mezczyna z internetu

IP: *.studiokwadrat.com.pl 13.10.02, 21:18
Byla dyskusja gdzie poznalysmy swoich mezczyzn. Ja swojego znam wlasnie z
netu.
Poznalismy sie prawie trzy lata temu na czacie na wp. Przez totalny
przypadek, potem byly maile, ale nie liczylam na zbyt wiele - dzielilo nas
ponad 300km, ponadto ja tkwilam w chorym zwiazku malzenskim z kims w rodzaju
psychopaty. Ale udalo sie!!! Zaczelismy sie spotykac, weekendowo, uporalam
sie z ex mezem a od prawie roku mieszkamy razem. Moj mezczyzna zostawil dla
mnie swoje miasto, prace, znajomych i przeniosl sie do mnie. I wiecie co?
Jest cudownie, jakkolwiek banalnie by to nie brzmialo. Kochamy sie jak
wariaci i mysle ze to jest wlasnie ta druga polowka.
Zycze tego wszystkim, pozdrawiam = otma@interia.pl
    • Gość: Margotka Re: mezczyna z internetu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.02, 21:27
      Chyba mamy podobny uklad gwiazd w horoskopie, bo moj zyciorys jest bardzo
      podobny... :)

      Pozdrawiam cieplo
      Margotka
      • Gość: nioma Re: mezczyna z internetu IP: *.studiokwadrat.com.pl 13.10.02, 21:37
        naprawde? to bardzo sie ciesze. wiesz, bylam pewna ze juz tzw. zycie z druga
        osoba mam z glowy. ze po tych wszystkich przejsciach nie uda mi sie zaufac,
        otworzyc sie na druga osobe. no i ze kobieta po przejsciach, z dzieckiem - nie
        jest atrakcyjna partia, a okazalo sie ze wrecz przeciwnie.
        pozdrawiam
        • Gość: Margotka Re: mezczyna z internetu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.02, 21:47
          Dopiero teraz czuje, ze zyje :) Lata malzenstwa, ktore mam za soba chcialabym
          wyrzucic z pamieci, zylam jak w letargu - bez celu i bez sensu... Drugi zwiazek
          przyniosl mi tak wiele szczescia, ze az boje sie o tym myslec, zeby nie
          zapeszyc :)
          Ale wniosek jest taki, ze nigdy nie mozna tracic nadziei :)

          Pozdrawiam serdecznie
          Margotka
          • Gość: nioma Re: mezczyna z internetu IP: *.studiokwadrat.com.pl 13.10.02, 21:51
            masz absolutna racje, ja tez sie balam. na poczatku traktowalam go ze strasznym
            dystansem, myslalam ze jestem tylko jakims epizodem w jego zyciu i ze wszystko
            sie skonczy w mgnieniu oka. poza tym moj ex wbil mnie w straszne kompleksy,
            stracilam przez niego wiare w siebie.
            na szczescie moj ukochany byl cierpliwy i powoli mnie oswajal.
            nigdy w zyciu nie bylam tak szczesliwa.
            • Gość: Margotka Re: mezczyna z internetu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.02, 21:59
              I jeszcze jedna rzecz przyszla mi do glowy - nie wiem czy umialabym sie tak
              cieszyc tym co mam, gdybym wczesniej nie miala tzw. "przejsc". Teraz jakos
              mocniej przezywam to czego mi przedtem brakowalo, potrafie sie delektowac
              najmniejsza szczesliwa chwilka :)

              Zycze mnostwo szczescia wszystkim kochajacym i kochanym :)
              Margotka
    • plum1000 Re: mezczyna z internetu 13.10.02, 21:33
      jesli czlowiek jest pewny siebie, wierzy w siebie moze znalesc faceta i na
      drugim końcu świata..
      • Gość: Aida Re: mezczyna z internetu IP: *.p.lodz.pl 13.10.02, 22:00
        plum1000 napisała:

        > jesli czlowiek jest pewny siebie, wierzy w siebie moze znalesc faceta i na
        > drugim końcu świata..



        jestem pewna siebie, wierze w siebie, a facet powiedzial mi dzis ze 130 km
        miedzy Lodzia a Warszawa to dla niego za duza odleglosc zeby sie angazowac

        no comments......

        pozdr
        A
        • Gość: nioma Re: mezczyna z internetu IP: *.studiokwadrat.com.pl 13.10.02, 22:05
          to kawal fiuta z tego faceta. za przeproszeniem.
          zycze Ci zebys o nim jak najszybciej zapomniala i
          znalazla kogos kto jest Ciebie wart!!!!
          • april102 Re: mezczyna z internetu 13.10.02, 22:25
            Gość portalu: nioma napisał(a):

            > to kawal fiuta z tego faceta. za przeproszeniem.
            > zycze Ci zebys o nim jak najszybciej zapomniala i
            > znalazla kogos kto jest Ciebie wart!!!!


            nie mialam okazji sprawdzic czy kawal, ale brzuch mnie rozbolal ze smiechu
            dziekuje nioma :)
            pozdr
            Aida
            • Gość: noa Re: mezczyna z internetu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.10.02, 23:59
              Dziewczyny, ile macie lat? Do kiedy trwa nadzieja??

              Pozdrawiam cieplo, jednak oslabiona

              noa
              • Gość: nioma Re: mezczyna z internetu IP: *.studiokwadrat.com.pl 14.10.02, 00:04
                ja za miesiac koncze 29 wiec juz nie taka mlodka ze mnie, a on ma 34 i byl
                kawalerem do wziecia. ja mysle, ze wiek tu nie ma nic do rzeczy. albo sie
                zdarzy albo nie.
                to jest czysty przypadek. weszlam na czat, on cos napisal na ogolnym a ja sie
                wlaczylam do rozmowy. przypadek tez sprawil ze sie spotkalismy, bo po wymianie
                maili on kiedys napisal ze bedzie w wawce, wiec moze jakas kawa? zgodzilam zie,
                ale w tym dniu kiedy juz mielismy sie spotkac strasznie mi sie nie chcialo,
                zaczelam wymyslac jakies wymowki ale w koncu zwyciezyla we mnie tzw.
                przyzwoitosc, ze skoro sie umowilam to musze i takie tam. No i poszlam na ta
                kawe jak na sciecie... Same przypadki.
                • Gość: kachna Re: mezczyna z internetu IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 14.10.02, 00:34
                  co sprawilo ze zdecydowalas sie mu zaufac, spotkac sie? nigdy nie wiadomo kogo
                  sie spotka na czacie.. cos szczegolnie Cie przekonalo czy ogolnie lubisz
                  ryzyko?

                  p.s. oczywiscie gratuluje [i zazdroszcze!] love story ;)
                  • Gość: nioma Re: mezczyna z internetu IP: *.studiokwadrat.com.pl 14.10.02, 00:39
                    wiesz, umowilismy sie w miejscu publicznym wiec sie nie balam ze np. rzuci sie
                    na mnie i mnie zamorduje. to po pierwsze, po drugie juz wczesniej kilka razy
                    spotykalam sie z roznymi osobami z netu i bylo ok. po trzecie z nim wczesniej
                    rozmawialam przez telefon, kilka razy, bo zanim sie spotkalismy w realu minal
                    miesiac od spotkania na czacie i chyba nabralam do niego jakiegos zaufania, ze
                    nie jest zly. ale jak juz sie zaczelismy spotykac to bylam strasznie nieufna.
                    bylam pewna ze on do tego naszego zwiazku podchodzi na zasadzie luznej i
                    niezobowiazujacej. utwierdzalam sie w tym analizujac jego zachowanie. a okazalo
                    sie, ze on jest po prostu zamkniety w sobie i nie potrafi okazywac uczuc.
                    minely dwa lata nim zdobyl sie na wyznanie, ze mnie kocha. ale tym bardziej to
                    cenie.
        • Gość: nina Re: mezczyna z internetu IP: *.telocity.com 14.10.02, 05:23
          A mi faceci mowili (no dobrze,chlopcy..no bo 19, 20 lat to dziecie jeszcze,
          jesli chodzi o facetow), ze 25 albo 40minut autobusem do mojego miasta do za
          daleko.. i ze takie zwiazki sa skazane na niepowodzenie. No bo ja do Lodzi
          owszem moglam przyjezdzac, ale ostatni autobus odchodzil o 22..wiec to za
          wczesnie.. oni tez mogli do mnie przyjezdzac ale ostatni o 21 z minutami.. no
          i lepiej miec dziewczyne, ktora najlepiej jakby mieszkala na tej samej ulicy..
          dla wygody-oczywiscie.
          A znalazlam meza, na drugim koncu swiata..bo za oceanem. Dziwne, ze dla niego,
          nie bylo to za daleko, choc lot samolotem to 16godzin.
        • Gość: plum1000 Re: mezczyna z internetu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.02, 13:04
          Gość portalu: Aida napisał(a):

          > plum1000 napisała:
          >
          > > jesli czlowiek jest pewny siebie, wierzy w siebie moze znalesc faceta i na
          >
          > > drugim końcu świata..
          >
          >
          >
          > jestem pewna siebie, wierze w siebie, a facet powiedzial mi dzis ze 130 km
          > miedzy Lodzia a Warszawa to dla niego za duza odleglosc zeby sie angazowac
          >
          > no comments......
          >
          > pozdr
          > A
          Z pewnoscia gowniarz jakis.. moze ma ok 19 lat. Czyz nie???
          • Gość: Aida Re: mezczyna z internetu IP: *.p.lodz.pl 14.10.02, 16:49
            Plum, niezupelnie 19, w dowodzie mial napisane ze urodzil sie w 1975 roku...
            z tym ze wiek kalendarzowy czesto nie idzie w parze z wiekiem emocjonalnym
            niestety

            milego wieczoru
            A
    • Gość: kika_kika Re: mezczyna z internetu IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 14.10.02, 09:50
      O tym, jak poznałam swojego faceta możecie przeczytać w PANI :)
      chciałam przedstawić wam jeszcze inną historyjkę, w której miałam swój
      udział... a raczej przestrzec was przed zbyt odważnymi krokami w stosunku do
      poznanych w ten sposób osobników. Zanim poznałam męża, poznałam chłopaka, był
      fantastyczny, przystojny, szarmancki, ognisty itp. itp... ja z Krakowa, on z
      łodzi... cotygodniowe wypady do Zakopanego były cudowne, żyłam od weekendu do
      weekendu, było wspaniale... aż pewnego razu wszystko zaczęło układać się w
      brzydką bajkę: pod siedzeniem jego samochodu znalazłam broń (wykonana z
      takiego materiału, którego nie wykrywają żadne wykrywacze), potem zaczęły się
      zwierzenia, miałam wrażenie, że ktoś za mną łazi non stop, potem została mi
      przedstawiona treść smsów, które wysyłałam do poznanego własnie przyszłego
      męża... jedndym słowem zaczął się horror!! Nie pomogła nwet przeprowadzka do
      innego miasta, ten kretyn nie mógł uwierzyć, że mu zwiałam, że wyszłam za
      innego, że mogę być szczęśliwa z kimś innym!!! Dziewczyny, uważajcie z kim się
      zadajecie, bo ja po tamtym okresie długo brałam lorafen na uspokojenie....
      • Gość: Joasia Re: mezczyna z internetu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.10.02, 11:40
        Gość portalu: kika_kika napisał(a):

        > O tym, jak poznałam swojego faceta możecie przeczytać w PANI :)
        > chciałam przedstawić wam jeszcze inną historyjkę, w której miałam swój
        > udział... a raczej przestrzec was przed zbyt odważnymi krokami w stosunku do
        > poznanych w ten sposób osobników. Zanim poznałam męża, poznałam chłopaka, był
        > fantastyczny, przystojny, szarmancki, ognisty itp. itp... ja z Krakowa, on z
        > łodzi... cotygodniowe wypady do Zakopanego były cudowne, żyłam od weekendu do
        > weekendu, było wspaniale... aż pewnego razu wszystko zaczęło układać się w
        > brzydką bajkę: pod siedzeniem jego samochodu znalazłam broń (wykonana z
        > takiego materiału, którego nie wykrywają żadne wykrywacze), potem zaczęły się
        > zwierzenia, miałam wrażenie, że ktoś za mną łazi non stop, potem została mi
        > przedstawiona treść smsów, które wysyłałam do poznanego własnie przyszłego
        > męża... jedndym słowem zaczął się horror!! Nie pomogła nwet przeprowadzka do
        > innego miasta, ten kretyn nie mógł uwierzyć, że mu zwiałam, że wyszłam za
        > innego, że mogę być szczęśliwa z kimś innym!!! Dziewczyny, uważajcie z kim
        się
        > zadajecie, bo ja po tamtym okresie długo brałam lorafen na uspokojenie....
        -----------------------------------------------------------------------------
        A W KTOREJ PANI?
        • Gość: kika_kika Re: mezczyna z internetu IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 14.10.02, 12:02
          listopadowej :)
          • Gość: plum1000 Re: mezczyna z internetu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.02, 13:10
            Gość portalu: kika_kika napisał(a):

            > listopadowej :)
            Czytalam ten artyuł..
            Plum
          • Gość: Joasia Re: mezczyna z internetu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.10.02, 10:32
            Gość portalu: kika_kika napisał(a):

            > listopadowej :)
            -------------------------------------------------------------------------------
            przeczytałam od dechy do dechy-ktory to artykuł?
            • Gość: kika_kika Re: mezczyna z internetu IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 15.10.02, 18:38
              forum
    • Gość: Joasia Re: mezczyna z internetu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.10.02, 11:31
      ja tez poznałam swojego faceta na chacie-przeprowadziłam sie 350 km i jestem z
      nim juz od ponad 2 lat...a wrazenia?tyle tego jest ,ze nie chce mi sie
      pisac..ale jestem zadowolona
    • Gość: Intisar Zabije Was chyba czyms....;) IP: *.t17.ds.pwr.wroc.pl 15.10.02, 17:47
      Za 3 tygodnie spotkam sie po raz pierwszy z moim przyszlym mezem. Tak...za 3
      tygodnie bierzemy slub....
      Znamy sie z codziennych kilku, lub nawet kilkunastogodzinnych rozmow przez
      net...po angielsku. Mojego mezczyzne nie dzieli ode mnie odleglosc 150
      km...tylko kilka tysiec km. Jest Arabem Z Jordanii. Codziennie spedzamy na
      dlugich rozmowach z uzyciem kamer cale wieczory i noce. Moj Saleh dzwoni
      codziennie do mnie i wysyla mi dziesiatki smsow. Jest najcudowniejszym facetem
      pod sloncem. Widzialam (przez kamerke)i poznalam jego matke (lzy w oczach),
      liczne rodzenstwo, siostrzencow itd... Bedziemy mieszkac w Jordanii. Jestem
      muzulmanka, wiec cieszy mnie bardzo ta mysl.
      Ja tez juz prawie stracilam nadzieje, bo moje wszystkie poprzednie zwiazki to
      byly jedne wielkie niewypaly...
      Zycze wszystkim wiele szczescia....
      Boje sie tylko irracjonalnie konfrontacji z nim na lotnisku...w tym celu
      wystosowalam watek osobny...;) Chcialabym wygladac super...a po tak
      dlugogodzinnym locie boje sie ze bede wygladac jak upior...:( i dlatego
      wolalabym strzelic sobie makijazyk w samolocie, ale dziewczyny przestrzegaly
      mnie, ze w toaletacyh w samolocie nie ma zadnych warunkow ku temu....:(
      • sliwkaa Re: Zabije Was chyba czyms....;) 15.10.02, 17:53
        MATKO !!!


        .. ja na razie to brak mi słow na dalszy komentarz ...

        ps. jednak mam nadzieje ze robisz sobie tutaj jaja : )) OBY TYLKO TO : )
        • Gość: Intisar Re: Zabije Was chyba czyms....;) IP: *.t17.ds.pwr.wroc.pl 15.10.02, 18:29
          Zapewniam Cie ze nie robie sobie...hmmm...jaj.
          I dlaczego mialabym to robic?
          Jest to dosyc niecodzienna sytuacja......ale tylko dlatego ma sie nie zdarzyc??
          • sliwkaa Re: Zabije Was chyba czyms....;) 15.10.02, 18:35
            Wszystko się może zdarzyc .. tylko jeżeli naprawdę cos takiego planujesz to
            dużo ryzykujesz !!!!!

            :))))) niechcący się rymuje

            Ja czegoś takiego nigdy w życiu bym nie zrobiła, ale to jest Twój wybór i życzę
            CI bardzo dużo szczęścia ... oraz trzymam kciuki aby się udało ( zwłaszcza w
            tak nietypowej sytuacji)

            pozdr
      • Gość: plum1000 Re: Zabije Was chyba czyms....;) IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.02, 18:28
        Gość portalu: Intisar napisał(a):

        > Za 3 tygodnie spotkam sie po raz pierwszy z moim przyszlym mezem. Tak...za 3
        > tygodnie bierzemy slub....
        > Znamy sie z codziennych kilku, lub nawet kilkunastogodzinnych rozmow przez
        > net...po angielsku. Mojego mezczyzne nie dzieli ode mnie odleglosc 150
        > km...tylko kilka tysiec km. Jest Arabem Z Jordanii. Codziennie spedzamy na
        > dlugich rozmowach z uzyciem kamer cale wieczory i noce. Moj Saleh dzwoni
        > codziennie do mnie i wysyla mi dziesiatki smsow. Jest najcudowniejszym
        facetem
        > pod sloncem. Widzialam (przez kamerke)i poznalam jego matke (lzy w oczach),
        > liczne rodzenstwo, siostrzencow itd... Bedziemy mieszkac w Jordanii. Jestem
        > muzulmanka, wiec cieszy mnie bardzo ta mysl.
        > Ja tez juz prawie stracilam nadzieje, bo moje wszystkie poprzednie zwiazki to
        > byly jedne wielkie niewypaly...
        > Zycze wszystkim wiele szczescia....
        > Boje sie tylko irracjonalnie konfrontacji z nim na lotnisku...w tym celu
        > wystosowalam watek osobny...;) Chcialabym wygladac super...a po tak
        > dlugogodzinnym locie boje sie ze bede wygladac jak upior...:( i dlatego
        > wolalabym strzelic sobie makijazyk w samolocie, ale dziewczyny przestrzegaly
        > mnie, ze w toaletacyh w samolocie nie ma zadnych warunkow ku temu....:(
        Sory ze to napisze..Ale nawet gydyb sie przysiegala ze to prawda, nie wierze w
        to co napisalas.....Po prostu nie wierZe. i tyle
        • Gość: magga Re: Zabije Was chyba czyms....;) IP: 212.191.74.* 15.10.02, 18:51
          plum chyba musisz uwierzyc, widzialam wczesniejszy watek intisar na forum
          turystycznym dotyczacy tej sprawy....
          pozdr. magga
        • Gość: Intisar Re: Zabije Was chyba czyms....;) IP: *.t17.ds.pwr.wroc.pl 15.10.02, 18:52
          Dziekuje za zyczenia Sliwko;)
          Nie bede sie przysiegac Plum...ale to po prostu prawda.
          Rozne rzeczy moga sie dziac w zyciu...gdyby ktos pare tygodni temu powiedzial
          mi o czyms takim, pewnie tez bym nie uwierzyla.
          Teraz wiem, ze nie moglabym zyc bez niego....Chociaz nigdy go nie dotknelam
          reka.
          Mysle, ze na swiecie (i obojetnie gdzie) czeka dla nas druga polowka...
          Moj Saleh...jest ochroniarzem bardzo waznych osob w Jordanii.
          A wyrazy milosci jakie okazuje mi kazdego dnia...przyprawiaja o lzy szczesia.
          Potrafimy rozmawiac z kamerkami od 8 wieczor do 8 rano, oprocz tego on potrafi
          zadzwonic do mnie 2 razy dziennie i wyslac mi jeszcze 10 smsow na icq.
          I nieprawda, ze Arab to smierc dla kobiety z kraju niearabskiego. Mam mnostwo
          zdjec jego siostr widzialam je tez przez kamere, sa usmiechniete wesole, ostro
          umalowane i ubrane jak najbardziej sexi...i nie wygladaja na bardzo ucisnione.
          Ich szacunek dla kobiety...nie tego sie nie da opowiedziec. Trzeba to poznac.
          Saleh wlasnie wyslal mi bilet. W podroz poslubna jedziemy do Mekki w Arabii
          Saudyjskiej (z jego matka) a pozniej do Egiptu.
          Moje szczescie nie zna granic....
          • sublustris Re: Zabije Was chyba czyms....;) 15.10.02, 19:10
            To bardzo pieknie jest opisane, ale istnieje ryzyko, ze zona bedzie inaczej -
            "nizej" traktowana niz siostry. Taka jakas kultura. Pozdrawiam.
          • nenne Jordania 15.10.02, 20:13
            Wiesz, ja byłam w Jordanii i tam jest chyba najbardziej spoko ze wszystkich
            bliskowschodnich krajów muzułmańskich, jeżeli chodzi o emancypację kobiet. Więc
            się nie należy obawiać że od razu ubiora Cię w czador. Napiszesz nam później
            jak wyglądało wasze wesele? Jakich kosmetyków i sposobików uzywają Jordanki?
            Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia na nowej drodze życia! Pojedźcie z mężem
            koniecznie zwiedzić Petrę i Wadi Rum - piękne miejsca.
            • Gość: Intisar do nenne IP: *.t17.ds.pwr.wroc.pl 15.10.02, 20:20
              Dziekuje Ci moja droga:)
              Hijab i te spray nie przerazaja mnie wcale... Jestem muzulmanka. Moje
              spojrzenie na zycie jest naprawde zupelnie inne. Bo wiem o co chodzi...
              Z pewnoscia opisze moje wrazenia i moj arabski slub:)
        • Gość: samanta Re: Zabije Was chyba czyms....;) IP: nchobo* / *.kabel.telenet.be 15.10.02, 19:07
          Intisar - jesli jestes naprawde muzulmanka to tym lepiej dla ciebie ,
          poniewaz rozne bywaly historie takich polsko- arabskich znajomosci .
          Zwykle wszystko bylo OK tu w Europie a jak tylko dziewczyna wyjechala do
          tamtych krajow to nastepowal przewrot kompletny o 180°.
          Ale mysle , ze o tym wszystkim wiesz , dziecko tez bedzie wlasnoscia rodziny
          meza i nie bedziesz miala na to wplywu .
          Jordania na szczescie to kraj ludzi o bardzo wysokiej kulturze a jednak to
          islamici ale skoro ty tez i zdecydowalas sie na tak odwazny i powazny krok
          to zycze ci szczescia .
          Mimo wszystko miej sie na bacznosci . Wierze , ze to dobry czlowiek nie zaden
          oszust internetowy , ale o tym przekonasz sie dopiero na miejscu.

      • Gość: calineczka Re: Zabije Was chyba czyms....;) IP: *.jeremi.pl 15.10.02, 19:09
        Ja rowniez jestem sceptycznie nastawiona do takich dzialan. Dlugie wirtualne
        rozmowy, nawet przy uzyciu kamery nie zastapia prawdziwego kontaktu i to
        zaledwie namiastka tego, co jest w rzeczywistosci. Wiem cos o tym, bo swojego
        obecnego faceta tez poznalam przez internet. Gadalismy wirtualnie z pol roku,
        albo i wiecej zanim doszlo do spotkania. Jednak na zywo sprawy maja sie nieco
        inaczej. Mysle, ze jestes ryzykantka, ja nigdy bym sie na cos takiego nie
        odwazyla. Spotkalabym sie oczywiscie, ale na pewno nie zdecydowalabym sie na
        malzenstwo w takich okolicznosciach, na pewno bym sie wstrzymala z tym.
        Godziloby to chociazby w moj zdrowy rozsadek, ale oczywiscie zycze Ci duzo
        szczescia i zebys w przyszlosci tez mogla powiedziec, ze jest tak cudownie, jak
        teraz. :)
        Pozdrawiam.
        P.S. Jestes studentka politechniki we Wroclawiu? (host)
      • krotos Re: Zabije Was chyba czyms....;) 15.10.02, 19:26
        Życzę Ci wszystkiego najlepszego!
        mam nadzieję, że jesteś przyzwyczajona do traktowania kobiet "po muzułmańsku".
        Obyś się nie zawiodła na Salehu.
        I nie przemawia przeze mnie niechęć do Arabów (bo znam kilku bardzo fajnych,
        zresztą z Jordanii), tylko zwykła troska, jak sobie będziesz radzić w zupełnie
        nowej sytuacji.
        pozdrawiam!
        • Gość: Intisar Re: Zabije Was chyba czyms....;) IP: *.t17.ds.pwr.wroc.pl 15.10.02, 19:37
          Dziekuje wszystkim za dobre slowa i zyczenia.

          Nie boje sie "nowej" sytuacji...bo i zyje inaczej, niz wiekszosc dziewczat w
          tym kraju.
          Dla mnie tzw "zawodzenie muezzina" to najpiekniejszy dzwiek na swiecie -
          modlitwa.
          I jesli cos...ryzykuje tylko wycieczke do pieknego kraju...
          Wiem, ze to co na necie...to nie rzeczywistosc...ale dlugie rozmowy pozwolily
          nam okreslic sytuacje..poznac nasze oczekiwania, to o czym marzymy, to co
          mamy...
          Niech Allah prowadzi mnie droga prosta...i Was tez...
          Zapoznajcie sie najpierw z islamem z tradycja i zyciem w tych krajach....tak
          niewiele prawdy jest w polskich i swiatowych mediach. Czytalam ostatnio na
          onecie jeden artykul o tym, ze przez wieki podawany byl mylny obraz
          obyczajowosci tam....

          Zycze wszystkim szczescia i powodzenia
    • Gość: Intisar Re: mezczyna z internetu IP: *.t17.ds.pwr.wroc.pl 15.10.02, 20:32
      Nic juz nie jest wazne...wlasnie moj Saleh rozmawia za mna...
      Zycze wszystkim dziewczetom takiego szczescia,...i takiego mezczyzny......
      • Gość: plum1000 Re: mezczyna z internetu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.02, 21:10
        Gość portalu: Intisar napisał(a):

        > Nic juz nie jest wazne...wlasnie moj Saleh rozmawia za mna...
        > Zycze wszystkim dziewczetom takiego szczescia,...i takiego mezczyzny.....
        sie powtarzam ale naprawde nie umeiem w to uwierzyc.ta ta wiem ze jestem
        zaściankowa i ograniczona. ale nie umiem.......
      • anexxa Re: mezczyna z internetu 15.10.02, 21:18
        nie sposob nie cieszyc sie twoim szczesciem. na pewno
        wszystko sie dobrze ulozy. napisz koniecznie, jak ci tam
        jest, jak wyszla podroz samolotem, no i jakie tam sa
        kosmetyki, moze maja jakies cudenka nieznane w europie????

        xx.
    • Gość: blee Re: mezczyna z internetu IP: *.retsat1.com.pl / 172.16.47.* 02.12.02, 15:14
      witam, postanowilam odswiezyc troszke ten watek.Otoz moje doswiadczenia ze
      znajomosciami netowymi byly niezbyt poztytywne, do pewnego momentu.
      Calkiem przypadkiem poznalam Go gdzies na czacie...nie ormzawialismy
      dlugo..potem bylo kikla mailii, jednak tez pobiezne...i doszlo do
      spotkania,bylam sceptycznie nastawiona do tego spotkania,raczej szlam z
      przyzwoitosci, zeby sumienie nie gryzlo ze przyzeklam ze bede. I bylo bardzo
      bardzo pozytywnie...i tak trwaz do dnia dzisejszego...juz troszke czasu minelo
      od tamtego momentu.
      Mysle ze pomoglo nam to, iz nie budowalismy wyobrazen o sobie, na podst. samych
      rozmow przez net, my poprostu poznawalismy sie od samego poczatku na "zywo".
      pozdrawiam serdecznie
      • Gość: viva Re: mezczyna z internetu IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 02.12.02, 20:20
        INTISAR - odwwewij sie!! jak Twoje nowe zycie w Jordanii???
        • naturella Re: mezczyna z internetu 03.12.02, 08:40
          Pewnie już ją Saleh zamknął w złotej komnacie i karmi przepiórczymi jajkami... :
          (

          Mojego mężczyznę też poznałam w necie. Rozmawialiśmy na gadu-gadu trzy
          miesiące, zanim się spotkaliśmy. Byłam wtedy w chorym, bo chorym, ale zawsze
          związku, mieszkałam dopiero pół roku w Wawie, zaczynałam "dorosłe" życie z
          własnymi pieniążkami, a że jestem do bólu lojalna, to spotkanie oznaczało dla
          mnie najpierw podjęcie decyzji o rozstaniu się z tamtym. Nie było łatwo (bałam
          się samodzielnego wynajęcia mieszkania, przeprowadzki, no i tej
          odpowiedzialności), ale w końcu dałam radę :) Spotkaliśmy się, było niczym w
          bajce, po dwóch godzinach wiedziałam, że będziemy razem, spacerowaliśmy w
          deszczu Marszałkowską, nie wiem dokąd, nie wiem, jak długo, ale wróciłam do
          domu i byłam tak szczęśliwa jak nigdy:) Wynajęłam mieszkanie, przeprowadziłam
          się, potem moja miłość wprowadziła się na jakiś czas do mnie, później
          wynajęliśmy mieszkanie razem - no i mieszkamy już razem prawie półtora roku:)
          GG mam włączone nadal, ale od tamtego czasu piszą do mnie tylko jakieś dziwne
          dzieciaki z propozycjami uprawiania seksu przez internet. Zresztą wiele
          dziewczyn mówi mi, że bardzo, bardzo rzadko trafia się na gg jakiś poważny,
          interesujący facet. Tym większe jest moje zdziwienie, że nam się tak udało:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja