Gość: marakuja
IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl
07.01.06, 19:18
witam,
mam 22 lata, jestem z moim facetem juz długi czas i mam z nim własciwie jeden
problem: otóz czesto zwraca mi uwage, ze sie maluje, uwaza ze zupelnie
nieptrzebnie, ze ładnie mi bez makijazu
ale same pewnie wiecie jak makijaz moze poprawic samopoczucie kobiecie, po
prostu lubie sie malowac, uważam ze wygladam lepiej i czuje sie dobrze:)
zaznaczam, ze nigdy nie przesadzam z makijazem
stosuje puder, maluje rzesy, jasny cien na powieki i delikatnie usta (latem
nie uzywam pudrow a usta tylko błyszczykiem)
kiedy zrobiłam sobie szczuczne paznokcie to miałam "awanture"
farbuje tez włosy, uwazam ze nie zachowuje sie inaczej niz inne kobiety,
przeciez wiekszosc kobiet codziennie sie maluje, maluje paznokcie i farbuje
włosy
dodatkowo spotykaja mnie niemiłe uwagi ze strony jego siostry - kotra w ogole
sie nie maluje, ze ja bez kosmetyczki nie mogłabym zyc:(
czy to zle ze dbam o siebie? wcale nie mysle ze z tym przesadzam, ale jego
zachowanie wyraznie wskazuje na to, ze on by chciał miec "naturalna"
dziewczyne bez grama kosmetyku na sobie, zawsze komentuje, gdy sie przy nim
maluje... ale jak widzi efekty moich staran to mowi ze jestem piekna;)
co mam zrobic? czy da sie zmienic jego podejscie? to bardzo uciazliwe, dziwi
mnie jego zachowanie, bo nigdy z czyms takim nie spotkałam sie przy innych
męzczyznach...
pozdrawiam