Gość: Maruda
IP: 66.65.53.*
11.10.02, 20:13
Zainspirowal mnie czesciowo watek o paznawaniu naszych mezczyzn :-).
Kiedys, daaawno temu zalozylam nawet watek o tej samej nazwie na forum
'kobita', probowalam go teraz odnalezc, ale chyba go wykasowali bo nie ma.
W kazdym badz razie - Dziewczyny, jaka byla Wasza najbardziej beznadziejna
randka w zyciu????
To moze zaczne od siebie - randka w ciemno- (oj ciemno musialo byc jak mnie
kumpela z nim umawiala, ciemno...) - pewien kolezka zapomnial powiedziec mi,
ze ma 2 dzieci z pewna pania (a sam mial wtedy latek 21, sic!), za to chwalil
sie powiazaniami ze swiadkiem przestepczym -nie wiedzialam, ze najwyrazniej
jest jakis trend wedlug ktorego podrywa sie dziewczyny na kradziez czesci
samochowych. No i jeszcze chcial mnie koniecznie wiezc gdzies swoja (pewnie
tez kradziona) landara zeby cytuje 'przedstawic kolegom'. brrrr.... Potem to
pewnie mialabym z nini 'sluchac plyt'.
I jeszcze jeden przyklad - tylko raz zdarzylo mi sie umowic z osoba poznana w
necie - okazalo sie, ze pan wyslal zdjecie przystojnego kolegi, a sam nie
dosc ze mial jedno oko bardziej wylupiaste niz drugie (i jakos nim tak
dziwnie , bazyliszkowato lypal), mial 155 cm wzrostu (ja mam 173) a na
spotkanie zjawil sie w mundurze - nie byloby w tym nic dziwnego, gdyby nie
to, ze nie byl zolnierzem - jak rozbrajajaco stwierdzil 'zawsze chcial byc
lotnikiem' (tylko ze mundur to raczej mi wygladal na 'wannabie' zomowca albo
inne licho).
Nie musze chyba dodawac, ze to byl pierwszy i ostatni przypadek internetowego
randkowania w moim wydaniu. :-))))
No to kto da wiecej?