aga_malutka
18.10.02, 13:51
Byłam u obu. Włosy noszę ostro rude i mocno pocieniowane.
U Krzysia z Hormona było głośno, kręcili się krewni i znajomi Królika,
dostałam do wyboru piwo (nie lubię) i wodę z sokiem (w szklance, ale
przesłodzona). Po prawie 5 godzinnym posiedzeniu miałam fajna fryzurkę i
kolor, który niemal natychmiast mi się zmył. Zapłaciłam 2 stówy.
U Krzysia z Żelaznej zostałam przyjęta jak królowa, o umówionej godzinie,
fryzura była dokładnie obgadana, atmosfera przesympatyczna, dostałam wedle
życzenia herbatę (w kubku plastikowym, ale za to smaczną, Krzyś był skupiony
na mnie, a nie na krewnych i znajomych. Spędziwszy dwa razy mniej czasu
miałam jeszcze fajniejszą fryzurkę (plus instrukcję układania) i kolor, który
jak na rudy trzyma mi się baaardzo długo. Zapłaciłam dwie stówy.
Jeśli o mnie chodzi, wybór jest prosty i zostaję stałą klientką MK de
Varsovie:)