Gość: Dagna
IP: *.e-wro.net.pl
12.05.06, 12:22
Ostatnio bardzo długo zastanawiałam się o tej małej rewolucji, jaką zrobiły
kremy z wysokimi filtrami [30, 50, a nawet 100] (stosowane nie tylko latem,
ale przez cały rok). Dużo czytałam informacji o szkodliwym działaniu
promieniowaniu, ochronie przeciwsłonecznej i samych filtrach. Osobiście nie
używam filtrów z następuujących powodów:
1)fundusze- ponoć jedyne dobre (stabilne) filtry są zawarte w produktach
takich firm aptecznych jak: LRP, Avene, Vichy, Bioderma, SVR których cenia
niestety jak dla mnie za wysoka w prównywaniu, iż należykłasć na samą twarz ok
1,8-2 ml, więc starczyłoby to na jakieś 3 tygodnie użytkowania. Jednak wolę
pienądze albo zaoszdzędzić na dobrym jedzeniu (ciemne pieczywo itp.) lub
poprostu zainwestować w życie mojego dziecka, niż codziennie smarować się by
nie mieć zmarszczek, przebarwień itp.
2) nie chce negować wiedzy i autorytetu dość tutaj znanej Basi Kwiatkowskiej ,
ale jak wiemy są dermatolodzy, którzy raczej nie wymagają (pomimo nie
stosowania kwasów itp.) stosowania tak wysokich filtrów oraz tacy, którzy
namawiają jednak do ich używania. Ostatnio oglądałam w telewizji program, w
którym zaproszono panią dermatolog (niestety nazwiska nie pamiętam).
Powiedziała, że należy obowiązkowo stosować wysokie filtry i ponawiać ich
aplikację co 2h, bo w innym wypadku jak nałożymy porcję jego na cały dzień to
protekcja przed promieniowaniem UVA i UVB będzie znikoma. W studiu była także
znana aktorka Beata Tyszkiewicz, która była tym oburzona twierdząc, że skóra
nie może przez to i oddychać itp. Tak więc gdzie leży prawda(oczywiście nie
chodzi mi, ze porównuję wiedzę lekarki do aktorki, bo byłoby to śmieszne i
absurdalne zarazem)? Jednak odnoszenie się jedynie do jednego lekarza jest
błedne, bo i lekarze są ludźmi i mogą się mylić (pomimo ogromenj wiedzy)
dlatego wolałabym posłuchać opinii różnych dermatologów, niż ciągle odwoływać
się do bichemii urody itp.
3) Zastanawiający jest fakt, iż sokoro filtry dla przeciętnej Polki są raczej
jendym z droższych wydatków kosmetycznych, to dlaczego gwiazdy kina, muzyki,
mody mimo, wszkakże zbawiennego działania filtrów i tak mają zmarszczki,
przebarwienia, ich cera wymaga czasami nawet poprawy chirurgicznej Tylko my
widzimy ideały, które tak naprawdę są wywołane komsetykami mocno
kamuflującymi, lifftingującymi. Tak samo można odniesć się do różnych innych
cudów reklamowanych, dzięki którym znane osobistości byłyby ideałami prosto
wyciągniętymi z photoshopa.
Dostrzegłam brak akceptacji ze storny osób, które stosują filtry(oczywiście
nie wszystkich). Rozumiem, że niekiedy z troską robią wykłady na temat tego
strasznego działania słońca itp. a jak usłyszą, że nie stosujesz żadnego
filtra albo jakiegoś według niech nieodpowiedniego (czyli tańszych
odpowiednicków wśród polskich firm) to traktują to jak największą zbordnię,
albo mówią, o tym jak będzimy wszyscy staro wyglądać (jakby uroda była
strasznie ważna w życiu) lub, że zaraz połowa populacji będzie miała
czerniaka. Według mnie należy działać u podstaw, czyli przeciwdziałać
niszczeniu się warstwy ozonowej, bo tak to będziemy do konca życia smarować
się chemikaliami, których wartości będą wzrastać do 300 itp. Proszę, nie dajmy
się oszaleć.
Cały mój post nie jest żadną prowokacją ani atakiem na osoby uzywające
filtrów. To tylko moja osobista refleksja. Chciałabym jednak wiedzieć jakie
stanowisko mają osoby które również nie stosują wysokich filtrów?