vikcia
05.11.02, 22:15
RZadko tu bywam ostatnimi czasy, ale tym razem sprawa jest pilna. Otóż po
ostatniej wizycie u fryca mam mocno mieszane uczucia- cięcie jest super,ale
na kolor patrzeć nie mogę. To już 2 podejście tej fryzjerki do mojego
balejażu i kolejnego nie będzie. Poprzednio było średnio, tym razem, mimo
mojej prośby o kolor w chłodnej tonacji, mam włosy raczej żółtawe, więc chyba
same rozumiecie. Przypuszczam, że ona po prostu nie odróżnia beżu od
popielu.... Cóż, coś z tym muszę zrobić, myślałam, żeby się wybrać do
jakiegoś dobrego "farbiarza", który ściągnie mi ze łba tą żółtość i zrobi
popielato blond pasemka, ewentualnie z dodatkiem popielatego brązu, coby za
jasno nie było. I właśnie z prośbą o sprawdzonego kolorystę się do Was
zwracam (może Krzyś z Żelaznej by się nadał??). Pomóżcie!