nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych?

IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 08.12.02, 21:53
Dziewczyny, wiem, że to najpodlejsze co może byc, ale chyba nie jestem
jedyna w swoim postępowaniu - zrozumcie mnie i pomóżcie:
Mam dwadzieścia kilka lat, męża - mamy swoje mieszkanie, ale... ja mam też
drugiego mężczyznę. Mąż o niczym nie wie - ten drugi też nic nie wie. A ja
nie wiem co robić - ja wiem, że to problem dla "przyjaciółki" ale ja już nie
wiem kogo zapytać, kto mnie nie zdradzi, kto się nie wygada. Nie wiem czy
wam to coś da, ale powiem o nich krótko: jeden to domator i holeryk w
jednym - lecz wiem, że baaaaaaaardzo mnie kocha, drugi to lubiący sport,
szarmancki i romantyczny dbający o siebie przystojniak - nie da się ukryć -
również zakochany....
CO JA MAM ZROBIĆ?? NIe oceniajcie może od razu... pytajcie, sugerujcie -
porozmawiajmy - przypuszczam, że z takim problemem boryka się wiele osób.

rozdwojona
    • grazynka-lubicz Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych 08.12.02, 21:57
      Buhahahahahah! Napisać Ci prawdę?Nienormalna jesteś i tyle.Jak się ma męża,to
      jest się z nim,a nie wrażeń gdzie indziej się szuka.Ja mojego Rysieńka nigdy
      nie zdradziłabym, a tobie widać nie wystarczy jeden chłop do przetykania rur.
      kwaku,kwaku,pierdu,pierdu
      • kika_kika Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych 08.12.02, 22:00

        grażynka zaatakowała :)
        widać w twoim związku tylko przetykanie rur sie liczy :) niezłe grasiu,
        niezłe :)
        a co do 2 Panów.... nie znam sie....
    • sublustris Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych 08.12.02, 21:58
      A ktorego Ty kochasz?
      • Gość: rozdwojona Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 08.12.02, 22:01
        Ja?? Ja kocham ich dwóch - każdego za to jakim jest i to jest najgorsze, to
        utrudnia mi wszystko.
        • sublustris Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych 08.12.02, 22:14
          Jeden to choleryk domator-"kochasz" go za to, ze Ciebie kocha i ze mozesz przy
          nim sie "wyluzowac", jest nudziarzem bez polotu ale przynajmniej wiesz, ze
          zawsze bedzie. Drugi-to przystojniak, schlebia Ci ze z takim cudem mozesz sie
          pokazac i troche rozerwac. Ale w rzeczywistosci troche sie obawiasz, ze
          pewnego dnia zniknie jak zaczniecie zyc normalnie..???

          Jezeli nie trafilam to nie szkodzi, ja tylko probuje zgadnac. Nie jestem
          zadnym psychologiem i jak bardzo chrzanie to przepraszam.
          • Gość: rozdwojona Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 08.12.02, 22:23
            czytasz w moich myślach! Własnie tak jest, takie mam obawy. Najbardziej
            denerwuje mnie najbliższy sylwester - mąż nie poczuwa się do tego by coś
            wymyślec, by gdzieś coś załatwić - 0 wyjść do knajpy, 0 spacerów, 0 rozrywki.
            A ja uwielbiam się bawić! 3 lata nie byłam w żadnym klubie!!!
            W moich dotychczasowych związkach nie potrafiłam pierwsza odejść - zawsze to
            ON odchodził (po delikatnej manipulacji lub nie), ale teraz?? Nie wyobrażam
            sobie czegoś takiego, nie wiem jak miałabym powiedzieć mężowi: kochanie,
            Ciebie kocham i innego Pana też i teraz jest jego czas - przechodzi to moje
            wyobrażenie, pojęcie - ponad moje siły. A na mikołaja drugi Pan chciał kupic
            mi złoty pierścionek - skłamałam, że mam uczulenie na złoto. Sytuacja robi się
            nieciekawa.
            • sublustris Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych 08.12.02, 23:55
              No to klops.
              Z jednym bedziesz sie nudzic juz zawsze, a z drugim ani chwili spokoju i
              ciagly stres. Najlepiej znalezc trzeciego z ulubionymi cechami obu. Jezeli w
              tym wieku juz masz dosyc wygodnickiego meza to co bedzie dalej??? Chyba, ze ma
              jakies inne walory o ktorych nie piszesz, np swietnie gotuje i nie jest
              seksista.
              Czy maz jest typem grzecznego prostaka: awersja do kina , restauracji, sztuki
              i teatru skrywana pod gajerkiem np bankowca? Czy moze tylko leniwcem.
              Zrob sobie liste dobrych uczynkow i faux pas obu kandydatow, chyba jestes
              typem kobiety co mysli, ze zrani swego milego wrazliwego misia co w
              rzeczywistosci jest wygodnickim chamem. Trzeba sie szanowac i cenic.
              Z krotkich opisow i Twoich obaw, zaden nie jest wart dramatow.
              Chyba, ze ten drugi udowodni, ze jest typem stabilnym i bedzie mozna na nim
              polegac nie tylko w zabawie. Do restauracji zawsze mozna zabrac kolezanke lub
              dawnych kolegow z liceum, ale aby ktos sie zajal Toba gdy np chorujesz to juz
              inna sprawa. Ale sie rozpisalam. Howgh.

      • moni_citroni Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych 08.12.02, 22:02
        Wlasnie, wazne jest to, ktorego Ty kochasz.
        Ja nie potrafilabym prowadzic podwojnego zycia, ale absolutnie Cie nie
        potepiam. Czasem w zyciu trzeba dokonywac wyborow :-)
    • Gość: a Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.02, 22:21
      też bym tak chciała-czasami!
      • nioma Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych 08.12.02, 23:32
        ja bylam w takim zwiazku - maz i ten drugi. ale ten drugi wiedzial. trwalo to
        jakis czas i w koncu zrezygnowalam z meza. nie zaluje. zamienilam chama na
        czlowieka dobrego, spokojnego ale... jest za spokojny. brakuje mi w nim pasji
        zycia, energii. ostatnio kogos poznalam. a wlasciwie to wrocil do
        rzeczywistosci ktos z bardzo dawnej przeszlosci, kto zawsze silnie na mnie
        dzialala i... mam teraz zamet w glowie. chcialabym ale jednoczesnie nie chce
        zdradzic.
        nie potepiam Cie, zycie wcale nie jest takie proste jak by sie nam czy innym
        wydawalo. jest pelne niespodzianek, stwaia nas w sytuacjach kiedy nie wiemy co
        robic, kiedy jak w tragedii antycznej - kazde wyjscie jest zle. albo zranimy
        siebie albo innych...
        zycze Ci szczescia i sily. zeby trwac w dwoch zwiazkach trzeba jej bardzo,
        bardzo duzo....
        • Gość: rozdwojona Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 08.12.02, 23:55
          Cieszę się, że mnie rozumiesz. Podziwiam Cię, że potrafiłaś wybrać. Ja się
          tego boję - boję się reakcji rodziny - mojej jak i męza. Zreszta, drugi pan
          nie wie o mężu, nie wiem też jak i kiedy mu to powiedzieć, jest prawnikiem a
          ja mam tylko cywil - nie wiem juz sama co i jak, nie jestem już niczego pewna
          (pewna jestem że na obu mi zależy i obu ich kocham).
          Siła i preteksty do spotkań - tego mi potrzeba, chociaż - jeżeli ich kocham
          dlaczego mam ich oszukiwać?? Jak to pogodzić, jak to załatwić?? HELP ME!!!!!
          • moni_citroni Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych 09.12.02, 00:01
            Predzej czy pozniej ten drugi musi sie dowiedziec o Twoim mezu.
            Zobaczysz wtedy, jakie ma wobec Ciebie plany...
            Cokolwiek zrobisz - bedzie bolalo. Ciebie, meza, przyjaciela...
          • nioma Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych 09.12.02, 00:03
            powiedz mi jak dlugo z nimi jestes? czasami tak jest ze mylismy fascynacje z
            miloscia, wydaje nam sie ze ten drugi jest taki boski, ale w codziennym zyciu
            wcale by sie nie sprawdzil. jesli widujecie sie tylko do czasu do czasu to sa
            to spotkania swiateczne - stesknione, wyczekane. nie ma w nich ani chwili na
            spory, zale, proze dnia codziennego. o tym musisz pamietac, zeby nie poddac sie
            iluzji.... ja bym na Twoim miejscu na razie z zadnego nie rezygnowala.
            poczekaj. nie wiem tylko co wymyslisz w zwiazku ze zblizajacymi sie swietami?
            a rodzina? znajomi? opinie drugich osob - olewaj!!!! to Twoje zycie. Twoj wybor
            i Twoje decyzje. nikt nie przezyje tego za Ciebie, dlatego nikt nie ma prawa
            Cie oceniac, a nawet jesli to robi to jego problem a nie Twoj.
            • Gość: rozdwojona Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 09.12.02, 00:13
              Z mężem 3 lata, z przyjacielem - znam się od sierpnia - mamy za sobą kilka
              wspaniałych weekendów, jeden dłuższy wyjazd oraz tony maili i smsów- teraz
              obawiam się świat i sylwestra - spędzę go z rodziną i męzem.
              Dzieli nas jednak pewna granica - ja pochodzę ze zwykłego domu - jak mój mąż -
              a przyjaciel - mama lekarz - tata prawnik - baaaaaaaardzo się tego obawiam!
              Ja mam do zaoferowania tylko siebie - żadnych koneksji, układów, znajomości.
              Aczkolwiek, jego tata (chyba) jest mną zachwycony - tak jak teściowie.
              • nioma Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych 09.12.02, 00:28
                posluchaj - a mowi Ci to osoba doswiadczona w takich ukladach - za krotko go
                znasz zeby podejmowac decyzje. stanowczo za krotko. ja ze swoim panem
                spotykalam sie ponad dwa lata zanim zdecydowalam sie z nim byc. za slabo go
                jeszcze znasz, te tony maili i smsow podsycaja atmosfere, jeszcze mocniej
                pokazuja jaki niezwykly jet to zwiazek prawda? ale jest niezwykly bo nie jest
                codzienny. bo nie ma w nim tej prozy zycia, szarego dnia, brudow w zlewie i
                niezaplaconych rachunkow. mysle, ze powinnas powiedziec prawde temu drugiemu.
                jesli bowiem kiedys sie zdecydujesz odejsc od meza to bedziesz mu musiala
                powiedziec prawda? nie da sie ukrywac ze kiedys mialas meza. lepiej wczesniej,
                krocej bedzie oszukiwany. tak ja bym zrobila....
                • Gość: rozdwojona Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 09.12.02, 01:00
                  A czy mogę to napisać w mailu?? Bo osobiście to się chyba nie odważę. Wiem, że
                  po mailu i tak nastąpi rozmowa, ale to co innego, będziemy już przygotowani i
                  pierwsze emocje miną - opadną. Jak myślisz??
                  • nioma Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych 09.12.02, 01:04
                    wiesz, to chyba nie ma znaczenia, mail czy rozmowa bezposrednia. moze wlasnie w
                    mailu bedziesz umiala wszystko ujac, opisac, wyjasnic. musisz sie liczyc z tym
                    ze jak sie dowie to Cie rzuci. nie pogodzi sie z mysla ze go oszukiwalas, ale
                    musisz sie na to predzej czy pozniej zdobyc jesli w ogole bierzesz pod uwage
                    cos trwalego.
                    kochankowie sa cudowni dopoki ich nie kochamy, wtedy pojawiaja sie problemy.
                    ale chyba tylko roboty potrafia na zimno podchodzic do zwiazkow, nie angazujac
                    w to uczuc.
                    jesli bys chciala pogadac na privie, moj email otma@interia.pl, nie krepuj sie.
                    Pozdrawiam
                • sabna Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych 09.12.02, 09:40
                  Dla mnie postawa nie do przyjęcia. Oszukiwać męża, bo nie jestem pewna
                  kochanka? Może po prostu rozstać się, poczekać dwa lata i wtedy podjąć decyzje.
                  Zdrada jest jedną z najgorszych rzeczy, którą można zrobić ukochanej osobie.
                  wybaczyć można taką spontaniczną "wpadkę", choć i tak nie każdy wybaczy, a
                  innym przyjdzie to z trudem. Ale taką wyrachowaną grę przez kilka lat? Nerwy,
                  ukrywanie się, spanie w łóżku osoba, którą się oszukuje? Nie sądzę by ktoś
                  potrafił po tym kochać tak samo i żyć jakby się nic nie stało.
                  Musisz się liczyć z tym, że męża może już utraciłaś, jeśli się dowie. I każdy
                  sąd przyzna mu rozwód z twojej winy. (Jeśli oczywiście wszystko wygląda tak jak
                  opisujesz)
                  P.S. Co ty załatwiłaś dla Was na sylwestra? dlaczego za niego wyszłaś za mąż?
                  Zastanów się dobrze, choć może już jest za późno.
    • stokrotka111 Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych 09.12.02, 02:09
      Hej Rozdwojona
      Mam podoby problem! Napisz do mnie na prywa!
    • Gość: LadyX Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych IP: *.home.cgocable.net 09.12.02, 04:03
      No i co ze ciebie maz kocha, jak ty go nie kochasz. Bo jak bys go kochala to
      bys go nie zdradzala i nie klamala. Takie malzenstwo jest do niczego.

      Napewno chcesz bawic sie z kochankiem, a meza trzymaz tak na wszelki
      wypadek...jak nie wyjdzie z kochankiem. Zastanow sie kogo ty naprawde kochasz,
      i podemnij decyzje. Albo jednego albo drugiego, bo na samym koncu zostaniesz
      sama.

      Powodzenia.
      • Gość: nioma Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych IP: *.studiokwadrat.com.pl 09.12.02, 07:08
        mozna kochac dwie osoby jednoczesnie chociaz wydaje sie to nieprawdopodobne. i
        nie tylko innych sie krzywdzi, samemu tez sie cierpi. latwo jest potepiac,
        wystawiac cenzurki - trudniej odnalezc sie w takiej sytuacji.
        • julita73 Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych 09.12.02, 09:44
          Ja osobiscie nie potępiam kobiet ktore zdradzają.Oczywiscie tylko wtedy, kiedy
          są niekochane, maja męża łajdaka...czemu mają niby trwać w takich
          związkach?.Jesli babka ma męża ok, dobrego i zdradza go to coś z nią nie
          tak....Widzę co dzieje sie w moim otoczeniu, czytam gazety , oglądam tv i wiem
          ze duzo kobiet zdradza swoich partnerów.Nawet w ten weekend czytałam spory
          artykuł w POLITYCE nt zdrady ...Moje zdanie na ten temat jest jednoznaczne-
          skoro faceci zdradzają, nie maja wyrzutów sumienia bo niby wpisane jest to w
          ich nature , to niby czemu nie maja robic tego kobiety????Mówię tylko o
          kobietach nieszczęsliwych w swoich związkach , z pewnością żadna kobieta
          szczęśliwa nie będzie szukała kochanka...coś w związku musi byc nie tak zeby
          szukac 'kogos na boku'.Najbardziej wkurza mnie to , że na zdradzającego faceta
          patrrzy się 'przez palce' a kobietę zdradzającą społeczeństwo potępia..
          • sabna Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych 09.12.02, 09:59
            A ja potepiam zdradę. Niezaleznie czy mężczyzny, czy kobiety tak samo. Nie ma
            się co oszukiwać, ze zdrada jest ok, bo inni tez tak robią.

            julita73 napisała:

            > Ja osobiscie nie potępiam kobiet ktore zdradzają.Oczywiscie tylko wtedy,
            kiedy
            > są niekochane, maja męża łajdaka...czemu mają niby trwać w takich
            > związkach?.
            Jak do tej pory się zgadzam, po co trwać w takich związkach?
            > Mówię tylko o kobietach nieszczęsliwych w swoich związkach , z pewnością
            żadna kobieta szczęśliwa nie będzie szukała kochanka...coś w związku musi byc
            nie tak zeby szukac 'kogos na boku'.
            Moze zdradzać bo jej źle w związku, a jeśli zdradza to znaczy że jest jej
            źle:). To znaczy, że każda zdrada jest usprawiedliwiona?
          • penelope_75 Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych 09.12.02, 10:03
            Moja rada jest taka:
            porzuć kochanka a zobaczysz jak Ci ulży. Weż się za męża, zrób coś żeby było
            lepiej. Przecież kiedyś było dobrze skoro za niego wyszłaś za mąż.
    • elve Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych 09.12.02, 10:39
      biedula. wiem, jak to jest. na szczęście dylematy mam już za sobą. wybrałam
      mojego obecnego męża :) i nie żałuję. przypuszczm, że gdybym wybrała byłego,
      też bym nie żałowałą. tak to już jest - oszukujemy sami siebie jak tylko się
      da, byle być szczęśliwymi.
      moje doświadczenie mówi tak: im wcześniej postawisz na jedną osobę, tym lepiej
      dla Was wszystkich. czekanie i decydowanie to męczarnia przyprawiająca o
      wariactwo i wrzody zołądka.
      a to, że wydaje Ci się, że z tym nowym jest lepiej, to tylko takie złudzenie.
      ile znasz męża? a tego drugiego? ile z nim przebywałaś? myślę, że ta nowość,
      zauroczenie po jakimś czasie po prostu mijają. i z nowym jest może nie tak
      samo, ale podobnie jak ze starym (chyba że w grę wchodzi jakieś totalne
      niedopasowanie charakterów) jeśli chodzi o ogólną intensywność uczucia.
      a poza tym polecam książkę "psychologia miłości" wojciszke. ciekawa pozycja,
      może nauczyć pewnego dystansu do tych spraw, no i daje dużo, dużo do myślenia.
      • shisha Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych 09.12.02, 11:15
        elve napisała właśnie kilka rzeczy, która chciałam Ci napisać.

        > im wcześniej postawisz na jedną osobę, tym lepiej
        > dla Was wszystkich.
        Zwłaszcza to. Pewnia zdajesz sobie sprawę, że taka sytuacja nie może trwać
        wiecznie. Na razie męczysz się tylko Ty. Ale kiedyś, cokolwiek się stanie,
        zacznie to być koszmarkiem i dla Twojego męża, i dla Twojego drugiego
        ukochanego. Teraz możesz jeszcze coś z tym zrobić. Powinnaś coś z tym zrobić.
        Bo chyba nie zamierzasz zamienić życia 3 osobom w koszmar. A prędzej czy
        później - taka sytuacja nie może zakończyć się szczęśliwie.

        Nie mówię, że to proste. Tym bardziej, że - jak sama napisałaś - jesteś słaba,
        czujesz się zbyt słaba na podjęcie decyzji. ALe najwyższa pora się tego
        nauczyć... Oczywiście - z drugiej strony - bez pośpiechu;) (a tak przy okazji -
        po co sobie takiego męża wzięłaś? Nie potrafiłaś odmówić, ciesząc się, że ktoś
        się Tobą zajął? Nie chcę Ci dokuczać, no ale sama sobie wybrałaś takiego, to
        teraz pora ponosić konsekwencje).

        No właśnie. Taka postawa jest dla mnie pójściem na łatwiznę, wręcz ociera się o
        trzórzostwo. Po prostu, tak jest najwygodniej. Ale nie najmądrzej. Zamiast
        użalać się nad sobą, trzeba albo przypomnieć sobie, co to przysięga małżeńska i
        nawet z pokorą ale ponosić jej konsekwencje, albo zdecydować się odmienić swoje
        życie.

        No i drugiego pana za mało moim zdaniem znasz. Te pierwsze kilka miesięcy ma
        się najbardziej zamieszane w głowie, najłatwiej nie dostrzegać wad...

        > polecam książkę "psychologia miłości" wojciszke.
        I np. "Bezradnik" pani Milskiej-Wrzosińskiej (coś czuję że przekręciłam
        nazwisko, przepraszam).

        Życzę siły i odwagi:)

        pozdrawiam:)
    • Gość: kasia Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych IP: 195.94.206.* 09.12.02, 12:34
      Doskonale Cię rozumiem, bo sama przez to przeszłam.
      Z jednej strony mąż, który Cię kocha, niby wszytsko w porządku, ale...
      Z drugiej poznany przez przypadek facet, który okazał się być drugą połówką.
      To trwało dwa lata. Miotałam się, gubiłam w tym wszytskim. Radość spotkania,
      smutek rozstania. I nikt, kto tego nie doświadzcył, nie zrozumie tej sytuacji.
      Bo jak można być tak okrutną, nieczułą i ranić. Wszystkich dookoła, siebie też.
      I ciągle jeszcze nie mogę pogodziś się z rostaniem z tamtym facetem, ale
      wiedziałam, że nie podejmę decyzji o rozstaniu z mężem. Bo wiesz, pomyślałam,
      że może z tamtym jest tak fajnie dlatego, bo to zakazane, bo nie dzielimy
      wspólnie prawdziwych problemów, nie mamy wspólnej kasy i nie jesteśmy ze sobą
      codziennie. Może to głupie,ale mi pomogło.Trzymaj się.

      • Gość: rozdwojona Re: to trudne IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 09.12.02, 13:00
        Dziewczyny, to nie chodzi o to, że mój ąż był już taki przed ślubem - bo nie
        był - ale, nie było też wspólnej kasy, oboje pracowaliśmy, nie było kredytów,
        w co najmnije każdą sobotę wychodziliśy do klubu. A teraz? Po ślubie? Kredyty -
        ja nie mam pracy, na wszystko trzeba oszczędzać, ostatnie wielkie wyjście to
        był obiad w knajpie z okazji zmiany pracy - męża.
        A to, że męża nie kocham to nie prawda! bardzo go kocham, ale bardzo mnie
        denerwuje: tego nie, tamtego nie. Macie rację drugiego Pana znam 5 miesięcy -
        to niezbyt długo, być może to zauroczenie, dlatego z decyzją chyba jeszcze się
        wstrzymam - chcę się przyjrzeć temu drugiemu, jaki on jest...
        Pozdrawiam was bardzo ciepło i serdecznie, dzięki za słowa otuchy i dobrze
        jest wiedzieć, że z takim probelmem nie jests ię samym.
        rozdwojona Iwona
        • Gość: kasia Re: to trudne IP: 195.94.206.* 09.12.02, 13:23
          Łatwo nam mówić, doradzać, pouczać. Jak już wcześniej pisałam przeszłam przez
          to samo. Więc patrzę na to z innej strony. Nie chciałabym już nigdy przeżywać
          takich rozterek. Ale nie podejmuj decyzji pod wpływem chwili, uroczej kolacji z
          tym drugim. Spróbuj pogadać z mężem, powiedz, co Ci się w nim nie podoba, nie
          czekaj na jego propozycje sylwestrowe, wymyśl coś Ty.Może następnym razem on
          zaproponuje wspólne wyjście. Ja wiedziałam, że mój mąż to porządny facet, że
          zawsze i w każdej sytuacji mogę na niego liczyć. A dreszcz emocji? Kiedyś
          pewnie by wygasł i przy tym drugim...
          Życie jest pełne niespodzianek. I jeszcze jedno, nie żałuję, że jestem razem z
          mężem, teraz jest chyba nawet dużo lepiej niż kiedykolwiek. Ale też nie załuję,
          ze spotkałam tamtego faceta.
          Jestem z Tobą, trzymam kciuki.
        • Gość: shisha Re: to trudne IP: 62.233.242.* 10.12.02, 09:21

          > w co najmnije każdą sobotę wychodziliśy do klubu. A teraz? Po ślubie?
          Noo dziewczyno to o co Ty masz pretensje? Jak RAZEM nie macie pieniędzy - to Ty
          nie pracujesz! - to masz jeszcze pretensje, że nie wychodzicie na imprezy?
          Jesteś pewna, że byłabyś zadowolona, gdyby Twój mąż wydawał ostatnie grosze na
          zabawy, zamiast na coś potrzebniejszego - dla Was, dla domu?
          Zróbcie sobie miesięczny budżet domowy razem na kartce i po pierwsze, najpierw
          wpiszcie tam wydatki, które oboje uznajecie za potrzebne. A jeśli coś jeszcze
          zostanie, to on powinien zdecydować, co z tym zrobić, bo to on zarabia.

          pozdrawiam:)

          ps. a jakbyś się czuła, gdyby się okazało, że Ten Drugi też ma żonę;)?
          • Gość: rozdwojona Re: to trudne IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 10.12.02, 10:51
            Gość portalu: shisha napisał(a):

            >
            > ps. a jakbyś się czuła, gdyby się okazało, że Ten Drugi też ma żonę;)?

            Uwierz! Duuuuuuużo lepiej. Gorzej byłoby, gdyby miał z nia dzieci.

            Pozdrawiam
            I.
      • Gość: samanta Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych IP: nchobo* / *.kabel.telenet.be 09.12.02, 13:18
        Mysle, ze ten problem powinien sie sam rozwiazac i to juz niedlugo.
        Dziwi mnie tylko to, ze nie powiedzialas o swoim malzenstwie juz na samym
        poczatku tej nowej znajomosci.To bylaby dla ciebie pewna asekuracja bo
        przeciez nie dysponujesz w pelni wolnym czasem , nie mozesz korzystac z
        telefonu ani zaprosic do domu.
        Moze facet sie domysla , ze cos jest nie tak bo wysylanie maili i sms-ow to
        jeszcze nie wszystko.
        Przy pierwszej okazji radze ci powiedziec , ze jestes mezatka i to prosto w
        oczy a wtedy zobaczysz jego reakcje.
        Licz sie z tym , ze na niego moze to podzialac jak kubel zimnej wody bo nie
        kazdy chce sie uwiklac w powazne sprawy malzenskie a jeszcze dojdzie do tego
        twoje oszustwo szyte grubymi nicmi.
        Jesli facet jest wolny i poszukuje wolnych zwiazkow to prawdopodobnie szybko
        sie wycofa z tej znajomosci i nie bedziesz miala wiecej problemu na glowie .
        Moze byc rowniez inaczej ,ale o tym sama musisz sie jak najpredzej przekonac
        przeprowadzajac rozmowe osobiscie.
        Spiesz sie , bo swieta i Nowy Rok juz za pasem , szkoda je zatruwac sobie i
        innym.


        • Gość: Kocica dla Rozdwojonej, żeby się skrystalizowała!!!! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.02, 13:35
          Gość portalu: samanta napisał(a):

          > Mysle, ze ten problem powinien sie sam rozwiazac i to juz niedlugo.
          > Dziwi mnie tylko to, ze nie powiedzialas o swoim malzenstwie juz na samym
          > poczatku tej nowej znajomosci.To bylaby dla ciebie pewna asekuracja bo
          > przeciez nie dysponujesz w pelni wolnym czasem , nie mozesz korzystac z
          > telefonu ani zaprosic do domu.
          > Moze facet sie domysla , ze cos jest nie tak bo wysylanie maili i sms-ow to
          > jeszcze nie wszystko.
          > Przy pierwszej okazji radze ci powiedziec , ze jestes mezatka i to prosto w
          > oczy a wtedy zobaczysz jego reakcje.
          > Licz sie z tym , ze na niego moze to podzialac jak kubel zimnej wody bo nie
          > kazdy chce sie uwiklac w powazne sprawy malzenskie a jeszcze dojdzie do tego
          > twoje oszustwo szyte grubymi nicmi.
          > Jesli facet jest wolny i poszukuje wolnych zwiazkow to prawdopodobnie szybko
          > sie wycofa z tej znajomosci i nie bedziesz miala wiecej problemu na glowie .
          > Moze byc rowniez inaczej ,ale o tym sama musisz sie jak najpredzej przekonac
          > przeprowadzajac rozmowe osobiscie.
          > Spiesz sie , bo swieta i Nowy Rok juz za pasem , szkoda je zatruwac sobie i
          > innym.
          >
          >

          Rozdwojona, nic nie rób w celu "zobaczenia reakcji" u męża ani przyjaciela.
          Zmysły Cię dopadły, choc może inaczej to interpretujesz. Piszę Ci z autopsji,
          zostaw tego pana w spokoju, i zajmij się sobą, dziecmi i mężem, bo potem, p o t
          e m, możesz gorzko żałowac tego romansu, bron Boże, żeby się mąż dowiedział.
          nie trać głowy! Stracić możesz i męża i przyjaciela. Przyjaciela nie
          żałowałabym ,ale kochający mąż - na wagę złota!!! Sto razy pomyśl, zanim
          spotkasz tego playboya, pewnie "cienki bolek". Zostaw. I sorki, że ostro, ale
          dziewczyno, MYŚL głową, a nie... Wiesz czym.

          Kocica
          • Gość: rozdowjona Re: dla Rozdwojonej, żeby się skrystalizowała!!!! IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 09.12.02, 15:51
            Kocico, właśnie ja myślę głową!! To nie sex jest tu powodem moich rozterek a
            chyba codzienność - szara i nudna. Nie mam dzieci - gdybym miała - nigdy nie
            zastanawiałabym się czy być z tym, czy tamtym mężczyzną. Nie powiedziałam
            przyjacielowi o męzu, bo nie sądziłam, że to tak daleko zajdzie, nie sądziłam,
            że będziemy się spotykać. Dzieli nas ok 500km spotykamy się 3dni w miesiącu,
            być może macie racje, że to mało, ale, ja non stop o nim myślę. Chyba zrobię
            tak jak zwykle - poczekam na rozwój przypadków - nie dolożę do tego nic od
            siebie - nie będę dokładać drewna do ognia. Zobaczę jak będzie zachowywać się
            przyjaciel, może ten związek?? - umrze śmiercią naturalna (a może się łudzę)?
            Jeszcze nie wiem co i jak będzie, dam wam znać! Dzięi raz jeszcze za dobre,
            czasem ostre słowa - ale wszystkie sięprzydały - dziękuję, że nie
            zostawiłyście mnie samej sobie.
            Iwonka
    • Gość: mężatka Re: nic z urodą, ale ważne - dla mnie, dla innych IP: *.localdomain / 80.48.229.* 09.12.02, 15:49
      powiedz drugiemu o mężu. Napewno zaboli, ale dowiesz się jakie miał wobec
      ciebie zamiary. Minus - koniec(teoretyczny) miłych spotkań, plus spokój
      sumienia w połowie. Wtedy moze spojrzysz na to z wiekszym dystansem i
      zastanowisz się. Albo już nie będziesz musiała. Nie chcę Ci nic innego radzić,
      bo i tu posypią się na mnie gromy, czasem chciałabym mięć podobny dylemat.
      Wiem to nie jest łatwe, ale miło jest wiedzieć, że ktoś tak cię kocha, nawet
      jeśli jest to tak duży problem.
Pełna wersja