Gość: vesna
IP: proxy / 217.96.43.*
22.11.02, 15:47
Czytma juz dlugo i regularnie posty na tym forum. I tak sie zastanawiam -
zainspirowana zwlaszcza tymi ostatnimi: o blond wlosach kropki, o depilacji
gdy sie mieszka z facetem, o spaniu z facetem w lozku - jak to jest z ta
nasza uroda i facetami. Czy warto i czy w ogole mozna trwac w zwiazku i bac
sie, ze facet przestanie kochac i zostawi, gdy odkryje, jak wygladamy bez
makijazu, albo dotykajac nog poczuje, ze nie sa aksamitnie gladkie? Czy
mozna czuc sie komfortowo idac na randke i wiedzac, ze mezczyzna, z ktorym
sie umowilysmy leci tylko na nasza urode - bo o niczym innym jeszcze nie ma
pojecia? Czy nie powinno byc raczej tak, ze kochajacy facet wybaczy brak
tuszu, pokocha kosmate nogi, nie zauwazy cellulitisu?
Lubie dbac o swoja urode. Dla przyjemnosci wlasnej i mojego mezczyzny. Lubie
ladnie dla niego wygladac. Ale nigdy nie zdarzylo mi sie wpasc w panike, bo
np. wpadl do mnie rano, budzac dzwonkiem do drzwi, albo chcial dotknac mojej
lydki, a ja akurat nie mialam czasu zeby ja wydepilowac.
Co Wy na ten temat sadzicie? Panikujecie? Przesadzacie? Jestem ciekawa jak
to wyglada ze strony innych kobiet.