pomóżcie mi!!!!

IP: *.bielsko.dialog.net.pl 26.04.06, 16:16
byłam dziś na zakupach,nic nie kupiłam bo wszystkie bluzki na mnie za małe:(
nawet xxl:( pomóżcie mi, musze schudnac jakies 10 kg w dosc szybkim czasie
ale nie mam wogole silnej woli:( próbowałam juz nie raz,ale za każdym razem
nic z tego nie wychodziło..najgorszym problemem sa słodycze..nie potrafie sie
oprzec,ide do sklepu, nakupie a potem wszystko naraz zjem i czuje sie zle:(
poradzcie cos,jakas dieta,moze jakies zioła,tabletki,cokolwiek! bo normalnie
chyba sie załamie:( a lato juz blisko..taka pogoda ładna a ja siedze w
domu,bo nie mam ochoty wyjsc do ludzi...
    • Gość: Kasia Re: pomóżcie mi!!!! IP: *.lodz.dialog.net.pl 26.04.06, 16:20
      Ja Ci podam takie ogólne zalecenia-komponuj tak posiłki, żeby 50% talerza to
      były warzywa-gotowane lub surowe, pij 2 litry wody niegazowanej codziennie,
      zażywaj przynajmniej pół godzinki ruchu dziennie, jedz 5-6 posiłkow ale małych,
      ostatni na 2-3 godziny przed snem. W teorii to dobra jestem, ale sama nie
      potrafię schudnąć (biorę leki, które zmieniają trochę przemianę materii
      spowalniają ją i stąd moje problemy). Jeśli Cię stać to może udaj się do
      dobrego dietetyka, dobierze Ci dietę indywidualnie i nie będziesz się tak
      męczyć.
      • madfashion Re: pomóżcie mi!!!! 26.04.06, 18:02
        SZYBKA DIETA- NIE!
        Owszech schudnesz szybko, ale zwolni ci się przemiana materii. Skutek będzie
        taki, że będziesz jadła mniej a tyła szybciej...
        Myslę, że jeśli uważasz, że masz spory problem z wagą powinnaś udać się do
        lekarza dietetyka!
    • Gość: Magda Re: pomóżcie mi!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 17:28
      Trzeba było się zimą obżerać? Nie jedz słodyczy a schudniesz.
      • izawawa Re: pomóżcie mi!!!! 26.04.06, 17:39
        Mam sposób - błyskawicę, ale potrzeba uczciwej motywacji i naprawdę silnej
        woli .
        Przez tydzień ( i tylko przez tydzień ) jesz tylko i wyłącznie chude gotowane
        mięso w dowolnych ilościach . Ja jadłam kurczaki bo tylko takie gotowane
        przechodziło mi przez gardło , ale rodzina miała już odruch wymiotny od samego
        patrzenia na rosół , którym na okrągło ich karmiłam :-). Potem przechodzisz na
        warzywka , szczerze mówiac jadłam praktycznie same pomidory i sałatę bo
        najłatwiej i najszybciej a leniwa jestem koszmarnie . Masz w sześć tygodni 8
        kilo do tyłu . :) Smacznego :)
    • Gość: ewcia252 Re: pomóżcie mi!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 17:49
      Spróbuj tak jak ja, zrezygnowałam ze słodyczy (chrom może pomóc),jedz tylko
      czarne pieczywo,dużo warzyw i owoców,zero cukru i czerwona i zielona
      herbatka.Brzuch spadł mi po tym w ciągu tygodnia.
      • madfashion Re: pomóżcie mi!!!! 26.04.06, 18:04
        Rezygnacja ze słodyczy i słoedznie herbaty itp to bardzo dobry pomysł na
        początek... Odstawiasz to co i tak zbędne, ale silna owla jest potrzebna...
        Moja siostra nie jędząć właśnie słodyczy itp oraz pijąc specjlane herbatki
        schudła już 6kgpoza tym pieczywo zwykłe zmieniła na chrupkie
    • Gość: taka jedna Re: pomóżcie mi!!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.04.06, 21:24
      Gość portalu: smutna napisał(a):
      ..najgorszym problemem sa słodycze..nie potrafie sie
      > oprzec,ide do sklepu, nakupie a potem wszystko naraz zjem i czuje sie zle:(

      Idź do psychologa!
      Ja też miałam taki okres w życiu, gdy bardzo przytyłam... Próbowałam się
      odchudzać, ale w końcu (prędzej czy później...) rzucałam się na jedzenie i
      opychałam nim do nieprzytomności niemalże... Potem była rozpacz, kolejna dieta
      i znów obżarstwo. Nie potrafiłam nad tym zapanować, wpadłam w depresję i jadłam
      jeszcze więcej... Wstydziłam się swego ciała, przestałam wychodzić z domu,
      kiedy nie było to konieczne, bałam się ludzi... Gdy byłam już na skraju
      wyczerpania nerwowego, zdecydowałam się pójść do psychologa, specjalisty od
      zaburzeń odżywiania. Okazało się, że chora jestem na bulimię (typ, gdzie się
      nie wymiotuje, tylko objada bez kontroli nad tym, co się je...). Rozpoczęłam
      terapię, podczas której dowiedziałam się, co sprawia, że popadam w
      samodestrukcję, nauczyłam się sobie radzić ze swoimi problemami, ze stresem
      itd... Nie było łatwo, ale przestałam się obżerać, schudłam bez żadnych diet,
      zaczęłam się cieszyć z życia (nie z powodu utraty wagi, ale dzięki pozbyciu się
      problemów tkwiących w mojej podświadomości, które spowodowały chorobę). Od
      czasu zakończenia terapii minęły już 4lata, a ja bez większych wysiłków
      utrzymuję stałą, odpowiednią dla mnie wagę, bo nie czuję potrzeby objadania
      się. Łatwiej jest mi kontrolować to, co jem i dbać o zdrowie, stałam się
      pewniejsza siebie, zaakceptowałam się i jestem po prostu szczęśliwsza!

      Pamiętajmy, że odchudzanie to nie tylko dieta i ćwiczenia, ale przede wszystkim
      odpowiedź na pytania "dlaczego jem za dużo? czy jest to wynik lenistwa i
      łakomstwa, czy może skutek czegoś poważniejszego (zajadania stresów,
      niepowodzeń etc...)?". Jeśli uznamy, że nie radzimy sobie z normalnym jedzeniem
      w rozsądnych ilościach, to może warto pomyśleć nad psychologiem, który naprawdę
      może nam pomóc (jeśli sami będziemy tego chcieć i pracować nad sobą, co była
      niełatwe i nieprzyjemne...).

      Odchudzanie tkwi w głowie!!!

      Pozdrawiam i życzę powodzenia!
      • Gość: thinka Re: pomóżcie mi!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.06, 17:19
        bardzo mocno popieram radę Takiej Jednej...jeżeli nie potrafisz zapanować nad
        własnym apetytem, objadasz sie, a potem masz wielkie wyrzuty sumienia i sie
        nienawidzisz za to, ze znow Ci sie nie udalo trzymac z dala od jedzenia, to
        wybierz sie do psychologa..
        nie zalamuj sie i glowa do gory!!
        to sie da wyleczyc/zwalczyc z pomoca profesjonalisty, tylko potrzeba
        cierpliwosci
    • Gość: lulu29 Re: pomóżcie mi!!!! IP: 217.153.136.* 27.04.06, 09:04
      na słodyczo manie dobry jest chrom w tabletkach. A ja np. jem kasze gryczaną z
      pomidorami i sałatą , jest niskokaloryczna i bardzo sycaca , zjadam prawie cała
      torebkę tzn ta saszetke. Inne danie które ostatnio odkryłam i jest pyszne to
      gotowane warzywa ( np. brukselka, brokuły, seler naciowy, zazwyczaj kupuje
      mrożonki), do tego jedną piers z kurczaka kroję w kostkę i posypuje delikatem ,
      smaze na łyżeczce oleju,to z warzywkami na talerz i posypuje odrobiną tartego
      sera , czasem do tego robie sos szpinakowy( kawałek mrożonego szpinaku+ pół
      małego jogurtu naturalnego+ pół ząbka czosnku). Takie danie na obiadek jest
      bardzo sycące. na kolacje mozesz np. robić sobie sok warzywny z sokowirówki , ja
      daje do takiego soku różne warzywa, seler , piertuszke , marchew, swojego czasu
      nawet czarną rzepę ale bardzo śmierdziała ;-). Do diety mozesz też dołaczyć
      jakiś sport, na poczatek moze być skakania na skakance albo basen , rower lub to
      co lubisz.
      • nioma Re: pomóżcie mi!!!! 27.04.06, 09:11
        ja od tygodnia zamiast autobusem jezdze do pracy rowerem
        codziennie pol godziny rano i po poludniu
        nogi troche bola ale licze na efekty, odstawilam tez biale
        pieczywo
        jeszcze sie nie wazylam, czekam do niedzieli, ale mam nadzieje ze efekt bedzie
    • spragnienie dieta plaz poludniowych 27.04.06, 09:54
      Kup sobie ksiazke - dieta south beach, wejdz na forum, poczytaj w necie i do
      dziela. Ta dieta dziala i jest przyjazna dla Twojego organizmu!!!!
    • Gość: olka Re: pomóżcie mi!!!! IP: 193.24.220.* 27.04.06, 17:42
      ok.dieta dietą.a co z ruchem?czemu nie wychodzisz z domu?jesli nie masz jakies
      dobrej kolezanki ktoraby ci potowarzyszyla np na spacerze albo na rowerza to
      wiesz..........tu na forum jest wiele osob ktore tez nie maja takich kumpeli.np
      ja:(moze powiedz skad jestes bo ja z gdyni ale moze ktos jerst z twojego miasta
      i sie dogadacie:))))
    • Gość: o rany Re: pomóżcie mi!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.06, 18:52
      To ja Ci pomogę- grube babska są obleśne:/ Trzęsąca się na dupsku galareta,
      zwisające fałdy, obleśny, chory i siny tłuszcz... To jest po prostu totalne
      odczłowieczenie. Nienawidziłabym siebie, gdybym była taka gruba. Gdybym w ogóle
      była gruba... Człowiek tym się różni od zwierzęcia, że potrafi mysleć, panować
      nad sobą i swoimi instynktami. W związku z tym, je4żeli odbiera Ci rozum na
      widok ki9lku batoników, to naprawdę... masz problem, kobieto. Po pierwsze
      słodycze są okropne. Dużo smaczniejsze są smażone, dobrze przyprawione warzywa.
      Oczywiście smażone nie na głębokim tłuszczu tylko na małej łyżeczce oliwy z
      oliwek. Są pyszne:) I wiele innych rzeczy, które są kaloryczne, ale składają się
      z wielocukrów i nie wygląda się po nich jak hipopotam.... Współczyuję Ci, ale
      widać, że Ty sobie pobłażasz. "Nie mam silnej woli"... Nie wiem, czy wiesz, ale
      Twoja tkanka tłuszczowa rządzi juz Twoim rozumem, niestety. Twój mózg jest jej
      podległy. I to nie żart:( Tak jak na świecie największą władzę mają ci, którzy
      śpią na surowcach energetycznych, tak samo jest w ludzkim organizmie. Pomyśl-
      czy rzeczywiście jesteś głodna??? Skoro człowiekowi do nomlanego życia potrzeba
      ok. 1500-2500kcal dziennie. A Ty zjadasz zapewne 4000-5000? W zasadzie wyżyjesz
      i na 400dziennie i nic Ci nie będzie spaecjalnie, o ile będziesz jeść zdrowo.
      Pomyśl, ile syfu w siebie wciskasz... Masz na pewno resztki nieprzetrawionego
      mięcha w jelitach, wzdęcia, zaparcia, śmierdzące gazy... Jelita zapcghane
      jakimiś karmelkami, resztkami czekolady, pod skórą, razem z limfą, pływa sobie
      tłuszcz... Jeżeli czegoś z tym nie zrobisz, zamienisz się w obrzydliwego,
      sinego, trzęsącego grubasa. A najsmutniejsze jest to, że sama siebie
      usprawiedliwiasz, mówisz, że brak Ci silnej woli, że Ty nie możesz, że inni juz
      tak mają, że są szczupli a Ty nie. Na sylwetkę trzeba sobie zapracować. Każdy
      musi. Jest to kwestia priorytetów. Twoim najwyraźniej jest dobrze się nażreć i
      iść spać. Szko9da, bo jak widać nie jesteś przez to szczęśliwa.
      • Gość: o rany Re: pomóżcie mi!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.06, 18:56
        po prostu pomyśl, czy na pewno tego wszystkiego chcesz...
        • spragnienie do - o rany 27.04.06, 18:59
          Nie wiem czy jestes facetem czy kobieta. Ale chamstwo nie przystoi zarowno
          jednej jak i drugiej plci. Az przykro czytac. Moze lepiej udaj sie do obory
          poprzerzucac siano, podac krowkom wody?!?!
          • Gość: o rany Re: do - o rany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.06, 19:12
            Nie chodzi o chamstwo. To Wy jesteście dwulicowi. Mówicie: akcepuj siebie, nie
            daj się modzie itd. a tak naprawdę wszyscy się odwracają od naprawdę grubych
            osbób. Gdtyb yś miała do wyboru fajne "ciacho" i jakiegos grubasa, na tego
            drugiego nawwet byś nie spojrzała. Chyba że z obrzydzeniem.... Staram się po
            prostu, żeby dziewczyna miała motywację. A nie móiwła sobie: po co? I rzucała
            się na słodycze. Ważniejsze jest to, że się naje i będzie zadowolona przez
            chwilę, czy to, że będzie miała super sylwetkę, nie będzie ciągle myśleć o
            żarciu i w końcu kupi sobie coś fajnego do ubrania, wyjdzie z domu, wyjedzie
            gdzieś itd.? To nie jest chamstwo! Chcę jej otworzyć oczy. Wiesz, jak strasznie
            cierpi czyjśc przewód pokarmowy, ukłąd krwionośny, kości, stawy, płuca-
            wszystko!- kiedy ktoś jest naprawdę gruby? Otyłość to poważna (Śmiertelna!)
            choroba. A wy jej doradzacie picie wody mineralnej:/ Przeciez wiadomo, że tak
            długo, jak będzie się oszukiwać, jak nie będzie jej samej zależeć na zwalczeniu
            pasożyta, jakim jest tkanka tłuszczowa, tak długo będzie rzucać się na jedzenie
            i potem będzie nieszczęśliwa i coraz grubsza.
            • Gość: elkaszka Re: do - o rany IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.06, 20:41
              O rany zastosowała jakąś 'psychoterpię wstrząsową '.Coś w tym jest. Będę to
              sobie czytała kilka razy dziennie bo sama przechodziłam okresy świetnej
              sylwetki i wtedy czułam radość i zadowolenie oraz chęć do życia a także okresy
              z nadwagą.Teraz mam ten ostatni , za dużo nerwów i w związku z tym słodyczy.
              Trochę pomaga chrom w tabletkach. Rozpoczęłam codzienne ćwiczenia.Teraz będę
              się wspierała tekstem O RANY.Pozdrawiam i życzmy sobie wytrwałości.
              • Gość: dona Re: do - o rany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.06, 21:51
                ja nie odebrałam tekstu o rany jako chamskiego, raczej działającego na
                wyobraźnię, ja też chcę zrzucić ok. 10 kg i praktycznie z dnia na dzień
                odstawiłam uwielbiane słodycze, bo sama na siebie patrzeć nie mogę, we
                wszystkich ciuchach wyglądam źle bo d... za gruba, brzuch wystaje ,
                powiedziałam-dosyć. Nie zamierzam się głodzić, ale słodycze won, tylko 1 kromka
                ciemnego pieczywa dziennie na śniadanie, obiad najczęściej indyk lub ryba z
                warzywami, na kolację jogurt z musli lub kefir z ogórkiem rzodkiewką i
                szczypiorkiem. w międzyczasie albo jabłko, albo jakieś inne owoce, ziółka
                herbata czerwona no i stepper, brzuszki, skłony. Myślałam, że będzie trudniej
                ale chyba jestem bardzo zdesperowana, wierzyć mi się nie chce, że to już drugi
                tydzień bez ciastka. Na razie nie widzę piorunujących efektów, ale to mnie nie
                zniechęca, dałam sobie trzy miesiące
            • spragnienie Re: do - o rany 27.04.06, 23:54
              Nie demonizowalabym az tak bardzo. Umiera sie takze na zbytnia chudosc,
              glupote, etc;-). Otylosc to powazna sprawa, natomiast uwazam za niefajne to jak
              piszesz o tym wszystkim. Tak, jakbys sama cierpiala z powodu jakis komplaksow i
              chciala sobie w ten sposob zrekompensowac widoczne braki. Dokope komus, bedzie
              lepiej. To moje odczucie, moze chybione, ale...
              Na mnie super dzialalo przy odchudzaniu mowienie sobie - nie badz gruba.
              Rysowalam na kartce karykature otylej osoby z podpisem - chyba nie chcesz tak
              skonczyc... Kartka wisiala w cantralnym miejscu w pokoju. To dzialalo.
              Obrzucanie kogos epitetami moze pomoze jakiejs garstce, ja natomiast pewnie
              kiedys poczulabym sie dotknieta. Bo wazylam za duzo, wiedzialam, ze mam
              problem, mialam z tego powodu kompleksy - jak kazda nastolatka, zajadalam
              zmartwienia. Glupie? Moze tak, ale wiekszosc osob z problemami z nadwaga tak
              wlasnie robi. Zabija w sobie poczucie nizszosci jedzac. Przez to sprawia sobie
              jeszcze wieksza szkode...
              Nie wiem w jakim swiecie zyje "o rany", ale w moim nikt nie odwroca sie od
              grubych. I pewnie niejednego grubego taki tekst zdoluje i nakloni do zjedzenia
              paczka, kawalka czekolady... Kopac lezacego to nic dobrego. Moytwacja odwrotna,
              wedlug mnie.
              "O rany", dobrze, ze troszczysz sie o zmniejszenie smiertelnosci, ale na Boga,
              rob to bardzije humanitarnie. Z klasa. Nie z grymasem, niesmakiem na twarzy...
              • Gość: o rany Re: do - o rany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 11:08
                Chyba naprawdę nie umiesz czytać... Widać, że ten tekst Cię dotknął, ale nie
                wiem, dlaczego. Kieruję go do kobiet, które mają dość swojego ciała, dość tego,
                że ono wpływa na ich los bardziej niż cokolwiek. Myślę, że to zrozumieją. Nie ma
                chudnięcia z pobłażaniem. Albo chcesz na sobie hodować pasożyta, jakim jest
                tłuszcz, albo chcesz się go pozbyć i to robisz. Proste. W końcu po to bozia dała
                rozum i wolną wolę, żeby z nich korzystać. Zamiast tony batoników- karnet na
                siłownię czy aerobik. To jest naprawdę przyjemne- widzieć, jak zmienia się Twoje
                ciało, jak możesz je dowolnie modelować. Nie jest już rozlazłą, rozlewającą się
                galaretą, tylko CIAŁEM. Czujesz je, kontrolujesz w pełni, nie wstydzisz się go,
                poprawia się Twoje koordynacja ruchowa. Bieganie po schodah nie sprawia
                trudności czy wręcz bólu. No i w końcu możesz się jako człowiek utożsamiać z
                tym, kim jesteś i jak WYGLĄDASZ. Łatwo jest powiedzieć grubej osobie: zaakceptuj
                siebie. Trudniej jest to zrobić. A po co całe życie wawiać sobie, że ciało i
                wygląda są nieważne (skoro rzeczywistość pokazuje co innego...), skoro można ten
                problem po prostu rozwiązać?!

                Oprócz chudnięcia ważne jest to, co jemy. Warto ograniczyyć nmie tyle ilość
                kalori, co w ogóle spożycie pokarmów. Niestety, ale większość rzeczy, które jemy
                (w zasadzie wszystkie) są nafaszerowane chemią, po prostu szkodliwe. Wędliny są
                obleśne, sklładają się w połowie z wody i azotu, w połowie z resztek mięsa,
                doprawionych glutaminianem sodu... Jogurty- sama chemia, choć łudzimy się, że są
                zdrowe. Ile chcemii trzeba wpakować w jogurt, że by te owocki i bakterie w
                mleku nie zepsuły się przez 1,5 miesiąca? Nawet jeśli postanowimy sobie ugotować
                dietetycznego kurczaczka, to jest on tak nafaszerwany chormonami, antybiotykami
                itd., że wcale zdrowy nie jest.... Nie mówię, że nic nie trzeba jeść. Ale
                zastanówcie się, czy naprawdę macie ochotę zjadać tyle syfu, trucizn, związków
                chemicznych?! W parówkach często znajduje się nie tylko mąka kostna, ale też
                papier!!! Zamawiając pizze dostajemy najgorszej jakości resztki ważywne i
                spożywcze na cieście. WIem o tym, bo pracowałam kiedyś w znanej warszawskiej
                pizzeri. Normą było wyrzucanie zupełnie spleśniałych pomidorów na śmietnik, już
                taki zewnętrzny, pod gołym niebem. A potem jak nowa dostawa nie pryszła a
                klientów było dużo, to się po te zapleśniałe pomidory kazali wracać, obierać je,
                rozgniatać, doprawiać do koloru ketchupem i robić sos... Ciasto nie raz lądowało
                na pdłodze, po której wszyscy chodzili brudnymi butami, niektórzy pluli. Nie
                wytrzymałam tam oczywiście, ale już nigdy więcej nie zjem nic w żadnym fast
                foodzie:/ Już więcej zaufania mam do znanych mi wietnamskich knajpek. Apeluję
                tylko- zastanówcie się, co jest dla Was ważniejsze: dobre samopoczucie i zdrowie
                przez całe życie, czy w trakcie jedzenia batonika... Mój ojciec ma 45 lat i
                schudło 15 kg w 5 miesięcy. A też niby byo mu wszystko jedno. A teraz szczyci
                się swoją sylwetką i jest bardzo zadowolony. Ja schudłam 7 kg w miesiąc. Jak
                widać nie jest to straszliwy problem, wystarczy tylko chcieć. A wiem z własnego
                doświadczenia, że jedząc bez przerwy nikt nie czuje się dobrze. Tak jest
                zbudowany ludzki organizm. Co z tego, że najesz się a potem na nic nie masz siły
                (oprócz kolejnej porcji żarcia...). Jelita są zapchane, masz zatwardzenia, albo
                wręcz przeciwnie- rozwolnienia, wzdęcia, bóle brzucha, czujesz się ociężała....
                O wiele lepiej się poczujecie, kiedy przestaniecie pochłaniać wszystko jak
                odkurzacz. NAwet zwierzęta selekcjonują pokarm...
                • spragnienie Re: do - o rany 28.04.06, 13:44
                  Potrafie czytac. Z Twoich wypowiedzi wynika, ze doskwiera Ci myslenie
                  kategoriami anorektyczki, bulimiczki. Tluszcz to Twoj wrog, zabije cie, osoby z
                  nadwaga to potwory, ktorych nikt nie pokocha, itd... To chyba gorsze od bycia
                  grubym?!? Jestes az tak nieszczesliwa?!?
                  Cudnie jest chudnac, wiem cos o tym. Niefajnie wyglada cialo z 4 faldkami
                  tluszczu, za duze uda, wielka pupa - to nie jest piekny widok. Ale nie
                  popadajmy w absurd. Obled!!!!! Nie wszyscy beda chudzi, moze powinnas sie z tym
                  pogodzic i z mniejsza pogarda traktowac tych paskudnych, obrzydliwych, ktorzy
                  zaraz umra?!?
                  Wybacz, moze zle rozumiem Twe intencje "o rany", ale miala juz okazje zobaczyc
                  Twoj popis w trakcie innego watka, o biustonoszach (Twoja wypowiedz typu -
                  gdybys nie nosila spadochronu a biustonosz - bielizna nie niszczylaby sie tak
                  szybko - autorka watku miala problem jaka firme wybrac, drozsza czy tansza). Ja
                  odbieram to jednoznacznie - chamstwo + powazne problemy z sama soba. Bo to
                  wlasnie tak jest, nienawidzimy innych, pogardzamy innymi i obrzucamy blotem
                  najczesciej wtedy, kiedy nas cos powaznego gryzie.
                  Zycze wiecej taktu oraz uporania sie z wlasnymi zmorami. Doradzac nie powinien
                  kazdy, tylko ten kto ma cos madrego do powiedzenia i POTRAFI MADRZE, nie
                  sadystycznie, owa nauke przekazac.
                  • Gość: o rany Re: do - o rany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 14:36
                    No właśnie widzę, że czujesz się jednak poważnie urażona:) JA nie traktuję osób
                    grubych z pogardą. Wiem, że taka osboa ma dość, nie jest szczęśliwa z powodu
                    swojego wyglądu, zadaje sobie pytanie: dlaczego inni mogą super wyglądać a ja
                    nie? Może yć szczęśliwa z innych powodów, więc dlaczego nie może być zadowolona
                    z siebie?! Dlaczego odmawia się grubym osobom prawa do bycia szczupłym?! Co to
                    za wymówka: ja już taka jestem. Nikt się gruby nie rodzi. Jedni mają trudniej,
                    inni łatwiej, ale każdy o sylwetkę musi się starać. Nie mówię o anoreksji, tylko
                    o wyglądzie, który sprawi komuś radość. Każdy może być szczupły. Po prostu
                    każdy. Tylko trzeba wiedzieć, czy ważniejsze jest najeść się, a potem poczuć się
                    źle i być siną galaretą, czy ważniejszy jest plan ogólny. Dlaczego nikt nie
                    wmawia innym: no trudno, nie skończysz studiów, liceum, czegoś tam, bo taki już
                    jesteś? Bo to nieprawda. Każdy może nad sobą pracować. Jeden ma talent,
                    inteligencję, potrzebuje mniej pracy, a iny więcej, bo talentu ani inteligencji
                    w nadmiarze nie posiada. Więc dlaczego, do jasnej cholery, wmawia się ludziom
                    grubym, że nie mogą nic ze sobą zrobić?! Przecież otyłość jako defekt
                    fizjologiczny, wada genetyczna, skutek ciężkiej i nieuleczalnej choroby
                    praktycznie nie występuje. Większość ludzi grubych jest gruba z własnej
                    nieśmiałości, braku chęci walki i z własnej głupoty. Nie potrzęsie tyłkiem, bo
                    wszyscy będą się śmiali. Jasne- lepiej usiąść i zeżreć tonę batoników, niż
                    wsiąść na rower... bo przecież i tak jestem gruba. To jest zwykłe lenistwo. Taka
                    np. Katarzyna Brodzik- do dziś widać, że miała poważną nadwagę (ma obwisłe
                    ramiona, skórę na tricepsie), ale miom to sobie z nią poradziła. I teraz jest
                    podobno polską amantką, piękną kobietą, superaktorką. Ale gdyby ważyła te 30 kg
                    więcej, zaręczam, że od telewizji trzymaliby ją w odległości rzutu kamieniem...
                    Takie są fakty! Po co ktoś ma się męczyć sam ze sobą, w ciel, którego nie
                    akceptuje, skoro tak wcale nie musi być?! Nie rozumiem tego po prostu!!!

                    A do anorektyczek nie należę. Wolę być szczupła, ale nie za bardzo. Na pewno nie
                    mam zamiaru schodzić poniżej 50kg. Przez 4 lata uprawiałam sport, po 10-14
                    godzin tygodniowo, potem gdy nagle przestałam z powodu kontuzji, trochę mi sie
                    przytyło. Taką niby normalną wagę u człowieka bardzo wysportowanego i
                    umięśnionego cholernie trudno jest zrzucić, zwłaszcza jeżeli nie może już
                    aktywnie uprawiać sportu. Bo co to za sztuka ograniczyć kalirie z 5 000 na 2
                    000- żadna, a i tak się schudnie. Dużo gorzej schudnąć, kiedy nie można się
                    ruszać a organizm jest do tego przyzwyczajony, flaczeją bardzo rozbudowane
                    mięśnie a je się mało... A jednak się da. Zawsze da się WSZYSTKO. Tylko trzeba
                    chcieć. I nie raz czytam te "sposoby" mądrych doradczyń-0 nie jedz przez tydzień
                    nic, tylko pij wodę, jedz same warzywa, jedz cośtam... ble, ble, ble... jeżeli
                    ktoś ma takie problemy, to nic mu nie pomoże jeden dzień bez jedzenia. Chyba, że
                    w doczyszczeniu resztek z lodówki następnego dnia. Trzeba się porządnie wqrzyć,
                    zawziąć, podjąć decyzję i zmienić swoje życie. Dzień bez jedzenia niczego nie
                    zmieni. Tym bardziej, że rozczarowana swoim wyglądem osoba z bezsilnności,
                    stresu i złości na sama siebie znowu pożre tonę słodyczy...
                    • spragnienie Re: do - o rany 28.04.06, 16:50
                      Nie czuje sie urazona;-). Polemizuje. Obstaje przy swoim. Wedlug mnie slusznym
                      (nie wypowiadam sie w kwestii fizyki, matematyki, tylko poruszam sie w materii
                      jak najbardzije mi znanej;-).

                      A czy ktos wmawia grubym, ze nie moga nic ze soba zrobic?!? Moga, jak
                      najbardziej powinni...
                      Nie kazdy ma tyle sily i odwagi, by z dnia na dzien postanowic - ok, jestem na
                      diecie, zapominam o slodyczach, czipsach, frytkach i podgryzaniu czegokolwiek.
                      Nie pisze tu o dziewczynie, ktora chce zrzucic 2 kilo, tylko o osobach z
                      powaznymi problemami. Taka mysl dojrzewa w glowie i sercu bardzooo dlugooo.
                      Trzeba w to uwierzyc samemu, przekonywac sie codziennie, ze warto, ze mozna i
                      ze inaczej zyc sie nie da. By osiagnac szczyt trzeba sie porzadnie napracowac.
                      I tak jak w przypadku alpinizmu, wspinaczki wysokogorskiej, trzeba znalezc
                      odpowiedni ekwipunek, osobe, ktora wesprze, poda dlon, gdy noga sie omsknie, no
                      i zaczac od cwiczen. Nie jest latwo, pot leci, tyle pokus wokol... Pomoze
                      dietetyk, psycholog, kolazanka, chlopak, rodzina... Z pewnoscia na nic sie zda
                      obrzucanie blotem osoby, ktora jest slaba, zakompleksiona, nieszczesliwa.
                      Motywacja??? Tak. Krytyka grubasow??? Tak! Ale konstruktywna. Pieknie byc
                      szczuplym, moc kupic sobie spodnie, w ktorych sie ladnie wyglada i widziec
                      zainteresowanie w oczach plci przeciwnej. Bosko!!!!!!!!!! Nadwaga =
                      nadcisnienie, zazwyczaj zle samopoczucie, za wysoki cholesterol. Jest
                      nieapetyczna - wie o tym kazdy gruby.
                      O rany, piszesz bez jadu w pewnych momentach calkiem sensownie, natomiast brak
                      w Twoich wywodach zrozumienia. Bo osobe z nadwaga warto tez zrozumiec.
                      Powtorze po raz drugi - wazny jest ekwipunek, towarzysz, silne serce by
                      osiagnac zamierzony cel.

                      I nie kazdy moze byc szczuply. Gdyby tak bylo, nie mielibysmy problemu z
                      otyloscia. Zrzucic cale sadelko??? Czasem to niemozliwe, warto jendak zrzucic
                      pare kilo. Dla samej siebie.
                      Nie zgadzam sie tez ze stweirzdzeniem, ze kazdy musi sie starac o sylwetke. Mam
                      duzo bardzo szczuplych kolezanek, ktore jedza za dwoje, nie uoprawiaja sportu
                      (a tak na marginesie, maja problemy ze zdrowiem;-)). Niekotrzy nie czuja az tak
                      silnego pragnienia, by owa sylwetka byla jak najbardziej doskonala. Bo warto
                      inwestowac we wszystko. Nie tylko w plaski brzuch;-).
                      Osoba z nadwaga moze byc tez szczesliwa "o rany". Tak, patrzec w lustro i
                      usmiechac sie do siebie. Jesli zas czuje sie gorsza, nicnienzaczaca, powinna
                      zaczac szykowac sie do wedrowki, ktora bedzie trwala cale zycie.

                      Przepraszam, ale brak Ci empatii i zrozumienia, to co piszesz to trawa.... (nie
                      kazdy musi byc psychologiem, wiem....) Moze dlatego, ze nie mialas nigdy
                      problemow z nadwaga, niektorzy nie maja... A moze dlatego, ze zawsze chcialas
                      miec siwetna sylwetke i robilas wszystko co w Twojej mocy, by ja posiadac???

                      Rzecz ostatnia, nadwaga, otylosc to nie dedekt. To choroba. Duszy i ciala.
                      Zazwyczaj zaczyna sie od duszy!!!!!!!!!!!
                    • spragnienie O RANY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.04.06, 16:59
                      "Chudnięcie nie jest kwestią silnej woli, bo tą każdy ma taką samą.
                      Jest kwestią motywacji."
                      Slonko, nie wiesz nawet o czym piszesz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Chudniecie nie jest
                      kwestia silnej woli???? Urwalas sie z choinki?!?! Prosze, nie plec glupot, bo
                      przykro sie robi. Pewne "zlote mysli" zasluguja na miano sraczkowatych... Twoja
                      przytoczona czesc wypowiedzi to najlepszy jej przyklad. Szkoda mojego czasu na
                      ta dyskusje z Toba...
                      • elmilinden Re: O RANY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.04.06, 18:17
                        Chyba źle zrozumiałaś to zdanie. Ja się zgadzam z o rany:) Bo co to jest ta
                        silna wola? Chyba chodziło o to, że każdy człowiek posiada ją w równym stopniu:
                        > "Chudnięcie nie jest kwestią silnej woli, bo tą każdy ma taką samą."

                        No a siła tego, jak się przeciwstawiamy np. przeciwnościom losu, własnym
                        słabościom, głodowi, łakomstwu itd. zależy od motywacji. Jeżeli nie wierzysz, że
                        ci sie uda albo nie wiesz po co coś robisz, to łatwiej jest stwierdzić "a co mi
                        tam, od jednego pączka nie umrę" A jeżeli zobrazujesz sobie ten cały "tłuszcz",
                        "ciężki oddech", "sine fałdy", pomyślisz, że nie chcesz juz tak wyglądać, to
                        wtedy szanse na powodzenie wzrosną:) Przynajmniej ja to tak rozumiem i się zgadzam.
                  • Gość: o rany Re: do - o rany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 14:38
                    A do żadnego wątku o biustonoszach nie zaglądałam:) Jeżeli ktoś ma taki sam
                    nick, to nic na to nie poradzę., WIele osób na tym forum używa popularnych
                    nicków w stylu: a, ania, ja, itd. Nigdy nie wypowiadałam się o żadnych
                    biustonoszach ani nie pisałam o spadochronach.
      • madfashion do O rany! 28.04.06, 12:25
        Zapewne zawsze byłam szczupła i to pewnie za sprawą przemiany amterii itp.
        Dlatego tak łatwo kryttykować ci innych ... W jednym siez tobą zgadzam,
        człowiek tym rózni się od zwierzecia ze ma rozum... Uwierz mi jednak! niektórzy
        nie potrafia wykorzystac tego daru, np ty!
        Jestes ograniczona w swoim rozumowaniu i nie potrafisz wyjsc poza twój sposób
        patrzenia na swiat.
        Pomysl, ze inne osoby nie maja tyle szczescia co ty i np. jedzac tyle samo co
        ty tyja wiecej, co wówczas!
        Poza tym wysywanie innych od grubasów itp. na pewno nie jest dowodem twojej
        wyzszosci nad zwierzetami!!!!
        • Gość: o rany Re: do O rany! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 14:51
          Nie wyzywam nikogo. Jeżeli jest tutaj jakaś NAPRAWDĘ gruba osoba, a nie
          nastolatka ważąca 50 kg przy 170cm wzrostu i mająca problemy z za grubymi
          łydkami, to chyba sama przyzna, że w takim stanie większość ludzi czuje wstręt
          do samych siebie, a raczej do swojego ciała, ma poczucie, że ono do nich nie
          pasuje, jest im obce, jest po prostu CZYMŚ, a nie nimi. Ktoś, kto nigdy takich
          problemów nie miał, nie może tego zrozumieć. Myślisz, że osoba gruba nie wie, że
          jest gruba??? Przecież ja się z nikogo nie naśmiewam. Mówię po prostu jak jest,
          po to, żeby ktoś poważnie się nad tym zastanowił i podjął decyzję, która może
          uratować mu nawet kilkanaście lat życia. Wmawianie ludziom, że wszystko jest
          fajnie wcale nie rozwiązuje problemów. Możesz mówić, że nie przeszkadzają Ci
          otyłe osoby. I to może być prawda. Mi też nie przeszkadzają. W zasadzie guzik
          mnie to obchodzi jak kto wygląda. Ale przyznaj, że sama nie podobałabyś się
          sobi, gdybyś ważyła tyle, że rozmiar XXL byłby za mały... Ja bym się sobie na
          pewno nie podobała. Dlatego rozumiem, że to może być frustrujące. Tym bardziej,
          że każdy jest dla siebie najsurowszym sędzią. WIęc po co się oszukiwać?
      • iluminacja256 Re: pomóżcie mi!!!! 28.04.06, 15:30
        Pomijając twoje wszystkie doskonałe rady "O rany", jako wieloletnia
        wegetarianka, poweim ci jedno. Na oliwie z oliwek, oleju lnianym i winogronowym
        nigdy sie nei zmazy zmaży! Przenigdy i niczego! Ją tzreba konsumować w postaci
        czystej , inaczej zamienia sie w nieprzyswajalny syf, od smazenia sa oleje
        rzepakowe. To tyle.
        • elmilinden Re: pomóżcie mi!!!! 28.04.06, 16:00
          To dlaczego na oliwie z oliwek, takiej tłoczonej na zimno smażą różne rzeczy w
          programach kulinarnych??? Ja tam i tak nie znoszę tej oliwy, bo ma dziwny
          zapach, takiego starego tłuszczu:/ Wolę olej ryżowy.
        • Gość: ewelina Re: pomóżcie mi!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 16:05
          Najlepszy jest tekst- jako wieloletnia wegetarianka:)

          A ja jako wieloletnia wielbicielka domowych pasztetów powiem ci jedno- na każdym
          tłuszczu można smażyć, ale w takiej temperaturze, żeby nie dymił na patelni.
          • iluminacja256 Re: pomóżcie mi!!!! 28.04.06, 16:29
            Skoro cię ten tekst bawi, to sie cieszę. Wiesz co to są oleje tłoczone na
            zimno? Wiesz dlaczego na zimno i co sie dzieje przy ogrzewaniu ? Wiesz jakie
            oleje do tej grupy należą ? Przeciez to niesistotne,wg Ciebie maja identyczne
            własciwości jak słonina...i własnei dlatego wielbicielki pasztetów nie wiedzą,
            ze nie wchłaniają zelaza z pasztetów , bo nei maja odpowiedniej iloci witaminy C
            dostarczonej wraż z żelazem, a potem dziwią sie , zemają anemię . Ten
            wegatarianizm nie bez powodu znalazł się włąsnie w opisie działania olejów
            roslinnych, natomiast co ma do tego ironia pasaztetowa, to juz tylko tobie wiadomo.
            • Gość: ewelina Re: pomóżcie mi!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 16:53
              a ja jem pasztet i nie mam żadnej anemi- wręcz przeciwnie:] I wiem, co to są
              oleje tłoczone na zimno. A teraz chyba skoczę zjeść na obiad kawałek
              mięciutkiej, przyprawionej czosnkiem i kolendrą, duszonej wołowiny:)
              Pozdrawiam.
            • babsi.b Re: pomóżcie mi!!!! 30.04.06, 08:01
              Tez jestem wieloletnia wegetarianka i wiem , ze na oliwie z oliwek i oleju winogronowym sie smazy!!! Oczywiscie nie na tloczonym na zimno.
      • babsi.b Re: pomóżcie mi!!!! 30.04.06, 08:07
        Poczatkowo, po przeczytaniu tekstu O rany pomyslalam ze jest nie na miejscu, ale po chwili zmienilam zdanie. Uwazam, ze tylko w taki sposob mozna zmotywowac otylego, a nie tekstami rodem z kolorowych magazynow, typu jedz 5 razy dziennie, pij 2 litry wody..
        Mozecie krytykowac O rany, ale pewna jestem, ze to wlasnie jej tekst a nie wasze oczywiste porady pomoga autorce watku!
        To wlasnie motywacja jest kluczem to osiagniecie szczuplej sylwetki, bez motywacji NIC sie nie osiagnie.
        • Gość: no name Re: pomóżcie mi!!!! IP: *.4web.pl 30.04.06, 12:27
          Jednemu pomoga, innemu nie. Jednemu powiedzenie, ze jest beznadziejny tak
          podniesie adrenalinę, ze następnym razem wykosi wszystkich wokól,innemu będzie
          kropką nad i do garści tabletek.
    • Gość: m, Re: pomóżcie mi!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 00:52
      nie masz wiekszych problemow dziewczyno niz swoj wyglad?
      • Gość: Joanna Re: pomóżcie mi!!!! IP: *.range81-156.btcentralplus.com 28.04.06, 09:18
        Dla niektorych osob to jest wlasnie najwiekszy problem. Blahy dla Ciebie, dla
        niej urasta do gigiantycznych rozmiarow.
      • Gość: taaaaaaaaaa Re: pomóżcie mi!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 10:49
        a ty siedzisz na forum urada i na pewno zajmujesz się tutaj historią cywilizacji
        i idei:/
    • Gość: Gosia5 Re: pomóżcie mi!!!! IP: *.nsw.bigpond.net.au 28.04.06, 12:21
      Jeden dzien w tygodniu mie jedz, pij tylko wode, gorzka kawe lub herbate.
      Bilans kaloryczny sprawi, ze schudniesz.
    • Gość: kika Re: pomóżcie mi!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.06, 14:46
      No to nie siedz w domu w taką ładną pogodę tylko idz na spacer albo na rower,
      jakikolwiek rodzaj ruchu jest konieczny. Do tego dieta i figurka już jest.
      Przecież nikt za Ciebie nie schudnie ani nie zacznie ćwiczyć.
      • mikka8 Re: pomóżcie mi!!!! 28.04.06, 14:57
        Gość portalu: kika napisał(a):

        > No to nie siedz w domu w taką ładną pogodę tylko idz na spacer albo na rower,
        > jakikolwiek rodzaj ruchu jest konieczny. Do tego dieta i figurka już jest.
        > Przecież nikt za Ciebie nie schudnie ani nie zacznie ćwiczyć.

        No i nikt nie pomoze Ci przestac obzerac sie batonami ;)

        Dziewczyna ma problem z tusza , ale pisze , ze napycha sie slodyczami. To jakies dziwne chyba. Chce schudnac , ale ze slodyczy nie rezygnuje... Dobre , dobre ;)
        Zgadzam sie z " o rany ", napisala byc moze zbyt dosadnie , ale taka jest prawda.Jesli chce sie schudnac potrzeba w to wlozyc troche wysilku , troche silnej woli , a nie jeczec , ze jest sie grubym. Samo sie nie zrobi, trzeba sie ostro wziac za siebie bez zadnej taryfy ulgowej.
        Nie przeszkadzaja mi puszyste osoby , zazwyczaj sa bardziej radosne niz chudzielce. Tacy ludzie tez musza byc. Ale autorka tego watku nie jest zadowolona ze swej sylwetki , wiec chyba zamiast sie uzalac nad soba powinna cos zrobic ze soba , aby poczuc sie lepiej ...
        • Gość: kika Re: pomóżcie mi!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.06, 16:56
          No właśnie właśnie, ja myślę że ona sama chyba nie wiem czy chce schudnąć czy
          nie. To wszystko w mózgu się zaczyna.A ona by chciała żeby ktoś ją chyba
          pilnował i batoniki od ust odbierał. Trzeba trochę silnej woli, bo jak tego nie
          ma to nici i kostiumy na plaży się nie założy! Dla mnie kostium to motywaja.
    • Gość: o rany Do autorki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 14:57
      Jeżeli chociaż Ty nie czujesz się zgorszona tym, co napisałam, a zależy Ci na
      schudnięciu, to możesz podać na forum swój mail. Napiszę Ci juz kilka
      konkretnych porad co zrobić, żeby schudnąć, jak się wziąć za siebie. To nie jest
      aż takie trudne;)

      Wszystkie moja wpisy miały na celu jedynie zmotywowanie otyłych osób do
      przemyślenia swojego zachowania, niepobłażania sobie i zabrania się za sibie,
      swoje życie i ciało. W końcu autorka topiku prosi o pomoc i zaznacza, że nie ma
      silnej woli. Chudnięcie nie jest kwestią silnej woli, bo tą każdy ma taką samą.
      Jest kwestią motywacji. Osoby, które tego nie rozumieją nie mają prawa zarzucać
      mi braku empatii, bo chyba same jej nie mają...
      • Gość: dalenne "o rany" ma rację IP: *.miasto.gdynia.pl / *.miasto.gdynia.pl 28.04.06, 15:09
        • nioma Re: "o rany" ma rację 28.04.06, 15:22
          gadzam sie z O RANY
          nadmiernie otyli ludzie sa obrzydliwi,
          przepraszam jesli kogos tym urazam ale taka jest prawda - jesli stoi obok was
          ktos z ogromna nadwaga, spocony, sapiacy, z tlustymi paluchami na spuchnietych
          rekach to robi sie niedobrze. sprobujcie siedziec obok kogos takiego w
          autobusie,
          ja nie postuluje ze ludzie otyli nie maja prawa wychodzic z domu _ ABSOLUTNIE
          NIE - maja prawo do wszystkiego, ale ja mam prawo na ich widok czuc obrzydzenie.
          Nie potrafie zrozumiec mojej kolezanki ktora wazy 120 - 130 kg, strasznie jej z
          tym zle, wciaz mowi ze chcialaby byc szczupla, a jednoczesnie obzera sie tonami
          jedzeniami. no to albo jedno albo drugie.
          ja tez potrafie zjesc tone slodyczy na jeden raz, ale kiedy po zimie zobaczylam
          ze waga sie podniosla to odstawilam slodycze calkowicie, mozna to zrobic =
          trzeba tylko chciec a nie marudzic.
          i skonczmy z ta poprawnoscia polityczna - chorobliwa otylosc jest OBRZYDLIWA!!
          tak samo jak chorobliwa CHUDOSC = trzeba dazyc do rownowagi i miec odwage
          nazywac rzeczy po imieniu.
          • Gość: anita Re: "o rany" ma rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 15:29
            plus porozciągane jelita, złogi nieprzetrawionych tłuszczów oraz mięsa, wzdęcia,
            uciążliwe dla otoczenia i dla samej osoby gazy o odurzającym zapachu (bo wątroba
            cierpi nie lada), biegunki tłuszczowe, no po prostu sama radość...
            • nioma Re: "o rany" ma rację 28.04.06, 15:35
              glaskanie po glowie i mowienie ze wcale nie ejst tak zle nic nie da
              zeby cos ze soba zrobic potrzeba silnej motywacji, trzeba sie przelamac,
              zagryzc zeby i zaczac walczyc ze swoimi slabosciami
              chociazby malymi kroczkami: dzisiaj zamiast winda wjechac wejde po schodach,
              jutro wysiade jeden przystanek wczesniej i przejde na piechote, bedzie zadyszka
              ale po tygodniu ustapi, pojde wiec na dluzszy spacer, kupie sobie rower,
              najpierw stacjonarny jesli sie wstydze, jak nie ma za duzo kasy moze byc
              uzywany (np na allegro), zawezme sie i codziennie bede pedalowac, nie bede
              jadla slodyczy, zamiast tego obiore sobie marchewki i bede podgryzac.
              stopniowo, powoli ale efekty beda
              tylko trzeba sie zabrac za siebie a nie tylko narzekac.
      • spragnienie O RANY!!! 28.04.06, 17:01
        "Chudnięcie nie jest kwestią silnej woli, bo tą każdy ma taką samą.
        Jest kwestią motywacji."
        Slonko, nie wiesz nawet o czym piszesz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Chudniecie nie jest
        kwestia silnej woli???? Urwalas sie z choinki?!?! Prosze, nie plec glupot, bo
        przykro sie robi. Pewne "zlote mysli" zasluguja na miano sraczkowatych... Twoja
        przytoczona czesc wypowiedzi to najlepszy jej przyklad. Szkoda mojego czasu na
        ta dyskusje z Toba...
      • spragnienie chamstewko.... 28.04.06, 17:07
        "jakbyś nosiła staniki a nie namioty, to po pierwszym praniu nie wyglądałyby jak
        ścierka:/" - Twoja wypowiedz skarbeczku, a propos kupujecie, nosicie....
        Z zawiscia trzeba walczyc podobnie jak z otyloscia. Druga choroba szkodzi
        posiadaczowi zbednego cialka, pierwsza - calemu swiatu.
      • grapppa Re: Do autorki 29.04.06, 22:50
        Witay o Rany, zaciekawiła mnie Twoja postawa, cóż... podobna do mojej, ale......
        przytyło mi się z 10 kg po urodzeniu dziecka i nie umiem sobie poradzić,. Jeśli
        masz dobry i sprawdzony sposób na zwalenie kilogramów napisz na grapppa.gazeta
        itd. Pozdrawiam
    • aga5552 dieta kopenhaska 100% gwarancji, że schudniesz 28.04.06, 16:05
      mówię poważnie, trwa 14 dni jest rygorystyczna, ale połączona z ćwiczeniami
      daje bardzo dobre efekty u każdego bez wyjątku. Jedyny warunek musisz jej
      rygorystycznie przestrzegać (ja schudłam więcej, ale w dłuższym okresie, tak
      bezpiecznie na miesiac to 3-4 kilogramy)
      • aga5552 Re: dieta kopenhaska 100% gwarancji, że schudnies 28.04.06, 16:16
        mi po tej diecie minął apetyt na słodycze, już mi sie tak ich nie chce;))))
        • spragnienie South beach daje te same efekty, beaz katowania si 28.04.06, 16:17
          ę....
          Wiem, bo przeszlam jedna i druga. Trzeba zmienic nawyki zywieniowe, no i
          nastawienie do zycia.
    • Gość: em Do O Rany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 16:51
      Jak schudłaś 7 kg w miesiąc?!
      Odp.

      pozdro
    • Gość: anda najlepsza jest dieta MŻ IP: 86.67.66.* 30.04.06, 04:25
      ...to znaczy Mniej Żryj...
      • Gość: olka Re: najlepsza jest dieta MŻ+ WR IP: 213.17.137.* 30.04.06, 09:04
        Mniej żreć, więcej ruchu( wraz z poprawą kondycji, coraz więcej).
        I dać sobie czas, nic na wariata.
        Skuteczne chudnięcie musi trochę potrwać. Mniejszy szok dla organizmu,
        przemiana materii się stabilizuje.
        Wiem co piszę: przez wiele lat nosiłam rozmiar XXL, od 2 lat 36-38.
        I bardzo polubiłam aktywność fizyczną, świetna rozrywka, dodatkowo pomaga mi
        rozładować stresy.
        No i potrzeba trochę dystansu do samej/samego siebie i poczucia humoru.
        Kiedy zaczynałam odchudzanie, na uwagi typu: ale śmiesznie gruba biega,
        odpowidałam z uśmiechem: biega właśnie dlatego, że gruba..., i od razu robiło
        się sympatycznie.
        Pozdrawiam :)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja