Gość: gebeth
IP: *.w193-248.abo.wanadoo.fr
29.01.06, 10:02
mam problem ze swoim facetem - ma tragiczna wprost cere, z masa czarnych
punktow (to juz nie sa punkciki). Owszem, pucuje twarz specjalnymi kremami,
czasami nawet takimi lekko peelingujacymi, ale nic nie dziala. Naprawde na
takie problem pomoze tylko kosmetyczka... Bo specjalne kosmetyki, ktorych
uzywa na nic sie nie zdaja - po prostu w pewnym momencie problem jest za
wielki i za stary, zeby go zlikwidowac tonikami i peelingami domowymi.
Problem polega na tym, ze on z kolei uwaza, ze te kosmetyki to cuda dzialaja,
ze on zadnych czarnych okropienstw nie ma, a kosmetyczka to wrog publiczny
numer jeden, bo byl raz jak mial lat 16 i nic mu nie pomogla. Na nic zdaja
sie moje przekonywania, ze jednak pomaga, ze na jego problemy zwykle
kosmetyki nie pomoga, ze to trzeba raz a dobrze oczyscic i wtedy te kosmetyki
beda mialy jakas szanse. Ale jakbym do sciany mowila...
Wiec pytanie do bab i facetow - jak go namowic? I potem jaki ewentualnie
zabieg mu polecic? Przyznam ze ja chodze do kosmetyczki na lekkie peelingi i
maseczki, ale ja mam swietna cere, wiec nawet nie wiem, co mozna polecic na
taki koszmar...