oxy_gen_86
14.02.06, 12:42
A wiec tak: kiedy wybieram sie na tego typu zakupy to zanim znajde cos dla
siebie to troche czasu mija. NIe potrafie wejsc do sklepu - zlapac pierwszy,
lepszy z brzegu np. tonik i isc z nim od razu do kasy. Ale tu zaczyna
sie "problem" - kiedy stoje przed olbrzymin regalaem i "przegladam" kosmetyki
to kolo mnie zaczyna krazyc ochroniarz (albo stanie kolo mnie i perfidnia
patzy mi sie "na rece") - albo co gorsze- pani kasjerka. Co z tego, ze juz 6
razu na jej pytanie "moge w czyms pomoc?; czego pani szuka itd." odpowiadan
grzecznie - "nie, dziekuje"? jak "uprzejma" pani ciagle podchodzi? Strasznie
mnie to krepuje! CZy oni musza uwazac kazdego klienta za potencjalnego
zlodzieja?