sumie nie
        mogę się wypowiedzieć, jak jest z polskimi, a jak z zagranicznymi, bo w
        najgorszym wypadku mam tak, jak piszesz- trochę wysuszy, zatka pory itp.

        o! przypomniało mi się coś! tak się właśnie zastanawiałam czy był jakiś
        tragiczny w skutkach wybór kosmetyczny w moim życiu (poza nieszczęsnym kremem
        do opalania Ziaja, choć w sumie tragedii tu nie było, nie spaliłam się, ale
        skóra była nieco podrażniona). i był. właśnie Eris!;) kilka lat temu, miałam
        jakiś krem z serii antytrądzikowej i chociaż nakładałam jak normalny krem,
        czyli nie pod same oczy, a zachowując spory odstęp, to strasznie podrażnił mi
        spojówki. a z innymi tak się nie zdarzało. więc może coś w tym jest;)
        pzdr.
    • Gość: polkalolka Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.05, 19:05
      nie wiem dlaczego jestes taka kosmetykowa kosmopolitka.
      moze warto zaczac myslec w kategoriach skladu kosmetyku, ceny i producenta a
      nie kraju produkcji?czy masz uczulenie na polski produkty, czy moze na jakies
      skladniki?przeciez ty upraszczasz sobie.
      sama uzywala nivei, teraz (po jakiejs przerwie)mojej skorze nie spodobalo sie
      mleczko nivei mimo ze wczesniej odpowiadalo, albo spodobal jej sie oceanik-
      ktory wczesniej probowalam,i czy czasem tej niwei to w poznaniu nie robią?
      • Gość: francuzeczka Re: "jakość" polskich kosmetyków... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 20:07
        zgadza sie, dyskusja jest burzliwa :) dorzuce w takim razie cos od siebie.
        uzywam Erisa, a konkretnie serii under20 czeresniowej. tonik + krem. moim
        zdaniem jest to seria absolutnie rewelacyjna. moja mama- osoba o bardzo
        wrazliwej skorze, uzywa rowniez kosmetykow firmy Eris, takich w zielonym
        opakowaniu- nawilzajacych. kremy, tonik, mleczko. obie tolerujemy kosmetyki tej
        firmy bardzo dobrze. nie jest to seria przeciwzmarszczkowa ani zadne inne
        liftingi :) moze kremy typu fortessimo sa po prostu zbyt agresywne i dlatego
        latwo podrazniaja?
        jezeli chodzi o emulsje do opalania: rodzice wyjezdzali do Tunezji, wzieli
        Kolastyne z b.wysokim filtrem. mama- skora wrazliwa, tato i siostra bardzo
        szybko sie opalaja. po powrocie wszyscy pieknie opaleni, bez poparzen, bez
        uczulen. sama bedac na wakacjach uzywalam kosmetykow Dax, rowniez bez przykrych
        niespodzianek.
        jaki z tego wniosek? po prostu odpowiadaja mi polskie kosmetki (i jak widac nie
        tylko mnie), wiec nie moge twierdzic, ze sa zlej jakosci.
        przychylam sie rowniez do opinii, ze krzywde skorze moga zrobic zarowno kremy
        Diora, Lancolma, jak Erisa czy Ziai.
Pełna wersja